Lękowcy nie palcie marihuany...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez bardziej_plejer 06 lip 2010, 20:08
Kurde, a ja sie tak zastanawiam, ze moze to przez to jak zostalismy wychowani.
Moze to podswiadome obwinianie sie: "ale sie zcpalem", "ale sie schlalem"... powoduje
takie poczucie winy, ze ja siedze z nerwica a ty z kolei wkrecasz sobie psychoze...
Moze to jest nerwicowa wkretka, bo np. Ojciec albo Matka nam kiedys nagadali
"nie pij, nie pal, bo umrzesz i bedziesz zly"...?

Nie namawiam absolutnie do jednego ani drugiego, bo i jedno i drugie po prostu SZKODZI.

A odpowiadajac na Twoje pytanie... ja nastepnego dnia jestem totalnie glupi.
Absolutnie wszystko mi wisi, jednego mejla z 5 zdan czytam pol godziny...
Zawsze wtedy mowie "sorry, mam kaca, jestem glupi i nie wiem co sie dzieje...".
Ale tak bylo kiedys. Obecnie boje sie pic :-/ bo boje sie, ze sie uzaleznie :-D nawet po jednym piwie.

[Dodane po edycji:]

Jeszcze co jest dziwne, to to, ze na wszystkich stronach o marihuanie pisza:
Marihuana zmniejsza bol, lek i niepokoj...

:silence: :nono: :blabla: JASNE...
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez Grześ_@24 07 lip 2010, 00:20
No wiesz też testowałem z marichuaną amfetaminą i alkoholem przy swojej nerwicy kosztem dnia następnego i powiem ci ze i powiem ze swojego doświadczenia ze po amfetaminie oraz po alkoholu to wszystko mija nic mi nie dolega żadnych lęków nie mam pod wpływem.

Lecz po marichuanie a konkretniej po skunie jest jazda i to nie za przyjemna plusem jest tylko to ze jak sobie zapale to następnego dnia czuje się po prostu zmęczony a po alkoholu jest koszmar :time:

[Dodane po edycji:]

A i jeszcze jedno kiedyś gdy jeszcze nie miałem problemu z objawami nerwicy , to gdy zapaliłem sobie od czasu do czasu to ogarniał mnie lęk dlatego również paliłem sporadycznie.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 lip 2010, 18:41

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez bardziej_plejer 07 lip 2010, 11:38
Niewatpliwie palic nie wolno, a alkohol ograniczac. Kurcze, to szkodzi przeciez... :time: :yeah:
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez cookiecrisp 07 lip 2010, 16:48
ja mam taki problem, że na mnie zielsko w ogóle nie działa :shock: nie mam pojęcia, dlaczego tak się dzieje xD umiem się zaciągać, palę (paliłam?) papierosy, a skręty biorę ze sprawdzonego źródła.
więc się zastanawiam co ze mną jest nie tak :mrgreen: nie żebym jakoś szczególnie nad tym ubolewała, ale to jednak dziwne. z mocniejszymi używkami nie eksperymentuję, za bardzo boję się reakcji mojego popiep*****go układu nerwowego.
a alkohol lubię, ściślej mówiąc, lubię stan upojenia alkoholowego. udaje mi się wtedy trochę wyluzować i zapomnieć o nerwicy. oczywiście, wszystko z umiarem. zwłaszcza jak się bierze leki (ja już moje odstawiłam, więc akurat tym nie muszę się już przejmować). ataki paniki pojawiają się wówczas nie częściej i nie rzadziej niż na trzeźwo. także u mnie z tym jest w porządku :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
07 lip 2010, 16:12

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez bardziej_plejer 08 lip 2010, 18:32
lepiej nie kombinuj z zielskiem, bo sie nabawisz jeszcze jakiegos gowna jak ja...
wiesz, niektore rzeczy czyhaja tylko, zeby w nas uderzyc, wiec po co im pomagac? ;)

alkohol rzeczywiscie troche rozluznia (ma dzialanie przeciwlekowe - stad tylu alkoholikow...),
ale zbyt czesto nie ma co pic, bo najzwyczajniej w swiecie mozna sie uzaleznic...

pozdro
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez halenore 08 lip 2010, 21:49
Zapaliłam marychę 2 razy w życiu.3 tygodnie później ujawniła się moja nerwica...Nie uważam,żeby był to zbieg okoliczności.
Z tego typu rzeczy spróbowałam dwóch typów i żałuję bardzo,że mnie w ogóle podkusiło.Odkąd zdiagnozowano u mnie nerwicę,"nie bawię się w ten sposób".A z alkoholem też bardzo ostrożnie.
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez cookiecrisp 08 lip 2010, 21:56
halenore napisał(a):Zapaliłam marychę 2 razy w życiu.3 tygodnie później ujawniła się moja nerwica...Nie uważam,żeby był to zbieg okoliczności.
oczywiście że to mogło mieć związek. mnie psychoterapeutka na początku wywiadu pytała czy miałam kontakt z takimi substancjami, ale akurat u mnie nie miało to związku bo zaczęłam "mieć kontakt" dopiero parę miesięcy PO ujawnieniu się choroby...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
07 lip 2010, 16:12

