Przyczyny nerwicy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez ewa125 17 kwi 2007, 15:48
mysle ze ten profesor ma sporo racji co do przyczyn nerwicy - to zderzenie charakteru z tym co dzieje sie w doroslym zyciu. jednak nie prawda jest ze nie mozna sie samemu wyleczyc bo ja mysle ze sie wyleczylam, chodzilam co prawda do psychologa ale tylko kilka razy i wygladalo to tak ze ja mowilam. jednak pomoglo mi to troche zrozumiec swoje problemy. nawet nie biorac mojego przykladu pod uwage, bo nie ejstem jeszcze na tyle silna i zdrowa zeby powiedziec ze na pewno calkowicie z tego wyszlam podaje przyklad mojego chlopaka ktory zachorowal na nerwice po smierci kogos bliskiego i wyleczyl sie sam tzn zmienil troche sposob zycia, ale chyba po prostu samo mu przeszlo, nie byl ani razu u psychologa ani u psychiatry, a bylo to kilka dobrych lat temu wiec mozemy tu mowic o wyleczeniu. oczywiscie lepiej skorzystac z pomocy specjalisty , ale to nie prawda ze samowyleczenie jest niemozliwe.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:52 pm ]
bede ogladala "rozmowy..." !!!! po programie przedyskutujemy wszystko. dobrze ze tu zajrzalam bo bym nie wiedziala ze dzisiaj taki temat :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez gusia 17 kwi 2007, 16:42
CIALO liceum DUSZA muzeum napisał(a):.powiesz kto to taki?


...się spóźniłam :lol:

ewa125 napisał(a):to nie prawda ze samowyleczenie jest niemozliwe.

Szczerze powiedziawszy też byłam zaskoczona tą odpowiedzią.

Mykam na rozmowy ;)
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez agapla 17 kwi 2007, 17:08
No to witajcie w klubie bo ja tez sie sama wyleczyłam ,dlatego nie znoszę wszelkich lekarzy bo tylko potrafia chrzanić głupoty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 17 kwi 2007, 18:52
agapla, niewszyscy, wierz mi, nie ma co uogolniac
pozdrawiam
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Avatar użytkownika
przez agapla 17 kwi 2007, 19:03
Oczywiście że nie wszyscy może zabrzmiało to zbyt ogólnie ale niestety rzadko dziś o dobrego specjalistę też pozdrawiam ps. Co do Aleksandrowicza to wydaje mi sie że moze to być ten jeden z niewielu dobrych specjalistów chociaż nie ze wszystkimi jego poglądami sie zgadzam ale to akurat mało ważne ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 18 kwi 2007, 09:54
agapla, no sam aleksandrowicz jest profesorem, ktory napisal 14 ksiazek,a swoja drogą ciekawe jest dla mnie, ile bierze za wizyte :lol:
ja mam psychiatre z przychodni i nienarzekam, ale rzeczywiscie slyszalam opinie, tak jak mowil maciek w rozmowach w toku... sa tacy co tylko hmmmm aha hmmmm :shock:
pozdrawiam
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Avatar użytkownika
przez agapla 18 kwi 2007, 10:23
No ja własnie na takich trafiałam najpierw pani psycholog (hmmm,aha,hmmm) potem pani neurolog która podczas wizyty opowiedziała mi pół swojego życiorysu nie dajac dojść do słowa .Miałam wrażenie ze to ona do mnie przyszła z problemem a nie ja do niej ,a na koniec nie pytając o nic trzasneła psychotropa .Stwierdziłam że w d... mam takich lekarzy i wylecze sie sama no i się udało ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

witam!!!!

przez whitebaby 23 kwi 2007, 22:48
didado1 moja nerwica zaczela sie 3 misiace temu, kiedy nagle na zawal zmarl moj tata!!! koszmar sie zaczol bole zoladka, glowy, kolotanie serca i skoki cisnienia!!!! czy masz podobne objawy??? bylam u psychiatry powiedziala mi tylko ze to nerwica i przepisala tabletki powiedziala ze mam brac ponad pol roku ale oczywiscie o zadnych skutkach ubocznym nie dala znac jak wrocilam weszla na netai sobie poczytalam na temat ty tabletek szok przepisalam mi chyba najbardziej uzalezniajace srodki
nie biore ich narazie pije tylko meliske czasem jest lepiej niedawno wydawalo mi sie ze jest juz dobrze ale znowu sie zaczelo!!!!! nie wiem co mam robic!!!
LIVE IS FULL OF COMPROMISES:)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 23:00

