Napiecia + lęki przed ludzmi

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Napiecia + lęki przed ludzmi

przez mati22292 22 mar 2010, 14:23
Zaczne moze od tego ze jestem bardzo nerwowy, proste rzeczy wyprowadzaja mnie z rownowagi.
Przytocze moze sytuacje, bedac u kolegi poprosilem o herbate, mowilem ze nie lubie z cukrem itd
pomimo to kolega wsypal mi cukier, d ostalem mega szalu i zrobilem awanture , walilem swoja glowa o sciane :-| nie chcialo mi sie zyc ze wszyscy robia mi na zlosc.
Jak bylem z byla dziewczyna ciagle sie klocilem bo wydawlo mi sie ze kazdy jej ruch jest czyms co mi zagraza, ze jest to robione zeby mnie skrzywdzic( moze wzielo sie to stad ze wczesniej pewna dziewczyna mne zranila)
w szkole podstawowej bylem ciagle ponizany i bity, teraz majac 27 lat przechodzac obok grupki mlodziezy , czasami uslysze jakis tekst w moja strone to tak mnie bierze psychoza ze wzialbym jakiegos kija i dal nauczke smarkaczom , jeden tekst wystarczy ze zamieniam sie w furie.
Wszystko wyprowadza mnie z rownowagi, ojciec czesto pije i sprowadza kolegow, mieszkam jeszce z nim z powodu przypadlosci o ktorej napisze w dalszym etapie.Nawet jezeli nie pije a przyjdzie jakis kolega na chwile to caly sie spinam, robi mi sie goraco, serce przyspiesza, totalna psychoza, nie chce mi sie zyc chetnie bym skoczyl przez okno itp nawet pomimo tego ze w tym momencie ojciec nie pije.

Jestem caly sztywny, ciagle napiety, wszystkie moje miesnie sa ponapinane, az mnie boli twarz, wykreca , mam czasami tiki nerwowe karku, zwlaszcza w sytuacji gdzie czuje zagrozenie.
Bralem cloranxen ale nie za bardzo dzialal, do tego doszly objawy uzalezenienia, jak nie wzialem jednej pigulki to czulem ze zaraz dostane szalu , dzien bedzie zepsuty itp.
Porzucilem cloranxen , uwolnilem sie od tej piuglki i tak nie dzialala.

Najgorsze w tym wszystkim jest to ze mam problem z mowa, wynikajacy z ciaglego napiecia i stanu zagrozenia, najgorzej jest z rozmowa przez telefon, badz sytuacja gdzie jest jakas kolejka w sklepie i musze mowic, wtedy czuje ze wszyscy sie na mnie patrza, oceniaja co kupuje jak wygaldam i mega sie napinam, zaczynam sie jakac i czerwienic, mega napiecie.


Kilka lat temu trafilem do pani terapeutki, niby najlepszej w Polsce ,ktora rzekomo leczy najgorsze przyadki , nie powiem, to byla terapeutka ktora pomogla mi najbardziej, przez pewien czas wszystko sie unormowalo zwlaszcza jak cwiczylem i stosowalem sie do zalecen.Terapia miala trwac gora 2 lata , po 2 latach wszyscy mieli byc wyleczeni, zapomniec o lękach i napieciu.

Na turnusie terapeutycznym bylo 7 osob,to byl jakby oboz, bylismy tam okolo 3 tygodni, cwiczenia rozluzniajace kilka godzin dziennie, omawiane byly tematy dotyczace stresu, fobi spolecznej i logofobi.
Uczylismy sie wprowadzac spokoj do sytuacji zycia codziennego i uczylismy sie jak rozmawiac z osobami ktore sie z nami kloca, uczylismy sie wprowadzac rozluznienie do naszej mowy w sytuacjach wczEsniej dla nas trudnych.
Nawet byly cwiczenia w terenie, chodzilismy np do urzedow, do dyrekcji roznych instytucji, przeprowadzlismy trudne wywiady z aktorami i osobami na szczycie.Do tego w czasie 2 lat mielismy zaczepiac obce osoby na ulicy i przeprowadzac jak najwiecej ciezkich rozmow ale w oduczuciu rozluznienia, codzienne cwiczenia mowy i rozluznianie kazdego miesnia po kolei od stopy po glowe.

Terapia byla ekstra, minely lęki i zaburzenia mowy do pewnego czasu, pozniej w sytuacjach zycia codziennego znow wrocily napiecia i stare schematy, chociaz i tak jest duzo lepiej, przynajmniej rozumiem ze moje zaburzenia mowy i l lęki maja przyczyne z napiec , ktorych teraz ciezko jest mi sie pozbywac, ale jak sie zajakne badz jest nerwowa sytuacja to czuje jakie miesnie napinam czasami zupelnie bez powodu i co robie nie tak, ale do konca nie moge sobie pomoc, terapeutka zaleca w dalszym ciagu cwiczenia rozluzniajace miesnie, plus cwiczenie sytuacji typu wlasnie rozmowa z osobam na szczeblu, zalatwianie trudnych urzedowych spraw czyli uczenie sie wprowadznia w luzu w ciezkie sytuacjie, ale to nie jest teraz takie latwe 3 lata po terapi, gdzies ten spokoj zgubilem.
Wiem takze ze osoby z mojej grupy radza sobie teraz fatalnie, bloki , jakanie to malo powiedziane.
Chociaz pani terapeutka obiecala po 2 latach calkowite wyleczenie.
Ale w duzej mierze chyba jestesmy winni sobie sami , poniewaz nie stosowalismy sie do wszystkich zalecen, ja za malo pracowalem nad rozmowami z obcymi ludzmi i wprowadzania spokoju w mowe podczas trudnych sytuacji.

Cenie bardzo nasza terapeutke poniewaz w jej mowie jest tyle spokoju , w ciezkich sytuacjach potrafi zwolnic mowe isc w luz i mozesz na nia krzyczec a ona idzie tylko w luz i nie da sie wyprowadzic z rownowagi zawsze cieplym ale i stanowczym spokojnym glosem mowi swoje i robi, chcialbym tak umiec...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
22 mar 2010, 13:57

Re: Napiecia + lęki przed ludzmi

przez ewaryst7 22 mar 2010, 16:22
Też bym chciała być taka wyluzowana.Niestety.Marzenie sciętej głowy.Rozumiem Cię.Napięcie towarzyszy mi od ok 2lat.Jestem tak napięta , że wszystko mnie boli.Niestety nie umiem Ci nic doradzić..Trzymaj się.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do