Młody wiek a nerwica, moja historia..

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Młody wiek a nerwica, moja historia..

przez marina 11 mar 2010, 11:12
Witam. Piszę, aby poznać opinie innych, które mam nadzieję, pomogą mi w zrozumieniu i ogarnięciu całego tego świństwa jakim jest nerwica. Oczywiście nie mam jej zdiagnozowanej, obecnie tylko leczę się na anemię, jednak mam przypuszczenia co do tego choróbska. Połowę Waszych wypowiedzi na tym forum już przeczytałam, ale chciałabym przedstawić moją "historię". Jak już gdzieś pisałam, wszystko zaczęło się w wakacje. Zawroty głowy złapały mnie w sklepie, w upalny dzień, więc za bardzo się tym nie przejmowałam, tłumaczyłam sobie, że to od temperatury. Jednak TO nie ustąpiło. Początkowo nie brałam tego do siebie, ponieważ nie było to ani uciążliwe ani tak bardzo nasilone. Jednak coś było nie tak - te cholerne zawroty głowy i nogi jak z waty. Dopiero niedawno, jakieś 3 miesiące temu zaczęło się robić nieciekawie. Zawroty głowy towarzyszą mi codziennie, dzień w dzień muszę się z nimi uporać. Czasem są one nieznaczne, ale niestety są. Innym razem jest to nie do zniesienia, oblewam się cała potem, jest mi gorąco i mam wrażenie jakbym odpływała. Na szczęście, ODPUKAĆ, nigdy nie zemdlałam. Jestem wesołą, szczęśliwą dziewczyną, mam wspaniałą rodzinę i cudownego chłopaka, w szkole idzie mi bardzo dobrze i mam poważne plany na przyszłość. Jednakże czuję, że cała moja energia gdzieś wyparowała - rezygnuję z rzeczy, które kiedyś tak kochałam robić, unikam galerii handlowych, dużych sklepów, nie chodzę do kościoła - tam moje objawy się nasilają, wiem z góry, że będzie mi się kręcić w głowie i koniec, nie idę. Jestem na siebie wściekła, bo wszystkie plany, zamiary sprowadzam do tego, że prawdopodobnie będzie mi się kręcić w głowie i zazwyczaj z większości rzeczy rezygnuję. Ostatnie dni są nieciekawe, nie daję rady i płaczę, bo nic nie mogę na to poradzić. Uwielbiam spędzać czas ze znajomymi, ale niestety, wolę zostać w domu. W poniedziałek poszłam z tym do lekarza rodzinnego, okazało się, że mam anemię (prawdopodobnie już w wakacje miałam, mam morfologię właśnie z tamtego czasu) i mam ogromną, wielką nadzieję, że te zawroty są spowodowane właśnie tym. Lekarka ma również podejrzenia, że jest to po części sprawa hormonów, które przyjmuję od półtora roku, więc od dziś je odstawiam. Jeśli oba te przypuszczenia okażą się mylne to dostanę pewnie skierowania do neurologia i kardiologa, ale niestety będzie to, przynajmniej dla mnie, oznaczało, że prawdopodobnie mam nerwicę. Jestem załamana, nie chcę żyć z tymi okropnymi dolegliwościami, bo wiem, że nie dam rady, szczególnie jak wyjadę na studia. Jeszcze jak czytam niektóre wypowiedzi, że może to ciągnąć się latami to już kompletnie jestem zdołowana. Na razie jednak mam ostatki sił żeby z tym walczyć moimi sposobami, czyli zacznę się znacznie więcej ruszać i lepiej odżywiać. Nie chcę stać się zamkniętą w sobie dziewczyną, która całymi dniami będzie przesiadywać w domu. Nie chcę tego robić również dla mojego chłopaka, oboje jesteśmy bardzo towarzyscy i lubimy spędzać czas aktywnie, wśród ludzi. A czy komuś z Was udało się pokonać podobne dolegliwości siłą woli? Czy ktoś też jest w podobnym wieku i ma podobne odczucia? Z góry dziękuję za odpowiedzi i serdecznie pozdrawiam :)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
11 lut 2010, 11:51

Re: Młody wiek a nerwica, moja historia..

przez Jadis 11 mar 2010, 11:16
marina, a ile masz lat? bo nigdzie o tym nie napisałaś. moja nerwica zaczęła się objawiać gdy miałam 12 lat.
Jadis
Offline

Re: Młody wiek a nerwica, moja historia..

przez marina 11 mar 2010, 11:19
faktycznie, gdzieś mi umknęło. mam 19 lat :)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
11 lut 2010, 11:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Młody wiek a nerwica, moja historia..

przez dogomaniaczka 12 mar 2010, 14:45
Ja Ci radzę jak najszybciej iść do psychologa i broń boże się nie izolować póki masz jeszcze siłę z tym walczyć ..najpierw nie będziesz chodzić do sklepów, kościoła a potem przestaniesz wychodzić z domu. Trzeba działać jak najszybciej! Ja żałuje że tak późno dostrzegłam co się dzieje i za siebie się wzięłam..pomimo że mam 18 lat walczę z tym od jakiś 5..dlatego rób teraz jak najwięcej, nie pozwalaj sobie na myślenie i siedzenie w domu, przełamuj się pomimo strachu i niechęci, póki jeszcze możesz..Jak teraz coś z tym zrobisz, to może być dobrze :)
dogomaniaczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], blitz i 30 gości

Przeskocz do