polubić siebie, zaakceptować nowy dzień...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: polubić siebie, zaakceptować nowy dzień...

przez BladeM 02 mar 2010, 17:25
podpisuje sie pod tym
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: polubić siebie, zaakceptować nowy dzień...

Avatar użytkownika
przez night_wish 02 mar 2010, 21:05
Martwy Prezydent napisał(a):BladeM, Dlatego uważam, że należy je brać tylko w ostateczności.


Co rozumiecie przez "ostateczność"? Czy ją się czuje? Czy to, że waham się przed wykupieniem i zarzyciem leków oznacza strach, czy może to, że dam radę bez leków...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
22 lut 2010, 14:00

Re: polubić siebie, zaakceptować nowy dzień...

przez Martwy Prezydent 02 mar 2010, 21:35
night_wish, musisz poczuć to sama. Jeśli niepożądane stany trwają nieprzerwanie przez długi okres czasu i w znacznym stopniu uniemożliwiają funkcjonowanie w społeczeństwie to spróbuj z tymi lekami. Trudno mi określić co w Twoim przypadku jest ostatecznością. W każdym bądź razie nie myśl, że leki to ostateczne i skuteczne rozwiązanie - to tylko złagodzenie bólu...
Martwy Prezydent
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: polubić siebie, zaakceptować nowy dzień...

przez BladeM 03 mar 2010, 12:04
Ja powiem tak, u mnie bylo tak ze mi bylo wszystko obojetne bo tak koszmarnie sie czulam wiec nie zastanawialam sie tylko bralam lek. A skoro sie ty zastanawiasz , to nie wiem, ale chyba jeszcze dajesz rade bez.

To poprostu niestety musisz sama wiedziec w jakim stanie jestes. Jesli nie widzisz innego juz wyjscia to sa leki pomocne, ale jesli jeszcze jakos dajesz rade bez to poczekaj.Niektorzy daja rade bez lekow ale robia terapie.
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: polubić siebie, zaakceptować nowy dzień...

przez Martwy Prezydent 03 mar 2010, 19:22
night_wish, Brałaś już te nowe leki? Jak się teraz czujesz?
Martwy Prezydent
Offline

Re: polubić siebie, zaakceptować nowy dzień...

Avatar użytkownika
przez night_wish 04 mar 2010, 10:27
Jeszcze nie, ale wykupię. Podjęłam decyzję po wczorajszym dniu. Byłam w Ikei z Mężem i Synem. Wszystko mnie denerwowało to, że dużo ludzi, to że Synek jeździ małym wózkiem, biega i wszędzie zagląda. Tak rykłam na Niego "chodź tu do mnie!", chyba wszyscy wokół się popatrzyli z politowaniem. Zwyczajnie się cieszył, zwyczajnie był ciekawy a ja... szkoda mówić. Chce mi się płakać. Normalna matka, by tak nie zareagowała. Strofuje ciągle synka, przecież nie może chodzić jak maszyna... Oczywiście kłótnia z mężem o komodę ta nie, ta nie... kamień by nie wytrzymał... co się ze mną dzieje? przecież tak żyć nie można wiecznie nerwy, wiecznie skacze ciśnienie z byle powodu... ja już nie potrafię normalnie mówić, tylko krzyczę albo nabormuszonym głosem wiecznie mam pretensje o wszystko i do wszystkich...
'Mamusiu przepraszam, nie gniewaj się"
"Mamusiu nie denerwuj się tak, nic nie zrobiłem" - wczoraj usłyszałam słowa, które pomogły podjąć decyzję - wykupuję leki ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
22 lut 2010, 14:00

Re: polubić siebie, zaakceptować nowy dzień...

przez BladeM 04 mar 2010, 11:45
night_wish nasze dzieci wiecej nam wybaczaja niz my same, uwierz mi. Podjelas decyzje, wiec to co dla ciebie jest dobre wybralas. Prosze nie zapomnij tylko ze leki lekami ale powinnas zaczac terapie. Dzieki terapie bedziesz w stanie zrozumiec czemu tak jest czemu tak reagujesz, co sie w twoim zyciu wydarzylo.

Nie obwiniaj sie jestes chora a synek napewno nie jest zly na ciebie, nie badz tez tak ostra wobec siebie. Pamietaj ze nie ma matki na swiecie ktore by raz nie krzyknela na dziecko. On napewno tez czuje ze go bardzo kochasz, a to dla kazdego dziecka jest najwazniejsze .

Bedzie dobrze.
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: polubić siebie, zaakceptować nowy dzień...

przez Martwy Prezydent 04 mar 2010, 17:55
night_wish, Gromadzisz w sobie złe emocje i tak je wyzwalasz. Musisz się zastanowić skąd one się biorą i spróbować znaleźć inny sposób na ich uwalnianie. Tak mi się wydaje. Ja w porywie złości zrobiłem raz coś strasznego i od tamtej pory usilnie szukam rozwiązania mojego problemu ze złymi emocjami. Zaufaj psychoterapii.
Martwy Prezydent
Offline

Re: polubić siebie, zaakceptować nowy dzień...

