Przyczyny nerwicy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez ane23 04 sty 2008, 20:14
Piszecie o znalezieniu przyczyny nerwicy. U mnie przyczyną jest prawdopodobnie (to moja teoria) lęk przed usmodzielnieniem, przed rozłąką z rodzicami, przed wzięciem odpowiedzialności za swoje życie. Właściwie nerwica zaatakowała mnie przed ślubem i wyprowadzką od rodziców, już wcześniej miałam lęki, ale nauczyłam sie z nimi żyć (np. niechęć do wyjadów na kolonie, samodzielne wakacje lub hipochondria), natomiast w pewnym momencie pojawiły się bardzo silne lęki, poczucie winy, natręctwa myślowe o podłożu seksualnym, moja samoocena w tym momencie wynosi pewnie 0, nic mnie nie cieszy, ciągle myśle że nic mi sie ne uda :(
Czy więc skoro przyczyną był ślub i wyprowadzka, to mam się wyprowadzić od męża i sie rozwieść? Jak w moim przypadku radzić sobie z przyczyną? Jak ją zlikwidować?
Ponadto mam inny problem, odczuwam lęk przed posiadaniem dziecka, mimo że bardzo chcę, po prostu obawiam się że mogłabym mu zrobić krzywdę, bo jestem ... pedofilem, ale o tym nie wiem. Ta myśl strasznie mnie niszczy, boję się jej i tego że mogę kiedyś naprawdę to zrobić, gdy o tym myśle nienawidze siebie i panikuje.
Analogicznie wciąż boję się że może jestem lesbijką, zoofilem, albo że nie kocham męża tylko jego przyjaciela. całe moje życie to wielki lęk, i mimo że na codzień funkcjonuję normalnie, to żyję z dnia na dzień, nie mam planów, marzeń, bo się boję.Czytałam że jak ktoś się czegoś boi np. wysokości to powinien przełamać strach i pokonywać lęki np. wchodząc na wysokie piętra, czy ja też mam realizować swoje myśli - przecież to straszne!

I jak w takim przypadku zlikwidować przyczynę?
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
06 gru 2007, 00:32
Lokalizacja
Warszawa

przez estrella 04 sty 2008, 21:04
A ja odkad pamietam balam sie ludzi. Najpierw w szkole dzieci mnie nie tolerowaly wiec...dawalam im cukierki, kanapki i pieniadze aby mnie lubily. Dzis bardzo sie tego wstydze. Ale potem bylo jeszcze gorzej. W gimnazjum i liceum bylam tak czesto wysmiewana, ze zamknelam sie na caly swiat. Nie umiem nawiazac zadnego kontaktu z chlopakami, mam wrazenie ze wszyscy na mnie patrza, nikt mnie nie lubi i ogolnie ze mna gorzej niz zle. Do tego jeszcze mam problem z ojcem. Oto jestem.
Czasami mam ochotę zniknąć.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
20 gru 2007, 18:18
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 04 sty 2008, 21:06
inez3 napisał(a):ewa125 zgadzam sie z toba w 100%. mniej wiecej to wczorj uslyszalam na terapii. gdzies podswiadomie musze byc idealna, ale tak sie nie da. nie d sie byc idealnym. mozna byc dobrym. a to cle zadrecznie sie jest bezndziejne. za wysokie wymagni wobec siebie moga powalic.

hehe, przyklad. parkuje samochod i nie do konca zrobie to prosto. ilea razy mi sie zdarzylo poprawiac, w sumie nie wiem czemu :P

Rany jakbym czytała siebie!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez staram się 05 sty 2008, 12:46
a ja mam takie wspomnienie z dzieciństwa kolega mnie wkurzył ja go uderzyłem a potem sie rozpłakałem i denerwowałem sie że nie powinem tak robić że źle zrobiłem może to było tłumienie emocji co o tym sądzicie ?
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

przez celineczka3 05 sty 2008, 13:52
Wiesz, troche poczucia winy jeszcze nikomu nie zaszkodziło....w końcu nie bije sie ludzi tylko za to ze nas wkurzyli.Wazne tylko aby nie obwiniac sie za odczuwanie nagatywnych emocji, bo to odbiera człowiekowi sily i zniecheca do poprawy naszego zachowania.O wiele lepiej przemyslec sytuacje i wyciagnac z niej wnioski:D:D:D
celineczka3
Offline

przez staram się 05 sty 2008, 14:50
ty celineczko odkryłaś na psychoterapi jaki to konflikt masz w sobie ?
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

przez ane23 05 sty 2008, 18:31
estrella napisał(a):A ja odkad pamietam balam sie ludzi. Najpierw w szkole dzieci mnie nie tolerowaly wiec...dawalam im cukierki, kanapki i pieniadze aby mnie lubily.


