Nerwica - natężenie i emocje

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica - natężenie i emocje

Avatar użytkownika
przez carlos 07 lut 2010, 01:58
Witam

Na zaburzenia lękowo depresyjne cierpie już z półtora roku.
Teraz mi się własnie przypomniało, jak jeszcze z pół roku temu lekarz mi mówił, że to dziwne dla niego, że moje lęki mimo brania leków tak długo trwają i powinienem iść do szpitala ( co prawda to podawał mi 3 różne leki, ale nie zmieniał na żadne inne...)
Jakiś czas temu po terapii grupowej na oddziale dziennym miałem spokój, ale teraz znów nie jest za ciekawie, derealki, lęk przed egzystencją i myśleniem tralalal wymieniać tego to można. Schizofrenii niby nie mam, ale czy u was też się tak trafiało? Tych co maja dłużej nerwice, że przez dosyć długi okres czasu czujecie, że macie... "nasiloną" lub ciągle tak samą w silnej postaci sprowadzającej was często do dysfunkcji lub strasznie jej utrudniającej.

Druga kwestia jest kwestią emocji...
Mam wrażenie, że od momentu jak "choruję" mam problemy z przeżywaniem przyjemnych odczuć.
Z tego co zauważyłem to
1. Alkohol nie wywołuje u mnie takiej superowej euforii, mogę czuć, że mi się kręci w głowie czy coś ale nie ma "przyjemnej fazy upojenia".
2. Seks, hmm no jakoś też nie za ciekawie raczej. Na pewno nie tak w pełni przyjemnie... Chociaż tu no mogą być różne przyczyny. Niekiedy bywały okresy, że miałem wyraźnie zmniejszony brak popędu.
3. Miłość... Jakiś czas temu była pewna dziewczyna i miałem wrażenie, że coś do niej czuję, ale to nie było to, bo jak zobaczyłem ją z innym to tylko 1 dzień byłem przybity i teraz wiem, że jej z pewnością nie kocham ani nawet nie jestem zauroczony... Moze to nie była ta, po prostu.
Też próbuję się zakochać w pewnej dziewczynie, ale na razie mi to nie wychodzi. Obawiam się,że to wszystko wina tego, że przy tej całej nerwicy jest problem z odczuwaniem przyjemnych emocji i pewnych form przyjemności.

Jak to u was jest?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Nerwica - natężenie i emocje

Avatar użytkownika
przez Victorek 07 lut 2010, 02:11
carlos, tak ja mam niestety przez dłuższy okres czasu ciągły stan lęku, czy to o chorobę, czy śmierć, czy schiza, to zależy ale lęki generalnie mam non stop, oczywiście że są dni kiedy jest jaśniej, kiedy czuję lęk oddalony ale od tak 2,5 roku siedzi we mnie niestety ten strach a od półtora roku do tego dd, zauważyłem rzecz, że nawet od gdzieś pół roku non stop szczękają mi zęby tak jakby ze strachu, to myślę też świadczy o wiecznym lęku. I niestety bardzo często to prowadzi do dysfunkcji...
Nie wiem co mogę ci doradzić żeby tego nie było oprócz znanych już nam :) nie zwracaj na to uwagi, idź po leki, jedynie myślę że może indywidualna terapia np. poznawczo-behawioralna zdziała u ciebie dużo na plus.
Co do przyjemnych odczuć to w ogóle mam często problem z samym odczuciem tych emocji, np.
czasem cieszę się z czegoś co się pozytywnie wydarzyło a tu ja nie mam tej radości, nie czuję jej itp.
Z miłością jakby tak samo często nie mam jakby uczuć, trudno mi jest to poczuć do mojej połówki chociaż świadomie wiem że chcę z nią być to jednak uczuć brak.
Alkoholu nie mogę pić więc nie podzielę się kłopotem :) ale sex niestety jakby się zepsuł, właśnie przez ten brak odczuwania, i w sumie z tych wszystkich uczuć brak tego odczucia jest dla mnie najgorszy :) :cry:
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica - natężenie i emocje

przez monika03 07 lut 2010, 20:10
hej U mnie wyglada to tez nieciekawie ciagły lęk przed schizo.to wszystko powoduje ze zamknełam sie w swoim swiecie.Nie potrafie sie juz cieszyc.A kiedys nawet słońce na niebie to była radość:).Wiem dobrze co czujecie chłopaki :(
monika03
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica - natężenie i emocje

przez miki74 07 lut 2010, 20:46
monika03 napisał(a):hej U mnie wyglada to tez nieciekawie ciagły lęk przed schizo.to wszystko powoduje ze zamknełam sie w swoim swiecie.Nie potrafie sie juz cieszyc.A kiedys nawet słońce na niebie to była radość:).Wiem dobrze co czujecie chłopaki :(
Moniko, a czy nie jest czasem następująco. Że nie jest to ciągły lęk przed schizo, lecz ciągły lęk, który manifestuje się myślami o schizo? Chodzi o to, by oddzielić lęk, który masz, od schizofrenii, której prawdopodobnie NIE MASZ. Czy takie podejście do sprawy by Ci trochę nie ulżyło?
miki74
Offline

Re: Nerwica - natężenie i emocje

Avatar użytkownika
przez Donkey 08 lut 2010, 12:13
Ja wlasnie podczas choronby zakochalam sie. I choc czasami jest ciezko , mam lęki ze z tego zwizku nic nie wyjdzie
I tym podobne ,to zauwazylam ze dzieki zakochaniu mo stan poprawil sie na plus

