Lękowcy nie palcie marihuany...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez 40i4 15 gru 2011, 16:58
Również nie polecam palenia, wpadałem po nim w panikę i w ogólny nieprzyjemny stan, to nie jest dla ludzi o słabych nerwach a tak na prawdę to nie jest dla nikogo. Ktoś tu pisał, że zna ludzi, którzy palą wiele lat i normalnie funkcjonują ale to żaden argument. Kto wie, co siedzi w ich głowach? Mój znajomy po odstawieniu stwierdził, że poprawiła mu się pamięć, koncentracja i samopoczucie, do tej pory rzeczywiście był nieco 'odrealniony', tj. komunikacja z nim była ciężka.
To, że robi się leki na marihuanie to nie znaczy, że można sobie palić bez szkody dla własnego zdrowia. Poza tym byłbym ostrożny, nie raz firmy farmaceutyczne wypuszczały coś, co niby było całkowicie bezpieczne a potem okazywało się, że jest to niezwykle groźne. Jasne, jak ktoś ma stwardnienie rozsiane to będzie słusznie szukał każdego środka, który uśmierzy jego ból ale reszta ludzi powinna unikać marihuany.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 gru 2011, 17:10

Derealizacja, nerwica, dziwny stan po marihuanie.

Avatar użytkownika
przez Usagiii 22 lut 2012, 23:10
Witam od ponad roku ( już:( ) mam derealizacje po trawie pewnego dnia zapalilem jak zawsze i zaczelo sie MASAKRA! i tak tkwie do dzisiaj bywalo lepiej ale teraz znowu gorzej, ten stan psychiczny dziwny ( dd) piski w glowie ( uszach) zawroty glowy i bole glowy nie mijaja!!!!! Jakos czas nie leczy mnoich ran!Czy ktos mial podobnie? Czy komus to minelo???? Ja jestem niezdolny do zycia!!!!!
Ostatnio edytowano 23 lut 2012, 01:32 przez *Wiola*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
09 lis 2011, 21:04

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez KrzysioPysio 25 lut 2012, 22:54
ZDECYDOWANIE NIE !!! Co prawda paliłem kilkanaście lat temu ale to była bardzo słaba trawa i wtedy nic mi nie było.

Niestety jakieś 5 lat temu po ostrej zabawie całonocnej na mazurach postanowiłem zapalić - tak koło 4 nad ranem ... ze znajomymi. Na początku wszyscy się śmiali ale później wszystkim przeszło. ...ja usiadłem z dala od nich pod drzewembyłem przerażony, drżałem i mówiłem na głos:Tylko spokojnie, nic się nie dzieje, nic się nie dzieje (Ci znajomi w ogóle nie wiedzieli, że można mieć takie jazdy) :shock: pamiętam, że ostatkiem sił doszedłem do domku i się położyłem... oczywiście się modliłem, a później jeszcze zbudzili mnie po dwóch godzonach snu. ...dzień miałem doszczętnie rozwalony - kac, plus utrzymywał się ten lęk, plus przewód pokarmowy. Wtedy faktycznie się bałęm, że umrę a na dodatek byłem- niepełnoletni i to był obóz organizowany przez znajomą moich rodziców...więc bałem się i jej reakcji i szpitala i tego że nikt mi nie będzie w stanie pomóc i ja zawsze ten grzeczny będę musiał się przyznać że "ćpam" .... to by była afera na całą rodzinę ;)

Od tamtej pory kompletnie nie palę i nie polecam. Nie wiem czy to mi zaszkodziło bo się nałożyło niewyspanie i alkohol czy tak mają wszyscy lękowcy ...ale chyba to drugie. To forum to potwierdza !!


A i jeszcze jeden znajomy co wcześniej nie palił ale miał nerwicę i się leczył środkami pojechał odwiedzić znajomą w Amsterdamie. OCzywiście główny pkt. wycieczki to to co w Polsce zakazne !! mówi, że jak zapalił to trzy godziny siedział przerażony, serce mu biło jak oszalałe i się patrzył w ziemię myślał, że umrze .... to był jego pierwszy i ostatni raz !

