zaprzeczanie samemu sobie

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

zaprzeczanie samemu sobie

Avatar użytkownika
przez Ameli83 11 lut 2010, 20:15
Ostatnio zauwazylam, ze robie sobie jakby na zlosc. Nie wiem czy to jest jakas forma karania sie, ale lapie sie na tym, ze robie rzeczy ktorych nie lubie. Na przyklad nie lubie palenia papierosow, ale nerwowo je pale wciaz myslac o rzuceniu. Jak chcialam przytyc, to nie moglam jesc. Teraz jak to zlalam to jem za dwuch. Zawsze staralam sie byc slowna i konsekwenta, teraz kompletnie nie jestem. Zawsze dbalam o znajomych, teraz ich odtroncam od siebie. Chcialam zwiedzac, podrozowac, teraz nie wychodze z domu. Podejmuje decyzje o leczeniu, a nie wlacze tylko sie dalej uzalam nad soba.
"Niech nagle pojawi sie w Tobie mysl, ze to co widzisz,
w rzeczywistosci jest calkiem inne, niz sadziles.
Odkryj piekno lasu, ciepla barwe czyjegos glosu, intrygujacy zapach.
Kazdego dnia chociaz przez kilka minut sprobuj patrzec na swiat na nowo"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 sty 2010, 21:34

Re: zaprzeczanie samemu sobie

przez arturk 11 lut 2010, 22:39
Nooo cos w tym jest, może zaczniesz badania i odkryjesz jakieś nowe przyczyny nerwicy :D a tak na powaznie to chyba nie ma związku z naszym zaburzeniem.
Offline
Posty
177
Dołączył(a)
04 paź 2007, 17:22
Lokalizacja
Koszalin

