Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Dżejmson 16 sie 2013, 19:59
Pamiętam, jak rok temu w jednym z pierwszych moich dni na studiach dopadło mnie na zajęciach okropnie silne uczucie depersonalizacji. Przyprawiło mnie to o taki lęk, że musiałem wyjść, bo miałem wrażenie, że stracę przytomność. Mimo tego nadal jeździłem na zajęcia, ale po jakiś 3 tygodniach nie dałem rady i ze studiów zrezygnowałem, bo stres tak mocno nasilał depersonalizację, że aż się jej bałem.
W tym roku podchodzę do studiów po raz drugi. Nie wróżę sobie niczego dobrego. W pierwszych dniach na pewno będę potrzebować benzo.
Dżejmson
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Annulka 16 sie 2013, 20:41
In_Chains_Of_DD napisał(a):Annulka, wiem, że tak na prawdę nie prowadzi, ale to wrażenie i frustracja są tak silne, że czasami brakuje już wiary, żeby w to wierzyć.


Dobrze to rozumiem bo sama byłam w pewnym momencie przerażona. Ale to, że np. kłótnia czy negatywne emocje to pogarszają świadczy tylko o tym, że powodem d/d są emocje, lęki i negatywne myśli. Jeśli derealka się zmniejsza po benzo, które jest typowo antylękowe to ewidentny znak, że d/d ma podłoże w mega lęku. Wszelkie dysocjacje są odczuciami bardzo mocnymi, łatwo podejrzewać różnego typu ciężkie choroby. Trudno o analizę jeśli świat do człowieka nie dociera, czy też jego własne ciało. Ale na tym polegają objawy dysocjacyjne. Organizm reaguje w najdziwniejszy sposób na trudne sytuacje życiowe, odgradza się od świata, z którym nie może sobie poradzić lub od siebie samego. Niektórzy po wypadkach zapominają cały przebieg zdarzenia, inni popadają w derealizację czy depersonalizację. To jeden z "najnormalniejszych" objawów nerwicy, takich jak szybkie bicie serca, duszenie się, rozwolnienie czy migrena. Tyle, że najmniej zbadany i rozpoznany, stąd tyle obaw i wątpliwości. Zresztą, zespół derealizacji-depersonalizacji zaliczany jest w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób do zaburzeń nerwicowych (F48.1).
"Kto ma cierpliwość, będzie miał co zechce."
A. Lincoln
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
20 lip 2013, 17:05

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Dżejmson 16 sie 2013, 21:19
Moim sposobem na chwilowe pozbycie się depersonalizacji jest bieganie. Dzisiaj do tego wróciłem. Czułem, jak opadło napięcie. Wreszcie chociaż na moment mogłem "poczuć siebie" ;)
Dżejmson
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez ladywind 16 sie 2013, 21:51
Dżejmson, :great:
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez In_Chains_Of_DD 17 sie 2013, 19:15
Ja biegałem z rana regularnie przez pewien czas, ale niestety to mi nic nie pomagało, ćwiczyłem na siłowni (co zresztą zawsze lubiłem) ale odkąd mam DD/DP nie mam żadnej z tego przyjemności.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
343
Dołączył(a)
13 lut 2013, 01:41

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Majkel86 18 sie 2013, 03:55
Ja już też tego nie ogarniam, ostatnio kilka dni czułem się świetnie, po prostu praktycznie zero DD, czułem, że żyję liczyłem, że może tym razem ten stan się utrwali na dłużej, tym bardziej, że w czwartek jechałem nad morze więc miałem nadzieję, że dd mi tego wyjazdu nie spierdoli no ale gdzie tam, środa w pracy pół dnia ok po przerwie już jakieś gorsze samopoczucie naszło derealka itd i praktycznie trzyma do teraz. Byłem 2 dni na wakacjach ale nie potrafiłem się tym cieszyć, nie czułem, że tam jestem a teraz jak sobie przypominam te 2 dni to mam wrażenie jakbym to ledwo pamiętał, rzeźnia jakaś ja tego nie wytrzymam chyba kiedyś. Gówno przychodzi kiedy chce i tak samo potrafi znikać, jak nie ma to wszystko jest zajebiste i potrafię docenić życie i sie nim cieszyć ale jak mi znowu siądzie dd na łeb to odechciewa się w ogóle wszystkiego.

-- 18 sie 2013, 03:24 --

In_Chains_Of_DD napisał(a):Ja biegałem z rana regularnie przez pewien czas, ale niestety to mi nic nie pomagało, ćwiczyłem na siłowni (co zresztą zawsze lubiłem) ale odkąd mam DD/DP nie mam żadnej z tego przyjemności.


