Co mi jest?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Co mi jest?

przez Reltih 30 sty 2010, 21:23
Mam taki dziwny problem. Niby wszystko ze mną ok, dobrze się uczę, mam kolegów w szkole, ale np. z jakimś centrum handlowym - tam gdzie jest dużo ludzi czuję się jakoś tak idiotycznie :D Chodzę po centrum, gdy ktoś koło mnie przechodzi jakoś coś się ze mną zaczyna dziać, odwracam wzrok. Albo gdy np. jem coś sam w restauracji sam gdzie oprócz mnie są jeszcze inne osoby, zaczynam się robić cały czerwony, ręce zaczynają mi się trząść, nie wiem co się ze mną dzieje. Wszyscy się zaczynają na mnie gapić, a mi jedzenie z rąk wylatuje, po prostu najchętniej schowałbym się pod stół. Nie wiem czemu tak ze mną jest. Np. jak ktoś siedzi ze mną w stoliku jest wszystko normalnie, nikt mi nie przeszkadza i jest wszystko ok. Tylko jak jestem sam tak ze mną jest. Podobnie jest też jak coś kupuje, rozmawiam z kimś obcym po raz pierwszy. Też cały czerwony zaczynam się robić i zachowywać; mówiąc wprost - jak idiota :) Przez to zdenerwowanie zapominam np. wziąć reszty, reklamówki. Sprzedawca mnie woła, wszyscy się patrzą a ja jeszcze bardziej czuję się jak idiota, szczególnie gdy ekspedient powie mi, że jestem "zakręcony" i takie tam.

Jeżeli macie jakieś pytania, dawajcie wprost.
Jeśli chodzi o "wizytę psychologa", "leki" - raczej na 100% odpada. Wariatem nie jestem :)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
30 sty 2010, 21:14

Re: Co mi jest?

przez Freddie Mercury 30 sty 2010, 21:26
psychiatrzy nazywają to fobia społeczna a rodzice nieśmiałość...
Freddie Mercury
Offline

Re: Co mi jest?

przez Reltih 30 sty 2010, 21:29
No niby tak.
Ale w tym jest problem, że aż tak nieśmiały normalnie nie jestem.
Często na lekcjach z nauczycielami gadam, pierwszy dzień roku szkolnego i to ja zadawałem najwięcej pytań, normalnie odpowiadam, czytam na środku referaty..
Ale jak już np. u fryzjera jestem to też mam trochę te objawy co w sklepie, ale jakoś wytrzymuję; muszę wytrzyma :o
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
30 sty 2010, 21:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co mi jest?

przez Freddie Mercury 30 sty 2010, 21:46
moze za bardzo sie kontrolujesz,analizujesz otoczenie i to co robisz .. taka postawa tylko przeszkadza w życiu ...
Freddie Mercury
Offline

Re: Co mi jest?

przez Reltih 30 sty 2010, 22:45
Bardzo możliwe.
Dodam jeszcze, że cholernie się przejmuję czymś.
Np. dostanę jedynkę z czegoś, wmawiam sobie że mogę nie przejść, cały dzień chodzę po domu jakbym miał depresję, na okrągło o tej jedynce myślę.. to nie jest normalne raczej.
I w ogóle, po prostu za dużo myślę o błahych rzeczach, np. jestem w sklepie, sprzedawca wyda mi resztę, zapominam wziąć i krzyczy: "Halo! Jeszcze 20 groszy." Biorę, mówię "Do widzenia" i wszystko niby normalnie, a później w domu myślę o tym, co on sobie myślał (ten sprzedawca) o mnie, jestem na siebie zdenerwowany..
Podobnie jest w innych sytuacjach. Analizuję sobie na okrągło wszystkie sytuacje które wydarzyły się z moim udziałem z dnia dzisiejszego i z kilku poprzednich, nawet te najdrobniejsze.
Reasumując i stawiając sprawę krótko; długo rozmyślam i strasznie przejmuję się sytuacjami, które każdy normalny człowiek ma głęboko .. wiecie gdzie.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
30 sty 2010, 21:14

Re: Co mi jest?

przez zdesperowany1 30 sty 2010, 22:51
Jeśli chodzi o "wizytę psychologa", "leki" - raczej na 100% odpada. Wariatem nie jestem :)



Relith powiedzialbym ze wariatami sa bardziej Ci co tak mysla o tych korzystajacych z uslug psychiatry:)
zdesperowany1
Offline

Re: Co mi jest?

