Lękowcy nie palcie marihuany...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez agaton88 17 gru 2013, 22:16
Dla Ciebie używa = przyjemność. Dla mnie to zupełnie coś innego. Może warto spróbować czegoś innego? Sport tak samo uzależnia :) może warto pójść w tą stronę ? Każdy z nas pewnie posiada cechy charakteru, dzięki którym łatwiej mu o problemy z nerwami. Ale też niestety łatwiej nam o uzależnienie się "od czegoś". Np. od kakao :))))
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
10 gru 2013, 00:06

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 17 gru 2013, 22:42
Może warto spróbować czegoś innego?

tylko czego ? Co proponumjesz?
Już się w swoim życiu nasportowałem , nabiegałem i najeżdziłem rowerem tyle ,że teraz nawet do sklepu jeżdże samochodem , bo mam dośc pedałowania. Naczytałem sie ksiązek też i takie inne...czary mary.
Myśle czasem ,żeby wyjechać pod namiot nad morze i tak spędzić w samotności z tydzień . Ale jak znam siebie , to bez baby po dwóch dnaich wracałbym do domu,,,ech
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9026
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez agaton88 17 gru 2013, 22:57
No ej, nie jest tak źle :) ja sama pod namiot bym nie pojechała, no chyba że rozbiłabym go w centrum jakiegoś miasta ;p
Mi osobiście sport pomaga i nie znam lepszej alternatywy na złe samopoczucie i lęk. Może dlatego ,że kiedy jestem zmęczona nie zastanawiam się nad tym co się ze mną dzieje.
Poza tym ważne jest też wsparcie. Jeśli masz osobę, której możesz wszystko powiedzieć to połowa sukcesu. Nawet krótki spacer w dobrym towarzystwie odwraca uwagę od wszystkich złych rzeczy.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
10 gru 2013, 00:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez Komisarz B. 19 gru 2013, 08:19
Kalebx3 napisał(a):Komisarz B. , fakt , Tobie trawa nie słuzy ani trochę .
Jednak ja bardziej bym sie obawiał nie samej czystej trawy co dodatków "na wzmocnienie " , które do trawy dodają.


Ja już daruję sobie sprawdzanie czystego towaru :)


A co do psychotropów (czy tam łagodnego antydepresantu na receptę, jak kto woli), no trochę szkoda, że mi je podano, ale zrezygnowałam z nich jak najszybciej i nie chcę wracać. Wolę walczyć z nerwicami sama. W tamtej chwili nie widziałam dla siebie pomocy. Tonący brzytwy się chwyta.

Co do czytania to też wolę się ograniczać, bo sobie wkręcam jak nie THC to problemy z abstynencja alkoholową. Stany lękowe wracją. jak sięgnę pamięcią wstecz, przed paleniem, piciem, zawsze je miewałam. No ale na pewno nie takie jak po zielsku. Chryste Panie..

Piję tak dużo kawy, może po prostu czas na uzupełnianie niedoborów magnezu. Tego się trzymam.

No a co to imprez itp. Jestem dosyć popularnym człowiekiem i od jakiegoś czasu daję radę bez alko w wielu sytuacjach, których jeszcze niedawno myślałam, że bez jednego nie przejdzie. Ja swoje wypiłam w życiu. Ostatnio mam delikatne lęki i wiąże to z tym, że staram się nie pić, albo bardzo ograniczać, że abstynencja i ból z nią związany. Podejmuję kurację magnezową, bo mam nadzieję, że to pomoże. Bankowo wypłukałam sobie kompletnie. Co ma być to będzie, najważniejsze, żeby coś robić.

Mimo to, zawsze coś fajnego się wydarza. Nie jest źle :) wóda się leje wkoło. Wszytko to zasłonięte zieloną chmurą dymną. A ja tego mocno nie unikam, nie uciekam od znajomych, tylko nie praktykuję już w takim stopniu.

Trzeba uważać, my szczególnie. Wydaję mi się jednak, że we wszystkim znajdą się dobre strony: nasz organizm przynajmniej nas alarmuje co jest be i może z czasem będziemy mieć mniej problemów.

Bo to są mocno walnięte czasy.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
12 gru 2013, 22:25

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez czarnydiabeł 19 gru 2013, 08:22
"Marihuana nie służy do rozwiązywania problemów, ale pozwala usiąść i spokojnie się zastanowić nad ich rozwiązaniem"

Bob Marley
czarnydiabeł
Offline

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez Komisarz B. 19 gru 2013, 08:25
A co do czary mary. mam ten sam problem. Nie umiem się zająć jedną rzeczą na dłużej, więc szukam ciągle nowych zainteresowań. To też jakiś plus.

I o ironio, dobrze jest jak jest źle uczuciowo, do daje power do pracy nad sobą i bycia lepszym.

-- 19 gru 2013, 07:26 --

czarnydiabeł napisał(a):"Marihuana nie służy do rozwiązywania problemów, ale pozwala usiąść i spokojnie się zastanowić nad ich rozwiązaniem"

Bob Marley


Też bym chciała, żeby to był mój cytat - Komisarz Bob :D
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
12 gru 2013, 22:25