Avatar użytkownika
przez night_wish 06 mar 2010, 12:15
Dziękuję, że ze mną Jesteście w tych trudnych chwilach. Wiele mi to daje. Wczoraj wzięłam pierwszą dawkę. W nocy obudziłam się o 3 i do 5 nie mogłam zasnąć. Poza tym nie widzę żadnych objawów. Zanim połknęłam tabletki 2 minuty (a może i dłużej) wpatrywałam się w nie. W końcu pokonałam strach i połknęłam. Strasznie boję się, że będę dziwnie się zachowywać, będę dziwnie mówić, bedę spowolniona i będzie widać po mnie, że coś nie tak. Boję się iść w poniedziałek do pracy. 4 tydzień na zwolnieniu? to już przegięcie, ale nie mogę sie odnaleźć, wiecznie zmęczona i nic mi się nie chce.

Martwy Prezydent napisał(a):night_wish, Gromadzisz w sobie złe emocje i tak je wyzwalasz. Musisz się zastanowić skąd one się biorą i spróbować znaleźć inny sposób na ich uwalnianie. Tak mi się wydaje. Ja w porywie złości zrobiłem raz coś strasznego i od tamtej pory usilnie szukam rozwiązania mojego problemu ze złymi emocjami. Zaufaj psychoterapii.


Nie wiem skąd te moje emocje... Nie potrafię analizować siebie krytykować owszem, z wyciąganiem wniosków gorzej. Staram się uwalniać emocje. Pomimo zmęczenia wymalowałam przedpokój, potem pokój syna. Poprostu kupiłam farbę, wzięłam wałek i jak w transie... Mam takie napady średnio co rok, 2 lata. Zmieniając swoje otoczenie i kolor ścian chyba nic nie da, muszę zacząć od siebie, przyda mi się taki porządek duszy.
Martwy Prezydencie Jesteś w stanie podzielić się swoim strasznym gniewem i jak sobie radzisz? Jeśli nie, przepraszam, że pytam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
22 lut 2010, 14:00

Re: polubić siebie, zaakceptować nowy dzień...

przez Martwy Prezydent 06 mar 2010, 17:34
night_wish, W jakim sensie podzielić? Niestety nie zawsze sobie z nim radzę. Jedyna rzecz jaka obecnie jest w stanie mnie uspokoić podczas takiego napadu gniewu to głęboka, szczera modlitwa. Polecam również Tobie. Jak masz jeszcze jakieś pytanie to nie krępuj się.
Martwy Prezydent
Offline

Re: polubić siebie, zaakceptować nowy dzień...

Avatar użytkownika
przez sabianka 06 mar 2010, 18:58
Night_wish, patrząc na twoją listę objawów przyszło mi do głowy, że wiele z nich (problemy z cerą, siniaki, drganie powiek, zadyszka wysiłkowa czy problemy z koncentracją i rozdrażnienie) to typowe objawy anemii, czy Ty robiłaś sobie zwykłe badane krwi? Bo może już samo uzupełnienie niedoboru witamin i składników mineralnych (głównie żelaza i magnezu) przyniosłoby pewną ulgę. Powiedziałam ja = anemik (znerwicowany).
"Kto ukrywa własne szaleństwo, umiera niemy" H. Michaux
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 lut 2010, 21:57
Lokalizacja
Rybnik

Re: polubić siebie, zaakceptować nowy dzień...

przez Martwy Prezydent 06 mar 2010, 20:21
sabianka, Ja chyba też mam anemię i podobne objawy. Ponadto mam prawdopodobnie niedotlenienie mózgu z powodu problemów z drogami oddechowymi. Mam przez to poważny kłopot z koncentracją i snem. Ale nie potrafię się zmobilizować, żeby pójść do lekarza.

[Dodane po edycji:]

night_wish, Jak tam u Ciebie?
Martwy Prezydent
Offline

Re: polubić siebie, zaakceptować nowy dzień...

Avatar użytkownika
przez night_wish 10 mar 2010, 14:23
Wyszło słońce. Wiosny jeszcze nie czuję, ale dzień jakby piękniejszy. Nie wiem czy to siła sugestji, czy leki tak szybko mogły zadziałać? Od dwóch dni jestem jakby spokojniejsza, nie krzyczę i nie denerwuję się tak łatwo. Takie lekkie zobojętnienie, spowolnienie. Nadal na zwolnieniu. Nadal szybko się męczę i jestem zmęczona. Kołatanie serca bez zmian. W ciągu dnia senna. W nocy potrafię obudzić się na 2-3 godz. i nie mogę zasnąć... Odliczam dni do wiosny...

[Dodane po edycji:]

[quote="Martwy Prezydent"]sabianka, Ja chyba też mam anemię i podobne objawy. Ponadto mam prawdopodobnie niedotlenienie mózgu z powodu problemów z drogami oddechowymi. Mam przez to poważny kłopot z koncentracją i snem. Ale nie potrafię się zmobilizować, żeby pójść do lekarza.quote]

Koniecznie wygospodaruj chwilkę i zadbaj o siebie. U mnie też masę zaległych spraw, ale obiecałam sobie, że tym razem nie zaniedbam. Zrób sobie listę i sukcesywnie realizuj. Trzymam kciuki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
22 lut 2010, 14:00

Re: polubić siebie, zaakceptować nowy dzień...

przez Martwy Prezydent 11 mar 2010, 20:02
night_wish, Na razie udało mi się zapisać do psychologa. Mam dość tej zimy. Pogoda ma bardzo duży wpływ na moje samopoczucie. Zaczęło się robić już ciepło a tu mrozy znów wróciły...
Martwy Prezydent
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do