Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 13 wrz 2007, 13:07
uznali by nas wszystkich za 'świrów', co najmniej...
Przykre.

przykre, ale świadczy tylko i wyłącznie o nich o tym jakimi głupimi ludźmi są :roll:
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez Lu_80 08 paź 2007, 19:23
Powróciło. Nie wiem dlaczego... Dla mnie to osobista porażka....
Lexapro /Escitalopram/ - 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
862
Dołączył(a)
13 lut 2006, 22:49
Lokalizacja
Dolny Śląsk

przez Pstryk 11 paź 2007, 18:53
Lu_80, są rzeczy na świecie, na które nie mamy wpływu poza własną siła - i to jedyny argument, którego możemy użyć, wobec takich sytuacji.
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Lu_80 11 paź 2007, 20:12
:) co prawda to prawda...
czasem jednak siły już brakuje.... :/
Lexapro /Escitalopram/ - 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
862
Dołączył(a)
13 lut 2006, 22:49
Lokalizacja
Dolny Śląsk

przez Pstryk 12 paź 2007, 17:43
Lu_80, wtedy trzeba zwolnić i dać sobie czas. Ja tak na przykład zrobiłam i teraz nie mogę z miejsca ruszyć ;) Masz prawo czuć się bezsilna, ale nie nadużywaj tego prawa, bo pogrążysz się jeszcze bardziej w chorobie. Skoro "wróciło", to znaczy, że jeszcze nie wszystko załatwione. Skoro już miałaś lepszy - do tego długi - okres w życiu, to tym się kieruj, nie pogrążaj się w rozpaczy. To epizod, tfu tfu, pewnie się jeszcze zdarzy, ale popatrz na to ze strony doświadczenia - o ile jesteś mądrzejsza, silniejsza.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Lu_80 13 paź 2007, 20:39
Bethi, tak dla uściślenia to jestem facetem ;)
Dziękuję Ci za to co piszesz, jest to dla mnie ważne. W tej chorobie najważniejsze jest wsparcie i konieczność pogadania z kimś. Zapraszam do siebie na GG.
PS. W Bielsku mieszkałem kilka ładnych lat ;);)
Lexapro /Escitalopram/ - 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
862
Dołączył(a)
13 lut 2006, 22:49
Lokalizacja
Dolny Śląsk

przez andia 14 paź 2007, 14:42
nie wiem czy ktos juz opisywal cos podobnego ale jestem nowa i nie jestem na silach aby czytac 33 strony tematu... a wiec ostatnio wydaje mi sie ze co widzę nie istnieje, że to nie rzeczywistość, a wytwór mojego mózgu. że to, co mnie otacza nie istnieje i prawdopodobnie nigdy tego nie było... wywoluje to u mnie wielki strach i panike. znajomi, rodzina, osoby ktore znam z zewnatrz wydaja sie takie same lecz ich zachowanie wskazuje na to jakby byli kims innym, nie soba.. wydaje mi sie ze sa w jakims spisku.. :(
pomozcie mi bo naprawdę niedługo zawisnę na drzewie przy domu, jeśli nic się nie zmieni. :cry:
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
14 paź 2007, 12:11

Avatar użytkownika
przez mia25 14 paź 2007, 18:42
andia
a czy twoja rodzina wie co sie z tobą dzieje?
ja długo zwlekałam zeby powiedziec rodzinie i zeby iśc do lekarza.ale juz nie mogłam sobie dać ze sobą rady.powiedziałam mężowi i rodzicom i poczułam ze jest mi lżej i poszłam do lekarza i żałuje ze tego wczesniej nie zrobilam może bym wtedy sie tak długo nie zadręczała.
Człowiekowi często zdaje się,że się już skończył że się w nim nic więcej nie pomieści. Ale pomieszczą się w nim jeszcze zawsze nowe cierpienia, nowe radości, nowe grzechy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 paź 2007, 20:57

Avatar użytkownika
przez VTEC 14 paź 2007, 19:06
Heh , mnie dopada ostatnio dziwna forma "depersony" , szczególnie po kilku kawach , czuję coś jak "bullet - time" z filmów , zwolnione tempo , widzę wszystko z boku , totalny brak emocji ...obojętność... lekki strach ... to straszne ... nie wiem jak Wy , ale ja po tylu miesiącach przyzwyczaiłem się ...
Pedź na spotkanie śmierci , nim zajmą Twoje miejsce ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
179
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 10:05
Lokalizacja
Cloud Castle

przez andia 14 paź 2007, 19:37
mia25 napisał(a):andia
a czy twoja rodzina wie co sie z tobą dzieje?
ja długo zwlekałam zeby powiedziec rodzinie i zeby iśc do lekarza.ale juz nie mogłam sobie dać ze sobą rady.powiedziałam mężowi i rodzicom i poczułam ze jest mi lżej i poszłam do lekarza i żałuje ze tego wczesniej nie zrobilam może bym wtedy sie tak długo nie zadręczała.


pewnie masz rację ale boje się reakcji rodziców. wstydze się tego. nie wiem jak zareagują. i jak zacząć taka rozmowę?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
14 paź 2007, 12:11

