Strach przed podjęciem nowej pracy.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Strach przed podjęciem nowej pracy.

przez misiek25 22 mar 2010, 19:25
Witam serdecznie, jestem tu nowy i jeśli w złym dziale zamieściłem temat to prosiłbym o przeniesienie. Jak widać po nicku mam 25lat więc trzeba podjąć jakąś zarobkową pracę, no ale niestety jest ciężko boję się iść do jakiejkolwiek pracy dlatego że mam jakiś strach myśląc o ludziach z którymi będę pracował że mogą mnie nie za akceptować polubić itp. Nie tylko mam tak przed nową pracą ale również przed różnymi sprawami, jak muszę gdzieś iść coś załatwić np: do Powiatowego Urzędu Pracy na podpis to po prostu ręce mi się trzęsą jak galareta :-(. W szkole tak samo było nie potrafiłem z nikim porozmawiać bojąc się że coś złego powiem.

Bardzo bym prosił o pomoc bo naprawdę jest ciężko.

Pozdrawiam misiek25
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 mar 2010, 19:21

Re: Strach przed podjęciem nowej pracy.

przez paradoksy 22 mar 2010, 19:59
misiek25 napisał(a):Witam serdecznie, jestem tu nowy i jeśli w złym dziale zamieściłem temat to prosiłbym o przeniesienie. Jak widać po nicku mam 25lat więc trzeba podjąć jakąś zarobkową pracę, no ale niestety jest ciężko boję się iść do jakiejkolwiek pracy dlatego że mam jakiś strach myśląc o ludziach z którymi będę pracował że mogą mnie nie za akceptować polubić itp. Nie tylko mam tak przed nową pracą ale również przed różnymi sprawami, jak muszę gdzieś iść coś załatwić np: do Powiatowego Urzędu Pracy na podpis to po prostu ręce mi się trzęsą jak galareta :-(. W szkole tak samo było nie potrafiłem z nikim porozmawiać bojąc się że coś złego powiem.

Bardzo bym prosił o pomoc bo naprawdę jest ciężko.

Pozdrawiam misiek25

heloł
powiem Ci tak: rozumiem strach przed odrzuceniem w nowym środowisku. ale spróbuj pomyśleć o tym z innej strony: NIGDY nie ma tak, żeby kogoś WSZYSCY lubili. po prostu nie ma. nie każdy może się nawzajem znosić, ze tak powiem ;)
ogólnie chyba masz lęki przed ludźmi i boisz się odrzucenia, niezaakceptowania, tak?
paradoksy
Offline

Re: Strach przed podjęciem nowej pracy.

przez misiek25 22 mar 2010, 20:07
Dziękuję bardzo za odpowiedz, może to jednak strach przed ludźmi nie wiem ale chciałbym to zmienić tylko jak do kogo się zwrócić :-(.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 mar 2010, 19:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Strach przed podjęciem nowej pracy.

przez paradoksy 22 mar 2010, 20:09
misiek25 napisał(a):Dziękuję bardzo za odpowiedz, może to jednak strach przed ludźmi nie wiem ale chciałbym to zmienić tylko jak do kogo się zwrócić :-(.

polecam psychoterapię.. jeśli szkoda Ci pieniędzy/nie masz na takie fanaberie ;) to wybierz się do poradni psychologicznej na nfz. co prawda trochę się czeka, ale chyba warto, nie?
paradoksy
Offline

Re: Strach przed podjęciem nowej pracy.

przez misiek25 22 mar 2010, 20:16
Dzięki na pewno będę chciał coś z tym zrobić. Jak pisałem jest ciężko tak żyć, nie lubię jak ktoś w czasie wykonywania jakieś pracy patrzy mi na ręce które ze strachu mi się trzęsą.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 mar 2010, 19:21

Re: Strach przed podjęciem nowej pracy.

Avatar użytkownika
przez Victorek 22 mar 2010, 21:53
misiek25, znam doskonale tą trzęsawkę rąk kiedy ja wykonywałem pracę a ktoś patrzył mi na ręce, i zresztą wiele innych problemów z tym się wiązało.
Tak jak wyżej napisała paradoksy psychoterapia powinna ci pomóc, bo na pewno masz niską samoocenę itp.
Ja z tym 7 lat się męczyłem, teraz mam inny problem i tamten zszedł jakby na drugi plan ale nadal istnieje.
Dobrze, ze chcesz coś z tym robić, im wcześniej tym lepiej.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Strach przed podjęciem nowej pracy.

przez misiek25 22 mar 2010, 22:15
Nie jest to tylko problem z trzęsieniem rąk, ale również problem z rozmawianiem poruszaniem się w otoczeniu wielu osób. Czy ktoś jeszcze spotkał się z takim problemem jak ja?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 mar 2010, 19:21

Re: Strach przed podjęciem nowej pracy.

