Moja choroba...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Moja choroba...

przez Jadis 11 mar 2010, 10:18
u mnie ujawniło się to w wieku 12 lat. od tamtego czasu ciągła walka, małe wygrane, w większości porażki. tzw. poważne nasilenie trwa u mnie od 7 lat, i nie umiem tak naprawdę tego odegnać na dobre.

dlaczego joga jest dobra przy lękach i nerwicy? ponieważ jednym z głównych problemów przy nerwicy jest hiperwentylacja i derealizacja, a organizm poddany ciągłemu stresowi to organizm, który nie ma się jak bronić, ponieważ jest mniej odporny. joga uczy panować nad oddechem, oddychać "z brzucha" (a jak wiemy z reklamy Actimela, większość energii pochodzi z brzucha ;) ), uczy pozytywnych wizualizacji w momencie stresu, oraz zmniejsza napięcie towarzyszące codziennym zmaganiom z problemami, przez co organizm jest częściej zrelaksowany, ergo bardziej odporny.
Jadis
Offline

Re: Moja choroba...

Avatar użytkownika
przez Szanil 14 mar 2010, 21:54
Dzięki za odpowiedź. Ja z przerażeniem zauważyłam u siebie, że pomaga mi dokładnie to, o czym mówił mój psycholog, czyli ciągłe myślenie o tym leku, nie odpychanie go od siebie, ale wiadomość jego obecności... Babka kazała mi nawet zrobić listę wszystkich objawów somatycznych i psychologicznych oraz tego czego się boję i czytać to kilka razy dziennie na zasadzie, "teraz kręci mi się w głowie, za chwilę pewno będę miała mdłości, uczucia gorąca i kołatanie serca". Kiedy tak sobie to wszystko przywołuje to co przychodzi później nie jest tak silne bo w pewnym sensie przewidziałam to, spodziewałam się tego, wiec nie zaskakuje mnie to a co za tym idzie łagodniej na to reaguje (a czasami w ogole sie nie pojawia)... Nie wiem na ile ta metoda pomoże innym, ale ja wałkuję ją od pierwszej wizyty i choć miałam lepsze i gorsze momenty (łącznie z załamaniem totalnym, o którym ostrzegała psycholog, ze pojawi się w czasie terapii) czuję, że to pomaga....

Trochę przeraża mnie to, że tak na prawdę nigdy nie pozbędziemy się tego leku, jedynie możemy nauczyć się z nim żyć... Ta świadomość sprawia czasami, że jest ciężko...

Cieszę się, że trafiłam na to forum, gdzie można porozmawiać z ludźmi o podobnych problemach...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
07 mar 2010, 19:48
Lokalizacja
Kraków

Re: Moja choroba...

przez Gringo 14 mar 2010, 22:06
Trochę przeraża mnie to, że tak na prawdę nigdy nie pozbędziemy się tego leku, jedynie możemy nauczyć się z nim żyć... Ta świadomość sprawia czasami, że jest ciężko...

Nawet tak nie mów :evil: ;)

Mam dziś straszne wahania nastroju, ale na pewno: da se
Gringo
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moja choroba...

przez polakita 15 mar 2010, 11:27
Szanil, a z jakiego kierunku jest ta terapia? Wygląda ciekawie!
Ja również jak Gringo żywię nadzieję że życie bez nerwicy jest możliwe ;) aktualnie miewam gorsze samopoczucie ale nie jest to bardzo nasilone, mam wrażenie że się przyzwyczaiłam do nerwicy i stała się ona częścią mojego życia - ale to chyba niedobrze, przyzwyczajać się do choroby jak by to było normalne!
polakita
Offline

Re: Moja choroba...

Avatar użytkownika
przez Szanil 17 mar 2010, 12:30
Ja chodzę na terapię poznawczo-behawioralną. Wcześniej chodziłam na jakąś inną ale miałam wrażenie, że nie posuwam się ani o krok, że nie jest lepiej. A przy tej rzeczywiście nabieram nadziei, czuję że trochę pomaga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
07 mar 2010, 19:48
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do