Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez lucjan01 04 gru 2008, 22:46
tak sie zastanawiam, czy takei powazne dd to czy to juz nei jest inna choroba, tj. czy to juz nie wychodzi poza ramy objawu nerwicy, a samo w sobie jest jakims chorobskiem. nei wiem. mam pytanie jaki wplyw ma na was alkohol. bo ja juz nie mam tak jak kiedys, ze sie stopniowo upijalem, tylko jak pije to mam jakby wieksza derealke. dziwne, wogole wczoraj tak sie zrobilem, ze nie pamietam, jak wrocilem do domu, film mi sie urwal. nie polecam alkoholu, w szczegolnosci wodki, mimo, ze niektorzy sobie jej zycza na swieta hehehe. i pamietajcie nigdy, nie pijcie goldwasser. zloto to moze tam jest, ale dla zuchwalych pijaczkow.
pozdrav
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
24 paź 2008, 03:12

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 04 gru 2008, 23:13
Lucjan01 powiem tobie że też się nad tym zastanawiam i ostatnio dosyć często bo już nawet nie pamiętam jak to było bez dd :( dołuje mnie to strasznie, ten brak tożsamości itd. to jest wstretne i nie wiem czy to jeszcze nerwica...czy coś innego. Choć mimo takich myśli to gdzies jestem swiadomy że to chyba jednak jest nerwica i ta dd jest wytwarzana z jej lęku, jednym atakuje bardzo serce innym co innego a nam bardziej głowę, podam taki przykład który zawsze mnie umacnia ze są to wybryki naszej psychiki z tym ze jest to choroba na podłożu lęku paniki i emocji, kiedy na początku zachorowałem i przez miesiąc byłem trupem zywym ledwo kontaktowałem byłem pewien ze skończe w psychiatryku, od razu miałem dd i różne objawy i poszedłem do psychiatry a kiedy on nakreślił mi że to nerwica to dosłownie w jednej sekundzie WSZYSTKO mineło aż mnie do dziś to dziwi ze z tak silnego lęku derealki wyszedłem w sekundzie!! i trzy dni nie było mi kompeltnie NIC nawet spałem normalnie, co prawda po trzech dniach wróciło takie jak wcześniej i jest do teraz i już nawet wizyty nie pomagają, ale gdzieś mi ta historia uświadamia że to "tylko" lęki. Szkoda że nie można siłą woli tego naprawić :(....
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez lucjan01 05 gru 2008, 00:33
ja juz nie wiem sam Victorek. najgorsze jest to, ze na poczatku jak mnie dd zaatakowalo, to czulem roznice miedzy normalnoscia a tym po****m, tteraz to jzu sie przyzwyczailem i nie wiem jak to jest normalnie, ani nawet mi to juz nie przeszkadza. dziwne uczucie. nie chce wogole o tym myslec, wyparlem z glowy, przejmowanie, myslenie, schizowanie sie i moze to mi pomaga,. dodam, ze na 100% alkohol nie jest juz dla mnie(moze mam dd, ale nie jestem w aa hahaha). kask nie umie sobie poradzic z upojeniem. papierosow nie pale, tylko sex zostal, a i tak jakis zderealizowany hehe. pozdrawiam cala ekipe dd. 3mcie sie !!! i duzo rybek jesc, szczegolnie w piatek
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
24 paź 2008, 03:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez pajak 05 gru 2008, 00:55
ja mam ostatnio cały czas non toper dd, czy pije czy nie pije zawsze jest.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
240
Dołączył(a)
12 sty 2007, 00:30
Lokalizacja
Człuchów

