Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 27 mar 2015, 20:33
take, kurczę... co to są dokładnie te zaburzenia schizotypowe? Do jakiego typu osobowości się zaliczają? Nigdy mi ich nie zdiagnozowano, ale objawy z tych wrzuconych przez Ciebie mam niemal wszystkie. Zwłaszcza zainteresowały mnie te o charakterze dysmorfofobicznym, które mam już od kilku lat i nasilają się właśnie podczas depersonalizacji. Wtedy obsesyjnie, ze złością i nienawiścią do siebie oglądam swoje ciało i rozpaczliwie narzekam na niedoskonałości, które są być może nawet wyimaginowane...
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez blah! 28 mar 2015, 12:19
Nie wiem w sumie czy to związek z depresją/derealizacją itp. bo tych wszystkich regółek już nie ogarniam ale coraz częściej mam takie sytuacje:
- gdy bywam na zewnątrz mam wrażenie, że cały świat płynie gdzieś obok, kręci mi się w głowie, mam uczucie braku równowagi,
- często czuję jakby moje ciało było bezwładne, normalnie mam fiyczne uczucie jakby moje "ja" opuszczało moje ciało :/,
To mija gdy mocno skupię się na wykonywaniu konkretnej cznności. Ale gdy tylko przestaję o czymkolwiek myśleć to takie objawy powracają.
Miał ktoś też tak?
blah!
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez maja_naga 28 mar 2015, 12:35
ja tak miałam dziś przez cały poranek :c
teraz jest trochę lepiej, choć wciąż towarzyszy mi uczucie oderwania głowy od ciała i zamglone myśli
Avatar użytkownika
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
20 mar 2015, 22:15
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 28 mar 2015, 13:01
blah!, no ja tak mam. Jak jestem wśród ludzi, rozmawiam, mam zajęcie, to tego tak nie odczuwam. Ja myślę, że to nerwicowe, ale pewnie nigdy dokładnie nie będzie wiadomo. Ciężko jest analizować psychikę.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez blah! 28 mar 2015, 13:41
WinterTea, kurde no bo ja to już sama nie wiem o co kaman. Nie mam problemów z mysleniem i koncentracją ale właśnie odrazu takie uczucie, gdy nie skupiam się na czymś konkretnym. A wśród większej ilośc ludzi to już w ogóle, chociaz to dziwne bo nie mam żadnej fobii społecznej ani nie odczuwam lęku przed samymi ludźmi w sobie...
blah!
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 28 mar 2015, 16:17
blah!, moje objawy są mniejsze, jak jestem wśród ludzi, robię coś, nie mam czasu na głębsze refleksje. Jak zostane sama w domu to mam różne takie schizofrenii, boje się czasem, że zwariuje.
A co czujesz na otwartej przestrzeni? Tez nie mam spolecznej, ale czasem w jakims sklepie np. takie nerwy mnie lapia, boje sie, ze zemdleje. U Ciebie wlasnie to moze nie miec nic wspolnego z obecnoscia ludzi. Jesteś wkurzona podczas tych objawów, czy raczej zmulona? A może masz tak, że kiedy objawy przejdą dopiero czujesz zmulenie?
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez blah! 28 mar 2015, 16:38
Wiesz co, generalnie nigdy nie miałam z tym problemów i zawsze czułam się dobrze zarówno będąs sama czy wśród dużej ilości ludzi. Obecnie gdy jestem sama to czuję się lepiej, lepiej jest mi się skupić na czymś itd. Ale, nawet siedząc w domu czuję sie generalnie źle, jednak gdy zdarzy mi sie na chwilę wyjść z domu to zaczynam odczuwać wysokie napięcie (nie mam problemów z oddychaniem czy coś) ale doznaję uderzeń gorąca, robi mi się słabo a gdy znajduję się w miejscu, gdzie jest większa ilośc ludzi to dochodzą do tego uczucie zachwiania równowagi, "bujania", odrealnienia. I co ciekawe, bardziej niekomfortowo czuję się wśród osób znajomych niż zupełnie obcych. Na otwartej przestrzeni zaczynam też dodatkowo odczuwać takie przytłoczenie, dezorientację - a to dziwne, nigdy w życiu tak nie miałam wręcz odwrotnie - zawsze lubiłam przebywać na zewnątrz domu, wśród ludzi, na otwartych przestrzeniach. Podczas tych objawów fizycznie nie denerwuję się zupełnie - nie mam przyspieczonej akcji serca itp., mentalnie hmm...cięzko jest mi jednoznacznie określić bo chyba nie denerwuje mnie zaistniała sytuacja ale sam fakt posiadania takich objawów - ale nie wiem, nie jestem pewna na 100%. Ogólnie, cały czas czuję się źle ale gdy przejdą takie cięższe objawy to nie mam żadnego zamulenia, raczej radośc i ulgę, i wracam do wzglednie "normalnego" funkcjonowania po prostu.