Re: zaprzeczanie samemu sobie

Avatar użytkownika
przez Ameli83 12 lut 2010, 11:34
Moze i masz racje, ze nie napisalam tutaj na temat. Nie naleze do filozofow i wogole mam problem z wyrazaniem uczuc. Nie potrafie tak kwieciscie pisac jak wiekszosc z forumowiczow. Probowalam prostym jezykiem wyrazic to co sie ze mna dzieje w srodku. Czuje sie jakbym bez przerwy toczyla w sobie pewnego rodzaju walke, ale bezskuteczna. Wciaz tylko krytykuje to co robie i nie chodzi tutaj tylko o jak wspomnialam wyzej np palenie papierosow, tyczy sie to karzdej sfery w moim zyciu. Wydaje mnie sie ze wszystko robie zle, nie tak. Nic nie zmieniam na lepsze bo tak jakbym na to nie zaslugiwala i wogle nie wierze ze moge tego dokonac. Wole nic nie robic bo karzdy zrobi to lepiej ode mnie. Co sie tyczy lekow. Nie wiem czy to ma cos wspolnego z powyzszym, ale moze to jakis mechanizm, ale leki mam takie, ze od jakiego czasu zaczelam wstydzic sie ludzi. Niestety bardziej znajomych. Unikam ich nie chce rozmawiac, zamykam sie w sobie. Zaczelo sie to od trzesacych sie rak. Pracowalam wtedy w hotelu na recepcji. Bylam rowniez kelnerka. Zaczelo sie to dnia kiedy przyjechal moj byly dyrektor podstawowki do mojego szefa. Mialam podac kawe. Strasznie zaczlo mi kolotac serce, rece mialam zimne i spocone. Taki lek i stlumiony glos, ze moze nie pojde, uciekne, ale nie rozumialam dlaczego mialabym tak sie zachowac. Wszystko dookola stalo sie takie dziwnie pozbawione ostrosci, glosy takie jak sie przysypia, niewyrazne. W gardle czulam kulke, a jak mowilam slyszalam jak mi glos drzy, a moze bardziej czulam . Poszlam bo mylalam ze przejdzie, ze dam rade, bo przeciez to normalne ze ludzie sie boja. Podajac o malo nie wylalam kawy na gosci. Szef przyszedl do mnie porozmawiac z zszokowana mina i powiedzial ze jeszcze czegos takiego nie widzial. Od tego czasu jadlam coraz mniej. Z rana mialam mdlosci i ciagly niepokoj w sobie. Czasami wymiotowalam. W ustach wszystko mi roslo do tego stopnia ze nie potrafilam przelknac. Pogorszyly sie moje stosunki z pozostalymi pracownikam. Chodzilam w wiekszosci czasu jak mumja modlac sie, aby nikt nie przyjechal na restauracje jezeli nie bedzie kelnerki ktora sie wyrecze. W dni wolne plakalam i nie chcialam isc do pracy, a musialam bo potrzebowalam pieniedzy. Nikt mnie nie rozumial, nawet nie mialam inernetu, czulam sie taka odosobniona, w nikim wsparcia, porady. Bralam jedynie tabletni uspakajajace z apteki. Pozniej ucieklam od tego wyjachalam za granice. Wszytko bylo ok do poki sie nie zakochalam. To glupie ale balam sie, wstydzilam ukochanego i jego znajomych. I lek powrocil ze zdwojona sil. Dolaczyla do tego bezsennosc i mialam takie drgawki nadal zreszta mam , tiki jak ide spac. Siotstra mowi ze wygladam jakbym miala padaczke dostac. Duzo pisania.... Szukalam pomocy, ale nie mialam pojecia o tym forum. Chodzilam do chinczyka na szpilki i pilam jakies ich wstretne ziola. Wkoncu odwazylam sie isc do psychologa. Strasznie sie wstydzialm, bo nikt z moich znajomych wczesniej tego nie robil, wogole taki temat tabu. Pomoglo mi to, ale po dwoch razach przestalam chodzic, bo poczulam sie ze sobie poradze. Pisze w czasie przeszlym, bo teraz zamknelam sie w pokoju i uciaklam od tego wszystkiego. Przed nikim sie nie spinam bo mieszkam tylko z bardzo bliskimi mi ludzmi ktorych sie nie boje, wiec jem i funkcjonuje, nie zawsze, ale daje rade, poza tym ze ich tez unikam bo mam chyba fobie spoleczna. Niedlugo do znajomego przyjezdza rodzina i juz sie boje. Pewnie nie bede wychodzic z pokoju tylko do pracy, co czasami jest tez nielada wyczynem. Ja nawet bliskiej kolezanki unikalam bo sie balam ze nie podam jej glupiej herbaty i tak sie tego balam ze wymyslalam byle pretekst byleby mnie nie odwiedzila. Paranoja. To w takim duzym skrucie, doporowadzilo mnie do tego, ze mam stany depresyjne i boje sie kontaktow z ludzmi. Bo czuje ze zycie przeplywa mi miedzy palcami, moze bardziej tak ze ostatnio czuje ze nie zyje, ze wegetuje. Czasami mam lepsze dni i bardziej to kontroluje wtedy jest fajniej. Teraz chodze ladnie do pschologa a niedlugo urlop i psychiatra, ale to dzieki temu ze znalazlam te forum. Mimo tego mam czsami mysli zeby ze soba ... zeby sie..., bo mysle ze jestem beznadziejna na tyle ze juz nigdy nie bedzie normalnie.
"Niech nagle pojawi sie w Tobie mysl, ze to co widzisz,
w rzeczywistosci jest calkiem inne, niz sadziles.
Odkryj piekno lasu, ciepla barwe czyjegos glosu, intrygujacy zapach.
Kazdego dnia chociaz przez kilka minut sprobuj patrzec na swiat na nowo"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 sty 2010, 21:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: zaprzeczanie samemu sobie

przez polakita 12 lut 2010, 13:42
Ameli83, fajnie w takim razie że znalazłaś to forum... jak widzisz nie jesteś sama, a podobnych do ciebie są nie setki lecz tysiące! Zaburzenia lękowe takie jak nasze są jednymi z najczęstszych zaburzeń!! Jesteś też szczęściarą że wizyty u psychologa ci pomagają, więc korzystaj. Ja chodzę państwowo. Pozdrawiam !
polakita
Offline