Avatar użytkownika
przez Victorek 22 mar 2010, 22:18
misiek25, tak znam doskonale ten problem na PW podałem ci linka, tam jest ciekawie to opisane. Na pewno znajdziesz wiele z tego co tam jest opisane w swoich doświadczeniach.
Cieżko się z tym żyję dlatego warto pracować nad tym, leczyć.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Strach przed podjęciem nowej pracy.

przez mati22292 22 mar 2010, 23:41
hejka, jedynym sensownym wyjsciem to jest isc na gorąca wode :( cwiczyc sytuacje i jeszcze raz cwiczyc, wtedy lek powinien sie zmniejszyc, starac sie wykonywac cwiczenia rozluzniajace wszystkie partie miesni, afirmacje, obrazowanie scenek i laczenie tego z relaksem i cwiczenie w realnych sytuacjach , ja leczylem swoja logofobie i jest troche lepiej ale w czasie terapi bylo bardzo dobrze, lęki minely i napiecia tez,przez okragly rok nie zajaknalem sie praktycznie chyba ani razu mowiac troche wolniejsza mowa bo w terapi stosowalismy ogolnie wolniejsza mowe, teraz tez staram sie mowic wolniej chociaz ostatnio mi to ciezko wychodzi. Na terapi uczylismy sie rozluzniac i zostalismy rzucani na goraca wode, trzeba bylo isc zalatwiac dane sprawy. Na poczatku to byly to blache sprawy chociaz kiedys to nawet w takich sytuacjach sobie nie radzilem, zostalismy wywiezieni do innego miasta , kazdy dostal swoje zadania. Nie znajac miasta ja musialem pytac przechodniow o droge , musialem udac sie samodzielnie na dworzec pkp i zapytac o godzine odjazdu danego autobusu, pozniej musialem znalezc solarium o nazwie....tez trzeba bylo zaczepiac ludzi i wypytywac. Znalazlszy sie w solarium musialem zapytac o rodzaje lamp jakie stosuja, kwarcowe itd..i dlaczego a takie pytania to raczej do codziennosci nie naleza no ale na poczatku to byly takie blache niby sprawy.
Pozniej wraz z poziomem zaawansowania zadania byly trudniejsze, trzeba bylo przejsc sie np do dyrektora urzedu itp, zalatwianie juz konkretnych trudnych spraw z ktorymi wielu zdrowych ludzi mialoby problem. Plus codzienne cwiczenia rozluzniajace, cwiczEnia okolo 2 godzin dziennie plus 30 pytan do obcych ludzi, telefonowanie, urzedy, zaczepianie na ulicy z patrzeniem ludziom gleboko w oczy.Mielismy nauczyc sie kontrolowac przebieg rozmowy, nauczyc sie patrzec w oczy i na twarz.Mielismy wylapywac kazdy szczegol w zachowaniu danej osoby, jej nerwowosc, zawachania,unikanie kontaktu wzrokowego znami, mielismy poczuc jak to druga osoba czuje jakby d o nas strach i respekt.

Przez jakis czas bylo ekstra, bylem wyluzowany nic mnie nie denerwowalo, wszsytko zrobio sie proste.
Moglem mowic bez skrepowania.Generalnie na terapi uczylismy sie calej komunikacji od nowa.
Jak patrzec w oczy, jaka postawe przyjac.
Najgorzej bylo u mnie z kontaktem wzrokowym ale pozniej to juz bylo jak z automatu wyuczylem sie nowych schematow itd..Teraz nie wyobrazam sobie rozmawiac z kims i patrzec gdzies indziej, nawet denerwuje mnie jak ktos rozmawiajac ze mna ciagle odwraca wzrok na boki albo jest zainteresowany czyms innym.
Przez jakis czas bylo super ale pozniej zaczelo sie walic jak rzucilem cwiczenia i zaczynalem znowu cofac sie w zamkniete 4 sciany.
Ale co do pompocy psychologicznej terapeutki to bylo cudnie.Kazdy najdrobniejszy szczegol byl omawiany na co miesiecznych calodziennych spotkaniach.Nawet lek gdy zadawalem pytanie na ulicy jakas osoba nie zwrocila na mnie uwagi i olala moje pytanie, nawet taka rzecz byla wjasniana, np mozliwe ze ta osoba byla zamyslona albo miala swoj problem, nie miala moze ochoty na rozmowe itd.

