Przyczyny nerwicy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez roccola 11 kwi 2006, 07:30
A ja sobie samej zaprzeczałam. Wmiawiałm ze jestem szczęsliwa ze inni mają gorzej. Ganiła sie i krytykowałam . Wciąż coraz więcej od siebie wymagalam..Az pewnego dnia dosięgła mnie nerwica... :(
...i spojrzała na pęta które ją więziły...
...i poczuła wiatr...zapach ze wschodu..
..była wolna...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez bibi 11 kwi 2006, 08:41
jak juz pisałam--z powodu nadużywania używek. alkohol, narkotyki, papierosy, nie przespane noce
to mnie do tego doprowadziło :(
juz nigdy więcej
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez kochajacy 11 kwi 2006, 08:59
toya75 napisał(a):Nawet pani psycholog nie kazała mi skupiać sie na przeszłości tylko na tym co jest teraz


pani psycholog mowiac ci to doskonale wiedziala co robi , pogodzenie sie z przeszloscia i wpojenie sobie trafnego przekonania ze przeszlosc tak naprawde juz nie istnieje to najwazniejszy z elementow psychoterapi ,nalezy wybaczyc sobie i innym wszystkie bledy ,wszystkie bolesne chwile, bo jesli sie tego nie zrobi radykalnie przeszlosc nie da nam spokoju ,bedzie nas dreczyc , przeciez przeszlosc istnieje tylko w naszej wyobrazni ,jej juz nie ma , przyszlosc z kolei jest tylko tworem naszej wyobrazni, liczy sie tylko chwila obecna , kiedy od niej uciekamy ,nie lubimy jej !! mijamy sie z nia !! to tak naprawde mijamy sie z zyciem
zastanowmy sie, ile razy "przezuwalismy" niepotrzebnie cos czego juz nie ma?? ile razy analizowalismy sytuacjie juz dawno przezyte??
odpowiedzmy sobie na pytanie czy warto tracic na to nasza cenna energie?? ktora moglaby byc spozytkowana np. na dawanie sobie przyjemnosci, na spojrzenie wokol siebie i podziwianie przyrody,drzew,kwiatow,spiewajacych ptakow?? wokol jest tyle piekna!! to wszystko dzieje sie TU I TERAZ!!
zyjmy TU I TERAZ!!!
a nie bedzie to czas zmarnowany!!
pozdrawiam
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez toya75 11 kwi 2006, 09:07
Dzięki Kochajacy za miłe słowa , muszę Ci przyznać ze trafiłes w moja psychę, spróbuję stosować sie do twoich przemysleń.Jeszcze raz dziekuje ;)
toya75
Offline

haj

Avatar użytkownika
przez dzasti13 11 kwi 2006, 15:44
Kochjacy te slowa...Miłość wszystko zdusi!!! Gdy masz ja w sobie nic ci nie grozi!! nic zlego nie moze sie stac!! czego mam się lękać?? czego mam się bać?? pragne swoje serce tobie Panie dac!!potrafia mowic do ludi bynajmnie mnie sie bardzo spodobaly jestem osoba wierzaca dlatego dzieki za te WIELKIE SLOWA.A jesli chodzi o ta przeszlosc to tez mysle ze po co mamy sie nia zamartwiac , tylko terapia pomoze nam spojrzec na przeszlosc innymi oczymi kiedy przerobimy je tyle razy odpowiednio , ze niebedzie nas juz bolec tylko bedziemy patrzec z perspektywy jak przez pryzmat ze wiemy ze to bylo w nyszym zyciu ,ale niedotyka nas juz to nieboli, niecierpimy jak sobie cos z przeszlosci przypomniemy talko bedziemy patrzec w przyszlosc i nasze zycie navbierze barw poniewaz oswoimy sie z przeszloscia i zainwestujemy siebie w przyszlosc zmienieni i ciekawi naszego tak jak nowego zycia!Po burzy przewaznie wychodzi slonce.... :lol: :lol: :lol:
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

