Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Misiek 01 wrz 2008, 16:22
Jak długo może trwać derealizacja / depersonalizacja :?: :?:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez ewa125 01 wrz 2008, 17:25
u mnie trwala ok 2 lata z tym ze taka mega okolo kilka m-cy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez biedronka 01 wrz 2008, 19:18
Trwa dokładnie tak długo jak długo się nakręcasz, może trwać nawet kilka lat.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez karolek_1979 01 wrz 2008, 20:45
biedronka napisał(a):Trwa dokładnie tak długo jak długo się nakręcasz, może trwać nawet kilka lat.


hmmm...
co to znaczy "tak długo jak długo się nakręcasz"?
ja się na nic nie nakręcam, a d/d u mnie wzmaga się w konsekwencji długotrwałego stresu, skupienia, koncentracji, podniety emocjonalnej (np. silne emocje sportowe. Sex akurat jest chwalebnym wyjątkiem;-)))), czyli generalnie wzmożonej pracy układu nerwowego. Póki co w zasadzie mam taką teorię, że d/d to totalne przemęczenie systemu. No bo skąd się biorą te dziwne uczucia? Nie czucie ciała, nie "czucie" otoczenia? To poprostu jest totalne zaburzenie pracy neuroprzekażników, a to one przecież są nośnikami bodźców. A więc np. jeśli w trakcie d/d bierzemy np. do ręki pilota od telewizora i wydaje się on mi być jakiś dziwny, lekki (po co on wogóle!), to to, nie jest wynikiem tego, że my się w to wkręcamy albo, że on nam się wydaje być dziwny, tak poprostu. Nie! Uważam, że to efekt złej gospodarki neuroprzekaźnictwa. Bodźce stają się mało czytelne. Towarzyszy d/d oprócz lęku zawsze to dziwne uczucie. Wydaje mi się, że jest ono wynikiem tego, że biorąc wspomnianego pilota do ręki, my sie "spodziewamy" (podświadomie) jego wagi, szorstkości, koloru, ale mamy właśnie d/d i te bodźdze do nas źle docierają. Nasza "pamięć" o pilocie mówi nam jedno, a bodźdzce mówią co innego. ŁOŁ ale popłynąłem. Ale chyba coś w tym jest. Liczę na dyskusję.

Pzdr.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
17 sie 2008, 22:22

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez biedronka 02 wrz 2008, 00:17
Karolek ale zauważ, że o tym MYSLISZ, chociaż z reguły dzieje się to jakby poza twoją swiadomością. Wydaje ci się, że to się po prostu dzieje, ale to nieprawda, cały ten stan spowodowany jest tym, że o tym po prostu myslimy, analizujemy, zastanawiamy się. To rozumiem jako nakręcanie się. Zauważyłeś moze, że gdy jesteś naprawde bardzo czymś zajęty to czujesz się normalnie albo prawie normalnie? Na swoim przykładzie moge z cala stanowczością stwierdzić, że dd znika gdy mam jakiś realny problem, gdy mój umysł pochłania bz reszty coś innego, gdy po prostu nie mam czasu na to nieszczęsne analizowanie każdej cząsteczki otaczającego mnie świata. Z dd zmagałam się 9 miesięcy i zniknęła zupełnie nie wiem kiedy gdy w moim zyciu pojawiły się problemy, które po prostu zajęły jej miejsce w mojej głowie. Był to mój drugi epizod, pierwszy też zniknął niezauważalnie chociaż trwał o wiele dłużej, ale myslę, że to dlatego iż wtedy jeszcze nie wiedzialam z czym mam do czynienia. Teraz, po roku spokoju, czuję, że znów mnie dopada, efekt kłopotów w życiu osobistym, stresu, a poniekąd i nudy, ale na razie walczę i staram sie nie poddawać. Oby się udało. Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez biedronka 02 wrz 2008, 00:59
Chciałam edytować swój post, ale nie mogę, nie wiem dlaczego, więc dopiszę. Juz po jego napisaniu doszłam do wniosku, że jednak dd nie pojawiła się u mnie teraz w wyniku kłopotów i stresu, ale w momencie kiedy moje problemy się rozwiązały. Nagle nastąpił moment, w którym okazało się, że, o rany, nie mam się czym martwić! Ze budzę się rano bez tego charakterystycznego ucisku w zołądku i zastanawiam się co jest grane, cos jest nie tak. Powinnam być szczęśliwa, a jednak nie jestem. To tak jakbym uzależniła sie od uczucia lęku, od tej adrenaliny, która towarzyszyła mi codziennie od dłużego czasu. Zauwazyłam, że zaczęłam szukać czegoś co mogłoby to "kuszące" uczucie przywołać i doskonale pamietam moment kiedy pomyślałam o dd, przypomniałam sobie ten koszmar sprzed roku i czuje, ze to wraca, ale wiem już, że sama mam na to wpływ i wiem, że tym razem na pewno sama ten stan wywołalam. Świadomość tego póki co bardzo mi pomaga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Misiek 02 wrz 2008, 08:11
Czyli najlepszym sposobem na dd są poważniejsze problemy... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez biedronka 02 wrz 2008, 11:34
Chciałam tylko pokazać, ze dd siedzi tylko w naszych głowach, bierze się z naszego myslenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez ewa125 02 wrz 2008, 17:59
biedronka u mnie tez nerwica i ta cala dd pojawila sie PO przebytym stresie tj u mnie po skonczeniu studiow, ktore mnie wykonczyly. i wlasnie to cholerstwo nie pojawilo sie w czasie studiow bo organizm wtedy sie spreza ale po skonczeniu i to jeszcze na wakacjach kiedy bylam zrelaksowana i szczesliwa. to nie jest do konca tak ze sobie to wmawiamy. wywolujemy sobie to owszem ale- robieniem czegos ponad nasze sily i nie dbaniem o nasz uklad nerwowy. tak swoja droga to jest cos najgorszego co doswiadczylam w moim calym zyciu brrr
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez biedronka 02 wrz 2008, 18:50
Ewa masz rację sami to wywołujemy, nieświadomie oczywiście, nie dbając o siebie, chodziło mi raczej o to, że później w pewnym sensie trwamy w tym stanie poprzez myślenie o nim cały czas. To takie błędne koło, dopada cię dd, jest to taki koszmar, że nie możesz o nim nie mysleć, a im więcej myslisz tym gorzej się czujesz i koło się zamyka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Misiek 02 wrz 2008, 21:47
Dla mnie to dd także jest chyba najgorszym uczuciem jakiego doznałem...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez karolek_1979 02 wrz 2008, 22:40
ewa125 napisał(a):biedronka u mnie tez nerwica i ta cala dd pojawila sie PO przebytym stresie tj u mnie po skonczeniu studiow, ktore mnie wykonczyly. i wlasnie to cholerstwo nie pojawilo sie w czasie studiow bo organizm wtedy sie spreza ale po skonczeniu i to jeszcze na wakacjach kiedy bylam zrelaksowana i szczesliwa. to nie jest do konca tak ze sobie to wmawiamy. wywolujemy sobie to owszem ale- robieniem czegos ponad nasze sily i nie dbaniem o nasz uklad nerwowy. tak swoja droga to jest cos najgorszego co doswiadczylam w moim calym zyciu brrr