No ale p ozniej sie popsulo, chociaz i tak jest duzo lepiej niz przed terapia,logofobia jest mniejsza, czasmi drzy mi glos, zaczynam sie jakac ale jak ide w luz i wszystkie zasady staram sie stosowac to jest duzo lepiej no ale biore sie za cwiczenia i rozluznianie bo moj ostatni napad szalu gdy kolega nasypal mi do herbaty curku kiedy ja nie chcialem to ze wscieklosci zaczalem walic glowa w sciane i wyzywac wszystkich w tym domu to raczej nie nalezy do normalnego przejawu, oprocz silnej logofobi wystepowala jakas nerwica i wszystko mnie draznilo.Jest lepiej , ataki szalu zdarzaja sie rzadziej ale jescze duzo pracy przede mna.

Moze znajda sie osoby chetne na wymiane doswiadczen, rozmowy na gg badz skype?piszcie na pw :) pozdrawiam
Ostatnio edytowano 22 mar 2010, 23:51 przez mati22292, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
22 mar 2010, 13:57

Re: Strach przed podjęciem nowej pracy.

Avatar użytkownika
przez Szanil 22 mar 2010, 23:48
Ja również przerabiałam, a raczej przerabiam nadal lęk przed ludźmi- nowa praca, studia, że mnie nie polubią, że nie znajdę nikogo do pogadania, że sobie nie poradzę... Szukam pracy od dawna, wysyłam mnóstwo maili z cv, ale kiedy dzwonią zaprosić na rozmowę kwalifikacyjną, kiedy przychodzi większy lęk jestem w stanie ją odwołać i nie iść... Dokładniej mówiąc zdarzały się takie sytuacje, ale kiedyś. Dużo pomogły mi zajęcia z psychologiem dot. samooceny, omówienia tego tematu, tworzenia tzw. czarnych scenariuszy (czyli idąc w dane miejsce, czy to urząd czy praca, wypisujesz wszystkie Twoje najgorsze przeczucia i myśli z tym związane ale w formie "Wyśmieją mnie, zachowam się jak idiota, pomylę się" itp itd. Później przed tym wyjściem czytasz to wszystko po kilka razy nastawiając się, że tak właśnie będzie...Organizm wtedy jest gotowy na najgorsze, które w rzeczywistości się nie zdarza zwykle, a nawet jeśli to na pewno nie jest takie najgorsze jak w tym czarnym scenariuszu, a co najważniejsze nie zaskakuje wywołując lęk).

Wiem, że to może wydawać się głupie i mało pomocne, ale naprawdę pomaga... Nasza psychika jest pełna tajemnic i skoro ona tak traktuje nas wpędzając w nerwicę my też "róbmy ją w konia" skoro się daje... Takie cwiczenia na prawdę pomagają.

Mówię z własnego doświadczenia- teraz chodze na wszystkie rozmowy kwalifikacyjne, na studia (choć wiadomo nie bez stresu), żartuję, nie boję się odezwać, uśmiecham się...jest inaczej!

Najważniejsze to przede wszystkim dobry psycholog! Podobno dla nerwicowców najlepsza jest terapia poznawczo-behawioralna...Uczy ćwiczeń i zachowań kiedy terapia się już kończy, kiedy cwiczen nie wykonuje się podczas spotkania z lekarzem tylko w życiu, w prawdziwych sytuacjach stresujących... Sama na taką chodze, dodatkowo mój psycholog prowadzi tez treningi z samooceny i relaksacji, więc tak na prawdę mam w nim 3 w 1...

