Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 02 gru 2012, 12:52
aperecium, depersonalizacja jest skutkiem nieświadomego lęku.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Siddhi 02 gru 2012, 14:38
*Monika* napisał(a):aperecium, depersonalizacja jest skutkiem nieświadomego lęku.

Derealizacja/depersonalizacja jest efektem tłumienia lęku i napięcia - nawykowej chęci nieczucia tego co się czuje.
Siddhi
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez rad444 03 gru 2012, 20:49
Derealizacja/depersonalizacja jest efektem tłumienia lęku i napięcia - nawykowej chęci nieczucia tego co się czuje.

dokladnie tak jak w mojej sytuacji

ludzie odpowiedzcie cos od 2,5 miesiaca czuje ze nie żyje
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
26 lis 2012, 16:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez kamilwin 03 gru 2012, 21:38
rad444 napisał(a):Derealizacja/depersonalizacja jest efektem tłumienia lęku i napięcia - nawykowej chęci nieczucia tego co się czuje.

dokladnie tak jak w mojej sytuacji

ludzie odpowiedzcie cos od 2,5 miesiaca czuje ze nie żyje


No tak, jak sam napisałeś - przestań tłumić lęk, próbować go zwalczać, leczyć. Spróbuj go zaakceptować, tak szczerze. Jako normalną emocję, taką samą jak radość, czy miłość. Później możesz nawet spróbować polubić lęk, pokochać go, zacząć się z nim bawić, podjudzać go.
"Sztuka Zarządzania Strachem"
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
20 lis 2012, 11:22

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez goliat1989 04 gru 2012, 17:55
pomogła Wam paroksetyna przy derealizacji ?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
28 lis 2012, 15:41

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez sleepwalker 04 gru 2012, 19:18
kamilwin napisał(a):przestań tłumić lęk, próbować go zwalczać, leczyć. Spróbuj go zaakceptować, tak szczerze. Jako normalną emocję, taką samą jak radość, czy miłość.
Jak mozna akceptować lęk?
Saying all I know is I gotta get away from me.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
27 sie 2012, 22:13
Lokalizacja
How did I end up here?

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez kamilwin 04 gru 2012, 20:15
sleepwalker napisał(a):
kamilwin napisał(a):przestań tłumić lęk, próbować go zwalczać, leczyć. Spróbuj go zaakceptować, tak szczerze. Jako normalną emocję, taką samą jak radość, czy miłość.
Jak mozna akceptować lęk?


Skoro się boisz, to strach jest częścią Ciebie. Dlaczego odrzucasz część siebie? Faszerujesz ją lekami, badaniami, sugerujesz swojemu organizmowi, że strach jest zły, że organizm jest chory, że coś złego się w nim dzieje. Wtedy organizm odpowiada na Twoje oczekiwania i dostosowuje się - rzeczywiście zaczynasz czuć się gorzej, zaczynasz się bać bardziej. Pamiętaj, że opór wzmacnia myśli i emocje. Jeśli chcesz się dalej bać i wzmacniać swój lęk, to dalej go odrzucaj, lecz lekami, odganiaj. Jeśli chcesz się wyleczyć, to daj swojemu organizmowi "przyzwolenie" na to, żeby się bał, zaakceptuj swój strach. Im szybciej to zrobisz, tym szybciej wyzdrowiejesz.

Kto powiedział, że podniecenie jest dobre, a strach jest zły? Symptomy towarzyszące obu tym emocjom są bardzo podobne - drżysz, czujesz napięcie mięśni, serce Ci szybciej bije, podnosi się ciśnienie. Jak drżysz z podniecenia u boku ukochanej osoby, to to akceptujesz, nawet Ci się to podoba. Jak drżysz ze strachu, to bierzesz leki i latasz po psychologach. W obu przypadkach symptomy tych emocji są bardzo podobne. Od Ciebie zależy co traktujesz jako coś dobrego, a co jako coś złego.

Inny przykład. Uprawiasz sport. Powiedzmy jogging. Podczas biegu pocisz się, czujesz napięcie mięśni, serce Ci szybciej bije, masz płytszy oddech, itp. I co? Biegniesz do lekarza? Do kardiologa? Do neurologa? Do psychologa? Do psychiatry? A może od razu do apteki po leki uspokajające ten "rozjuszony" organizm? Nie. Akceptujesz to jako coś "naturalnego". Jest wysiłek fizyczny - jest szybsze bicie serca, wzrost ciśnienia, itp. To czemu nie akceptujesz symptomów strachu? Jest lęk - jest drżenie kończyn, jest sucho w ustach, jest szybsze bicie serca, jest wzrost ciśnienia, są duszności, kręci się w głowie itp.