Avatar użytkownika
przez GRACJA 24 kwi 2007, 00:52
Wielu psychologów i psychiatrów upatruje przyczynę nerwicy w dzieciństwie i w wielu wypadkach znajduje ta hipoteza pokrycie. Byłam kilka razy na Oddziale Nerwic i widziałam pacjentów u których w większości nerwica miała swoje korzenie w dzieciństwie. Złe traktowanie dzieci, awantury w domu, alkoholizm rodziców, molestowanie seksualne przez jednego z rodziców, inne traumatyczne przeżycia w dzieciństwie zostawiają piętno na całe życie. To się ciągnie za człowiekiem do dorosłego życia. Są różne organizmy. Jedni z tym sobie poradza, a inni nie- wlecze się za nimi dzieciństwo przez całe życie. Ja myśle tak - jestem słaba psychicznie , nie radze sobie z emocjami, a dlaczego? Teraz konfrontując moje reakcje na pewne sytuacje i związane z tym emocje z wydarzeniami z przed lat zobaczyłąm że moje reakcje i wyrażanie emocji dzisiaj jest takie samo jak kiedyś. Co to oznacza-że wytworzył się pewien schemat reagowania i wyrażania emocji. Schemat aż tak uniwersalny, że stosujemy go we wszystkich sytuacjach. A czasami reakcje są tak silne i nieadekwatne do sytuacji, która się wydarzyła. I wtedy przypominam sobie kiedy i na co zareagowałam z taką siłą i agresją I co - okazuje się że nie reagowałam,bo się bałam, W związku z tym dziś emocje znalazły sobie źródło ujścia i przy normalnym problemie wybuchają z taką silą jakby człowiekowi stała sie wielka krzywda. Tak właśnie ujawniają się emocje tłumione przez lata, a nawet od dzieciństwa.
Ja przyczynę swojej nerwicy znalazłam sama i właśnie pochodzi ona z dzieciństwa.Rodzice zostali poinformowani przez moją dr psychiatrę i psychologa o mojej chorobie i na tej wizycie zakończyło się moje leczenie. Mama kategorycznie (ja miałam ok16 -17 lat, po pierwszej próbie samobójczej) zabroniła mi chodzić do tych lekarek. Dopuki mama nie wiedziała że ja do nich chodze , było ekstra.Omawiałyśmy na terapii problemy i te które były i te nowe, zaczęłam się w końcu uczyć (miałam problemy z pamięcią). Dzięki tym kobietom zdałam maturę. No ale moja mama była nieugięta i zakazała żeby dalej się leczyć. I dalej musiałam radzić sobie sama. Wyszłam za mąż za faceta-egoistę, terrorystę. Nie szło się dogadac i znowu życie w stresie. No i rozwód. MIeszkam z tym byłym małżonkiem bo on nie chce się zamienić na mieszkania. No t0 u mnie zaczęły się problemy ze snem, z sercem, jakieś duszności, bóle w okolicy serca.-ano choroba wieńcowa. I tak w pracy stresy. w domu stresy-pan były małżonek codziennie musiał sie do czegoś przyczepić aby była awantura aż któregoś dnia wszystko pękło,nerwy odmówiły posłuszeństwa. Ja to nazywam wybuch -agresji , złości, reagowania na coś co mi się nie podoba krzykiem, trzaskaniem drzwiami, rzucaniem przedmiotami. I od tej pory lecze się regularnie na nerwicę. I teraz jest żal i to duży żal do mojej matki, która zakazała mi chodzić do psychiatry.Gdyby nie to zapewne moje życie potoczyłoby się inaczej.
I dlatego zalecam wszystkim matkom - dbajcie o swoje dzieci a jak tylko
zauważycie że coś się dzieje to korzystajcie z pomocy fachowców. Nie zamykajcie im drogi do normalnego życia, pozbawionego lęków, natręct , fobii itp. Ale się rozpisałam, poniosło mnie. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 24 kwi 2007, 13:14
gracja, powiem szczerze, ze jestem w szoku, co do postepowania twojej matki. dziwne to bardzo, bo jak piszesz, gdy chodzilas na terapie, ( w tajemnicy) odczuwalas wielka poprawe, taka poprawa musiala tez widziec twoja mama, wiec z kad te absurdalne zakazy?! tymbardziej, ze bylas po prubie samobojczej, powiem szczerze, ja tez sie kiedys targnelam na swoje zycie, maja c 19 lat, wtedy moja mama prosila, nalegala, wrecz blagala, zebym poszla sie leczyc, ale akurat to ja bylam nieugieta, wydawalo mi sie, ze poradze sobie z tym wszystkim sama, bylam przekonana, ze wszyscy chca zrobic ze mnie wariatke, postanowilam za wszelka cene pokazac wszystkim, ze nią niejestem. i tak mijaly ,lata, pewne sytuacje i zdazenia z przeszlosci, ciagle byly we mnie, nikomu niemowilam o moich odczuciach, nikomu, sie niezwierzalam i nikogo nieprosilam o rade, balam sie ,zeby, nikt niepomyslal o mnie jak o wariatce. i tu poruszasz bardzo wazna rzecz. otuz rzeczywiscie, wazne jest w tym wszystkim, zeby nasze emocje, a zwlaszcza, ze zle, mialyt jakies ujscie, zeby niezalegaly w nas latami, a ze mna tak bylo, az w koncu balonik pękl, czego efektem jest moja silna nerwica. dzis juz nieboje sie mowic co czuje, nadrabiam stracony czas, ile juz rozmow przeprowadzilam z moja mama, do ilu rzeczy sie jej przyznalam, wiele wyjasnilam, o dziwo ona o niektorych niemiala pojecia, bardzo nas to zblizylo, a mnie niezmiernie ulzylo, bo trzeba umiec, zpychac, te wielkie ciezary, jakie nas gnebią, chodzby poprzez rozmowe z bliskimi.
gracjo, chcialabym zyczyc ci duzo sily, bo widze, ze sytuacje masz nieciekawą (ze wzgledu na ex meza, z ktorym musisz mieszkac), moge sobie wyobrazic ile cie to kosztuje stresu, ale postaraj sie , dla siebie samej, moze przyjdzie moment, ze te problemy sie rozwiaza, a tymczasem pozdrawiam cie mocno, niepoddawaj sie, jakbys chciala pogadac to napisz mi numer gg na pw
lidka
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Avatar użytkownika
przez GRACJA 25 kwi 2007, 21:42
Dziękuje bardzo za odpowiedź. Od paru tygodni czuje się lepiej. Jak na razie panuje nad emocjami, chodzę na psychoterapię. Staram się i mam nadzieję że wyjdę z tego. Pozdrawiam.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 25 kwi 2007, 23:11
gracja , trzymam za ciebie kciuki, bardzo sie ciesze, ze czujesz sie lepiej, mam nadzieje, ze ten stan juz zostanie. mysle, ze niewarto tracic zycia, trzeba o nie walczyc, wlasnie tak jak Ty! ja sobie tez to powtarzam, chodz niezaesze jest super, ale nadzieja i wiara dodaja mi sily.
wiem, ze zaslugujesz na szczescie, tak jak kazdy z nas, moze i robilismy jakies bledy, ale to nieoznacza, zebo los spisywal nas na straty, a niestety nieleczona nerwica moze wyzrec czlowieka doszczetnie, dlatego wspolnymi silami, wspierajac sie wzajemnie wierze, ze pokonamy te choroby.
pozatym twoje motto:
GRACJA napisał(a):"Człowiek, który umie żyć w harmonii z samym sobą jest szczęśliwy"