blah!
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 28 mar 2015, 16:57
blah!, Też kiedyś nie miałam takich problemów, ani żadnych "odlotów" w metrze, samochodzie, sklepach, czy w ogóle gdziekolwiek. Warto się zastanowić, czy przypadkiem te objawy nie zaczęły się pojawiać po jakimś przełomowym wydarzeniu w życiu. Zazwyczaj jest właśnie tak, że te wszystkie nerwice "wyłażą" z człowieka w jakimś ważnym dla niego momencie życia.
U Ciebie te objawy raczej nie mają podłoża innego niż psychologiczne. Ja czasem też idę ulicą i nagle jakoś tak dziwnie się czuję, nawet nie wiem jak te uczucie opisać... Czuję się tak, jakbym traciła kontakt z ciałem, tak odpływała od niego, no nie wiem... jakby mózg próbował się odłączyć od ciała... Coś w tym stylu.
U mnie też jest tak, że same objawy powodują niepokój, a nie miejsce, w którym jestem. Nie boję się wejść do sklepu, tylko boję się objawów, które będę w nim miała (lub nie, bo są dni, kiedy prawie w ogóle ich nie odczuwam).
Przy znajomych też czasem źle się czuję, zwłaszcza przy tych, którzy nie wiedzą, że mam takie różne odpały, przy tych bliższych jestem spokojniejsza.
Ja po odejściu tych objawów czuję zmęczenie, w ogóle wyniszczenie...
A boisz się może śmierci?
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez blah! 28 mar 2015, 17:13
WinterTea, tylko właśnie problem w tym, że zupełnie nie jestem w stanie zidentyfikować tego z jakimkolwiek wydarzeniem w moim życiu.
Po prostu zaczęło się od tego, że zupełnie bez pzyczyny czasem (raz na kilka dni, tydzień) zaczęłam dostanać kilkusekundowych momentów, w których miała uczucie takiego bujnięcia, czy lepiej obrazując uczucia jakby grawitacja na mnie nie działała. Z biegiem czasu oczywiście dostanawałam takich objawów częściej. Potem doszły momenty, gdzie robiło mi się chwilowo słabo i dochodziło uczucie oderwania od rzeczywistości, braku czucia własnego ciała. No a potem to już poszło jak lawina, że nie jestem w stanie w ogóle sama z domu wyjść a jak już wyjdę to po chwili robi się coraz gorzej. Nawet w domu towarzyszą mi takie objawy. Prawdę powiedziawszy to ciężko jest mi uwierzyć, że to coś z psychą bo jak wspomniałam - zupełnie nie rozumiem co mogłoby być przyczyną ale z drugiej strony bo ostatnich maratonach po lekarzach i baniach, które nic nie wykazują coraz bardziej skłaniam się ku temu, że jednak ześwirowałam. Ale z kolei nie chciałabym stawiać wszystkiego na psychę a okazałoby się, że to jednak jakaś inna choroba.

Myślę, że gdy ktoś ma lęki to przeważnie najbardziej boi się samych objawów a nie sytuacji, w której one wystepują. No własnie ja akurat gorzej się czuję wśród ludzi, którzy moje problemy zdrowotne znają.
