Przyczyny nerwicy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez lercm 29 maja 2006, 15:23
Tak, przeszłość tak jak i przyszłość nie istnieją. Istnieje tylko teraźniejszość jednak my większość czasu, energii, siły trwonimy właśnie na analizowaniu przeszłości i przewidywaniu przeszłości. Myślimy o tym co będziemy robić za chwilę, porównujemy, analizujemy, zapętlamy się w tym wszystkim.

Podejrzewam, że takie zaakceptowanie przeszłości bez odcinania się od niej jest bardzo, bardzo trudne. Wykształcamy w sobie pewne sposoby reagowania na różne sytuacje, ludzi, przedmioty, wydarzenia bo to oszczędność czasu i duża wygoda. I tak wszystkie rzeczy, które napotkaliśmy w przeszłości wywołują jakieś nasze myśli a w ślad za nimi emocje. Problem w tym, że nie zawsze mechanizm ten działa prawidłowo. Przykładowo: jestem zły - w radiu leci jakaś piosenka, której nie słyszałem - z powodu odczuwanej złości piosenka nie podoba mi się (jaka by nie była), czuje do niej niechęć - następnym razem kiedy usłysze tą piosenkę zareaguje odczuwaniem niechęci, może nawet złości. To tylko jeden z przykładów, z pewnością można je mnożyć w nieskończoność i znaleźć jeszcze lepsze korzystając z własnych doświadczeń.

Nie wiem w jaki sposób można oduczyć się takiego postrzegania, być może właśnie większe koncentrowanie się na teraźniejszości, pochłanianie jej wszystkimi zmysłami, odczuwanie i przeżywanie jej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
12 maja 2006, 12:01

Avatar użytkownika
przez Hollow 29 maja 2006, 17:06
-Genotyp
-Fenotyp
-"Rozumiejący" rodzice
-Potknąłem się o pare śmieci
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez Virginia 29 maja 2006, 17:44
Hollow napisał(a):-Genotyp
-Fenotyp
-"Rozumiejący" rodzice
-Potknąłem się o pare śmieci



Hollow, kurcze Twoje mapy mysli nie sa czytelne dla wszystkich. To tak na marginesie.

Pozdr.
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez kochajacy 29 maja 2006, 17:56
Hollow czy to jakis szyfr - klucz :?:
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

przez Karo 29 maja 2006, 21:05
przyponiała mie się taka sytuacja z dzieciństwa
kiedy byłam mała pznicznie bałam się zostawac sama w domu a nawet w pokoju. pamiętam kiedy raz mama wyszła wieszać pranie coś się stało. pamiętam to jak bym była obserwatorem a nie wykonawcą... w łazience kieliśmy takie okno z małymi szybkami, właśnie przez to okno widziałam moją mame idącą po podwórku. tak bardzo się bałam że zybiłam jedną ztych szybek gołą ręką. następne co pamiętam to siebie w drzwiach łazienkowych z zakrwawioną ręką owiniętą w podkoszulek, i znów widziałam siebie z boku...
nie wiedziałam co o tym myśleć ale to chyba miało już jakiś związek z moim obecnym stanem.
po jakimś czasie ten lęk mi przeszedł.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
05 maja 2006, 20:36

przez reirei 29 maja 2006, 23:52
Hollow napisał(a):-Genotyp
-Fenotyp
-"Rozumiejący" rodzice

Absolutnie się zgadzam :!: Świetnie ujęte !!!! (tzw. zaszyfrowane :lol: )
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

przez snaefridur 29 maja 2006, 23:55
Zaiste mamy tu gotowy przepis na nerwicę,można jeszcze dorzucić kilka przypraw ;].Im więcej tym lepiej.
snaefridur
Offline

przez Tantrum 30 maja 2006, 12:31
u mnie objawy, symptomy tej choroby pojaiwli sie kilka lat wczesniej, dopiero potem nerwica nawiedzila mnie ze zdwojona sila wylaczajac z normalnego zycia. powody? czynniki genetyczne, troszke ciezkie dziecinstwo a raczej jego brak (wiadomo- typowa polska rodzna ;) ), odepchniecie przez otoczenie, choroba nowotworowa mojej matki, , moze jeszcze by sie cos znalazlo ale nie pamietam w tej chwili.
pozdrawiam all
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 23:03
Lokalizacja
z fotela

