Boję się bardzo... ;(

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Boję się bardzo... ;(

przez nieznany05 25 kwi 2010, 13:48
Witam was. Mam wiele problemów róznego typu nerwicami itd. i ogólnie ze sobą, ale nie będe się rozpisywał... Chodzi o lęki, bo podczas meczu dałem sobie zakład że,, Boże prosze daj mi strzelic bramke, a pod kara smierci na Matke Boska skoncze z tym **** ( pewien nałóg ) I jak myslicie, strzeliłem, ale starałem sie dotrzymac tej przysiegi, a tu, niestety nie udało się, i teraz się bardzo boję że sie tak stanie, bo w koncu przysiegalem na to... Czy to nie jest jakies swietokradztwo i czy wogole moge umrzec przez ta przysiege? Prosze o wypowiedzi szczegolnie osoby wierzące, ktore pomoga mi. Dziękuje i pozdrawiam
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
29 sty 2010, 23:51

Re: Boję się bardzo... ;(

Avatar użytkownika
przez zalamka87 25 kwi 2010, 14:37
to się nazywa myślenie magiczne i nie bój się nic Ci się nie stanie bo twoje myśli nie mają siły spraczej i nie wywołają żadnego stanu rzeczy :smile: kiedyś poruszałam podobny temat na terapii i tam mnie moja pani psycholog sprowadziła na ziemię "nie jest pani Bogiem, więc pani mysl nie sprawi że coś się stanie" i nie słyszałam jeszcze żeby ktoś umarł przez przysięgę... na twoim miejscu wybrałambym się do dobrego psychologa
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Boję się bardzo... ;(

przez zbychu 25 kwi 2010, 15:06
Najlepiej skończ z tym nałogiem (zapewne chodzi o masturbacje) a wtedy nie bedziesz musiał zakrzykiwać lęku i wyrzutów sumienia w do niczego nie prowadzacych rytuałach i magicznym mysleniu...NN to zwykle potrzeba odkupienia winy w czynnosciach których niedorzecznosci jestesmy w pełni swiadomi ..
Nasze ciało wie,czego potrzebuje mózg,gdyz potrafi sie on tego domagać-czasami nawet w wyjatkowo drastyczny sposob.
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
15 kwi 2010, 13:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Boję się bardzo... ;(

przez zbychu 25 kwi 2010, 15:14
Rozwiązanie jest proste i najlepsze z możliwych choć trudne do wykonania,ale zadna terapia,leki i cokolwik innego nic nie zdziałają jesli źródło choroby nie zostanie wyeliminowane...
Nasze ciało wie,czego potrzebuje mózg,gdyz potrafi sie on tego domagać-czasami nawet w wyjatkowo drastyczny sposob.
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
15 kwi 2010, 13:49

Re: Boję się bardzo... ;(

przez zbychu 25 kwi 2010, 15:23
Każde natrectwo jest patologiczną reakcja na irracjonalny lęk... należało by zadać sobie pytanie co pierwotnie uwarunkowało i wyzwoliło ów lęk... nałogowa masturbacja czesto jest przyczyna/skutkiem zaburzeń nerwicowych choc rzecz jasna nie jedyną i niekoniecznie głowną...
Nasze ciało wie,czego potrzebuje mózg,gdyz potrafi sie on tego domagać-czasami nawet w wyjatkowo drastyczny sposob.
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
15 kwi 2010, 13:49

Re: Boję się bardzo... ;(

Avatar użytkownika
przez zalamka87 25 kwi 2010, 15:47
właśnie bo ten lęk zawsze trzeba gdzieś wpakować... dlatego ciągle nowe natręty, u mnie troche przystopowało bo źródło zostało własciwie odnalezione :smile: mądrze się tu a pamiętam jak sama sie bałam że jak nie pójde do spowiedzi to ktoś umrze :shock:
a nałóg napewno generuje lęki, ale nałóg też ma swoją przyczynę np może służyć rozładowaniu lęku, a w efekcie powoduje poczucie winy, nowe lęki i tak w koło Macieju
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Boję się bardzo... ;(

przez zbychu 25 kwi 2010, 15:49
Ja sam pokonałem NN- a przyznaje ze była bardzo nasilona przez długi okres czasu... nie było to łatwe ale jak widać jest to mozliwe i mozna ją pokonac samodzielnie.. koniecznym warunkiem jest przełamanie błednego koła poprzez uswiadomienie sobie ontologicznych uwarunkowań i źródeł tej choroby... jak tego dokonałem-geniusz tkwi w prostocie i zarazem w trafieniu w sedno źródeł tej choroby.. zamiast poddać sie lękowi ulegając mu poprzez angazowanie sie w rytuały którymi sie zywi powiedziałem sobie...Zbychu przeciez za kazdym razem gdy angazujesz sie w czynnosci natrętne swiadom ich niedorzecznosci ulegasz tak naprawde zniewoleniu i przegrywasz z kretesem..odwróciłem sytuacje i zamiast angazowanie sie w czynnosci przymusowe dające pozorną bo chwilowa ulge powiedziałem sobie (zreszta zupełnie racjonalnie) ze za kazdym razem gdy ulegam lękowi tak naprawde przegrywam zas odtrącając jego zgubne skutki-wygrywam i dominuje nad nim...i tak własnie robie i wiem ze usidliłem w ten sposób swojego demona na dobre ..dlaczego? bo reaguje na lęk racjonalnie,autentycznie a nie irracjonalnie jak wtedy gdy poddajac sie mu zatracałem sie w powtarzalnych czynnosciach pograzających tylko i tak juz niewesołe moje połozenie...
Nasze ciało wie,czego potrzebuje mózg,gdyz potrafi sie on tego domagać-czasami nawet w wyjatkowo drastyczny sposob.
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
15 kwi 2010, 13:49

Re: Boję się bardzo... ;(

Avatar użytkownika
przez zalamka87 25 kwi 2010, 15:57
tylko pozazdrościć :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Boję się bardzo... ;(

przez zbychu 25 kwi 2010, 16:08
zalamka87 chcieć znaczy móc ,wystarczy zerwac ze stereotypowym mysleniem...
Śmiertelniczka mam nadzieje ze autor topiku skorzysta z naszych wskazówek,ale jak kazesz ksiezniczko zamilkne ;)
Nasze ciało wie,czego potrzebuje mózg,gdyz potrafi sie on tego domagać-czasami nawet w wyjatkowo drastyczny sposob.
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
15 kwi 2010, 13:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 40 gości

Przeskocz do