lęk, nyktofobia, paranoja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

lęk, nyktofobia, paranoja.

przez Zuzanka 25 sty 2010, 18:26
Byłam jeszcze dzieckiem, kiedy dopadła mnie nyktofobia(lęk przed ciemnościami). Mając 10, 12, 13 lat tłumaczyłam sobie - przejdzie ci, przecież 20-letnia baba nie będzie zasypiać przy świetle. Otóż nie przeszło. Byłam u psychiatry, znam podłoże swojego lęku, brałam citabax...i nic. Ale do tego już przywykłam. Obok mojej fobii zrodziły się jednak okropne myśli. Na początku było to "Jestem poważnie chora", a teraz "zachoruję i umrę". Jestem strzępkiem, to mi nie daje żyć, czasem po prostu tracę wszystkie siły i tylko płaczę. Mój umysł zachowuje się tak jakby mnie nie lubił, nawet, jeśli się przeziębię mam od razu w głowie "niska odporność, to na pewno rak". Nie radzę sobie, nie żyję, to jakaś cholerna wegetacja i ciągłe czekanie z nadzieją - przejdzie. Ale...nie przechodzi. Co robić ? Co zrobić, żeby żyć, tak jak żyłam kiedyś ?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
25 sty 2010, 18:11

Re: lęk, nyktofobia, paranoja.

Avatar użytkownika
przez kajuśka 25 sty 2010, 19:33
na Twoim miejcu to po pierwsze snalazlabym dobrego psychologa-psychiatre. kogos kto bedzie mial te dwie specjalnosci razem. poprosic go, zeby prowadzil Twoja terapie, a równoczesnie ustawil Cie z lekami. Z tego co piszesz na razie probowalas tylko jednego leku, a czasemm zanim dojdzie sie do tego, ktory naprawde dziala to trzeba wypróbowac kilka. To wszystko nerwicowe i jak najbardziej do opanowania, pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
19 sty 2010, 18:02
Lokalizacja
wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do