zgadzam się z Ewą. Działamy na pewnych obrotach, czasem za wysokich i d/d może być tego efektem. Biedronko jest sporo racji w tym co piszesz, aczkolwiek byłbym bardziej sceptyczny co do wiary w "samowkrętę". Myślę, że jesteśmy w stanie u siebie wywołać różne świństwa ale warto mieć na uwadze, że te świństwa często przychodzą jednak do nas same (tzn. bez samowkręty). Musisz też brać pod uwagę zwykłe zbiegi okoliczności (pomyślałam o d/d a ono nagle wystąpiło, bo i tak by wystąpiło). Taka "samowkręta" jest bardzo niebezpieczna w przpadku zaburzeń ksobnych, zespołu paranoidalnego (coś o tym wiem;-))itp. Cieszę się, że mam generalnie z kim o tym porozmawiać. I jest dokładnie tak jak piszecie tzn. Teraz, kiedy od roku "tańczę" z tym szajsem, ewidentnie zauważyłem, że dopada mnie to zawsze PO, a nie w trakcie. To jest wogóle niezły temat do rozkminki. Tłumacząc znajomym, lekarzom, komukolwiek co mnie dopadło i z jakiego powodu (dodam, że nie znałem wcześniej tego forum i nie miałem pojęcia co to do cholery jest), jako jeden z czynników (zupełnie kierując się tylko instynktem) wymieniałem fakt, że tuż przed wystąpieniem d/d mój szef zatrudnił człowieka do pomocy dla mnie. Byłem (uff, naszczęście już: "byłem") handlowcem, miałem trudnego szefa, trudnego klienta, trudny towar i trudny region (cała Polska ;-))) i wogóle trudne wszystko;-)). Powiem tak: ch...j z profitami!!! Liczy się zdrowie. Ale to tak na marginesie. W każdym bądź razie rzeczywiście wygląda na to, że kiedy (zupełnie na poziomie nieświadomości) dotarły do mnie sygnały:"zbawienie", "pomoc", "lżej", "łatwiej", "odpoczynek", to mój oragnizm w tym momencie powiedział: "sorry stary" i TRACH d/d takie, że nie wiedziałem bez kitu jak mam na imię i wogóle co to k...wa znaczy imię ;-))))))

pzdr
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
17 sie 2008, 22:22

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez biedronka 03 wrz 2008, 01:09
Karolek tak się składa, że żyję z tą nerwicą juz od 11 lat i wiem już jak to dziala, kiedy się wkręcam a kiedy nie i znam mechanizm działania dd w moim przypadku. Generalnie jest tak, ze jak nie mam się czy martwić to szukam czegos na siłę niestety. A w takie zbiegi okoliczności nie bardzo wierzę, bo zbiegiem okoliczności musiałby również być moment gdy o dd przestałam myśleć, bo zaczęło martwić mnie coś innego i dd zniknęło. Coś za dużo tych zbiegów okolicznosci w moim przypadku.
p.s. no i widzisz, po twoim poscie zaczęłam sobie wkręcać paranoję :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez karolek_1979 03 wrz 2008, 01:19
biedronka napisał(a):Karolek tak się składa, że żyję z tą nerwicą juz od 11 lat i wiem już jak to dziala, kiedy się wkręcam a kiedy nie i znam mechanizm działania dd w moim przypadku. Generalnie jest tak, ze jak nie mam się czy martwić to szukam czegos na siłę niestety. A w takie zbiegi okoliczności nie bardzo wierzę, bo zbiegiem okoliczności musiałby również być moment gdy o dd przestałam myśleć, bo zaczęło martwić mnie coś innego i dd zniknęło. Coś za dużo tych zbiegów okolicznosci w moim przypadku.
p.s. no i widzisz, po twoim poscie zaczęłam sobie wkręcać paranoję :?


nie no, proszę Cię, nie chcę mieć nic na sumieniu ;-))), sama piszesz, że wiesz kiedy i dlaczego, to się pojawia, a kiedy i dlaczego znika. Masz zatem w zasadzie na to swój własny opracowany patent. Sama widzisz, to TY ustalasz "miejsce rzezi" (cyt. "Doberman"), jesteś w stanie to kontrolować.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
17 sie 2008, 22:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do