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez pete_27 08 lip 2010, 23:40
Różnych rzeczy próbowałem, ale marycha to wg mnie jedno z większych ścierw pod tym względem. Wylądowałem kiedyś w szpitalu z "zawałem" po zielsku. I to nie był jakiś wkręt, który się instalował i skończył w taki sposób, ale nagłe uderzenie piorunem, które sprawiło, że dostałem w 1 s takiego ataku paniki, że przesada. Nigdy tak się nie bałem, ludzie palący ze mną byli przerażeni moim stanem. Dziś się z tego śmieję, ale wtedy było strasznie.
pete_27
Offline

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez love_caffeine 08 lip 2010, 23:46
A ja kiedyś czytałam, że marychę przepisuje się w USA chorym na depresję. Nie mam nerwicy i kusi mnie żeby zapalic..
...I'll be there as soon as I can, but I'm busy mending broken pieces of the life I had before...
...There's nowhere left to hide, in no one to confide, the truth burns deep inside and will never die...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
224
Dołączył(a)
02 maja 2010, 22:49
Lokalizacja
Wawa

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez bardziej_plejer 09 lip 2010, 00:12
pete_27 napisał(a):Różnych rzeczy próbowałem, ale marycha to wg mnie jedno z większych ścierw pod tym względem. Wylądowałem kiedyś w szpitalu z "zawałem" po zielsku. I to nie był jakiś wkręt, który się instalował i skończył w taki sposób, ale nagłe uderzenie piorunem, które sprawiło, że dostałem w 1 s takiego ataku paniki, że przesada. Nigdy tak się nie bałem, ludzie palący ze mną byli przerażeni moim stanem. Dziś się z tego śmieję, ale wtedy było strasznie.


Mialem dokladnie tak samo i niech to bedzie przestroga dla innych!

[Dodane po edycji:]

love_caffeine napisał(a):A ja kiedyś czytałam, że marychę przepisuje się w USA chorym na depresję. Nie mam nerwicy i kusi mnie żeby zapalic..


Ja wlasnie siegnalem po nia bedac w depresji (po stracie kogos bliskiego, rozstaniu)... wypalilem za duzo (dzis doszukuje sie w tym dzialania autodestrukcyjnego) i moj stan depresyjny tylko sie poglebil. Dostalem totalnego ataku paniki, ktory trwal 4 godziny. Myslalem, ze umieram i jednoczesnie chcialem umrzec, bo nie bylem w stanie tego zniesc... ale udalo sie i zdecydowanie przestrzegam. Jakby na to nie patrzec, to jest to substancja psychoaktywna i modyfikuje chemie mozgu. Ja wole w takie rzeczy nie ingerowac. Lepiej korzystac z tego co juz mamy, czyli np. przez wysilek fizyczny doprowadzic swoj organizm do wytwarzania endorfin ;)
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez Infiniti 09 lip 2010, 00:32
dzięki autorowi tematu że to napisał.
Wszystko zrozumiałem... paliłem gandzie jakies 3 tygodnie temu a przez ten czas co jakiś czas mam dziwne myśli, myślałem już że już po mnie , że moje życie się zmieni bo jestem psyhiczny, że bede potrzebował sesji u psychologów leków itp.
Podejrzewałem u siebie juz wszystkie choroby psychiczne. Wszystko co przeczytałem w necie potrafiłem sobie wkręcić że to mam.
Jak poczytałem o schizofrani idąc miastem wkrecałem sobie ze mysle że wszyscy ludzie o mnie mowią i wiedzą ze jestem chory.
Jednak ogarnąłem się i juz jest lepiej. Właśniedziś to wszystko sie działo. To już druga taka akcja że znowu mam napad dziwnych mysli i nie moge sie zebrać w całość. Za pierwszym razem 3 dni po spaleniu marihuany miałem wrażenie że gadam ze swoim sumieniem, bogiem i nie mogłem zasnąć przez to. Miałem wrażenie że jestem psychicznie chory...
Teraz bardzo żałuje że postanowiłem wgl zapalić...
bo to juz 2 raz mam tak że cały dzień chodzę przestraszony i nie wiem czy to będzie wracało.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 lip 2010, 20:23

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez bardziej_plejer 09 lip 2010, 07:27
a jak ci bylo po samym zapaleniu?
miales jakies leki,strach czy euforie?