Jak widać środki psychoaktywne nie są dla wszystkich i chyba lękowcy raczej powinnni albo je omijać albo używać z bardzo wielkim umiarem i tylko w przypadku dobrego nastawienia ...w innym przypadku jak sądzę mogą wyjść jeszcze gorsze lęki !!
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
14 lut 2012, 21:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez mephion 25 lut 2012, 23:58
Ja odczuwam jedynie lekkie nasilenie objawów po trawce. Wystarczy to jednak bym palił bardzo rzadko i niewielkie ilości. Tym bardziej że teraz różne gówno dodają do ziela by lepiej oddziaływało. Co innego lajtowa roślinka którą się samemu gdzieś na działkach wyhoduje na lato, co innego towar niewiadomego pochodzenia który zostaje wzbogacony rozpuszczalnikiem tak by powalić bawołu. :x
Avatar użytkownika
Offline
Posty
187
Dołączył(a)
24 lis 2011, 14:35

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez kahir 12 mar 2012, 14:32
mephion napisał(a):Tym bardziej że teraz różne gówno dodają do ziela by lepiej oddziaływało. Co innego lajtowa roślinka którą się samemu gdzieś na działkach wyhoduje na lato, co innego towar niewiadomego pochodzenia który zostaje wzbogacony rozpuszczalnikiem tak by powalić bawołu. :x

takie rzeczy nie mają miejsca, ot uliczny mit o chemicznej marihuanie. nie mniej - nie palcie. ganja jest doskonałym katalizatorem wszelkich zaburzeń psychicznych, a jeśli już jakieś posiadacie w koszyku rozmaitości, to może nasilać objawy.
świat jest pełen psychologów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
481
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 19:02

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez claudu_su 13 mar 2012, 19:08
Ja też dołączam się do chóru. Depresja i nerwica lękowa + THC to bardzo duże zło. Powiem więcej - palenie czegokolwiek innego niż nikotyna to cholernie duże ryzyko. Odradzam wszelkich mieszanek, szałwii i innych - kilka godzin na Marsie, strach związany z utratą kontroli nad własnym mózgiem, oddechem, sercem, ogólnie motoryką - bez żartów, to może zabić takiego wrażliwca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
02 paź 2010, 18:27
Lokalizacja
Kraków

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez Carlsberg 17 mar 2012, 20:53
Czy ktoś z tutaj piszących zagląda jeszcze do tego wątku?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
292
Dołączył(a)
03 lut 2012, 18:51

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez ladywind 17 mar 2012, 21:50
jest taki film dokumentalny, który można ściaganć z netu, opowiada histroie kilku osób, które palać marihuane
zachorowały na choroby psychiczne, była tam nerwica, schizofrenia czy CHAD. Ogólnie film traktuje o tym,
że gdyby te osoby nie sięgły po ten narokotyk być może do dziś były by wolne od tych chorób. Okazuje się więc
że palenie marihuany jest niebezpieczne dla tych osób, które mogą być nosicielami zaburzen psychicznych.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez Carlsberg 17 mar 2012, 23:04
No tak ale to chyba nie dostały tych schorzeń po jednorazowym użyciu tylko raczej po długotrwałym, częstym używaniu i ignorowaniu kolejnych stadiów choroby. Nie wydaje mi się, że po jednym czy dwóch zapaleniach dostałem schizofrenii. Zresztą objawy nie te.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
292
Dołączył(a)
03 lut 2012, 18:51