Avatar użytkownika
przez Donkey 31 sty 2010, 10:58
No właśnie.
Choć bywam u psychiatry i biorę leki to wariatką się nie nazywam !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Co mi jest?

przez Gringo 31 sty 2010, 11:39
Jeśli chodzi o "wizytę psychologa", "leki" - raczej na 100% odpada. Wariatem nie jestem :)

Leki to glupota w twoim przypadku, ale psychiatra zapewne chetnie by Ci je zaaplikowal ;).
Mialem kiedys podobny problem do twojego i prawde mowiac nie wiedzialem jak sobie z tym poradzic, dlatego wciaz to analizowalem, rozmyslalem, czulem, ze wciaz robie glupie rzeczy. Analizy nic Ci nie pomoga, zamiast MYSLEC po fakcie co poszlo nie tak, odprez sie i pozostan w kontakcie ze swoimi emocjami, emocje sa prawdziwe, myslenie Cie oszukuje i jesli bedziesz dalej funkcjonowal w ten sposob, to niedlugo moze sie okazac, ze nawet referatu przed klasa juz nie wyglosisz, bo fobia spoleczna zaczyna sie od kilku sytuacji, ktore sprawiaja problemy, a konczy sie na tym, ze boisz sie wyjsc z domu. Nie bagatelizuj tego.
Myslisz, ze rozmyslajac o przeszlych wydarzeniach i przewidujac to co moze pojsc nie tak sprawisz, ze bedziesz kontrolowal sytuacje, nic bardziej mylnego, kontrolujesz sytuacje gdy wczesniej niczego nie planujesz, jesli zaczniesz analizowac kazde swoje posuniecie, to zycie stanie sie koszmarem.
Tak wiec, obecnie jest juz w Tobie sporo leku dotyczacego niektorych sytuacji, obserwuj w jaki sposob twoj umysl probuje rozwiazac ten problem (patrz jakie mysli pojawiaja sie juz po nieprzyjemnym wydarzeniu, w czasie takiej nieprzyjemnej sytuacki juz nic nie mozesz zrobic, przeczekaj to), te proby rozwiazania tego problemu, czyli ciagle analizowanie sa tym, co Ci szkodzi, wiec tylko to obserwuj, a po krotkim czasie moze sie okazac, ze wcale nie musisz tego analizowac, bo rozluznienie przyjdzie samo, jesli nie bedziesz poswiecal czasu na myslenie.
Mam nadzieje, ze pomoglem. :D :P
Gringo
Offline

Re: Co mi jest?

Avatar użytkownika
przez Majster 31 sty 2010, 13:05
Reltih napisał(a):Jeśli chodzi o "wizytę psychologa", "leki" - raczej na 100% odpada. Wariatem nie jestem :)

Owszem, jestes ;)
Mile, prawda? Jak juz wyzej powiedzial Mercury - masz taka odmiane nerwicy, ktora nazywa sie FS ;)
Wiekszosc ludzi na forum jest wlasnie takimi wariatami jak Ty, wlacznie ze mna. Niekoniecznie oznacza to FS, to moze byc jakas inna nerwica, deprecha, CHAD, BPD itd. ale "normą" to nie jest, podlega terapii i leczeniu, nawet z niezlym rokowaniem, ale jest jeden warunek: wspomniana "wizyta u psychologa" i byc moze "leki", a przede wszystkim zaakceptowanie siebie takim jakim jestes - a wiec: "wariatem". Powodzenia ;)

btw A jeszcze przyszlo mi do glowy: Co Cie sklonilo do szukania pomocy u "wariatow" ? Nie bales sie?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Co mi jest?

przez Reltih 31 sty 2010, 13:34
Gringo - ogromne dzięki za pomoc, trafiłeś w sedno. Faktycznie za dużo myślę o takich rzeczach, słusznie prawisz że trzeba "żyć chwilą", a rozpamiętywanie tego typu sytuacji nie spowoduje nauczki i wiedzy na przyszłość, a jedynie jeszcze wielki żal i zdenerwowanie z powodu poprzedniej sytuacji.