Akcja wywołuje reakcję. Zmęczyłem się wysiłkiem fizycznym - mój organizm daje mi to odczuć zakwasami, wyczerpaniem organizmu, itp. Czegoś się boję - organizm daje mi to odczuć swoimi symptomami. Pamiętaj, że podświadomy umysł (a od niego zależą głównie emocje) nie rozróżnia "prawdziwych" rzeczy od "nieprawdziwych". To samo dotyczy zagrożenia, obiektu strachu. Skoro się boisz, to znaczy, że masz powód (realny albo wyimaginowany). Może życie w nieustannym stresie Cię przywiodło do miejsca, w którym teraz jesteś? Może niezdrowa dieta? Może jakieś traumatyczne przeżycie? A może zbyt duże wymagania wobec siebie i powstały przez to dysonans między tym, jaka jesteś, a tym jaka chciałabyś być? A może jeszcze coś innego? Co by to nie było - zaakceptuj swoje obecne położenie, które pewnie Ci się nie podoba. Zaakceptuj swoją przeszłość, która Cię przywiodła w miejsce, w którym teraz jesteś. Wybacz tym, którzy Cię skrzywdzili. Wybacz sobie krzywdy, jakie wyrządziłaś innym. Bez akceptacji przeszłości i teraźniejszości nie ruszysz w przyszłość.

Akceptacja to pierwszy krok do zmiany.
"Sztuka Zarządzania Strachem"
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
20 lis 2012, 11:22

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez bileberry 05 gru 2012, 13:37
Witam wszystkich. Jestem tu nowa , mam nadzieję , że dobrze trafiłam . Nawet nie wiem od czego mam zacząc , mam problem od jakiegoś roku czasu. Pewnego wieczoru dostałam takiego silnego ataku lęku , płaczu , strasznie dziwne uczucie . Skorzystałam z wizyty u psychologa który zaproponował mi psychoterapię stwierdzając , że mam nerwicę lękową. Była to niestety jednorazowa wizyta, zaraz po tym dostałam pracę , która zajmowała praktycznie mój cały czas . starałam się o tym zapomniec , mówiłam ,że nic mi nie jest . Oczywiście przez ten cały czas lęk mi towarzyszył . Bałam się oceny innych ludzi , tego , że pomyślą ,że się do niczego nie nadaje , że jestem jakaś nienormalna , do tego stopnia ,że momentami kręciło mi się w głowie , robiłam się cała czerwona , było mi niedobrze , ale jakoś sobie radziłam . Jakieś dwa miesiące temu ten lęk tak bardzo się nasilał , że nie mogłam spac w nocy sniły mi się straszne koszmary , rano wstawałam z potwornym bólem głowy , szyi , cały czas mi było niedobrze. Musiałam zrezygnowac z pracy którą pomimo wszystko bardzo lubiłam ,ale nie dawałam rady. Wmawiam sobie , że coś ze mną nie tak , że mam schizo... albo w najbliższym czasie będę to miec. Na każdym kroku , kontroluje swoje myśli , swoje zachowanie , wszystko co robię , w towarzystwie boję się wypowiadac bo może stwierdzą ,że jestem nienormalna. Mam jakieś dziwne uczucie którego w żaden sposób nie jestem w stanie opisac. Patrząc gdzieś kątem oka wydaje mi się ,że widzę rzeczy których nie ma , nasłuchuje się w ciszę aby upewnic się , że nie słyszę jakiś głosów. W mojej głowie pojawiają się jakieś dziwne wspomnienia z przeszłości które nie mają w danej chwili żadnego znaczenia. Ostatnio mam takie wrażenie to wszystko co się dzieje wokól mnie jest nieprawdziwe , jakieś inne . Mam takie ataki że kręci mi się w głowie i nie wiem co się ze mną dzieje , uczucie odrealnienia. Najgorsze jest to ,że mój brat jest chory na schizo strasznie to przezywam. Przypominam sobie jak dorastał porównując go do mnie . Ludzie pomóżcie ta ciągła kontrola własnej osoby już mnie wykańcza !!!! Oczywiście od dwóch miesięcy wróciłam na terapię , ale mam wrażenie ,że odgrzebywanie wspomnień z przeszłości mnie jeszcze bardziej dobija. Od tygodnia biorę tianesal ze znikomym skutkiem . Nie wiem już co robic chciałabym zacząc życ normalnie !!!! Boję się strasznie objawow schizo !!!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 gru 2012, 12:58

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 05 gru 2012, 17:09
kamilwin napisał(a):
No tak, jak sam napisałeś - przestań tłumić lęk, próbować go zwalczać, leczyć. Spróbuj go zaakceptować, tak szczerze. Jako normalną emocję, taką samą jak radość, czy miłość. Później możesz nawet spróbować polubić lęk, pokochać go, zacząć się z nim bawić, podjudzać go.