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez kropka91 21 lip 2012, 15:37
Witajcie, mam ogromną nadzieję, że ktoś tu jeszcze zagląda i może mi pomoże. Mam 21 lat i jakieś 2 lata temu zapaliłam ze znajomymi trawkę, i miałam słaby film... Myślałam, że to jednorazowe zdarzenie, więc gdy ok 2 miesiące temu miałam okazję, postanowiłam znów zapalić. Niestety uczucie powtórzyło się. To był ostatni raz gdy zapaliłam, postanowiłam skończyć z trawą, ogólnie w życiu zapaliłam jakieś 4 razy, nie więcej.
Mieszkam sama na stancji, już wcześniej przeszkadzało mi, że mieszkam na niej sama, ale nie do tego stopnia, żeby popadać w depresję. Ogólnie jestem bardzo aktywna, ludzie kojarzą mnie jako osobę wiecznie uśmiechniętą i silną psychicznie. Wszyscy moi znajomi podziwiali mnie zawsze, że podchodzę do wielu rzeczy z takim luzem. To egzaminy na uczelni, a nawet życie prywatne. Coś mi się nie układało, a ja wciąż potrafiłam się cieszyć życiem. Zwłaszcza, że 2 miesiące temu zaczęłam się z kimś spotykać i tym samym odnalazłam swoją bratnią duszę. Znalazłam pracę na sezon, dobrze płatną co prawda 12 h dziennie, ale tryb siedzący. Fakt, że musiałam wcześnie wstawać, późno chodzić spać, a ostatnio zaniedbałam swoje odżywianie, i sypianie. Zdarzało się, że nie piłam w pracy w ogóle wody, żeby nie robić sobie później dodatkowych przerw na skorzystanie z toalety. Pierwszy objaw to taki, że zaczęły mi się trząść ręce.. od zawsze mi się trzęsły, ale ostatnio tak, że nie mogłam utrzymać kubka z kawą. Wiele osób mówiło mi że mogę mieć problemy z tarczycą, bo jestem strasznie chuda, a jem bardzo dużo, pocę się, trzęsę, mam kołatanie serca. Któregoś dnia wróciłam do domu z pracy i nie mogłam wysiedzieć w miejscu. Poczułam się właśnie tak jakbym paliła marihuanę. Zaczęłam się trząść, poczułam wewnętrzny lęk, niepokój, miałam wrażenie że jestem nierealna, jakby ktoś wyssał całą radość z mojego życia. Wzięłam lek uspokajający i udało mi się zasnąć. Jednak następnego dnia znów tak się poczułam i mój tata zabrał mnie do lekarza rodzinnego. Ten, powiedział, że to stres i przemęczenie, że mam lekką depresję i przepisał mi hydroxyzynę i brać 2 tabletki na noc. Jednak jak wróciłam do domu pojawiły się znów lęki i strach przed niczym. Nawet po zażyciu leku strach i lęk nie przechodził. Więc postanowiliśmy pojechać na pogotowie. Tam pan potraktował mnie w ten sposób, że machnął ręką i powiedział, że muszę brać hydroxyzynę w syropie rano i wieczorem i zwiększoną dawkę. Wróciłam do domu, po zażyciu kolejnej dawki jakoś mi troszkę się polepszyło, udało się spokojnie usnąć, ale nie wyspałam się. JUestem non stop na środkach uspokajających bo inaczej nie mogę funkcjonować. Nie wiem co mam robić, do kogo się zgłosić, kto mógłby mi pomóc... Mam wrażenie, że będę musiała się już z tym męczyć do końca życia.. Ciągłe uczucie lęku, chcuiałoby się wyjść z własnej skóry a nie można... Proszę powiedzcie mi gdzie mogę szukać pomocy? Boję się, że jestem wariatką i zmkną mnie w psychiatryku...