Avatar użytkownika
przez Tharna 30 maja 2006, 16:12
A ja się dziś dowiedziałam od terapeutki, że objawy somatyczne pojawiające sie u nerwicowców są wynikiem blokady kontaktu emocjonalnego świadomosci z podświadomością. Nerwicowiec izoluje sie podświadomie od negatywnych emocji, ale podświadomośc dba o to aby organizm na nie mimo wszystko reagował... stąd mamy niewyjaśnione zaburzenia w funkcjonowaniu naszych zdrowych narzadów wewnętrznych :)
Po tej wiadomosci chyba przestałam sie ich bać i zmieniłam kierunek pracy nad sobą.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:31
Lokalizacja
Krzynia

Avatar użytkownika
przez jjeeewa 31 maja 2006, 10:04
u mnie nerwica uderzyła z podwójną siłą po wstrząśnieniu mózgu... Z mózgiem nic się nie stało, a nerwica zaszalała...
wcześniej miałam przez pół roku objawy hipochondrialne
matura i przeprowadzka na studia
zdrada
myśli o śmierci zaczęłam mieć 2 lata temu podczas wakacyjnej pracy w McDonaldzie...
wcześniej chyba czułam się niedowartościowana

przyłożyli sie do tego jeszcze rodzice:
- wspaniały i zbyt charyzmatyczny ojciec - prawdziwa wyrocznia, przez którego nie robiłam tego, czego pragnę, a jedynie to, co on uważa za słuszne
- mama - kochana i obezwaładniająca swoją miłością do tego stopnia, że potrafiła się posunąć do szantażu emocjonalnego i do tego zawzięta katoliczka nie uznająca mojej sekusualności

to chyba tyle :)

dziś jedyne z czego mogą płynąć objawy to lęk przed niechcianą ciążą i przed jakimś choróbskiem....
Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 17:11

przez kalina 31 maja 2006, 12:11
witam wszystkich!
jak u każdego sprawa złożona... dosyć wymagający ojeciec(nigdy niczego mi nie kazał jednak czułam czego chce), stres spowodowany wyborem kierunku studiów - zastanawiałam się co mam wybrać żeby nie zmarnować sobie życia, snułam wizje co do przyszłości w różnych wariantach. Jednak to paskudztwo pojawiło się u mnie głównie przez toksyczny związek. Miałam 18 lat, poznałam chłopaka 25 letniego. Byłam w 3 klasie liceum... Wszytsko było pięknie, koleżanki mi zazdrościły, ja byłam zakochana, dobrze sie dogadywaliśmy - tak mi się wydawało na początku, teraz jak na to patrze jednak bariera wieku różniła nas w niektórych poglądach. Byłam z nim 2 lata. Przeżyłam z nim swój pierwszy raz, miałam wrażenie, że to ten facet z którym spędzę resztę swojego życia. Po pierwszym roku bycia ze sobą zaczęło się wszytsko psuć... widać było że jemu już tak bardzo nie zależy, mi za to bardzo, i tak trwałam w nadziei przez rok, tłumacząc sobie, że nie ma dla mnie czasu bo dużo pracuje, ma sporo obowiązków. Myślałam sobie, że może ma dziwną osobowość - miał trudne dzieciństwo. Skoro nie chciał tego skończyć to znaczy, że może jednak kocha. Mówił to - jednak jego zachowanie o tym nie świadczyło. Miał zawsze wiele powodów, żeby sie nie spotykać, ale jak się spotkaliśmy to wszystko było niby ok. Zaczęłam sie zastanawiać nad prawdziwymi przyczynami jego unikania, może zdrada, znudzenie... Myślałam ile on bedzie musial poczekac na mnie zeby wziąć slub - 5 lat gdy skoncze studia, myslalam sobie - a moze nie bedzie chciał czekac? Moze to wszytsko jest bez sensu? moze te 7 lat to jednak za duzo? Ale nie zostawie go bo nie dam sobie rady, załamie się. To ciągłe zamartwianie sie byciem w tym związku doprowadziło do mojej nerwicy... teraz moje zamartwianie sie oscyluje wokól innych rzeczy... głownie wokoł sygnałow jakie wysyla moje cialo... bole serca zawroty glowy itp...zreszta my wszyscy to znamy, moim lekiem jest glównie lęk przed lękiem...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
31 maja 2006, 11:44