Mi też nic na DD nie pomaga, dosłownie nic. Na lęki czy napięcie jak kiedyś czułem to wystarczył rower, siłka albo alko i rozluźniony max. Teraz w sumie to rzadko kiedy czuje lęk i napięcie ale DD pojawia się bez zapowiedzi i wtedy nie mam na to recepty, muszę się z tym męczyć. Jedynie wiem, że po jakimś czasie mija albo znacznie słabnie, na tyle, że mi nie przeszkadza ale co z tego jak zawsze wraca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
384
Dołączył(a)
23 lis 2011, 13:47

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Annulka 18 sie 2013, 13:22
Majkel86 napisał(a):Gówno przychodzi kiedy chce i tak samo potrafi znikać, jak nie ma to wszystko jest zajebiste i potrafię docenić życie i sie nim cieszyć ale jak mi znowu siądzie dd na łeb to odechciewa się w ogóle wszystkiego.


Majkel86, a nie pomyślałeś o tym, że to odchodzi, powoli ale jednak? Że szklanka jest do połowy pełna? Może potrzebujesz czasu na to żeby pozbyć się derealki na dobre, mózg przyzwyczaja się do tego, stąd mini-nawroty. Jak dla mnie to jesteś w naprawdę dobrej sytuacji bo masz możliwość relaksu w momentach prześwitów i normalnej percepcji. Ciesz się nimi i ładuj bateryjki ;)
Może to także kwestia tego jak traktujesz mini-nawroty: jeśli Cię tak mocno wkurzają czy wpędzają w bezsilność (bardzo dobrze to rozumiem, po normalnej percepcji każdy nawrót derealki powoduje, że chce się kląć) to może dlatego trudno doprowadzić do stanu czystego od derealki. Być może totalne olanie jakiegokolwiek jej przejawu by na to pozwoliło. A może wytworzyło się coś takiego u Ciebie, że boisz się już nie samej derealki tylko jej niespodziewanego ataku co napędza jego powstawanie. Chcesz zaplanować coś ale pojawia się lęk czy derealka mi tego znowu nie spaprze. Itd...
"Kto ma cierpliwość, będzie miał co zechce."
A. Lincoln
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
20 lip 2013, 17:05

Avatar użytkownika
przez eurydyka1 18 sie 2013, 13:33
Niestety ja mam DD non stop, nie pamietam juz kiedy czulam, ze zyje, ze istnieje, ze cos czuje. Boje sie, ze tak juz bedzie zawsze i to nie jest mila perspektywa :/ tez czasem biegam, czasem ide na rower, ale to jest chwilowa przyjemnosc z samego faktu, ze cos zrobilam, ze sie zmeczylam fizycznie i wydaje mi sie, ze jest lepiej. Ale tak naprawde nie daje mi to nigdy uczucia prawdziwosci tego, co robie, nadal to jest takie dalekie, niby ja, ale jednak nie. Jak jestem czasem na jakims koncercie, to czuje sie jak debil, nie umiem odbierac tych emocji, nie wiem co ja tam robie, co sie wokol mnie dzieje..kiedys dawalo mi to przyjemnosc, a teraz nic..wychodze tylko zeby nie siedziec w domu, ale nie likwiduje to uczucia derealizacji. Nie wiem co z tym zrobic, czy w ogole da sie zrobic cokolwiek.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
656
Dołączył(a)
12 cze 2013, 16:25
Lokalizacja
Kraków

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Ania16 18 sie 2013, 14:01
eurydyka1, na pewno nie możesz sie poddać bo wtedy to już będzie bardzo źle. Może umów się na wizytę do psychologa, to będzie Twój duży krok do wyjścia z DD. Ja dziś postanowiłam że nie mogę się poddać derealizacji i tej okropnej nerwicy i jutro dzwonię do poradni psychologicznej aby umówić się na pierwszą wizytę.