mi to wszystko o czym pisze powoli mija, w trzecim miesiacu. pierwsze dwa byly naprawde ciezkie tj.ciagle karanie siebie za to co sobie zrobilem i wmawianie sobie,ze zwariowalem. prawda jest taka,ze to tylko mysli... mysli powoduja,ze sie boimy niewiadomoczego...

ale tak jak pisze,mija trzeci miesiac i po pierwsze prawie juz nie pamietam tamtej schizy(madry ten mozg jest,ze zapomina;)) a po drugie nie mam juz albo mam,ale w mniejszym stopniu te posrane mysli. zielsko to nie zabawa dla mnie i innym tez nie polecam;)

ps.jesli bedziesz sie zadreczal,to wymysl sobie jakies miejsce,o ktorym bedziesz myslal,gdy cie najdzie np.plaza,polana,jakies przyjemne miejsce z wakacji-to pomaga.no i cierpliwosci-daj glowie czas,by mogla wrocic do rownowagi;)
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez Infiniti 09 lip 2010, 10:51
no właśnie po zapaleniu czułem się normalnie, nie miałem jakiś lęków...
3 dni potem miałem chyba flash back i nie mogłem zasnąć miałem wrażenie że mowi do mnie Bóg, albo sumienie. Przechodziły mi straszne myśli, nie mogłem się skupić, myślałem że już koniec, że zwariowałóem..
minęło jakies 3 tygodnie a wczoraj cały dzień olęku.. wszystko co przeczytałem o jakiejś chorobie w internecie zaraz sobie wmawiałem... byłem pewny że mam schizofrenie. Dzisiaj wstałem z kołoczącym sercem i znów z tą obawą. Ale jak narazie myśle racjonalnie i oprócz lekkich motyli w brzuchu chyba czuje się lepiej.
Narazie nie mam zamiaru mówić o tym rodzicom bo myśle że poprostu zapomnę i po wszystkim. że z czasem to minie.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 lip 2010, 20:23

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez barman487 24 wrz 2010, 09:38
Witajcie! Ja powiem Ci ziomeczku ze da rade palic marihuane w trakcie tej choroby, aczkolwiek trzeba zaczynac od małych dawek nawet mniej niz pół "lufki" i najlepiej w lolkach.Trzeba tez myslec o tym, ze wiesz dobrze ze to choroba psychiczna i ze masz na nią serdecznie wy***ne(przepraszam za wulgaryzmy ^^).Ja 4 mc-e temu przezywałem koszmary z nerwicą lękową i nerwicą serca :shock: Tyle ze ja miałem jeszcze na początku codziennie ze umieram bałem sie różnych hałasów pisków itp i czułem sie jakbym byl w snie jakims.Wczesniej ze 2 miesiące temu jak zapalilem tak samo miałem jak ty (serce wali i nie obeszlo sie bez szpitala), ale nie byłem na to jeszcze gotowy psychicznie.Wczoraj zapalilem wlasnie w takich mini dawkach, pozniej troszke zwiekszylem i gitara.Ale nie będe jarac dzien w dzien jak kiedys bo uwierzcie ze to moze pogłębic naszą chorobe.Heh trzymajcie sie i duzo nie palcie.Pozdro :papa:

[Dodane po edycji:]

Infiniti napisał(a):dzięki autorowi tematu że to napisał.
Wszystko zrozumiałem... paliłem gandzie jakies 3 tygodnie temu a przez ten czas co jakiś czas mam dziwne myśli, myślałem już że już po mnie , że moje życie się zmieni bo jestem psyhiczny, że bede potrzebował sesji u psychologów leków itp.
Podejrzewałem u siebie juz wszystkie choroby psychiczne. Wszystko co przeczytałem w necie potrafiłem sobie wkręcić że to mam.
Jak poczytałem o schizofrani idąc miastem wkrecałem sobie ze mysle że wszyscy ludzie o mnie mowią i wiedzą ze jestem chory.
Jednak ogarnąłem się i juz jest lepiej. Właśniedziś to wszystko sie działo. To już druga taka akcja że znowu mam napad dziwnych mysli i nie moge sie zebrać w całość. Za pierwszym razem 3 dni po spaleniu marihuany miałem wrażenie że gadam ze swoim sumieniem, bogiem i nie mogłem zasnąć przez to. Miałem wrażenie że jestem psychicznie chory...
Teraz bardzo żałuje że postanowiłem wgl zapalić...
bo to juz 2 raz mam tak że cały dzień chodzę przestraszony i nie wiem czy to będzie wracało.




Heh, nerwica lękowa połączona z nerwicą natręctw.Powinienes udac sie do psychiatry nie do psychologa(chyba ze będzie naprawde dobry).Ja jade na psychoterapie za tydzien i mam nadzieje ze spierd*le od tego całego "matrixa".
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 lip 2010, 23:13

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do