Dobry psycholog to skarb, większy niż leki!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
07 mar 2010, 19:48
Lokalizacja
Kraków

Re: Strach przed podjęciem nowej pracy.

przez mati22292 22 mar 2010, 23:52
hejka szanil:) ja wlasnie bylem na terapi behawioralnej:) opisanej powyzej:)chociaz nie stosowalem sie w calosci do zalece, napewno wtedy bylo by jeszcze lepiej .
Terapia byla trudna totez wlasnie nie kazdy z grupy sie do niej stosowal , byly takze smutne momenty kiedy np zjezdzalismy sie na calodzienne spotkanie. Terapeutka pyta sie nas po kolei, czy rozmawiacie codziennie z obcymi osobami przez telefon?:>?:>
Jedna osoba tak sie bala ze nie rozmawiala wogole przez telefon, terapeutka powiedziala tak:
bierzesz teraz telefon i dzwonisz ..nie do kolezanki albo osoby przy ktorej czujesz sie luzno tylko masz pokonywac leki i wykonywac najturdniejsze zadania inaczej nie ma sensu albo dzownisz albo wiecej nie przyjezdzaj na zgrupowanie bo marnujesz moj czas i swoj bo nie walczac z lekami nie masz szans na wyleczenie, no i kolezanka musiala dzwonic bodaj ze na pkp niby w powaznej sprawie, ze pociagi ciagle sie spozniaja miala narzekac i patrzec na reakcje telefonistki w razie nerwowej rozmowy od strony telefonistki miala opanowywac sie, uspokajac i wolniejsza mowa caly czas gorowac i nie dac wyprowadzic sie z rownowagi itd, takze nasze zadania naprawde byly trudne w pozniejszym etapie terapi, w porownaniu np z pojsciem do sklepu i kupienia mąki, z tym to tez mialem problem na poczatku:/

Po 2 letniej terapi mielismy byc innymi ludzmi a nawet przewyzszac ludzi ktorzy nigdy nie mieli problemu z komunikacja ani z nerwami. Tak niestety nie jest ale kierunek terapi jest naprawde dobrze obrany. Jeszcze rzecz terapie jest tez w duzej mierze nastawiona na osoby ktore jąkaja sie w sytuacjach stresowych , ktore maja zaburzenia mowy wlasnie w procesie komunikacji.
U nas na terapi kazda osoba jakala sie w sytuacjach dla siebie nowych badz nawet w prostych rzeczach typu zakupy w sklepie totez poslugiwalismy sie mowa wolniejsza specjalnie dobrana taka terapeutyczna.
Terapeutka przekazlaa nam jedna sluszna mysl.. w stresujacej sytuacji mowe mozna tylko ZWOLNIC inaczej bedzie zle , a nie ponawiac stare schematy.
W czasie terapi juz bylem tak nakrecony ze nawet myslalem ze kiedys sie przekawlifikuje i bede sam takim terapeuta i pomagal osoba z problemami komunikacyjnymi jakbym wyleczyl sie do konca i przeszedl skuteczna terapie na wlasnej skorze ale niestesty jest srednio, nie stosowalem sie do wszystkich zalecen wiec nie mam do nikogo pretensji

A wy macie problemy z mowa w sytuacjach komunikacyjnych?

[Dodane po edycji:]

cos widze ze jestem zalogowany ale zniknela mi opcja edycji/zmien nie wiem dlaczego totez napisze w nastepnym poscie.

....Dobry psycholog to skarb, większy niż leki!!..

to prawda, nasza terapeutka powiedziala ze jeszcze nikt nie wymyslil cudownej pigulki i taka nigdy nie bedzie istniec, trzeba walczyc samemu i ze swoimi slabosciami
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
22 mar 2010, 13:57

Re: Strach przed podjęciem nowej pracy.

przez misiek25 23 mar 2010, 00:25
Oj to ładnie mnie teraz przeraziliście :cry: jak to przeczytałem i pomyślałem że ja też tak będę jeździć z innymi ludźmi lub mówić coś w otoczeniu innych to nagle serce zaczęło mocniej bić, a ręce zaczęły się trzęść.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 mar 2010, 19:21

Re: Strach przed podjęciem nowej pracy.

Avatar użytkownika
przez Victorek 23 mar 2010, 01:28
misiek25, nie przerażaj się tak od razu, najważniejsze, ze mozna coś z tym robić, i nie żyć wiecznie w ciągłym lęku i jakiejś izolacji.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Strach przed podjęciem nowej pracy.

przez misiek25 23 mar 2010, 01:49
Victorek wiem tylko jak człowiek pomyśli o tym to nagle rezygnuję z takiego leczenia. Już od jakiegoś czasu wybieram się do urzędu pracy żeby zrobić sobie kurs abym mógł szybciej znaleść pracę, ale jak już myślę o osobach które tam pracują z którymi mam rozmawiać lub ewentualnie coś wypisywać to po prostu odechciewa mi się tam iść i przekładam to na inny dzień :cry:. Z leczeniem prawdopodobnie też tak będzie...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 mar 2010, 19:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do