Najgrozej wyjsc tylko z tego wlasnego kokona w ktorym sie zamykamy gdy jetsesmy chorzy!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Nerwica - natężenie i emocje

Avatar użytkownika
przez carlos 08 lut 2010, 12:50
Aha... :) Więc to różnie bywa, ale sam nie jestem.
Widzę, że Victorek dalej zagrzewasz to forum, a szczególnie temat dd/dp. :P
Ach te cholerstwo, ale ciesze się, że masz dalej wiarę w zdrowie. :) Na pewno i Ty i ja je kiedyś całkowicie zyskamy. Nie jestemśy przecież Bóg wie jak nieszczęsnie chorzy... aczkolwiek na pewno nie jest lekko. Cierpienie nie do pojęcia dla "normalnych". :P
I tak się znów składa, że w kwestiach, o których pisałem masz znów podobnie do mnie, jak to w innych nerwicowych "jazdach". :D

Donkey No nic dziwnego, że euforia miłosna poprawia Twój stan, pozazdrościć. :D

monika03 No możesz przestudiować sobie moje posty z jakiegoś czasu temu jeszcze w temacie lęk przed schizofrenią. Sam miałem i nadal jeszcze mam niezłe z tym jazdy. Czasami ta myśl wraca i jak się w nią zagłębiam, to jestem skołowany i rośnie strach, a nawet przekonanie, że mogę być chory, aczkolwiek wiem, że nie jestem! Ten lęk najbardziej mi dopiekł w tej nerwicy chyba. Potrafiłem po szkole przeleżec cały dzień jeżdzac wzrokiem po ścianie i wsłuchując się, czy nie ma przypadkiem czegoś dodatkowego... Taka bzdura naprawdę, nie warto o tym myśleć, lepiej się po prostu czymś zająć i w to nawet nie wnikać. Na pewno masz podobnie, jak my wszyscy, którzy cykamy na samą myśl lub nawet słowo "psychoza" lub "schiza".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Nerwica - natężenie i emocje

przez monika03 08 lut 2010, 12:53
no Carlos fajnie piszesz ale pranie mózgu jest niezłe:(((chodziłes na oodział dzienny co ci tam powiedzieli?
monika03
Offline

Re: Nerwica - natężenie i emocje

Avatar użytkownika
przez carlos 08 lut 2010, 17:41
Wiesz monika03 na terapii grupowej na oddziale dziennym w moim przypadku wyglądało to tak, że było powiedzmy 20 ludzi.
Dzieliło się to na 2 grupy i tam były różne zajęcia. Zajęcia te miały na celu wydobywać emocje, głównie były to tematy dotyczące emocji i tego co je wywołuje ( rodzina, społeczeństwo itp). Przerabiało się tematy innych osób, jak się chciało to swoje ( o to trzeba było walczyć ). No i miało się konsultacje z psychologiem/psychiatrą ( tu indywidualnie ). Tam możesz śmiało mówić o tym co Cię gryzie. Mi tam 2 psychiatrów powiedziało, że nie mam schizofrenii. W dodatku na terapii z ludźmi nasłuchałem się tylu słodkich rzeczy, że nie wiem czy jako schizofrenik byłbym w stanie przejść tam "niezauważony" czy to przez sztab psychologów, czy swojej grupy...
Głównie obcowanie z ludźmi, rozmowy i to wszystko no sprawiało, że mój temat schizy raczej odsuwał się na inny plan, bo byłem zajęty rozmowami, więc nie miałem czasu się na tym skupiać... chociaż dzieliliśmy świetlicę z ludźmi chorymi na schizofrenię, codziennie się ich widziało, ale to naprawdę w porządku ludzie byli.:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Nerwica - natężenie i emocje

Avatar użytkownika
przez Donkey 08 lut 2010, 17:53
Zazdroscic nie ma czego.. wciaz sa chwile zalamania, dni kiedy na nic nie mam siły.
Zazdroscic bedzie mi można gdy pokonam tą nerwicę!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Nerwica - natężenie i emocje

Avatar użytkownika
przez carlos 08 lut 2010, 19:04
No to jest chyba oczywiste, ale zazdroszczę Ci tego, że jednak udało Ci się zakochać co jak sam napisałeś wyszło ci na +.
Nie zapominaj, że my wszyscy walczymy tu z nerwicą. Każdy ze swoją, jednym idzie lepiej, drugim gorzej. :)
Ty masz ten profit, że miłość Cię troszkę stawia na nogi, no ale masz też związane z nią pewne lęki... Coś za coś, ale jak plus to plus. :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Nerwica - natężenie i emocje

przez monika03 08 lut 2010, 19:18
Donkey miłosc napewno pomaga:)) ja sie ciągle zastanawiam skąd u mnie te stany moze przesto ze całe swoje życie chciałam być najlepsza we wszystkim co robie w domu porzadek w pracy porzadek a teraz nic nie ma :(( nie mówiąc juz o tym ze ciągłe dbanie o siebie tez było u mnie mega przesadne a tu masz trach :shock: i po wszystkim
monika03
Offline

Re: Nerwica - natężenie i emocje

Avatar użytkownika
przez kadzielnia 09 lut 2010, 15:55
A u mnie jest tak, że zaczęły mnie cieszyć rzeczy - których dotychczas nie dostrzegałem. Siedzenie i brak konieczności pójścia gdzieś. Patrzenie przez okno i takie tam. Żona mi mówi że czasami zachowuję się jak stary dziadzio.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
14 sty 2010, 14:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 33 gości

Przeskocz do