-- 21 lip 2012, 15:38 --

Witajcie, mam ogromną nadzieję, że ktoś tu jeszcze zagląda i może mi pomoże. Mam 21 lat i jakieś 2 lata temu zapaliłam ze znajomymi trawkę, i miałam słaby film... Myślałam, że to jednorazowe zdarzenie, więc gdy ok 2 miesiące temu miałam okazję, postanowiłam znów zapalić. Niestety uczucie powtórzyło się. To był ostatni raz gdy zapaliłam, postanowiłam skończyć z trawą, ogólnie w życiu zapaliłam jakieś 4 razy, nie więcej.
Mieszkam sama na stancji, już wcześniej przeszkadzało mi, że mieszkam na niej sama, ale nie do tego stopnia, żeby popadać w depresję. Ogólnie jestem bardzo aktywna, ludzie kojarzą mnie jako osobę wiecznie uśmiechniętą i silną psychicznie. Wszyscy moi znajomi podziwiali mnie zawsze, że podchodzę do wielu rzeczy z takim luzem. To egzaminy na uczelni, a nawet życie prywatne. Coś mi się nie układało, a ja wciąż potrafiłam się cieszyć życiem. Zwłaszcza, że 2 miesiące temu zaczęłam się z kimś spotykać i tym samym odnalazłam swoją bratnią duszę. Znalazłam pracę na sezon, dobrze płatną co prawda 12 h dziennie, ale tryb siedzący. Fakt, że musiałam wcześnie wstawać, późno chodzić spać, a ostatnio zaniedbałam swoje odżywianie, i sypianie. Zdarzało się, że nie piłam w pracy w ogóle wody, żeby nie robić sobie później dodatkowych przerw na skorzystanie z toalety. Pierwszy objaw to taki, że zaczęły mi się trząść ręce.. od zawsze mi się trzęsły, ale ostatnio tak, że nie mogłam utrzymać kubka z kawą. Wiele osób mówiło mi że mogę mieć problemy z tarczycą, bo jestem strasznie chuda, a jem bardzo dużo, pocę się, trzęsę, mam kołatanie serca. Któregoś dnia wróciłam do domu z pracy i nie mogłam wysiedzieć w miejscu. Poczułam się właśnie tak jakbym paliła marihuanę. Zaczęłam się trząść, poczułam wewnętrzny lęk, niepokój, miałam wrażenie że jestem nierealna, jakby ktoś wyssał całą radość z mojego życia. Wzięłam lek uspokajający i udało mi się zasnąć. Jednak następnego dnia znów tak się poczułam i mój tata zabrał mnie do lekarza rodzinnego. Ten, powiedział, że to stres i przemęczenie, że mam lekką depresję i przepisał mi hydroxyzynę i brać 2 tabletki na noc. Jednak jak wróciłam do domu pojawiły się znów lęki i strach przed niczym. Nawet po zażyciu leku strach i lęk nie przechodził. Więc postanowiliśmy pojechać na pogotowie. Tam pan potraktował mnie w ten sposób, że machnął ręką i powiedział, że muszę brać hydroxyzynę w syropie rano i wieczorem i zwiększoną dawkę. Wróciłam do domu, po zażyciu kolejnej dawki jakoś mi troszkę się polepszyło, udało się spokojnie usnąć, ale nie wyspałam się. JUestem non stop na środkach uspokajających bo inaczej nie mogę funkcjonować. Nie wiem co mam robić, do kogo się zgłosić, kto mógłby mi pomóc... Mam wrażenie, że będę musiała się już z tym męczyć do końca życia.. Ciągłe uczucie lęku, chcuiałoby się wyjść z własnej skóry a nie można... Proszę powiedzcie mi gdzie mogę szukać pomocy? Boję się, że jestem wariatką i zmkną mnie w psychiatryku...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
21 lip 2012, 15:11