Samemu będzie ciężko.
Tu potrzebny jest terapeuta.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Czarodziejka84 05 gru 2012, 18:24
Witajcie!

od paru dni dokucza mi derealizacja. Może pokrótce o mnie-stwierdzona rok temu nerwica lękowa. Wszystko się nasiliło od zwiększonego stresu i mojej hipochondrii i wiecznego lęku rpzed śmiercią.
Ale rok temu po jakimś czasie minęło, zaczęłam nawet sypiać bez wspomagaczy. Poczułam się wolna, lekka. Nie do końca szczęśliwa, ale spokojniejsza i radośniejsza.

To, co wyprawia się teraz to istna katorga! Zaczęło się od ataku panicznego lęku w nocy-powtórka sprzed roku- i znów nakręcanie, znów stres, bezsenność...moja natrętne myśli, że nie dam rady, że znów się zacznie. I zaczęło.
Prawie umarłam z paniki i histerii, gdy dopatrzyłam się, że rzekomo mój pieprzyk się powiększył....załamała mnie moja mama, kłotnie z nią (zawsze wprowadzała mnie w poczucie winy, całe lata czułam się nikim, a w domu była wieczna nerwówka i awantury..niestety), potem uświadomienie, że mój lęk przed śmiercią jest okropny..i co po śmierci, a co jeśli po śmierci będzie jeszcze gorzej itd. I co z moimi bliskimi? :( Jak uspokoiłam te myśli i zracjonalizowałam, nieco odpuściło. Ha, i przeniosło się na to co u wielu z Was-choroby psychiczne. I już obawa, że coś zrobię, że coś sobie nawet wmówię, że nie zapanuję nad sobą..że myśli mnie zabiją. Bezsenność, wieczne napięcie, trzęsiawki..A w chwilach względnego spokoju znowu cholerny NAWYKzamartwiania się i wiecie co??? Psycholog ma chyba rację - czuję się nikim, zerem (przez mamę), czuję się gorsza, mam poczucie, że nie zasługuję na szczęście...
Odrzucałam od siebie te myśli, ale w chwilach kryzysu czy rozmów z nią, tak właśnie czuję..że jestem NIKIM. Że czemu ja mam być szczęśliwa?

Psycholog jeszcze powiedział - " No taaak, wie pani, my, NORMALNI ;) ludzie nie martiwmy się nigdy, my mamy same sukcesy, a pani, taka nadwrażliwa i taka gorsza nie zasługuje na szczęście" - to było ironiczne pytanie. Oczywiście wówczas zaprzeczyłam. Nawet nie umiałam podać racjonalnego powodu, czemu uważam się za gorszą - bo co, źle zmywałam naczynia? bo nie dostawałam czasem 5 tylko 4? bo byłam nieśmiałym i przestraszonym dzieckiem?

Dostrzegam wiele błędów, ale nadal się boję, nadal tkwi we mnie lęk, czy okażę się na tyle silna, by w końcu żyć pełnią życia, nawet jeśli po nim nic nie ma?

Mam super faceta u boku, teraz zaczęło się układać w końcu w życiu (!) a ja teraz, paradoksalnie, się rozpadam.
Matka na co dzień nie krytykuje, nie ośmiesza, więc sama siebie biczuję..
Mam świetnego faceta, który oddałby za mnie życie- nie muszę się tak bać o związek jak zawsze więc..
wynajduję inne problemy.
I w chwilach otrzeźwienia dostrzegam to, a mimo to paraliżuje mnie lęk, że się nie uda..że polegnę, że się wykończę.
Kurczę, widze ludzi wokół, narzekają na zły obiad, na mało kasy, na kolejkę w sklepie..
a ja chcę żyć, chcę czuć się sobą, chcę móc się uśmiechać, a nie drżeć każdego dnia (od ok. m-ca) czy dam radę..

My, nadwrażliwi mamy kiepsko..

http://www.youtube.com/watch?v=Eiwi9dAPurA

właśnie się rozkleiłam, pierwszy raz od dawna, nie wyrabiam..
jutro psychiatra, niech chociaż ogłuszy na chwilę lęk, abym mogła myśleć optymistyczniej i zmieniać się..
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
01 gru 2012, 14:24

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez aperecium 10 gru 2012, 01:36
Siddhi napisał(a):
*Monika* napisał(a):aperecium, depersonalizacja jest skutkiem nieświadomego lęku.

Derealizacja/depersonalizacja jest efektem tłumienia lęku i napięcia - nawykowej chęci nieczucia tego co się czuje.