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 05 gru 2008, 22:32
Jeżeli chodzi o picie to teraz tylko mogę sobie powspominać jak to było się napić zrobić się wyluzowanym, powydurniać się, bowiem kiedy tylko więcej coś wypije to dd osiąga maksimum, czuję się jak szaleniec a głowę to mi rozpierdziela, Lucjan no ja jeszcze nie doszedłem do tego zeby się już przyzwyczaić, co dokonam jakiś ruch w przód że coś tam jest mniejsze to zaraz dowala jeszcze gorsze szambo, po prostu nie moge się przyzwyczaić że np straciłem osobowość, do tych myśli że nie wiem kim jestem i jestem całkowitym wariatem itd. Ale też nie pamiętam już jak to było być normalnym, odczuwać normalne emocje, nie wzdrygać się, i co najważniejsze nie bać się!!! nie mieć lęku...
Moze i dobrze że się przyzwyczajasz, podobno często tak wyglada całkowite wyleczenie dd, że ona po prostu w którymś momencie zniknie
Pozdrawiam
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez ewa125 06 gru 2008, 10:36
victorek - > uwierz mi ze dd minie. to jest z nerwow i nagromadzenia konfliktow wewn, sprobuj poukladac swoje zycie (nie biorac pod uwage objawow nerwicy). wiem ze to cos najgorszego co moze byc. juz wole ataki paniki bo przynajmniej mijaja, wole lek dlugotrwaly niz to cos (zreszta ida w parze). kiedys mialam dd nasilona do granic mozliwosci chyba. teraz juz jej wogole nie mam. minela ale bardzo powoli i tez nasilala mi sie po alkoholu a teraz moge pic i sie dobrze czuje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Grzybowa 06 gru 2008, 18:10
Ja nadal miewam derealizacje,ale rzadko.Kiedyś miałam ją całymi tygodniami.Okropnie to wspominam,tymbardziej,że za bardzo nie wiedziałam o co chodzi,co się ze mną dzieje.Już nie wspomnę o tym jak trudno było mi wytłumaczyć narzeczonemu jak się czuje.Na szczęście on ma wyobraźnię,i potrafił jakoś to sobie wyobrazić.Chciałam się zapytać czy macie coś podobnego do mnie.Chodzi mi o to,że jak jest już wieczór,i zapalamy w domu światło,prawie zawsze gdy pali się górna lampa,z silną żarówka,to właśnie wtedy dopada mnie derealizacja.Z tego powodu mam 6 małych lampek w pokoju,i przeważnie to one się świecą,bo wtedy nie mam tego problemu.Nie siedzę po ciemku,bo te lampki naprawdę oświetlają pokój.Może to ma związek z tym,że duzżą lampę mam nad głową,i mnie jakoś przytłacza?A lampki stoją na burku,półkach,nocnej szafce itp,są niżej ode mnie.Ma ktoś podobnie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
28 paź 2008, 23:28

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 06 gru 2008, 21:18
Dzięki Ewa za słowa otuchy, wierzę ci ze przejdzie :) a ty jesteś zywym przykładem :) przynajmniej jezeli chodzi o dd:)
Grzybowa na mnie światło ma w ogóle jakiś dziwny wplyw, nawet to światło dzienne, kiedy jest za bardzo słonecznie to czuje się fatalnie derealka się wzmaga i za cholerę nic mnie nie potrafi oderwać od tego kiedy jest znowu zbyt ponuro też widze wszystko jak na obrazie, tak źle i tak niedobrze, natomiast jeżeli chodzi o światło w mieszkaniu, to zalezne to jest u mnie od intensywności światła kiedy jest mocne to klapa, wolę przygaszone ale to dlatego ze wtedy mi się obraz nie ściemnia. W ogóle mam też tak że jak śiwci słońce i nagle przygaśnie, to czuję jakbym tracił grunt pod nogami, wszystko zaczyna przez moment wirować.
Boże jak to piszę a później przeczytałem to wydaje mi się to takie popieprz.on.e i dziwne że aż sam się boję i dziwię sobie że w sumie to moje życie, przeżywam to gó.w.no 24/h. Coś mnie tak naszło :)
Pozdrawiam
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Grzybowa 06 gru 2008, 21:35
A ja czasem widzę tak jakbym miała wysoką gorączkę.Jakoś tak za bardzo wyraźnie.Z tym traceniem gruntu pod nogami,to jakbym czytała o sobie.Czasem mam też tak,że leżę w łóżku nieruchomo i czuję,jak mi świat wiruję,jak mam zamknięte oczy.Jak otwieram to jeszcze przez chwilkę wiruje,a potem tak pomału zwalnia.Jak zasypiam to muszę trzymać,albo opierać się o narzeczonego :D Myślę,że nie powinienieś mieć takich myśli,że to co piszesz jest pochrzanione,bo to taka choroba.niekrórzy chorują na nerki albo serce,a my wszyscy mamy nerwicę,i nic co z nią związane nie powinno nas dziwić,taka choroba i tyle :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
28 paź 2008, 23:28

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 06 gru 2008, 21:53
Tzn kiedy się to czyta to mimo że mam świadomość że to taka choroba to jest to dla mnie powalone na maksa :) i wkurza mnie to że musimy się właśnie z tym mierzyć, z czymś co tak naprawdę czasem nie wiadomo z której strony ugryźć i prędzej to nas chapsnie :)
Mnie czasem oczy pieką tak jakbym właśnie miał ostrą gorączke, grzybowa ale takie wirowanie to jakbyś porządnie popiła nie:)? ja miałem tak parę razy i powiem ci że przewalone odczucie
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Grzybowa 06 gru 2008, 23:32
Szczerze mówiąc to chociaż mam 25 lat,to jeszcze nigdy nie piłam żadnego alkoholu,więc nie jestem ci w stanie powiedzieć,czy to tak jak po wypiciu czegoś mocniejszego.Ale jeżeli tak się człowiek czuję,jak sobie wypije,to jestem pewna,że ta moja niechęc do alkoholu zostanie mi na zawsze :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
28 paź 2008, 23:28