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez yuiyui 22 lip 2012, 20:49
Hej wszystkim. Mam 22 i pół roku i zdarzało mi się okresami dość często popalać mj na przestrzeni około trzech lat. Zaczynałam na spotkaniach z przyjaciółmi i znajomymi, a później paliłam również sama w domu. Bardzo często przesadzałam i kończyło się straszną "bombą", jednak mniej więcej w ciągu pierwszych dwóch lat nie doświadczyłam zbyt wielu negatywnych wrażeń. Dopiero po dłuższym czasie podczas palenia pojawiały się u mnie dziwne myśli - albo strach przed czymś nieokreślonym, bardzo szybkie bicie serca. Pomyślałam, że palę zbyt duże ilości na raz, jednak te nieprzyjemne stany i lęki zaczęły się pojawiać w różnych sytuacjach również gdy nie paliłam (np po tygodniu od odstawienia). Czasem jakiś nagły lęk, innym razem zawroty głowy albo szybkie bicie serca, nagłe uczucie wyziębienia. Mimo to popalałam jeszcze jakiś czas do momentu gdy nie byłam już w stanie znieść tych odczuć - wtedy odstawiłam. Przerażało mnie to, że nawet po kilku miesiącach wszystko wracało w różnych momentach. Poza tym stałam się nerwowa, często nie potrafiłam zasnąć - nawet najcichsze dzwięki za oknem lub za ścianą były bardzo męczące. Dostawałam zawrotów głowy w zamkniętych pomieszczeniach, a jednocześnie czułam jakby lęk przed otwartą przestrzenią (np nie mogłam spojrzeć na niebo bądź odległe budynki bez nieprzyjemnych przeżyć). Gdy upłyneło wiele miesięcy to wszystko zaczeło powoli przechodzić - ale wylałam rzeki łez i ogólnie bardzo się wycierpiałam. Wczoraj wieczorem zapaliłam ze znajomymi po bardzo długiej przerwie i to było o wiele za dużo. Przez własną głupotę ponownie musiałam znosić ten koszmar :( do teraz nie czuję się zbyt dobrze. Teraz już wiem, że na pewno nie powtórzę tego błędu. Jeżeli przeżywasz coś podobnego - koniecznie odstaw mj i inne używki! Wizyta u lekarza też nie zaszkodzi - ale znajdź takiego co ma dobre opinie i zajmie się Tobą, ponieważ wielu psychiatrów przepisuje tylko jakieś swiństwa i odsyła do apteki ;)

Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim udanych powrotów do "normalności" :)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 lip 2012, 18:46

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez kropka91 23 lip 2012, 18:31
Ja mam tak samo jak Ty :) ale biorę hydroxyzynę, duuuużo magnezu, meliski, trochę aktywniejszy tryb życia i zaczynam czuć się lepiej :)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
21 lip 2012, 15:11

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez Effyyy 24 sie 2012, 17:59
uff.. hm.. ja mam problem który polega na tym ze na początku lipca zapaliłam 3 raz w życiu marihuanę dostałam dziwnego ataku paniki, serce zaczęło mi szybko bić.. miałam odlot jakiego nigdy nie miałam, i od tamtego zdarzenia mam dziwne wrażenie, ze zaraz zasłabnę, boje się wychodzić z domu, chodzić na imprezy... mam wrażenie ze mam coś w głowie ale to tylko moja psychika, rozmawiam normalnie, mam porostu taki lek przed światem, z byle czego plącze.. nie chce mi się nic robić, nie chce martwic rodziców bo wydaje mi się ze ja sobie to wmawiam.. co mam zrobić.. dodam jeszcze ze w nocy, mam dziwne myśli i nie mam pojecie skąd one się biorą... Wydaje mi sie ze wtedy spanikowałam i teraz cały czas o tym myślę..Prosze , napiszcie jakaś :( :( :( :( opinie na ten temat..
Człowiek więcej boi się tworów własnego umysłu niż konkretnej rzeczywistości.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
24 sie 2012, 17:22

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez grzedro 25 sie 2012, 21:50
Effyyy, to na pewno minie i tyle mogę Ci powiedzieć. Marihuana była niegdyś moją ulubioną używką, paliłem z kolegami, sam, do filmy, do komputera, ale odkąd borykam się z nerwicą, to po prostu nie współgra. Stany po tym są strasznie dziwne i Tobie też radzę tego nie łaczyć, szkoda zdrowia i nerwów.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
10 sie 2012, 11:30
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 30 gości

Przeskocz do