Trzymam kciuki i wierzę że poradzisz sobie z DD i już nigdy nie poczujesz się obco. Pozdrawiam;)
Potrafimy kochać i marzyć dlatego wszyscy jesteśmy zwycięzcami.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
15 sie 2013, 20:23

Avatar użytkownika
przez Annulka 18 sie 2013, 16:30
eurydyka1 napisał(a):Niestety ja mam DD non stop, nie pamietam juz kiedy czulam, ze zyje, ze istnieje, ze cos czuje. Boje sie, ze tak juz bedzie zawsze i to nie jest mila perspektywa :/ tez czasem biegam, czasem ide na rower, ale to jest chwilowa przyjemnosc z samego faktu, ze cos zrobilam, ze sie zmeczylam fizycznie i wydaje mi sie, ze jest lepiej. Ale tak naprawde nie daje mi to nigdy uczucia prawdziwosci tego, co robie, nadal to jest takie dalekie, niby ja, ale jednak nie. Jak jestem czasem na jakims koncercie, to czuje sie jak debil, nie umiem odbierac tych emocji, nie wiem co ja tam robie, co sie wokol mnie dzieje..kiedys dawalo mi to przyjemnosc, a teraz nic..wychodze tylko zeby nie siedziec w domu, ale nie likwiduje to uczucia derealizacji. Nie wiem co z tym zrobic, czy w ogole da sie zrobic cokolwiek.


Podziwiam osoby, które w ogóle mogą chodzić po mieście z dd - eurydyka1 jak Ci się to udaje? U mnie jest tak, że właśnie derealizacja blokuje mi dalsze wyjścia.

P.S. Ania16 :great:
"Kto ma cierpliwość, będzie miał co zechce."
A. Lincoln
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
20 lip 2013, 17:05

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Majkel86 18 sie 2013, 17:14
Annulka napisał(a):
Majkel86 napisał(a):Gówno przychodzi kiedy chce i tak samo potrafi znikać, jak nie ma to wszystko jest zajebiste i potrafię docenić życie i sie nim cieszyć ale jak mi znowu siądzie dd na łeb to odechciewa się w ogóle wszystkiego.


Majkel86, a nie pomyślałeś o tym, że to odchodzi, powoli ale jednak? Że szklanka jest do połowy pełna? Może potrzebujesz czasu na to żeby pozbyć się derealki na dobre, mózg przyzwyczaja się do tego, stąd mini-nawroty. Jak dla mnie to jesteś w naprawdę dobrej sytuacji bo masz możliwość relaksu w momentach prześwitów i normalnej percepcji. Ciesz się nimi i ładuj bateryjki ;)
Może to także kwestia tego jak traktujesz mini-nawroty: jeśli Cię tak mocno wkurzają czy wpędzają w bezsilność (bardzo dobrze to rozumiem, po normalnej percepcji każdy nawrót derealki powoduje, że chce się kląć) to może dlatego trudno doprowadzić do stanu czystego od derealki. Być może totalne olanie jakiegokolwiek jej przejawu by na to pozwoliło. A może wytworzyło się coś takiego u Ciebie, że boisz się już nie samej derealki tylko jej niespodziewanego ataku co napędza jego powstawanie. Chcesz zaplanować coś ale pojawia się lęk czy derealka mi tego znowu nie spaprze. Itd...


Pół roku temu faktycznie było to silniejsze i dłużej trzymało, więc ogólnie można powiedzieć, że coś tam jest lepiej, bardziej w stronę poprawy.
Staram się to olewać, jakieś mini stany odrealnienia jestem w stanie zlekceważyć ale przychodzą takie które doprowadzają do szału i bezsilności.
No chyba mam lęk przed derealką, po prostu nie lubię tego uczucia, wydaje mi się, że w tym stanie nie mogę zrobić wielu rzeczy. Przed wyjazdem nad morze cały czas w głowie się modliłem, żeby mnie derealka nie dopadła przed wyjazdem no i chyba ją wymusiłem. Przez kilka dni gdzie czułem się ok byłem nakręcony na ten wyjazd, nie mogłem się doczekać a w sam dzień wyjazdu nie chciało mi się prawie, że tam jechać przez DD.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
384
Dołączył(a)
23 lis 2011, 13:47

Odp: Re:

Avatar użytkownika
przez eurydyka1 18 sie 2013, 17:18
Annulka napisał(a):Podziwiam osoby, które w ogóle mogą chodzić po mieście z dd - eurydyka1 jak Ci się to udaje? U mnie jest tak, że właśnie derealizacja blokuje mi dalsze wyjścia.