Avatar użytkownika
przez mia25 14 paź 2007, 20:25
andia
nie wiem jaki masz kontakt z rodzicami.ja tez sie wstydziłam nie wiedziałam jak zacząć.aż w końcu wypaliłam prosto z mostu co czuję i teraz bardzo mi pomagają.oczywiscie najpierw byli w szoku ale szybko sie otrząsnęli.jak sie dusi w sobie takie rzeczy to jest cholernie ciężko a tak to kamień z serca spada i człowiek od razu lepiej sie czuje.
Człowiekowi często zdaje się,że się już skończył że się w nim nic więcej nie pomieści. Ale pomieszczą się w nim jeszcze zawsze nowe cierpienia, nowe radości, nowe grzechy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 paź 2007, 20:57

przez Pstryk 15 paź 2007, 18:31
Lu_80 napisał(a):Bethi, tak dla uściślenia to jestem facetem Wink

Łups :mrgreen:

andia, wpędzisz się w poważne problemy zdrowotne. Jak najszybciej wybierz się do lekarza. Jeśli nie czujesz się na siłach rozmawiać z rodziną na ten temat, porozmawiaj z lekarzem.

VTEC, a ja ciągle nie mogę się przyzwyczaić. Strach z czasem narasta, niepokój robi się coraz bardziej uciążliwy. Czy naprawdę można się do tego przyzwyczaić? Czy da się z tym żyć?
Pstryk
Offline

przez pawelcz 23 paź 2007, 14:02
ewa125 napisał(a):kurcze wspolczuje Wam, pamietam jak sama to mialam, koszmar po prostu na jawie i jeszcze nikt z bliskich nie rozumie o co nam chodzi. mi sie wydaje ze to jest spowodowane silnym lekiem. u mnie trwalo kilka m-cy, potem powoli sie zmniejszalo, ale bardzo powoli az zniklo. :D


Pamietam Ewo jak mnie pocieszalas, dzis jestem juz zdrowy i przechodzilo mi tak jak napisalas "powoli". Dopiero teraz, gdy patrzy sie w przeszlosc widac roznice i brak derealizacji :)
Trzymajcie sie, to przechodzi!!!
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
02 paź 2006, 15:32

przez Tabriss 23 paź 2007, 19:42
Witam, jestem tutaj nowy ale napisze co mi sie przytrafilo w zeszly piatek. Studiuje filozofie i byla mowa o "oku duszy", skoncentrowalem sie na tym i zaczelo sie. Siedzialem sobie na wykladzie, i nagle serce zaczelo mi kolotac i poczulem sie tak dziwnie, jakby cos naplywalo mi do glowy i jakbym zaczal leciec w glab samego siebie. Wyszedlem z sali, pooddychalem swiezym powietrzem, przemylem twarz. Ustapilo. Weekend byl ok i w poniedzialek zaczelo sie. Od tamtej pory czuje sie jakos niewyraznie. Jakbym patrzyl na swiat gdzies z oddali (cos jakby swiadomosc odbierania obrazu mi sie zmienila, czuje lekki "szum" w glowie i niestety napedzam sie tym. Caly czas o tym mysle i trwa to caly dzien. Opis w pierwszym poscie idealnie pasuje do tego: czuje sie jak po piwku czy 2, ale nie jest to przyjemne. Zdarzaja mi sie dni, (dni, dopiero 3ci dzien tak mam) ze przez kilka godzin jest ok, jak "wkrece" sie w rytm, robie cos zajmujacego moj umysl. Najgorzej jest wieczorem, mam wtedy uczucie, ze spadam. Napisze szczerze, ze palilem marihuane przez jakis rok, praktycznie dzien w dzien. Od tego ataku nie dotnalem jej i nie dotkne. Nie wiem, czy wplyw na to maja takze moje problemy finansowe. otoz za kilka dni minie mi termin zaplaty zaleglego abonamentu na prawie 600zl a kasy jak na raze nie mam. Staram sie o tym nie myslec ale nie wiem...Przestraszylem sie tego na poczatku, sadzilem, ze wplyw na ten stan moga miec kwestie neurologiczne. Zrobilem sobie dzis rezonans magnetyczny glowy i rengen czaszki, myslac, ze moze doszlo do jakichs fizycznych zmian. Oczywiscie wg neurologa jestem zdrow jak ryba. Ale dodam, ze od poczatku gdy matrix mnie naszedl zaczalem czuc sie jak osoba chora psychicznie. Aktualnie siedze w domu (nie ma mnie teraz na studiach), jade jutro do rodzinnego zrobic badania krwi i moczu i nastepnie do psychiatry. Boje sie tego, strasznie. I ten strach mnie napedza ale nie potrafie przestac o tym myslec. Pomocy! sa jakies domowe sposoby radzenia sobie z tym? ja po prostu nie chce tak dalej zyc, boje sie, ze zostanie mi to na zawsze:/
Dodam, ze mam 21 lat i nigdy na nic szczegolnego czy powaznego nie chorowalem.
Bede wdzieczny za jakikolwiek odzew, pozdrawiam wszystkich!
Maciek
DODANO:
Dodam jeszcze, ze ostatnio pojawily sie ni stad ni z owad wymioty:/

