Lękowcy nie palcie marihuany...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez Farrokh Bulsara 10 kwi 2010, 21:19
Nie mam dostepu choc bardzo bym chciał,juz od ok roku wiem o istnieniu tego leku ,mojej mamie zapewne by przyniusł ulge w cierpieniu,ale dostep do niego jest równie trudny a moze nawet trudniejszy niz chocby do Sativexu który tez ma silne działanie przeciwbólowe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 13:52

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez bardziej_plejer 10 kwi 2010, 21:24
Powiem Wam tak. W obliczu mojej ustepujacej co raz mocniej derealizacji
i powolnym powrocie do 'normalnosci' napisze krotko: NIE MA NIC FAJNIEJSZEGO NIZ RZECZYWISTOSC.

Wszelkie srodki ja deformujace powoduja, ze zycie nie upraszcza sie a jeszcze bardziej komplikuje.
Cele staja sie bardziej odlegle, a marzenia nieosiagalne. Lepiej sobie radzic z problemami niz od nich
uciekac. I nawet lepiej radzic sobie z lekiem, niz od niego uciekac w inny 'pseudoswiat'.

Wiem, ze to wcale nie jest latwe, ale terapia i mocne samozaparcie i kombinowanie umyslem w dobra strone przywraca normalnosc.
Czego i sobie i Wam wszystkim zycze :) :great:
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez Farrokh Bulsara 10 kwi 2010, 21:28
Czasem leki to koniecznosc , człowiek jest istotą biologiczna i czasem modyfikacja choroby przez zabiegi stricte psychologiczne okazuja sie nieskuteczna,konieczna staje sie interwencja biochemiczna w postaci okreslonych leków.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 13:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez bardziej_plejer 10 kwi 2010, 21:50
Farrokh Bulsara napisał(a):Czasem leki to koniecznosc , człowiek jest istotą biologiczna i czasem modyfikacja choroby przez zabiegi stricte psychologiczne okazuja sie nieskuteczna,konieczna staje sie interwencja biochemiczna w postaci okreslonych leków.


Leki owszem (smieszna zbieznosc slow - leki i leki), dobrane przez specjaliste, ale wszelkie inne specyfiki odpadaja...
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez carlos 11 kwi 2010, 11:57
Ten temat to zupełnie nic nowego. Mieliśmy już wałkowane na forum, bo niektórzy młodzi pojawiają się tu z nerwicą właśnie po paleniu marihuany, która jako czynnik spustowy wydobywa na wierzch tego typu zaburzenia. Sam jestem tego przykładem, cierpię już prawie 2 lata.
Dodatkowo na logikę człowiek może się domyślić, że jeżeli jego wyobraźnia płata mu figle na trzeźwo i się boi, to co dopiero będzie kiedy zapalisz i Twoja wyobraźnia dostanie jeszcze mocniejszego kopa? Marihuana pogłębia stany, czyli wpędź się w panikę od myślenia po niej, to zobaczysz dopiero atak paniki. Sam właśnie dostałem na zjaraniu ataku. Jazda jak tzw "Bad Trip", nie polecam lękowcom ani depresantom bawić się w jakiekolwiek używki ( nawet alkohol, po którym może być ciężko z panowaniem emocjami ), ale próby na własną rękę. Niektórzy piszą, że po alko czują się ok. Ja mam odwrotnie.

Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez Kapitan Zbik 12 kwi 2010, 11:25
Marihuana nie jest bezpośrednią przyczyną nerwicy, ale przyczynia się do jej ujawnienia w naszym organizmie. Sam zacząłem mieć kłopoty z nerwicą właśnie przez marihuanę. Paliłem kilka dobrych lat - była dla mnie kulturalną używką w przeciwieństwie do np alkoholu. Lubiłem palić ze znajomymi, lubiłem palić sam, oglądać po niej filmy, tv, spacerować po lesie i podziwiać świat, aż pewnego nieszczęśliwego wieczoru dziwnie się nakręciłem nie wiadomo dlaczego, straciłem czucie w lewej ręce , pogotowie etc. Ogólnie nic przyjemnego, jednakże po tym zdarzeniu nic złego się ze mną nie działo - funkcjonowałem normalnie po pierwszym szoku z tym związanym, aż skusiłem się zapalić po raz drugi no i mi zostało... nerwica ujawniła się w 100% i walczę z nią od trzech lat, pozostał jakiś wewnętrzny lęk przed marihuaną, przed jej zapachem itd. Nie obwiniam marihuany za to co się stało, ale wiem że już jej nie zapalę dla własnego dobra. Pozostał jakiś żal że nie mogę palić nie z własnej woli a z przymusu, ale kierując się racjonalną drogą myślenia wybieram życie bez nerwicy, a co za tym idzie także bez palenia.
Odnośnie alkoholu - pierwszy rok z nerwicą to były nieustanne imprezy alkoholowe, gdyż nic innego mi nie pozostało, potem włączyl się jakiś lęk przed alkoholem także i w chwili obecnej piję tylko na weselach oraz lampkę wina od czasu do czasu wieczorem w domu ;)
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
14 kwi 2008, 21:46
Lokalizacja
inąd:)