P.S. Ania16 :great:

Hej. Ja mam zdiagnozowana depresje, nie DD, bo nie powiedzialam tego psychiatrze, jak bylam na wizycie w czerwcu. Nie wiedzialam jeszcze jak to nazwac i nie umialam tego zupelnie okreslic, to bylo cos tak ulotnego, myslalam ze mi sie zdaje i ze mnie nie zrozumie. Dopiero jak tu przeczytalam, wtedy dowiedzialam sie o DD. Pare miesiecy temu mialam jeszcze depersonalizacje, stalam przed lustrem i mowilam do siebie tak w srodku 'o Boze Boze to nie ja, niemozliwe, ze to ja!' Straszne uczucie, mijalo po paru chwilach, jak sobie mowilam 'uspokoj sie, nie mysl o tym' i przechodzilo. Juz dawno tego nie mialam i przyznaje, ze to jeszcze gorsze uczucie, niz derealka, ktora trzyma mnie teraz od jakiegos moze roku, poltora. Ale dd przeszkadza mi w normalnym funkcjonowaniu, w sumie glownie z tego powodu wzielam urlop na studiach..nie moglam siedziec na zajeciach, nie wiedzialam co sie dzieje, gdzie ja jestem, okropne. Do tego nie mialam sily wstawac z lozka wczensiej, niz w poludnie.
Jak sobie radze..no wlasnie niezbyt, tzn faktycznie, wychodze, na sile, ale jak ide po ulicy nie czuje sie normalnie, nic to nie zmienia, po prostu ide tak 'mechanicznie'. To samo z prowadzeniem auta, chociaz to jeszcze gorsze, w ogole juz staram sie nie jezdzic, bo boje sie, ze nie zareaguje na jakas sytuacje na drodze. Jak jade, to tylko wtedy, gdy musze, np odwiezc gdzies mame, ale wtedy jade tez tak 'na czuja' bez zadnego namyslu. Czasem, bardzo rzadko zdarzaja mi sie lepsze dni za kierownica, ale nie wiem od czego to zalezy..
Dzisiaj na przyklad mam straszny dzien, caly czas siedze w domu, a wlasnie planowalam koncert, nie wiem czy sie zbiore, moze na sile jakos.. autem na pewno nie pojade, bo jeszcze kogos potrace, albo wyladuje w rowie..
A jesli moge zapytac, Ty bierzesz jakies leki na dd? Sa w ogole jakies leki tylko na to? Bo wiem, czytalam, ze to cale dd raczej jest reakcja na stres, ze wystepuje w nerwicy lekowej, tak, to wszystko niby jasne, ale w takim razie jak to odniesc do siebie.. czy z depresji tez moglo mi sie tak podziac? Z dlugo nieleczonej depresji, musze dodac. :/ teraz biore Elicee, ale ani na dd, ani na nic mi nie pomaga i powoli z niej sama schodze.. nie wiem, czy dobrze robie.
Napisz, jak Ty sobie radzisz z tym paskudztwem..
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
656
Dołączył(a)
12 cze 2013, 16:25
Lokalizacja
Kraków

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Annulka 18 sie 2013, 18:55
Majkel86 - na pewno wywołałeś dd tym, że go tak bardzo nie chciałeś dostać. To się pojawia często przy myślach typu "muszę" (gdzieś dojść), "nie mogę" (nie dojść, zawalić tego), itp. Automatem wytwarzasz presję na samym sobie i derealka gotowa. Najlepiej dać sobie furtkę pt. - jeśli mnie dopadnie to nic, świat się nie zawali, pojadę innym razem/będę i tak cieszył się z wyjazdu/i tak już daleko zaszedłem w leczeniu, itp. Czyli pozytywy. Pozytywne myślenie jest Ci teraz baardzo potrzebne. I cierpliwość, jak zawsze ;)

eurydyka1, odpowiedź na Twoje pytania napiszę na priv :smile:
"Kto ma cierpliwość, będzie miał co zechce."
A. Lincoln
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
20 lip 2013, 17:05

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez monk.2000 18 sie 2013, 19:13
Dodam coś od siebie.
Mam derealizację od około 7 lat. Ani przez chwili się nie czułem "normalnie". Wy tu opowiadacie o jakiś remisjach i powrotach. U mnie to jak narodzenie się w nowe życie. Życie z derealizacją. Nie wiem co by się musiało wydarzyć, żeby to puściło. Wcześniej więcej o tym myślałem.

Od jakiś 2 lat staram się stosować metodę akceptacji DD, po cichu licząc, że puści sama, jak nie będę jej zasilał niechęcią. Nic z tych rzeczy. Trzyma tak samo.

Macie jakieś rady? Dodam, że jestem po dwóch epizodach schizofrenii, gdzie w tej chorobie derealizacja (może trochę inna) jest na porządku dziennym. Nie jestem jakimś totalnym laikiem w temacie, więc to musiałaby być "rada z mocą". Poparta jakimś faktami, ciekawymi przemyśleniami, a nie taka z rękawa.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 33 gości

Przeskocz do