Przyczyny nerwicy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez lateksowy 19 lis 2006, 13:09
mnie z powodu ukrywania swojej wrażliwości a przez to niewyładowywania swoich emocji które sie bardzo nagromadziły oraz samotności
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
02 lis 2006, 00:28
Lokalizacja
Wysowa

przez JanRO 19 lis 2006, 13:26
Smierc jest nieunikniona ,trzeba sie z nia pogodzic i wyrazić żal,odprowadziac ją w tej ostatniej drodze.Ja kiedys tego nie zrobiłem za matke ktora popełniła samobojstwo,i teraz mi to wyszło,wiecie jak ciezko sie tym teraz pogodzic po latach,koszmar, nerwica, objawy itp.,ale juz sie z tym pogodzilem,ale potrzeba troche czasu na zaleczenie ran psychicznych.
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

Avatar użytkownika
przez IceMan 19 lis 2006, 13:29
dzasti13 napisał(a):JAk myslicie, dlaczego nerwica lekowa nas dopadla!

To może być szereg następujących po sobie stresów, napięć, lub co gorsza kilku równoległych. Często ludzi gubi strata kogoś bliskiego, wypadek, jakieś silne przeżycie, a czasem nawet szkoła, praca - nadmierna ambicja w dążeniu do perfekcji i brak akceptacji wobec porażek.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez dzasti13 19 lis 2006, 17:09
Dok ladnie Piotrek tak jak muwisz na nasza nerwice nakalda sie wiele roznych sytuacji, przezyc ,na niektore mamy jakies wplywy na niektore nie.Najwazniejsze bysmy zdawali sobie w naszym doroslym zyciu co sie dzieje znami dlaczego ta choroba nas dopadla, i bysmy spogladali na zycie innymi oczymi .Co robilismy zle , co powinnismy zmienic .Bo to niejest tak ze lek sobie przychodzi z nikat i po jakims czasie sobie poprostu znika. To dug proces i u kazdego znas bedzie inny.Ale mam nadzieje , ze wszystkim nam sie uda wyzdrowiec
Pozdrawiam :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

przez Martitka 19 lis 2006, 20:54
Moi Kochani,
jak wiemy każdego z nas dopadła nerwica, depresja, czy lęki z jakiegoś powodu, to fakt. Jednak ja nie mogłam dłuugo znaleźc odpowiedzi dlaczego mnie to dopadło. Faktem jest to że zmarł mi tata i cały czas wydawało mi się, ze to jest bezpośrednią przyczyną moich lęków. Ale jednak nie. Ostatnio przeczytałam książkę Alana Dows'a i dowiedziałam się, że główną przyczyną jest kryzys duchowy. To może brzmi dziwnie, ale wydaje mi się że ludzie głównie dostają lęków poprzez kryzys swojej egzystencji, duchowy kryzys. Wydaje nam się, że tak mocno wierzymy w Boga, że chodzimy regularnie do kościoła i to wystarcza aby mieć prawo żyć szczęśliwie. Nauczono nas aby zbierać punkty u Boga. To jest naszą gwarancją szczęściea. Ale to nie prawda. Wierzymy w Boga gotowymi schematami przekazanymi przez rodziców, czy dziadków. Ale chyba tak do końca nie potrafimy zrozumieć i postrzegać Boga jako kogoś kto NON STOP jest przy nas! Takiego dobrego przyjaciela, który bez względu na to jaki mamy humor, bez względu na to czy jesteśmy zmęczeni, on zawsze jest gotowy na rozmowę, na wysłuchanie nas. Wiemy, że wirtualnie Bóg istnieje ale nie umiemy rozmawiać z nim tak jak z przyjacielem, nie wierzymy że On jest z nami bez względu na wszystko. Nie pytamy Go o to jak mocno nas kocha? Boimy się życia, bo nie wierzymy tak naprawdę, ze nie moze nam się stać nic złego. To co pisze teraz może kogoś obrazić, za to przepraszam. Może ktoś ma zupełnie inne odczucia. Ale chciałam podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami. Moze dla kogoś będzie to przełom aby zastanowić się nad tym dlaczego się boję skoro nic nie może mi się stać złego bo Bóg jest ze mną. Dla mnie ta wiedza jest przełomem do tego aby poważnie zastanowić się nad tym czy faktycznie wierze bo czuje, że Bóg mi pomaga, doświadczyłam że jest ze mną, czy tylko dlatego bo tak wychowali mnie rodzice.
Zastanawiam się co o tym myślicie. Moze to nie jest najlepsze miejsce aby porozmawiać o Bogu, ale może jedyne aby zmienić sowje życie... Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami...
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 21:13