Co do reszty napinaczy. Użyłem słowa "wariat" z przyzwyczajenia. Nieprzypadkowo na psychiatryka 95% ludzi mówi "dom wariatów". Tam się idzie, jeżeli ktoś ma poważny problem, jest trochę "szalony" a nie taką drobnostkę jak ja. Gdybym nie wszedł na to forum, jakoś z czasem na pewno sam bym sobie poradził :) Ludzie którzy mają lekkie problemy mogą udać się ewentualnie do psychologa..
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
30 sty 2010, 21:14

Re: Co mi jest?

Avatar użytkownika
przez Majster 31 sty 2010, 14:04
Reltih napisał(a):Co do reszty napinaczy.
Tzn kogo? Kto to jest napinacz? Kogo masz na mysli mowiac "reszta"? Bo to juz chyba liczba mnoga?
Reltih napisał(a):Użyłem słowa "wariat" z przyzwyczajenia.
Fajne przyzwyczajenie, ja jak widzisz tez wariatow tak nazywam ;) Ale chyba jednak na nazwie "nasze" podobienstwo sie konczy. Jak myslisz, dlaczego? Masz wiecej takich przyzwyczajen?
Reltih napisał(a):Nieprzypadkowo na psychiatryka 95% ludzi mówi "dom wariatów".
W czym widzisz brak takiej przypadkowosci? Twoim zdaniem powtarzanie jakiegos uklepanego sloganu po reszcie stada krów jest sensowne? Warto abys pamietal, ze spora czesc ludzi z forum ma taki pobyt w szpitalu za soba. To wariaci?
Reltih napisał(a):Tam się idzie, jeżeli ktoś ma poważny problem,
Tzn jaki? Podasz jakis przyklad? Ciekaw jestem Twojej definicji "problemu" ;)
Reltih napisał(a):jest trochę "szalony" a nie taką drobnostkę jak ja.
Skoro uzalasz sie na "drobnostke" to co bedzie powaznym problemem?
Reltih napisał(a):Gdybym nie wszedł na to forum, jakoś z czasem na pewno sam bym sobie poradził :)
Swietny pomysl - napisz koniecznie jak bys to zrobil, uwierz mi, jesli Twoje sposoby beda mialy "rece i nogi" - pomozesz setkom ludzi.
Reltih napisał(a):Ludzie którzy mają lekkie problemy mogą udać się ewentualnie do psychologa..
Czyli jednak udasz ise do psychologa? Czy Twoja "drobnostka" wlasnie wyszla poza skale?

Nadal czekam na odpowiedz: co sklonilo Cie do rozmowy na tym forum?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Co mi jest?

przez Gringo 31 sty 2010, 14:08
Majster: Przesaaaaadzasz. Moze od razu kogos z lekka niesmialoscia nazywac wariatem.

jakoś z czasem na pewno sam bym sobie poradził :) Ludzie którzy mają lekkie problemy mogą udać się ewentualnie do psychologa..
Niekoniecznie bys sobie sam poradzil, ale po to sa takie fora, zeby ktos kto ewentualnie sam przechodzil przez podobne problemy mogl cos doradzic. Psycholog moglby pomoc, poki co chyba go nie potrzebujesz, co nie znaczy, ze nie bedziesz. Zycze Ci, zebys nie musial isc do terapeuty. Oni i tak maja duzo roboty.
Gringo
Offline