z kąd się wzieła ta choroba u nas

przez romantyk 11 maja 2006, 08:43
hej ja choruje od 4 lat myśle że przyczyną tej choroby jest duży stres w dzieciństwie zbyt duża wrażliwość .Oprócz tego wpływ mają na to rodzice i po nich to możemy odziedziczać tak jest na przykład w moim przypadku moja matka pochodzi z wielodzietnej rodziny tam nigdy nie zaznała szczęścia jak ztwierdziła kiedyś w rozmowie ze mną była poniżana od niej tata ją poił alkocholem od najmłodszych lat. Sama choruje na nerwice ale sobie jakoś radzi a ja od 4 lat zaczynam się od niej chyba wszystkiego uczyć tylko nie rozumie jak to jest że mój brat jest zdrowy a ja nie :oops: niedawno byłem na komisji wojskowej po przedstawiniu mojej dokumentacji od lekaża dostałem kategorie D stwierdzono u mnie nerwice adaptacyjną i osobowość nie dojżałą.Myśle że to moja mama miała duży wpływ na to jaki teraz jestem od najmłodszych lat były u mnie awantury, matka zawsze chwaliła dzieci koleżanek a nas nie doceniała .Grałem kiedyś w siatkówkę tenisa stołowego w piłkę nożną przez 13 lat szło mi dość dobrze ale zawsze mi wmawiano w domu ty jesteś ślimak ,borok itd. miałem nawet sukcesy takie jak wyjazd na dwu tygodniowy obóz sportowy piłki nożnej gdzie byli najlepszsi ze śląska a teraz ani nie marze żeby grać w piłkę bo jestem za nerwowy.Marze o tym żeby znaleźć jakąś dziewczynę która mnie pokocha z którą będe mógł spędzać czas a z drugiej strony mam obawy co do tego czy dam rade i czy mie zechce takiego jaki jestem
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
09 maja 2006, 20:57
Lokalizacja
Tarnowskie Góry

przez Paulina557 11 maja 2006, 09:04
Cześć!
Ja wyraznej przyczyny u siebie nie znalazłam. Chciaz psychiatra podejrzewa ich pare, ale myśle że w Twoim wypadku faktycznie nałozyło sie na to niedocenienie itp. Co do miłości to mam podbne obawy jak Ty :| Ale najważniejsze jest chyba to zeby druga strona zrozumiała nasza dolegliwosc a myśle ze to mozliwe
Pozdrawiam
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
25 kwi 2006, 11:09

przez Karo 11 maja 2006, 09:17
witam!
u mnie jest tak że babcia i tata mieli nerwicę, do tego moja wrażliwość, ciągłe stresy w domu, awantury itd. teraz jestem bardzo nerwowa, ciężko mi się odnaleźć i także brakuje mi bliskiej osoby, która zrozumiałaby mnie
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
05 maja 2006, 20:36

przez jolitta66 11 maja 2006, 10:08
każda choroba ma jakas przyczyne i najwazniejsze jest zeby ja znalezc i zaczac wszystko analizowac. Mysle ze w wielu przypadkach nie potrzeba psychiatry zeby dotrzec do zrodla.Walcze z nerwica lekowa od ok.18 lat o co najsmieszniejsze dopiero teraz wychodze na prosta teraz kiedy przestalam chodzic po lekarzach i znalazlam przyczyne moich lekow-TOKSYCZNY ZWIAZEK Z MEZEM.Tkwie w nim od 20 lat i caly czas myslalam ze wszystko sie ulozy ale okazalo sie ze jestesmy jak dwa bieguny ktore nei maja chyba szans sie zrozumiec. Wiecie co jeszcze jest najdziwniejsze? My sie naprawde kochamy ale to jest wszystko.Moj maz jest czlowiekiem twardo stapajacym po ziemi i potrafi zrozumiec kazda chorobe ale nie taka ktora jest zwiazana z psychika. Od kilku lat nie rozmawiam z nim wogole o swojej chorobie bo nie chce znowu slyszec ze mam "joba" i ze to w mojej rodzinie artystow jest dziedziczne.Z jego powodu zrezygnowalam z pracy ktora dawala mi satysfakcje i zaczelam pracowac w "naszej " firmie. Od tej pory slysze ze jestem pasozytem, do niczego sie nie nadaje i on mnie utrzymuje bo ja nic nie potrafie.Kazda decyzje on podejmuje bo firma jest jego bo ja nie dalam zadnego wkladu finansowego(nie pochodze z zamoznej rodziny).Wiecie co duzo by pisac ale reasumujac doszlam do wniosku ze zyje w zlotej klatce i chyba pora sie uwolnic. Nie wiem czy bede umiala zyc bez niego ale jak myslicie co jest lepsze;opowiadanie o niespelnionej milosci o niewiadomym zakonczeniu czy pusta kartka na ktorej mozna zaczac pisac od nowa?
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
23 lut 2006, 11:32
Lokalizacja
kalisz