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez mih 20 gru 2013, 10:05
no ja się chyba muszę podłączyć do apelu autora. Niestety.. bo bardzo lubię, i byłem uzytkownikiem przez długie lata (kilkanaście) Nie namiętnym ale zawze gandzia była obecna.. takich też mam znajomych.
Teraz jak juz od pewnego czasu wiem czym są ataki lękowe, to mam jasność że kiedyś juz ich doznawałem.. że takie "paranoje", które łapałem czasem po fajce to właśnie były ataki lęku. Raz były raz nie-i było idealnie, jak po fajce byc powinno. (i bynajmniej- nie twierdzę, że palenie przyczyniło sie do rozwoju nerwicy-NIE)
W czasie brania SSRI dwa razy zapaliłem. Wiedząc ze to ryzyko.. ale ja uwielbiam smak i zapach haszu...:) no i akurat było ok. Pozytywnie i twórczo. Ale np teraz czuję że bym nie chiał.. poprostu paraliżujący atak lęku jest jednym z najgorszych doświadczeń mojego organizmu i nie chce mu go fundować zamiast czilautu(bo nigdy nie wiadomo).
No i jeszcze jedno, co do cytatu z Mistrz Marleya- oczywiście, że gandzia pozwala usiąść i pokojnie się zastanowić.. ale niestety nie wszyskim,, pomijająć jazdy po trawie, to duża część palaczy porostu pier..li głupoty i smieje sie z byle gówna albo zjada suchy chleb z namaszczeniem jak dla czekolady. Totalny bezsens.
Czyli jasno potwierdza się, że stuff podnosi w nas to co juz w nas jest.. boskie objawienia i olsnienia raczej nie następują.. chyba, że ktoś ma schizofrenię.
Dlatego moim zdaniem nerwicowcy nie powinni raczej przypalać. Albo trzeba mieć w pamięci że zamiast relaksu będzie większy stresssss :pirate:
mih
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
16 gru 2013, 12:48

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez SmutnyLysy 20 gru 2013, 16:44
A ja uważam że raz na ruski rok można. Ale nie żeby palić regularnie np. 2-3 razy w tygodniu. To już zdecydowanie za dużo. Nawet "zdrowemu" prędzej czy później zryje to psychikę, a co dopiero nam tutaj ;) Z wszystkim trzeba mieć umiar..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
25 lis 2013, 16:34
Lokalizacja
Wrocław

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez szklany.blat 04 lut 2014, 14:56
W moim przypadku byłem całkowicie zdrowy i zgadzam się z tym, że to jest niejako "ognisko zapalne" do stanów lękowych. To była najgłupsza rzecz jaką zrobiłem, ponad pół roku temu. Niecałe 10 minut zniszczyło mi życie, rozłożyło mnie w kilka sekund, uczucie spadania, okropny lęk przed śmiercią, bardzo wysokie tętno i ten śmiech "znajomych" wokół z mojego stanu za co jestem im bardzo WDZIĘCZNY...

Teraz jest już lepiej, z lekami, psychologiem ale odradzam KAŻDEMU z Was, szczególnie chemiczne gówna.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 lis 2012, 20:59

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez qwerty12345 18 lip 2014, 23:23
Witam mam nadzieje ,że ktoś udzieli mi porady. Od 8 dni (po zapaleniu marihuany) pare razy dziennie doznaje bardzo dzziwnego, nie przyjemnego uczucia przez które nie wychodze na dwór. Mianowcie zaczyna mi bić szybciej serce , drżą mi kończyny i gdy wykonam jakis ruch np: obruce sie , wstane , usiąde czuje jak bym robił dwa razy tą czynność tzn obracam głowe i dopiero po 2 sek czuje jak ją obrucilem . Czuje ,że popadam przez to w depresje. Paliłem około 6 razy marihuane kiedys miałem dokładnie to samo tyle że jeszcze gorzej tzn jeszcze bardziej to czułem. leżałem na podłodze i ruszalem tylko kończyami i modlilem sie żeby to sie skończylo po przyjachaniu pogotowia do mnie pomyslalem ze dostane jakis lek i bedzie dobrze oni jednak uspokoili mnie i powiedzieli ze przestane to czuc za pare godzin (było mi jakos lepiej) wieczorem przestalem to czuć i wszystko bylo w porządku (to było jakieś 6 miesiecy temu). Potem zaczalem dalej palic marihuane (sporadycznie), ponieważ pomyslalem ze to bylo jednorazowe , że wzialem jakis zly towar itd. Osiem dni temu jednak po zapaleniu jak wróciłem do domu dostalem tej ''fazy'' co kiedys bardzo sie przestraszylem ale pomyslalem ,że przecież to minie wiec usnalem ( z trudem ) gdy sie obudzilem myslalem ze mi minelo lecz niestety nie pare razy dziennie doznaje tego uczucia az do dzisiaj. jakies 3 dni temu postanowilem wyjsc bo pomyslalem ze tylko to sobie wmawiam gralem w pilke i nagle kolega do mnie powiedzial '' wszystko okey ?'' i nagle zrozumialem ,że nie znowu zaczyna sie ''faza'' . od tamtego czasu nawet nie mysle o wyjsciu. Mam tego dosyć , czuję że popadam przez to w depresje zglaszam sie o pomoc tutaj bo nie chce isc do psycho-analityka czy gdzie kolwiek indziej bo nie chce zeby ktos sie dowiedzial z mojej rodziny ze pale bo mam i tak nie małe problemy. na pewno juz nigdy nie zapale ale prosze o rade co mam zrobic z góry dziękuje.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
17 lip 2014, 23:14

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 19 lip 2014, 12:55
qwerty12345 ,
Ty już sobie odpuść palenie do końca życia , bo po tym będzie Ci się raczej zawsze pogarszać .Długo juz palę i wiem ,że co niektórzy nie powinni łapać sie za trawsko . Znajdż sobie lepszą i bezpieczniejszą używkę , albo zacznij uprawiac sport . Z czasem lęki i ala paranoje na które teraz cierpisz znikną jak nie będziesz palić , ale musisz trzymać się z dala od ziółka .Uważaj Chłopie!
Pozdrawiam.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9026
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 47 gości

Przeskocz do