Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Ania1976 26 lut 2006, 00:24
Depersonalizacja ma wiele odcieni.

Wedlug mnie bierze sie z poczucia paniki, szoku, przerazenia, zaskoczenia.

Ja np.stale zastanawiam sie jak to mozliwe, ze jestem i co to oznacza?

Zauwazylam, ze skoro nie moge nie byc, to moze uda sie znalezc cos ciekawego, waznego dla mnie, skoro juz tu jestem.

Przedziwne, ze jeszcze rok temu, przed urodzeniem Dziecka nie mialam takich przemyslen.

Owszem, zylo mi sie ciezko, z wszelkimi objawami nerwicy lekowej, ale nie podwazalam swojego istnienia, nie dziwilo mnie ono i nie przerazalo.

Nasilenie sie objawow nerwicy, a wiec pelen rozkwit Depersonalizacji wioze z trudnym pobytem w szpitalu podczas porodu.

Depersonalizacja to takie skoncentrowanie sie na sobie, schowanie sie wewnatrz, brak dystansu.

My przestalismy umiec zyc instynktownie. Nabralismy powietrza i przerazeni patrzymy co dalej.

Ja ucze sie zyc od nowa.

To niewiarygodnie trudne, co nas spotkalo, a lekarze nie maja doswiadczenia w leczeniu tego stanu, bo malo kto umie go zdefiniowac.

Mysle, ze osoby pewne siebie nie przezywaja Depersonalizacji, bo sa tak zadowolone ze swojego jestestwa, iz nie podwazaja go.
Uwazaja, ze zycie im sie nalezy, a My chcemy dopiero na nie zasluzyc, choc przeciez juz je mamy.

Chcemy byc tak perfekcyjni, iz kontrolujemy prace wlasnego serca, oddech, bo nie ufamy, ze cos po prostu jest i nie trzeba na to zasluzyc.

Jesli jest to kara za grzechy, to mysle, ze nie ma juz gorszej.

A jesli jest to lekcja, to nie ma trudniejszej do zdania.

Byc moze jest to po prostu obrona, czesto ''na wszelki wypadek'' Naszych zmeczonych organizmow.

Nie bojmy sie pisac o tym, ze nie wiemy, kim jestesmy i czy naprawde jestesmy.
My tez mamy prawo byc szczesliwi i spelnieni.
Ania1976
Offline

przez Mefisto 27 lut 2006, 21:42
Tk jak byś czytała w moich myślach.
Cięszę sie że ktoś czuje to co ja :o
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
23 lut 2006, 23:02

przez Ania1976 28 lut 2006, 12:02
Mefisto,
Dziekuje za Twoj wpis.
Spalam wczoraj od 21.30 do 9.00. Bylam wypompowana. Wczoraj byla u mnie kolezanka z 10-miesiecznym synem. Zrduzgotalo mnie to spotkanie. Zebyscie slyszeli jak ona mnie besztala, pouczala, zniewazala. Jest 4lata ode mnie mlodsza, jej dziecko jest mlodsze od mojego o 2miesiace.
Cos krzyczalo we mnie: ''Wynos sie z mojego domu''.
Czuje sie opluta, nic nie warta. Dziewucha wyglada jak brzydki facet. Ja rozumiem, ze ktos ma kompleksy-gigant, ale to MY potem cierpimy najgorsze katusze. Nie umiem sie bronic, zatyka mnie, od razu przepraszam.
Takich ludzi sa juz cale rzesze. Co sie stalo? Skad oni sie biora?
Mysle, ze na chamstwo jest tylko jedna odpowiedz, ale ja nie umiem ranic ludzi. Czas widac nauczyc sie. Czuje sie nikim.
Ania1976
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kukubara 28 lut 2006, 12:15
Aniu nie zawracaj sobie glowy tempa kolezanka,bo wyssie z ciebie energie i tyle ,ja wiem ,ze to latwo sie mowi ale uwierz mi tak czesto bylam i bywam raniona przez z pozoru nieistotne lub blache komentarze obcych osob ,ze ciagle sie ucze jak odeprzec takie "ataki".To zostaje w glowie a ktos sobie usmiechniety poprostu wychodzi i ma to co ty czujesz w nosie . glowa do gory swiat jest pelen tempakow,a ty wcale nie musisz marnowac czasu na ich wywody.Pamietaj i pozdrawiam
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
11 lut 2006, 14:09
Lokalizacja
wawa

przez Ania1976 28 lut 2006, 12:28
Kukubara,
Jest dokladnie tak, jak piszesz. Ona ''wyssala'' ze mne cala energie.
A nie jest jakos bliska mi kolezanka, zeby pozwalac sobie na takie uwagi dotyczace tego, jaka jestem Matka.
Ona swoje dziecko oddaje pod opieke swojej mamie, ...i idzie do szkoly.
Nadawalam jej cala torbe prezentow, komplementowalam przez 2h, a ta dziewucha ''jezdzila'' po mnie jak po lysej kobyle.
I ona teraz nie widzi w tym zapewne zadnego problemu, a ja cala sie teraz trzese.