jest bardzo mądre, czaem trudne do wykonania, ale ale bede je miala ciagle w mysli, zeby isc drogą prowadzaca do mojego szczescia.
pozdrawia cie mocno i innych forumowiczow
lidka
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Avatar użytkownika
przez GRACJA 26 kwi 2007, 00:06
Tak to wszystko prawda, tylko jak pomyślę ile mi to wszystko zabrało lat. Nieudane dzieciństwo, nieudane małżeństwo, nieudany związek z facetem-7 lat w plecy i zrobił się 54 rok życia, renta, siedzenie w domu. Jeszcze podleczę się trochę i zacznę szukać pracy. Na razie mam z tym jakies opory psychiczne. Ten krzyk, trzaskanie w pracy drzwiami zapewne zostawiły we mnie jakiś lęk zeby znowu to się nie powtórzyło. Jak poczuje się pewniej to może cos sobie znajdę. Wiem że muszę wyjść z domu, do ludzi. I zrobię to ale jeszcze nie teraz. Jeszcze troszkę czasu muszę mieć. Pozdrawiam.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez SCUD 02 maja 2007, 16:45
witam ,
kiedys psycholog powiedzał ze musze znalesc zrudło nerwicy ( mam juz nerwice prawaie 2 lata ) a przyczyne znalazłem jakos 3 dni temu , przyczyna mojej nerwicy jest moj ojciec .
zaczeło sie tak ze wyjechałem do pracy na 2 tygo i byłem zdumiony nerwica znokneła po 3 dniach pracy wogole nie odxczuwałem jakichkolwiek objawow tego syfu było super
az do powrotu do domu
tylko jak przekroczyłem próg domu ojciec amnie zacza wydzerac morde i zacza mnie wyzywac ze jestem taki i owaki popchnał mnie ze 2 razy ,ja tam wylane na to i ide do pokoju kłade sie spac , i budze sie rano i nagle dostaje konkretnego ataku normalnie muslałem ze nie dam rady miałem wszystkie objawy nerwicy poprostu tragedia . miałem uczucie jak bym zaraz miał stracic swiadomosc i dostac jaies konkretnej choroby psychicznej . i mam pytanie czy moge takiej dostac przy ataku nerwicy czy moze mi (zerwac beret ) :D chodzi mi oto czy moge tak nagle dostac np schizofrenii podczas ataku , boje sie własnie tego ze oszalej i bede miał po zyciu .
"Ciesz się młodzieńcze w młodości swojej a serce twoje niech się rozwesela"
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
25 lip 2006, 13:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 12 gości

Przeskocz do