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez bardziej_plejer 13 kwi 2010, 11:55
carlos napisał(a):Ten temat to zupełnie nic nowego. Mieliśmy już wałkowane na forum, bo niektórzy młodzi pojawiają się tu z nerwicą właśnie po paleniu marihuany, która jako czynnik spustowy wydobywa na wierzch tego typu zaburzenia. Sam jestem tego przykładem, cierpię już prawie 2 lata.
Dodatkowo na logikę człowiek może się domyślić, że jeżeli jego wyobraźnia płata mu figle na trzeźwo i się boi, to co dopiero będzie kiedy zapalisz i Twoja wyobraźnia dostanie jeszcze mocniejszego kopa? Marihuana pogłębia stany, czyli wpędź się w panikę od myślenia po niej, to zobaczysz dopiero atak paniki. Sam właśnie dostałem na zjaraniu ataku. Jazda jak tzw "Bad Trip", nie polecam lękowcom ani depresantom bawić się w jakiekolwiek używki ( nawet alkohol, po którym może być ciężko z panowaniem emocjami ), ale próby na własną rękę. Niektórzy piszą, że po alko czują się ok. Ja mam odwrotnie.

Pozdrawiam.


hehe, mam podobnie :) choc szczerze ci powiem, ze mimo paranoi, czuje sie jakos bardziej soba...
po alkoholu tez mi czasem odbija. czesto mam kompletny spadek wlasnej wartosci.

wydaje mi sie, ze albo jestem osobowoscia lekliwa albo schizoidalna. zyje w jakims polswiecie fantazji (tu jest bezpiecznie daleko od leku),
normalnie pracuje (ciekawe jak to wyglada z zewnatrz ;) ), studiuje psychologie spoleczna (ktora troche redukuje lek ;) ), utrzymuje sie itp. ale np. w zwiazkach miedzyludzkich jestem slaby... a damsko-meskich to juz po prostu mam same leki (po ostatnim rozstaniu juz mi pewnie tak zostanie - zero ufnosci).

trzym sie.
pozdr.
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez carlos 13 kwi 2010, 15:08
Ze związkami mam identycznie. Straszne utrapienie dla mojej partnerki jak i dla mnie z tym zaufaniem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez Szanil 15 kwi 2010, 12:40
Mój psycholog twierdzi, że dla nerwicowców marihuana i jej podobne w działaniu specyfiki to najgorsze co mogą sobie zafundować. Z praktyki na oddziale szpitalnym mój psycholog pamięta, że większość fałszywych zawałów serca i innych palpitacji serca spowodowane było właśnie paleniem marihuany przez osoby chorujące na nerwicę....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
07 mar 2010, 19:48
Lokalizacja
Kraków

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez Anonymous 19 kwi 2010, 15:25
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez bardziej_plejer 27 cze 2010, 09:29
A da sie z tego gowna po tym gownie wyjsc?
Chcialbym sie po prostu poczuc dobrze i wiedziec,ze wszystko jest ok...
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez tictac 27 cze 2010, 12:35
Ja miałem podobne lęki ( bicie serca, pocące się ręce, natłok myśli, myśli, że umrę) kiedyś po wypiciu 1l Tigera.
To stosunkowo dużo i mało, ale na mnie kofeina tak działa, że dostaje mega szybkiego tętna i w ogóle myślałem, że się wykończę.
Przez 2 godziny się tak męczyłem, a potem było coraz lepiej.
Po marichuanie nigdy nie zauważyłem takich objawów, ale jak ktoś ma problemy natury lękowej to wkręci mu się tzw. "bad trip" .
Tak samo jest po grzybach i innym gównie.

Bad trip (ang. zła podróż) - określenie na przerażające lub trudne doświadczenia po zażyciu substancji psychoaktywnej, głównie psychodelików. Przejawia się jako halucynacje, urojenia oraz napady lękowe różnego stopnia. Według Timothy Learyego zwykle dotyka użytkowników substancji odurzającej, którzy nie mają wiele doświadczeń z nią związanych oraz jest spowodowane przez nieodpowiednie set and setting lub przez ogólne napięcie emocjonalne.

żródło : wikipedia.org
Paroksetyna 10 mg - rano - w planach zejście na 5 mg
Bromazepam 6mg - sometimes :)
Spasmolina , Smecta - na IBS
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 13:03
Lokalizacja
Polendia :)

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez bardziej_plejer 06 lip 2010, 19:34
A minelo Ci to? Mija kiedys?
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: Lękowcy nie palcie marihuany...

przez Grześ_@24 06 lip 2010, 19:56
A jak się czujecie po Alko? Ale nie w trakcie picia lecz następnego dnia , bo ja przezywam koszmar nie typu kaca z bólem głowy i nudnosciami lecz coś jak jakiś stan powiązany z jaką psychoza alkocholowa mimo ze niemam problemu z alkoholem ale z moimi kochanymi nerwami to następny dzień jest jednym wielkim koszmarek począwszy od
- ciągłych zawrotów głowy
-zaburzeń wzroku
- derealizacji
-lęków o życie
-jestem tak rozbity ze kanapki sobie nie mogę zrobić bo nie wiem za co się chwycić za masło czy za chleb.

O dziwo nie mam nudności ani bólu głowy i apetyt mam w miare dobrynawet pragnienie mie nie męczy.

Ale to po ostrej imprezie podkreślam jeszcze raz ze nie mam problemu z alkoholem bynajmniej nie na chwile obecną.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 lip 2010, 18:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 33 gości

Przeskocz do