przez marmarc 20 lis 2006, 11:58
Przepisałem coś dla was z tzw. "mądrych książek":
Z wywiadu z prof. J. Aleksandrowiczem:
“Większość ludzi, nawet – jak się wydaje – 70-80% populacji, nie ma zaburzeń nerwicowych. Może dlatego, że świetnie sobie radzą z różnymi codziennymi trudnościami, i to na ogół dzięki temu, że nie było im w dzieciństwie czy młodości zbyt łatwo. Im więcej wyzwań i doświadczeń w dzieciństwie czy młodości, tym większe prawdopodobieństwo, że wytworzą się mechanizmy radzenia sobie z trudnościami, które zapewniają zdrowie, a ściślej: pozwalają unikać powstawania objawów nerwicowych.
Gdy jest się dzieckiem, nieprawidłowa oobowość zwykle tak bardzo nie przeszkadza. Pozostaje się wtedy pod opieką, a większość zagrożeń, jakie stwarza życie, biorą na siebie rodzice. Gdy człowiek zaczyna dorastać, musi sobie radzić sam i często nie wie jak. Bywa, że teoretycznie nawet wie, ale nie ma takich cech osobowości, “mechanizmów radzenia sobie”, które by mu to umożliwiły. Wtedy pojawiają się zaburzenia nerwicowe.

Z artykułu J. A. Kłoczowskiego:
“Podchodzi do mnie młody chłopiec. Inteligentny, choć oczy przymglone wewnętrznym niepokojem, doświadczenie mówi mi, że nie jest niepokój duchowy, lecz neurotyczny.[..] Patrzę na chłopca i już rozumiem – więc pytam: ojciec was zostawił? Jest nieco spłoszony, lecz bohatersko wyznaje: tak, kiedy mialem trzy lata.”

Mamy oto dwa teksty, które mówią o przyczynach nerwicy. Pod pewnym względem można je uznać wręcz za sprzeczne. Jeden to wypowiedź psychiatry klinicznego, natomiast Kłoczowski jest dominikaninem i psychologiem.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez aga261 20 lis 2006, 13:41
mnie twz dopadlo kiedy juz wszystko bylo ok .Psychiatra mowi ze zazwyczaj wtedy atakuje, bo wtedy jej sie najmniej spodziewamy ,u mnie przyczyna z tego co mowia jest to ze mataka jest alkoholiczka i wychowywalam sie bez ojca nie mialam poczucia bezbieczenstwa. Wlasnie znalazlam na onet.pl ciekawy artykul z ktorego sie dowiedzialam ze jesli u kogos podlozem jest jakis problem alkoholowy w rodzinie to najlepsz bedzie terapia DDA-czyli dla doroslych dzieki alkoholikow i zamierzam sie z ta grupa skontaktowac bo juz mnie czasami szlag trafia przez te moje leki one mi nie daja normalnie rzyc najgorzej ze problem mam zawsze poza domem gdy tylko na dwor wyjde,do sklepu czy dziecko odprowadzic do przedszkola wtedy to jest tragedja slabo mi goraco, czuje ze zaraz zemdleje lub upadne itp. Wtedy ide i licze sobie pod nosem od 100 do 0 ale ile tak mozna .POZDRAWIAM
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
15 lis 2006, 12:08
Lokalizacja
Gorzów Wlkp.

Avatar użytkownika
przez ewa125 20 lis 2006, 13:54
marcmarc mysle ze ten pierwszy cytat mozna odniesc do mnie. jestem jedynaczka bylam chowana pod kloszem , wszystkie decyzje podejmowali za mnie rodzice nigdy o niczym nie decydowalam ja. i tu nagle wchodze w doroslosc...i po prostu sie jej boje. wiem o tym ze boje sie doroslosci, nawet nie wiem czego szczegolnie, chyba tego ze juz nie bede mogla zaslonic sie matka, ze odpowiadam sama za siebie i nikt nie da mi juz taryfy ulgowej. dotychczas dobrze sobie radzilam nie mialam problemow wiekszych w szkole ani w domu, wiec nie wiem dlaczego teraz nagle tak panicznie zaczelam bac sie zycia. ciekawe teraz czy te mechanizmy obronne da sie jakos odbudowac...
aga261 cos jest w tym ze dopada nas dopiero jak wszystko jest ok i stres sie skonczyl. dla mnie horrorem byly moje studia ale nerwica sie zaczela dopiero jak je skonczylam w wakacje, czyli pore ktora powinna byc antynerwicowa- slonce, wolnosc, odpoczynek.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

nowa teoria o pochodzeniu nerwicy...