Zycze Wam sil i wytrwalosci w zwalczaniu prostakow w Naszym Zyciu.
I zebyscie tak latwo sie nie dali, jak ja.
Idiotka, ktora chce nieba uchylic burakom :evil:
Ania1976
Offline

przez kukubara 28 lut 2006, 12:45
Ja to niebo uchylalam takim kretynom,ze nikt by nie uwierzyl moja misja zbawienia swiata sie nie powiodla w kazdym widzialam kogos wartosciowego i godnego mojego czasu kazdy byl natychmiast moim przyjacielem az nadszedl moment ze tak dostalam po dupie ,doslownie stracilam wszystko ,mimo tego trudno mi sie bronic,nadal musze nad tym pracowac
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
11 lut 2006, 14:09
Lokalizacja
wawa

Avatar użytkownika
przez innge 28 lut 2006, 14:40
kukubara napisał(a):w kazdym widzialam kogos wartosciowego i godnego mojego czasu


ja podobnie... wbrew wszystkim i wszystkiemu, widze w ludziach i pozytywne cechy i staram sie rozumiec, dlaczego postepuja tak, a nie inaczej... ufam im, ze maja swoje powody i stad wyplywa ich zachowanie :? ...

i niestety konczy sie, jak u was: pozostaje obolalym cialem :x , wyssanym do cna z energii :roll: ...

nie umiem sobie z tym radzic :( ... bo przeciez, w kazdym z nas jest cos wartosciowego? dlaczego ludzie nie umieja ze soba zyc, nie niszczac innych...? i czasem sa zupelnie tego nieswiadomi...
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

przez Mefisto 28 lut 2006, 18:30
Aniu wizę że jesteśmy bardzo podobni ( oczywiście pod względem charakterologicznym).Mam kolegę który żerował na mojeim ogromnym
darze odczuwania i braku asertywności ,oni są jak pasożyty wysysają
ale nie zabijają bo jesteśmy im potrzebni . W tej chwili mam jednego przyjaciela ( mam nadziję że prawdziwego) wystawiłem go na pare próbi mnie nie zawiódł .tak reasumując to mam ambiwalentny stosunek do ludzi
(KOCHAM I NIENAWIDZE)>

Powodzenia :D
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
23 lut 2006, 23:02

Derealizacja???

przez Ola 24 mar 2006, 10:48
Witam wszystkich. Od niedawna zmagam sie z nerwicą lękową. Byłam u psychiatry, zapisał mi Asentrę (odpowiednik zoloftu). Tak jak Wy, oczekuję dnia kiedy znów zacznę normalnie zyć. Ten stan mnie powoli wykańcza. Czuję się jakbym nie była sobą, wydaje mi sie jakby otaczająca rzeczywistość była jakaś zmieniona, wszystko jest odrealnione. Mam problemy z koncentracją, co jakiś czas miewam nieuzasdnione napady paniki (również w nocy kiedy nie mogę spać), wciąż mam lęki, płaczę, serducho wali jak oszalałe.Unikam kontaktu ze znajomymi, jeżeli już są, musze z trudem udawać, że wszystko jest OK. Mam nadzieję, że kiedyś to się skończy i wrócę do "normalnego swiata". Mówiłam o tym mojemu mężowi, stara się mnie zrozumieć...(czuję się jak jakaś świra). Czy ktos z Was ma coś podobnego? Pozdrawiam serdecznie.
Ola
Ola
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
24 mar 2006, 09:36
Lokalizacja
Poznań

przez janek 24 mar 2006, 10:52
poczytaj posty na tym forum...dojdziesz do wniosku że wiekszość z nas to przeżywa w mniejszym badź większym stopniu.. trzymaj się mocno!
tu jest jeden wielki fyrtel :) w którym łączymy się wspólnie w bólu i wzajemnie wspieramy..bo problemy każdy ma podobne..
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
29 gru 2005, 15:17
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez Poetka 24 mar 2006, 14:19
;* .
Pozdrawiam :) .
P. MO .
Żyję się z dnia na dzień. Ja umarłam osiemnastego lutego 2006 roku o 17.06.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
13 sty 2006, 20:09
Lokalizacja
znikąd.

Avatar użytkownika
przez Emtec 24 mar 2006, 15:19
JA mam podobnie do Ciebie. Wszystkie objawy tez mialem lub mam. Bedzie dobrze :!: Damy rade :D i tez biore ten lek co ty.
"Jest tylko jedna droga do szczęścia - przestać się martwić rzeczami, na które nie masz wpływu." Epiktet z Hierapolis
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
02 mar 2006, 19:55

przez monika* 24 mar 2006, 16:35
Witaj Olu,ja tez mam takie obiawy.Dzisiaj zażylam ostatnia tabletkie seroxatu z pierwszego opakowania. Od dwóch dni moge powiedziec ze czuje sie w miare dobrze (w porównaniu do tego co bylo kilka dni temu) tylko nie wiem teraz czy to dzieki pieknej pogodzie czy w koncu lek zaczol dzialac. Życze Ci wytrwalosci Olu bo tego nam naprwawde potrzeba.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 lut 2006, 16:49
Lokalizacja
zabrze

Avatar użytkownika
przez Konrad! 25 mar 2006, 10:41
derealizacja to tłumienie leków. Pomysl o metodach relaksacji, troche sportu na swiezym powietrzu i zdrowego rozsadku - pomaga.
"Co mnie nie zabije, to wzmocni" - Osia (odeszła z forum, bo już wyzdrowiała)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
20 gru 2005, 11:45
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do