Re: zaprzeczanie samemu sobie

Avatar użytkownika
przez Ameli83 12 lut 2010, 21:51
Witam Polakita :smile: dzisiaj raczej mysle ze bardziej zrezygnowalam, niz mi pomoglo. Wtedy poszlam bo sie rozstalam z chlopakiem i to juz bylo za duzo mialam takie mdlosci i strach ciagly ze nie dawalam rady. Jak sie zeszlismy to sobie odpuscilam, a leki mialam dalej. Teraz wydaje mnie sie ze ja po prostu nauczylam sie funkcjonowac z tym. W gosciach nic nie jem, chociaz wiem ze robie innym przykrosc, w pracy jem tylko kanapki, zadnych zup i tp gdzie trzeba sztuccy uzywac, tyle milych rzeczy mnie ominelo bo po prostu uciekalam, albo szlam na imprezke i szybko probowalam sie upic bo pozniej bylo ok, chociaz samo trzymanie szklanki tez bylo wyczynem. Ominelam w zyciu wszstko co mogloby mnie stresowac wiec teraz wegetuje........ chodze do psychologa, ale z tym czy mi pomaga to nie wiem sama, ale dobrze sie czuje ze chodze bo moze wkoncu cos domnie dotrze i bedzie lepiej. Zobaczymy co powie psychiatra, tylko czy ja sie przed nim otworze...
"Niech nagle pojawi sie w Tobie mysl, ze to co widzisz,
w rzeczywistosci jest calkiem inne, niz sadziles.
Odkryj piekno lasu, ciepla barwe czyjegos glosu, intrygujacy zapach.
Kazdego dnia chociaz przez kilka minut sprobuj patrzec na swiat na nowo"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 sty 2010, 21:34

Re: zaprzeczanie samemu sobie

przez MoNiKa199 12 lut 2010, 23:44
Ameli, ja miałam tak samo. Karałam się za marne rzeczy, zazwyczaj bezsensowne i absurdalne. Trzeba umiec pokochać siebie i mieć czasem nad sobą litość :)
MoNiKa199
Offline

Re: zaprzeczanie samemu sobie

Avatar użytkownika
przez Ameli83 14 lut 2010, 11:10
Tylko jak ja mam pokochac siebie jak ja nic w sobie nie lubie. Coraz czesciej bluznie po co ja sie wogole urodzilam. Wiem ze to moja wina bo nic nie robie, nic nie zmieniam zeby bylo lepiej. Moze jestem po prostu za slaba na ten swiat. Do tej pory jakos funkcjonowalam a teraz czuje sie jakby mi ktos skrzydla podciol.
"Niech nagle pojawi sie w Tobie mysl, ze to co widzisz,
w rzeczywistosci jest calkiem inne, niz sadziles.
Odkryj piekno lasu, ciepla barwe czyjegos glosu, intrygujacy zapach.
Kazdego dnia chociaz przez kilka minut sprobuj patrzec na swiat na nowo"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 sty 2010, 21:34

zaprzeczanie samemu sobie

przez Tomek911 21 mar 2012, 16:47
Jesli jeszcze istniejesz to chcialbym ci przekazac ze ja mialem taki sam problem,stracilem sens zycia , a bylem nawet na skraju zycia ze tak powiem ,i znalazlem na niego (Metode) , do dzisiaj. A teraz opowiem ci moja krotka histroie. Kiedys balem sie jezdzic autobusami i unikalem tego, Po Miesiacu , powiedzialem sobie , bede walczyl , kiedy wszedlem do autobusu, czulem Lek ,Bicie serca, i trudnosc w podjeciu dzialania , i rece mi sie trzesly,i mialem tiki nerwowe, po nastepnych 2tyg. sprobowalem jeszcze kila razy pojezdzic sam autobusem , w koncu , zmienilo sie cos , przestalem czuc Lek , teraz jak to robie to bije mi lekko serce ,ale czuje sie juz lepiej, kedys chcialem isc do psychologa ale sie wstydzilem. Wymyslilem na wlasna reke ta (Metode), od teraz kiedy za kazdym razem cos mnie stresuje , Mowie sobie Bede walczyl , nawet jak bedzie sie walil swiat.

Ps. Mialem tez tez inne problemy z Ludzmi i Nowymi miejscami a takze stres , przy robieniu innych czynnosci.
Ta metoda ktora stosuje(ktora opisalem wyzej) do dzis dalej pomaga ,i nie znam lepszej.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 mar 2012, 16:11

Re: zaprzeczanie samemu sobie

przez Saanna 01 maja 2012, 13:26
arturk napisał(a):Nooo cos w tym jest, może zaczniesz badania i odkryjesz jakieś nowe przyczyny nerwicy :D a tak na powaznie to chyba nie ma związku z naszym zaburzeniem.


Amoim zdaniem ma i to jak najabrdziej. Bo jak robisz sobie na złośc, to robisz sobie coś wbrew sobie i sta objawy lękowe, somatyczne - chcesz coś powiedzieć, ale sie boisz i zwiewasz i to dalej siedzi w tobie i tak sie kumuluje kumuluje az potem wszystko sie w jedno zlewa i jest tylko ból i lęk.
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do