przez janeczka84 29 lis 2006, 10:05
nie wiem czy ja znacie, ale podobno coraz wiecej lekarzy przychyla sie do stwierdzenia ze nerwica to choroba a nie stan emocjonalny.Jest to zablokowanie albo wadliwy przeplyw impulsow nerwowoych w bardzo konkretnych miejscach w obrebie mózgu.To bardzo rewolucyje twierdzenie ktore calkowicie podwaza obecny sposob myślenia a przede wszystkim sposob leczenia, lekarze dochodza do wniosku ze jest to zwyczajnie choroba przewlekla ktora nalezy leczyc lekami( stumulujacymi te konkretne polaczenia nerwowe).w tej sytuacji latwoej byloby sie pozbyc nerwicy bo po prostu nalezaloby ja leczyc a objawy by ustepoiwaly( ale zapewne bylaby to przez wiele wiele lat, zanim by nie wynależli lepszych lekow kuracja bez przerwy-ciagle na lekach)Zaznaczam ze ja sie nie ustosunkowalam do tego twierdzenia tylko przekazuje wam to czego sie dowiedzialam.
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
11 wrz 2006, 12:33

przez Al 29 lis 2006, 10:40
Janeczko o tym wiadomo juz dawno. To poprostu wyciek serotonini z mozgu sprawia, że mamy takie stany a nie inne. Serotonina jest odpowiedzialna za prawidłowy przepływ informacji miedzy mozgiem a kazda inna partią ciała. Serotonina jest rownież naszym naturalnym srodkiem uspokajającym. Jezeli nagle zaczyna wyciekać to powstaje bałągan i tak o to mozg nie wie co zrobi reka a reka nie ma pojecia co zamierza głowa. Leczenie lekami trwa od 8 miesicy do roku czasu i są na to odpiwiednie leki, takie które cofają uciekająca serotonine i zamykaja w mozgu. Juz po 8 tygodniach przyjmowania leków jest ci lepiej a po to aby stało sie to nawykiem w organizmie nalezy je stosowac dłuzej (tak jak napisałam wyzej). Leki takie jak Lexapro, Prozak lub inne ktore cofają i zatrzymają serotonine w głowie.

Pozdrawiam
Al
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
20 lis 2006, 14:49
Lokalizacja
Katowice

przez janeczka84 29 lis 2006, 12:33
nie wiedziałam o tym...czyli te wszystkie antydepresanty wlasnie tak działaja? czyli to wszystko to nie jest nasza wina....(tzn.jakies przezycia, dziecinstwo itp.)No to by dla mnie mialo sens bo u mnie ta nerwica pojawila sie w chwili kiedy bylam szczesliwa, wesola i bardzo zadowolona z zycia.
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
11 wrz 2006, 12:33

Avatar użytkownika
przez Lusi 29 lis 2006, 12:40
Nerwica zazwyczaj atakuje wtedy, kiedy jesteśmy szczęśliwi, weseli i bardzo zadowoleni z życia.
W sytuacjach stresowych organizm działa na zdwojonych obrotach i nie dopuszcza do siebie żadnego zagrożenia. Dopiero kiedy stres odpuszcza organizm się uspokaja i wtedy wszystko z niego wyłazi.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

przez Al 29 lis 2006, 14:04
Janeczko ja nie mowie o antydepresach. Antyderesyjne leki działaja krotko i nie leczą z nerwicy czy z depresji. One są poto aby złagodzic skutki na już. Leki takie jak Lexapro czy prozak to nie są antydepresyjne leki one mają funkcje oddziaływania fizycznego na organizm czyli jak juz napisałam cofniecia serotoniny do mozgu tam gdzie jej miejsce. Stres nie powoduje nerwicy. Przykre przezycia z zycia jakies zaległe sprawy, o ktorych juz zapomnielismy ale one podswiadomie są i odpadają jak kora z drzewa. Stres ma odpowiednią definicje, ja tez myslałam ze to stres jaki przezywałam latem spowodował, ze sie tak czuje ale okazało sie (zostałam uswiadomiona) ze wcale nie przyzywałam stresu bo stres to głebokie pojecie. stres jest wowczas jak jakas sytuacja sprawia ze czujesz sie przygnebiony nie mozesz jest spac imyslec o niczym innym, ciagle masz stan podgoraczkowy i trwa to dłuzej nic dzien czy tydzien. ja nie miałam z zadych z tych ojawów. poprostu sie denerwowałam o pewną kwestie w pracy ale jak wychodziłam to juz dla mnie nie istniała......pewnie ludzie mają takie "uposledzenie" jak my ze ucieka nam serotonina i tyle ale jest to wyleczalne jak najbardziej.wiec luzik damy rade :D
Al
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
20 lis 2006, 14:49
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez grown-up19 29 lis 2006, 14:16
Al napisał(a):Janeczko ja nie mowie o antydepresach. Antyderesyjne leki działaja krotko i nie leczą z nerwicy czy z depresji. One są poto aby złagodzic skutki na już. Leki takie jak Lexapro czy prozak to nie są antydepresyjne leki...



Al... kimkolwiek jesteś, bzdury piszesz... owszem leki antydepresyjne nie wyleczą nikogo z nerwicy, z depresjami jest różnie, bo znam osobiście przypadki gdzie osoba została wyleczona z depresji właśnie dzięki lekom. a Lexapro i Prozac to jak najbardziej leki antydepresyjne !!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
03 sty 2006, 23:03
Lokalizacja
Podkarpacie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 11 gości

Przeskocz do