DO ANUNI JA TEZ WYLECIALAM Z UCZELNI MEDYCZNEJ

przez Angelika 31 maja 2006, 20:38
HEJ JESTEM TUTAJ OD DZISIAJ ALE JESTEM SZCZESLIWA ZE ZNALAZLAM TAK CUDOWNE FORUM I LUDZI Z KTORYMI MOGE SIE PODZIELIC MOIMI PROBLEMAMI:PISZE PONIEWAZ ZYALAZLAM SIE W TAKIEJ SAMEJ SYTUACJI JAK TY TZN WYLECIALAM ZE STUDIOW MEDYCZNYCH ALE WYOBRAZ SOBIE NA " ROKU STUDIOW NIE ZDALAM EGZAMINU Z PATOFIZJOLOGII I NIE MIALAM KASY NA ZAPLATE EGZAMINU DODATKOWEGO WIEC ZREZYGNOWAC MUSIALAM ALE SAMO TO ZE ZMARNOWALAM TYLE CZASU NAUKI BO TO JEDNAK BYLY DWA LATA I CHODZILAM PRAWIE NA TRZECI ROK PRZEZ DWA MIESIACE ALE COZ BYLO MINELO:TAKIE ZYCIE I WIDOCZNIE NASZE PRZEZNACZENIE MA PODAZAC W INNYM KIERUNKU TAKIEGI JESTEM TERAZ ZDANIA PONIEWAZ W TYM ROKU ZOSTALAM SZCZESLIWA MAMUSIA I GDYBY NIE TA NERWICA BYLABYM JESZCZE SZCZESLIWSZA ALE NIE PODDAJE SIE I BEDE Z NIA WALCZYC BO CHCE NORMALNIE ZYC I CIESZYC SIE ZYCIEM:TRZYMAM KCIUKI ZA CIEBIE SLONECZKO:
Angelika
Offline

przez beliefs 31 maja 2006, 22:13
Chyba i ja sie odwaze... A wiec standardowo rodzina. Rodzice sie rozwiedli, ale dalej mieszkali pod jednym dachem. Domyslacie sie jaka jest atmosfera i jakie wzajemne relacje. Bylam tak posrodku, jedynaczka, pomiedzy tym wszystkim. Wyrobilam w sobie poczucie, ze wszystko inne w moim zyciu musi byc perfekcyjne. Uczylam sie wzorowo, zajecia pozaszkolne, dusza towarzystwa, zawsze nienaganny wyglad (nawet do wyniesienia smieci). Gdy czulam, ze cos mnie przerasta, nie dopuszczalam tego do wiadmosci i robilam wszystko co "niemozliwe" zeby jednak to zrobic. Zawsze mi sie udawalo, wszystko pokonywalam. Az do momentu gdy choroba nie pozwolila mi skonczyc studiow w terminie na jaki to zaplanowalam. Wiem, ze nic wielkiego, ale dla mnie zyciowa porazka. Zanim zdarzylam to naprawic, wypadek, prawie przenioslam sie na tamten swiat. Potem szybki slub. Od tego czasu nie ma mnie. Poniewaz ciagle przezywalam to od nowa, dostalam leki. Myslalam, ze przeszlo, przerwalam leki i wrocilo. Dzis mija 8 czy 9 miesiecy, gdy jestem w tym stanie. Nie znam sie na tym, ale mysle, ze ten wypadek wyzwolil cos we mnie. Z jednej strony jestem wrakiem, z drugiej zdarza mi sie nie ogolic nog lub wyniesz smieci w dresach... Juz nie martwie sie glupstawami, teraz mam tylko obsesje na punkcie smierci i choroby...
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
31 maja 2006, 18:52

Avatar użytkownika
przez dzasti13 04 cze 2006, 20:24
Witam wszystkich!
Kochajacy to bardzo madrze co napisales , faktycznie ja sama caly czys powracam do przeszlosci , ale tylko do tych przykrych scen i szczrze powiem ze cczasem sie zastanawiam po co tak robie , ale musze tez przyznac , ze po terapi jestem juz ok 8 miesiecy moja terapia trawala ok 3 miesiecy i teraz po tym co mi uswiadomila moja pani doktor jakie bledy popelnialam maslac sle i robioc , mam jakis odstep od tego i juz nie reaguje na pewne boidzce tak emocjonalnie jak wczesniej. Ale to naprawde musi funkcjonowac jesli by czlowiek nauczyl sie niewracac do przeszlosci i myslal tylko o terazniejszosci i na przyszlos, a przeszlosc staral sie wymazac i odstawic do jakiejs szufladki w mozgu ktora by na nas niewywierala zadnych emocji ngatywnych.Napewno nasze zycie wygladalo by troche inaczej niz teraz .Ja postaram sie nad tym zapanowac!pozdrawiam was wszystkich i przepraszam ze dugo sie nieodzywalam ale troche duzo pracuje i niemam czasu siedziec przy kompie! ;) ;) ;) ;)
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do