Nie, śmierci się nie boję. W sumie w ogóle o niej nie myślę ale jako wizja śmierci mnie nie przeraża.
blah!
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Rebelia 31 mar 2015, 22:12
No co Ty gadasz, aż tak Ci się te napady derealki itp nasiliły, że nie możesz wyjść z domu? :shock: Byłaś z tym u psycha jakiegoś? W sensie weryfikacja czy prochy są w stanie to trochę zatrzymać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez blah! 31 mar 2015, 22:27
Rebelia, no aż tak niestety. Nie byłam ale umówiłam się na sesję on-line i pewnie terapię. Nie chcę żadnych prochów. Wolę cierpliwie poczekać "chwilę" dłużej i się z tego wygrzebać już przy tej psychoterapii.
blah!
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Rebelia 31 mar 2015, 22:38
No jeśli to na tle nerwicowym, to terapia powinna pomóc. Tzn mnie się teraz rzadko derealki wkręcają odkąd terapię zakończyłam i nie wbijam sobie w czachę śmieci. Dawaj znać o progresie tak swoją drogą. Ciekawi mnie, jaki 'pomysł' będą mieli na Ciebie na terapii. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez blah! 31 mar 2015, 22:44
Rebelia, wiesz co nie mam aż tak, że "widzę' śmierć przed oczami jak mam wychodzić z domu. Po prostu żyje w przekonaniu, że jak wyjdę to zemdleję bo w sumie to doznaję omdleń często więc tak poryte to trochę. Też jestem ciekawa, podobno na psychoterapeuta jest dobra. Ciekawi mnie też jak to z tą terapią on-line wyjdzie ale jak coś się ruszy to dam tutaj znać odnośnie progressu ;).
blah!
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Montexy 02 kwi 2015, 00:57
Witajcie, tak czytam te wypowiedzi o derealizacji i depersonalizacji i wiem co musicie przechodzić, sam to przechodziłem, trwało to 1,5 roku, takim apogeum,jednym z dwóch najgorszych objawów łączącym sie z dd mialem poczucie, ze ja jestem tu i teraz i czas normalnie leci, ale np, tak gdzie moja mama pracuje, w jakimś sklepie, w nowym jorku, i każde inne miejsce to dla mnie czas się zatrzymał i ludzie sie nie ruszają, tam świat stał, "niby" musiałem tam iść ze ludzie zaczeli chodzić i czas tam leciał, drugim objawem to było poczucie cofnięcia sie z 2013, do 2012 roku, mialem tak realne sny, ze powoli coraz gorzej odróżniałem rzeczywistość od jawy, o poczuciu lęku w obydwu przypadkach, nie mówię, to było piekło, teraz niemam dd juz prawie wogóle, tzn nie objawia sie takimi "jazdami" ze tak powiem, u mnie słabe dd objawia sie wtedy gdy mam spadek ciśnienia i to dość mocny, czuje sie ospały, wykończony. Pewnie wielu z Was myśli jak to u mnie było że sie skończyło ? Przez mój okres nerwicy a jest to już 5 lat brałem przez 2 tygodnie środki psychotropowe, które psychiatra mi przypisał, leku juz nawet nie pamietam jak sie nazywał, ale pierwsza litera była na S..wywaliłem je ze względu na spotęgowane myśli samobójcze, na ulotce pisało ze mogą wyniknąć takie ewentualności, jedynym lekiem który pomógł mi z tego wyjść był..Magnez, kuracja trwała 8 miesięcy, dodatkowo pracowałem, wiec nie miałem czasu myśleć o takich rzeczach, trafiłem na prace w której czułem sie najlepiej, Da sie z tego wyjść, tylko trzeba gdzieś tam sobie uświadomić ze bedą dni lepsze i te gorsze. Napewno trzeba odstawić alkohol, który ma duży wpływ(zły) na układ nerwowy, co potęguje lęki i inne zachowania nerwicowe. Oczywiście sam Magnez mi nie pomógł, rozmowa z samym sobą, powolne otwieranie sie na świat i to dało rezultaty.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
30 sie 2011, 12:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do