DODANO JESZCZE RAZ:
Czy derealizacja może istniec sama? Tzn mam tylko to, nie odczuwam zadnych lekow ani nigdy nie odczuwalem, co do tej kasy np to wiem, ze sie uda. Zostaja tylko dragi...Chociaz po nich tez nigdy nic mi sie zlego nie dzialo. Wydaje mi sie chyba, ze to o ta kase chodzi. Ta niepewnosc, te konsekwencje. Swoje problemy zawsze tlamsilem w sobie, zazwyczaj nikomu sie nie zwierzalem z niczego. I chyba teraz owoce tego rosna:/ Czytalem tutaj takze, ze opmocne sa cwiczenia fizyczne. Wlasnie wieczorem, gdy matrix osiaga apogeum (pewnie z powodu, ze nie mam nic lepszego do roboty przed zasnieciem niz rozmyslanie, a zasypiam od zawsze jakas godzine, poltora) wpadlem na pomysl, by oderwac mysli od tego i walilem przedwczoraj i wczoraj po 100 pompek. Od jutra zaczynam regularnie biegac (kiedys uwielbialem to, wrocic do domu po 10km w lesie i pasc na twarz. dopoki nie zaczalem grac na percec i palic fajek). Otoz te pompki pomagaja, nie na dlugo lecz zawsze. Dzisiaj zanim znalazlem to forum kupilem soebie jeszcze tabletki ziolowe na uspokojenie valused czy jaos tak. Ale one raczej nie pomagaja...Czy dobrze robie? Tzn z tym rezonansem (az sie dziwie, ze wszystkie badania neurologiczne w szpitalu zalatwilem w 2godziny). Co teraz? Pozostaja mi leki? Dodam jeszcze, ze na stancji jestem aktualnie sam, nie ma kuzyna, nie ma wspollokatora Wojtka a ja nie lubie siedziec sam. Wiem, ze wtedy zajalbym sie rozmowa z nimi jakos a tak zostaja tylko ksiazki i wlasne mysli. Wybaczcie chaotyczne wypowiedzi ale przestraszylem sie naprawde tego bardzo...I chyba dalej sie boje. Wiem, ze napedzam sie tym strache, ze mi to zostanie. Wpadam w glupie lamiglowki z moim wlasnym ja. Wczoraj przed zasnieciem ogarnialy mnie mysli typu "po co tu jestem", "po co w ogole wstawac i isc na zajecia". Dodam, ze jako student filozofii zawsze lubilem rozmyslac nad istota czegos. Np czym jest kawistosc kawy, dlaczego swiat wyglada tak a nie inaczej, dlaczego na swiecie mamy takie cos jak zwierzeta...Lubilem sie dziwic i zastanawiac nad rzeczami oczywistymi. Czy powinienem zaprzestac takich rzeczy? Bo np od tych kilku dni boje sie tak myslec, boje sie, ze mnie to zmienia. Dodam jeszcze, ze jestem chyba bardzo wrazliwy. Nic, koncze i czekam na jakas odpowiedz. Wybaczcie tez ten dluugi wpis;) Pozdrawiam wszystkich. Dodam jeszcze, ze to forum dodalo mi w pewnym sensie otuchy. Dziekuje Wam za to:)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:49 am ]
Musze to napisać: UDAŁO SIĘ!!!:) Wczoraj poczytałem o tym wszystkim i z wielką ulgą odetchnąłem, ze nie jestem chory psychicznie, ze nie jestem sam i ze z tego da sie wyjsc. Odkopalem wszystkie moje problemy ktore w sobie tlamsilem. Zapisalem na kartce, stanalem z nimi twarza w twarz. Zaczalem nad kazdym sie zastanawiac, analizowac i szukac wyjscia z tych problemow. Staralem sie byc jak najbardziej obiektywny wobec nich. Obiektywny wobec siebie. Zrozumialem swoje bledy, to dlaczego spychalem je w nieswiadomosc, dlaczego chcialem o nich zapomniec. Zdopingowany duza iloscia magnezu i 2 pigulami waleriany zasypialem z usmiechem na ustach. Czulem sie jak zwyciezca. Zasnalem spokojnym i twardym snem. Juz bez tych mysli, juz bez tego spadania, tak jak dawniej. Obudzilem sie rano i o dziwo wszystko minelo. Czuje jeszcze jak matrix momentami chce mnie zdominowac, czuje jak to cos podchodzi mi do glowy ale wystarczy wtedy pozytywna mysl, ten maly usmiech i ustaje tak szybko jak sie pojawilo:) Juz sie tego nie boje, wiem jaki to ma zwiazek z moja osoba. Olbrzymi udzial w tym mieliscie Wy:) Bez Was nie wiedzialbym czym to w ogole jest, nakrecalbym sie stale, szukal przyczyn nie tam, gdzie ich szukac powinienem. Pozdrawiam wszystkich serdecznie!
---------------------------------
Wszystko zniknelo. Wraz z rozwiazaniem mojego problemu o.O Tak nagle. Pstryk i nie ma!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 paź 2007, 19:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 42 gości

Przeskocz do