Tyle wiem, przerobiłam trochę derealizacje na terapii, a tłumienie lęku okazało się być przyczyną dla, której się tam znalazłam. Po prostu do tej pory wszystkie epizody derealizacji były bardzo standardowe, przynajmniej dla mnie. Towarzyszyło im mniej więcej to samo uczucie, trwały chyba podobną ilość czasu (to zawsze trudno mi określić). Natomiast to co opisałam kilka postów temu zdarzyło się po raz pierwszy i zupełnie mnie zaskoczyło/przestraszyło. Na szczęście do tej pory się nie powtórzyło (czego nie mogę niestety powiedzieć o moich 'standardowych' epizodach derealizacji).
aperecium
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Jei 27 gru 2012, 15:30
Myślę, że derealizacja, depersonalizacja to skutek braku ujścia emocji. Organizm broni się przed jakimiś poważnymi skutkami lęku, napięcia, doprowadzając je do skrajności a następnie 'odbicia'. Jeśli sami nie znajdujemy wyjścia z nerwicy albo lęku to robi on to za nas. Moja derealizacja przebiega dość przerażająco ale widzę dużo jej pozytywnych skutków. Wcześniej żyłem 'automatycznie', robiłem te same rzeczy, tłumiąc w sobie lęk który i tak prędzej czy później sprawi, że będziemy musieli się nim zainteresować. Podczas derealizacji przychodzi mi do głowy wiele ciekawych pomysłów jak wyjść z podstawowej nerwicy. Już zacząłem działać a nie liczyć że jakoś to będzie, bo nie będzie. Derealizacja przypomniała mi o tym, że to bez sensu cierpieć podczas gdy jest wiele możliwości uzdrowienia. Cierpienie widocznie jest czymś, czego trzeba doświadczyć żeby docenić, poznać jego przeciwieństwo. Silne uczucie derealizacji jest dla mnie najlepszą motywacją do zmiany. Zamiast siedzieć cały dzień w pokoju i trwać zamiast żyć, wolę teraz rozmawiać i przebywać z rodziną (na początek, mam też plan ćwiczenia rozmów z innymi ludźmi mimo fobii społecznej). Uważam, że nie ma czegoś takiego jak przypadek, więc pozorne znaczne pogorszenie może oznaczać wręcz przeciwnie - nawet całkowite wyzdrowienie (to wszystko piszę na podstawie własnych odczuć i nie musi być prawdą).
Jei
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
21 gru 2012, 13:45

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Siddhi 27 gru 2012, 15:57
Natomiast to co opisałam kilka postów temu zdarzyło się po raz pierwszy i zupełnie mnie zaskoczyło/przestraszyło. Na szczęście do tej pory się nie powtórzyło (czego nie mogę niestety powiedzieć o moich 'standardowych' epizodach derealizacji).
Tym się nie przejmuj i nie wiąż tego z derealizacją, bo to nie ma związku. Takie efekty występują często przed snem nawet u zupełnie zdrowych ludzi, nie wiem jaka jest tego przyczyna, ale to jest zupełnie niegroźne. Miewałem takie odczucia gdy byłem dzieckiem, że np. znajduję się w jakiejś olbrzymiej przestrzeni, gdy miałem zamknięte oczy, albo podobnego typu efekty jakie opisałaś, że inaczej czujesz swoje ciało. Potem jeszcze gdy ćwiczyłem ze świadomym snem pojawiały się ciekawe odczucia. Zdarzało się to zawsze przed snem, albo w nocy po przebudzeniu. Ot takie efekty specjalne na skraju funkcjonowania ciała i psychiki. Zdrowym na ciele i umyśle też to się zdarza.
Siddhi
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez painforever 01 sty 2013, 14:18
Heej Wam :) mam problem taki jak Wy wszyscy tutaj.. Wiadomo nerwica..derealizacja. ale u mnoe jest jakos dziwnie.. Mam jedna nie odparta mysl ze 'co jesli to na prawde jest nie realne', a bardziej mnie ona martwi bo widze juz normalnie jak na DD, towarzyszy mi tylko dziwne uczucie w glowie i dziwne odczuwanie tego swiata. Zadaje sobie pytanoa tj. skad my tu i wgl ale to jedno wlasnie mnie nie pokoi, mam wrazenke ze serio s to wierze i wgl.. Boje soe tez ze jednak moze to shiza.. Nie wiem.. Ale miewam przeswity nprmalnosck wiec az tak zle cbyba ninie jest, alemial kiez was ktos taka.mysl? Dodam jeszcze, ze mam 15 lar, a wiec mloda jestem..


PROSZE O ODPOWIEDZ
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
26 gru 2012, 22:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 43 gości

Przeskocz do