przez Aga1 11 maja 2006, 10:38
Ja swoją nerwice zawdzieczam ojcu alkoholikowi.Jak byłam małym dzieckiem uciekaliśmy z mamą i bratem po nocy z domu d sąsiadów bo robił awantury.Gdy chodziłam do szkoły to też jeżeli coś zrobiłam żle , to ojciec mnie poniżał i krzyczał gdy w szkole nie dawałam sobie rady. Póżniej życie też dawało w kość, ale jakoś sobie raz lepiej raz gorzej ale dawałam rade.Szala się przechyliła gdy w przeciągu 5 mies.zmarły dwie bikskie mi osoby . Szczególnieśmierć brata bardzo mnie dotknęła zwłaszcza że przez ostatnie 2 mie . swego zycia wiedział że umiera na raka..Zdecydowałam się na wizytę u psychiatry i jakoś to ciągne to leczenie. Jest już trochę poprawy .Mam nadzieje że wyjde z tego. Dobrze że mam męża który mnie wspiera .
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez DOC PABLO 11 maja 2006, 11:20
ja jeszcze nie byłem u psychologa, wyczekuje na wizytę za miesiac , ale znam w każdym razie częsciowo i w zasadzie głównąprzyczynę mjej choroby.
Pracuje u siostry!! - teoretycznie warunki niby rewelacyjne :dobra pensja 2500 zł , fromalnie stanowisko menagera , samochód służbowy - wszystko niby klasa - ale ile nerwów za to płacę - mianowicie moja siostra obdarowywując mnie tą pracą oczekuje 24godzinnej wdzieczności i służebności - ostatecznie sytuacja wygląda tak - to jest kilku osobowa firma ,wiec moja praca nie ma nic wspólne go z menagerką , bowiem moja siostra nie uważa innych pomysłów ani koncepcji rozwoju firmy niż jej (ale to najmniejszy prblem )
mój zakres obowiązków zaczyna sie od rachunkowości , serwisu wszysktich komputerów w firmie , po wywożenie śmieci z jej domu i obcinania trawnika przed jej domem , potrafi zadzwonić do mnie o 23ciej i zawołac mnie zebym przyjechał jej internet naprawić.- zaznaczajac ze do niedawna jesze nie była wstanie powiedzieć ze ma prosbe wszystko było rozkazem.
przez 3 lata moja flustracja rosła :postwić sie mojej siostrze ,ale wtedy usłuszę (bu usłyszałem ) ze jak mi nie pasuje to mam sobie poszukac innej pracy, albo grzecznie godzić się na wyzysk mojej osobowości .

POmocy - aktualnie nabawiłem się tej cholrnej nerwicy ,i boje sie ze=za tą jej prace załaciłem zdrowiem i popsuta sytuacją do końca zycia.
Bo teraz jest miciązszko funkcjonować i o nową prace bedzie mi troudno się postarać.

[ Dodano: Czw Maj 11, 2006 10:23 am ]
do tego mam jszcze podobną sytuację z dziewczyną. od 9 niesiecy jestem z dziewczyną , któa jest łądna , fajna i wogóle , ale nie potrafiejej pokochać , a jest młodsza ode mnie o 9 lat .wszystko się nakłąda i procentuje. z drugiej strony boje się z nia rozstać bo oprucz niej nie mam nikogo bliskiego na kim mógłbym tak polegać.
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:07

przez romantyk 11 maja 2006, 11:44
DOC PABLO rozumie cie jesteś chłopcem na posyłki swojej siostry z jednej strony jak by nie było to twoja siostra ale z drugiej strony ona powinna zrozumieć że ty też masz swoje życie jeśli moge ci coś poradzić to to żebyś sie trzymał swojej dziewczyny bo samemu będzie ci trudniej
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
09 maja 2006, 20:57
Lokalizacja
Tarnowskie Góry

Avatar użytkownika
przez anies28 11 maja 2006, 11:51
ja rozumiem ze samemu jest trudniej .....ale co by poczuła ta osoba gdyby sie dowiedziała ze tak czujesz, (przypuszczam ze nie wie) PABLO>>>>?nie mozesz nie myslec o niej...no bo albo cos jest albo tego nie ma serca nie oszukasz...pozdrawiam aga
tez czekam na wizyte nie poddawaj sie.... :!:
"Nikt nie zdobywa oświecenia poprzez wyobrażenie sobie świetlanych kształtów, ale poprzez uświadomienie sobie ciemności".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
99
Dołączył(a)
26 kwi 2006, 11:18

Avatar użytkownika
przez Werty 11 maja 2006, 12:21
Ja od dziecka bylem otoczony jakby szklana banka.Brat z kuzynem straszyli mnie opowiesciami o duchch. Czesto chorowalem(raz spedzilem na zapaleniu pluc caly rok w sanatorium) Ta rozlaka na, ktora nie bylem przygotowany sprawila, ze stalem sie lekliwy. Gdy poszedlem do szkoly podst. zawsze cos bylo nie tak wg. rodzicow. A to piatka ze sprawdzianu a nie szostka jak corka kolezanki rodzicow. Pozniej nie przynioslem na koniec roku czerwonego paska a brat przynosil co roku. Rodzice caly czas bali sie, ze zachoruje. Caly czas pretensje nawet jak cos bylo dobrze to wedlug nich moglo byc lepiej. W gimn. osiagnelo szczyt miewalem mysli samobojcze, slabe wyniki w nauce, bezsennosc sie poglebila(od dzxiecka nikt nie wiedzial dlaczego nie moge spac), leki sie nasilily horror....Kiedy wydawalo mi sie, ze jest lepiej i poszedlem do wymarzonej szkoly sredniej po dwoch miesiacach szkole rzucilem...i tak wegetuje z dnia na dzien.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 41 gości

Przeskocz do