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 07 gru 2008, 00:11
To znaczy ja tez nie jestem jakimś wybitnym popijaczem :) ale jak byłem zdrowy to bywały mocno polane zabawy :) ale to kręcenie się jest wtedy chociaż przyjemne a to nerwicowe w ogóle :(
Twoja niechęć do alkocholu wiadomo czym jest spowodowana i jak masz już niechęć to w sumie lepiej ją mniej :)

---- EDIT ----

I jeszcze dodać coś chcę :) a mianowicie pytanko związane z dd...
bo ostatnio robi mi się coś czego do tej pory nie miałem, tz,. wszystko mnie dziwi, dziwni wydają mi się ludzie, i nie tyle ze nierealne to jest tylko napawa mnie okropnym zdziwieniem trudno to ująć w słowa, czujecie coś takiego? bo u mnie to zaczyna dominować i jeszcze jedno czy jak powoli przyzwyczajacie sie do tego stanu, tzn. np przyzwyczajacie się na siłę, próbujecie to olać i nie przejmować się tymi jazdami, to nie czujecie się przypadkiem jak po narkotykach tak jakoś przymulenie, bo niby olewacie sprawę ale ten stan i tak JEST.
pozdro
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez ewa125 07 gru 2008, 17:40
grzybowa- > wlasnie dokladnie miewam to uczucie jakbym miala goraczke!! dobrze to opisalas. obraz wydaje sie ostry i ja wogole czuje sie jakas taka slaba, jakbym byla chora. to jeszcze miewam ale na szczescie przeszlo zycie za szyba i zastanawianie sei nad tym kim jestem i jak to jest ze zyje... :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez najsilniejszy 08 gru 2008, 18:09
Witam was najdrożsi. Na początku chciałem podzielić wasz ból i cierpienie. Jestem nowy na tym forum i mam na imię Michał. Ja cierpię na depersonalizację i derealizację już jakieś 5 miesięcy. Początek był atakiem. Spałem sobie w samochodzie jako pasażer i obudziłem się nagle jakbym siedział za kierownicą i kierował. złapał nie straszny lęk bo nie mogłem przełknąć śliny ani oddychać. Atak minął a uczucie pozostało. na pewno znacie to jak to jest jeśli już odważymy się powiedzieć komuś bliskiemu co nam się dzieje to jak oni to przyjmują. znacie jak się patrzy na własny dom własne rzeczy a wydają się jakbyśmy je widzieli pierwszy raz. do tego lęki że jestem chory na jakąś psychiczną chorobę czy coś, że zaraz oszalejemy i zaczniemy mówić do siebie bez kontroli i zapomnimy wszystko. ja mam np. objawy że nie mogę mówić chociaż mówię, że nie mogę się poruszyć chociaż się ruszam. piszę o tym swobodnie bo teraz jest mi troszkę lepiej. napiszę wam o wizycie u psychiatry na którego zdecydowałem się bardzo niechętnie jednakże to uczucie tak mi dokuczało że nie mogłem już wytrzymać. wizyta normalna. normalni ludzie w poczekalni ale oczywiście pani powiedziała przyjść za miesiąc i tu są tabletki które zresztą leżą do dziś przede mną i nie wziąłem ani jednej. teraz dalej. mój obecny stan jest taki że nie mam zbytnio lęków i dobrze śpię ale cały ten okres stresu tak olbrzymiego wypala człowieka i ciężko powrócić do siebie. a byłem człowiekiem pełnym życia. każdy z nas na pewno obczytał się internetu i pasują do nas wszystkie choroby- to bez sensu. ja jestem jedynakiem i zawsze chodziłem swoimi ścieżkami. dorosłe życie jest inne i wszystko się zmienia- my się zmieniamy- tylko jest taki problem że żyjemy albo wspomnieniami albo lepszym światem. optymizm? polecam gdy jest źle - ku-wa dam sobie radę to te słowa są ważne. a i najważniejsze jak macie uczucie że musicie szybko wyjść to nie wychodźcie-nic się nie stanie. odpiszę chętnie bo tylko ten kto to przeżywa jest w stanie zrozumieć.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
08 gru 2008, 00:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 44 gości

Przeskocz do