Re: Co mi jest?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 31 sty 2010, 14:49
"...W zależności od osobowości chorego i nasilenia zaburzenia przyczyną lęku mogą być różne sytuacje, których wspólną cechą jest poczucie chorego, iż jego zachowanie może zostać przez kogoś poddane ocenie bądź zostanie źle potraktowany. Człowiek dotknięty tym schorzeniem może przypominać osobę z cechami nieśmiałości, jednak w wypadku fobii społecznej główną różnicą jest występowanie bardzo silnego unikania sytuacji społecznych oraz cierpienia, spowodowanego wpływem zaburzenia na kontakt z innymi ludźmi. Osoby z fobią społeczną są mało towarzyskie i skryte, uskarżają się na brak tematów do rozmów oraz uważają się za osoby nieatrakcyjne. Niekiedy może występować u nich skłonność do nadużywania alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych, które doraźnie zmniejszają odczucie lęku. Osoby dotknięte fobią społeczną bardzo często rezygnują z życia towarzyskiego, a niekiedy ograniczają też wyjścia z domu do niezbędnego minimum, ponieważ poza najbliższymi krewnymi i znajomymi kontakty z innymi ludźmi wywołują u nich uporczywy lęk. Ze względu na trudności w kontaktach międzyludzkich osoby takie mogą szukać kontaktu z innymi ludźmi poprzez Internet.Niektórzy chorzy z fobią społeczną są w stanie zapanować nad swymi objawami i tłumią lęk w sobie, na zewnątrz sprawiając wrażenie ludzi spokojnych i opanowanychW momencie, gdy człowiek dotknięty tego rodzaju fobią jest narażony na ekspozycję społeczną, mogą u niego wystąpić następujące objawy somatyczne:czerwienienie się,
drżenie rąk, zaburzenia mowy,nadmierna potliwość, przyspieszenie bicia serca..." ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co mi jest?

Avatar użytkownika
przez Majster 31 sty 2010, 17:28
Gringo napisał(a):Majster: Przesaaaaadzasz. Moze od razu kogos z lekka niesmialoscia nazywac wariatem.

Owszem, przesadzam, ale celowo. Niech sobie uswiadomi, ze:
1. Chodzenie do psychologa nie oznacza wcale od razu ze jest wariatem, a tak wlasnie sugerowal w pierwszym poscie ;)
2. Na forum jest masa ludzi chodzacych do psychologa. Czy oni stali sie przez to wariatami? Ja wiem Grongo, ze Ty jestes przed wizyta u specjalisty i ze jest w Tobie sporo watpliwosci, ale jesli juz sie wybierzesz (czego Ci zycze, bo fajny z Ciebie gosc i wiem ze Ci to pomoze) to przeciez nie staniesz sie wcale wariatem, prawda?
3. Wariatem mozna sie stac, gdy sie nie rozwiazuje problemu - problem urasta, nawarstwia sie i wtedy wariujemy ..
4. Slowo wariat w Jego wypowiedzi nie jest zartem, On to wyraznie pejoratywnie zabarwil, ja staram sie to zabarwienie zlagodzic i jednoczesnie uswiadomic mu, ze bycie wariatem niekoniecznie oznacza od razu cos zlego ;)
5. Jesli nie uswiadomi sobie, ze ma problem (a raczej on sie od tego odzegnuje), czyli jest jednak lekkim wariatem, ma jakies dziwactwa-wariactwa, nie ruszy do przodu. Ale jak juz sobie to uswiadomi to niekoniecznie lokuje go to w jakiejs grupie mniejszosciowej.

Gringo napisał(a):
jakoś z czasem na pewno sam bym sobie poradził :) Ludzie którzy mają lekkie problemy mogą udać się ewentualnie do psychologa..
Niekoniecznie bys sobie sam poradzil, ale po to sa takie fora, zeby ktos kto ewentualnie sam przechodzil przez podobne problemy mogl cos doradzic. Psycholog moglby pomoc, poki co chyba go nie potrzebujesz, co nie znaczy, ze nie bedziesz. Zycze Ci, zebys nie musial isc do terapeuty. Oni i tak maja duzo roboty.

Tu Gringo masz racje ;) A teraz to rozwiniemy: niech On sobie wyobrazi, jak konczy studia, czy jakas tam szkole, cokolwiek, i zaczyna samodzielne zycie. Rozsyla po licznych firmach CV, udaje sie na rozmowy wstepne z personalnymi i ... No wlasnie? Co wtedy sie stanie? Glos mu uwieznie w gardle? zemdleje? Ucieknie? Albo zalozmy ze juz znajdzie jakas tam fuche, prace, job czy cokolwiek. Zalozmy ze bedzie musial pracowac zespolowo .. Co wtedy? A co jesli bedzie musial sie gdzies wyprowadzic? Zmienic srodowisko? Moze lepiej jednak cos zawczasu przedsiewziac w celu ulatwienia sobie zycia?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 10 gości

Przeskocz do