Też tak robiłam :oops: Nie pamiętam by w nowym miejscu (np. szkole) ktoś do mnie podszedł, zawsze to ja pierwsza zagadywałam, dawałąm cukierki, a potem stwierdziłam że czemu ja mam być pierwsza, i już mi nie zależało, trzymałam sie na uboczu. I jak szłam do podstawówki i do liceum z góry zakładałam że nikt mnie nie polubi, potem jakoś sie aklimatyzowałam. Był okres kiedy 'grałam' twardzielkę, że niby na niczym mi nie zależy, zmieniałam style ubioru, kolory włosów, ubierałam się czasem ekstrawagancko. Potem mi przeszło, ale do tej pory nie umiem odnaleźć siebie, nie wiem czego chcę, np. widzę elgancką, zadbaną kobietę i myślę że też chciałabym taka być i tak sie ubierać, a zaraz po chwili jednak zastanawiam sie gdzie niby miałabym sie tak ubrać ładnie, tak samo jest z kolorowymi ciuchami młodzieżowymi, albo ze sportowymi, zawsze myśle że to nie dla mnie, więc nadal chodzę w moich burych wyciągniętych swetrach, nie mam żadnego stylu, jestem nijaka :(
Koleżanek nadal nie mam, miałam jedną ale ona ma nowe koleżanki, fajniejsze i bardziej zabawowe ode mnie, już chyba nie ma ochoty słuchać o moich problemach, bo mnie unika. A znajomi męża chyba uważają mnie za dziwaczkę, zresztą mają prawo, zawsze wyrażam przy nich jakieś kontrowersyjne poglądy, chyba sama chcę ich zniechęcić.
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
06 gru 2007, 00:32
Lokalizacja
Warszawa

przez staram się 05 sty 2008, 21:29
ja doszedłem dziś do wniosku że tak naprawde w podstawówce przestalem siebie lubić bo uważałem siebie za ciape fajtłape i chcialem sie na siłe zmienić i może to o to chodzi
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

przez celineczka3 05 sty 2008, 22:01
staram się napisał(a):ty celineczko odkryłaś na psychoterapi jaki to konflikt masz w sobie ?

No gdyby nie terapia to byłoby ze mną cieniutko...Moim problemem bylo to ze wszystko spychalam do podswiadomosci i zeby to wreszcie zlokalizowac trzeba bylo intensywnych dzialan psychologicznych w moim przypadku ale sie udalo<jupi>
celineczka3
Offline

przez pierm77 05 sty 2008, 22:15
przyczyny przyczyny , prosta sprawa jak by nie patrzec rodzice dupy dali takie sa przyczyny. Zepsuli zniszczyli skopali i tyle. Jakis parapsycholog powiedzial ze trudne dziecinstwo zobowiazuje a nie usprawiedliwia. To wezme kalach rozpieprze wszystko co lubi i kocha pi powiem tragedia nie usprawiedliwia ona zobowiazuje.Takie pieprzenie od wiekow wiadomo ze jak ci ktos napieprzyl w dziecistwie odpowiednio duzo masz szczescie jak staniesz na nogi a jak potrafisz cos zrobic starajac sie przynajmniej celowo nie zrobic innym krzywdy to jestesc wielki. Dlatego badzmy z siebie dumni. Dumni z karzdego dnia kiedy nie wyrownujemy rachunkow z tym pojebanym swiatem. Z karzego dobrego uczynku a w szczegolnosci tego dla siebie bo to najtrudniejsze. Pojebane teorie o prawie etyce i tym podbnych bzdurach wymyslili szczesciarze dostajacy wszystko za darmo, od urodzenia ktorzy nigdy nie musieli zaplacic za cokolwiek ceny ceny nie bedac na to gotowymi. P.i.e.r.d.o.l.y takie swiat to dzicz ktora rzadzi kasa i seks, dwa rodzaje uniwersalnej waluty trzecia to wladza.
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

przez staram się 05 sty 2008, 23:24
celinaczka ja też chyba spycham do podświadomości jak sie z tym uporać ? jakie to metody walki są z tym ?
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

przez pierm77 05 sty 2008, 23:31
staram się napisał(a): jak sie z tym uporać ? jakie to metody walki są z tym ?


napisalem ci powyzej kiedys sam do tego dojedziesz wiedze masz za darmo dziekowac nie musisz.
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

przez celineczka3 06 sty 2008, 10:39
staram się napisał(a):celinaczka ja też chyba spycham do podświadomości jak sie z tym uporać ? jakie to metody walki są z tym ?

Ja przebyłam długa drogę żeby sie wreszcie przełamać i przestac sie oszukiwać, ze wszystko jest w porzadku. Ludzie przezywaja i maja prawo przezywac nie tylko dobre emocje ale równiez te zle.Kiedys jak tylko poczulam cos zlego np. smutek, zlosc, nawet nienawisc, to wydawalo mi sie ze jestem kompletnym dnem i nie mogac zniesc tego uczucia zaczelam go wypierac. Ale oswoilam sie ze swoimi zlymi emocjami.Potrafie sie do nich przyznac:Powiedziec >,,jestem wsciekla i mam prawo o tym powiedziec''.Jednym słowem kiedy cos mnie poruszylo staram sie zastanowic co teraz czuje zeby oswoic to jest we mnie, a nie to wypierac. Nie wiem czy wyrazilam sie jasno ale bardzo sie staralam:):):):)
celineczka3
Offline

przez staram się 06 sty 2008, 15:01
rozumiem cie wiem o co ci chodziło dzięki za te słowa a jak długo chodziłaś na psychoterapie i czy nadal na nią chodzisz ?
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do