Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez nerwica 06 maja 2012, 22:02
Ronaldo, nie mam gg, ale pisz tutaj lub klliknij do mnie przez forum na priva jeśli nie chcesz w postach:)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
26 mar 2011, 07:58

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez unclet 07 maja 2012, 06:16
Moje poczucie derealizacji zwykle wiąże się z jakąś zmianą. Otoczenia, osób czy sytuacji. Np. w tej chwili... Musiałam wstać po długim weekendzie dość wcześnie i czuję się okropnie. Nie wiem czy będę w stanie wyjść z domu. Wszystko wydaje się być mega dziwne. Jakbym była w pół śnie. Przez to jestem bardzo zaniepokojona i boję się, że skończy się to paniką, z której już nie wyjdę. Jak już pozwolę sobie na atak, to będę odczuwać tego skutki miesiącami... Boję się, że nie dam rady. Niech to już przejdzie...
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
17 sty 2011, 08:04

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Adam Smith 08 maja 2012, 22:31
Dla mnie derealizacja to jeszcze pół biedy , to się da jakoś wytrzymać . A co do depersonalizacji z tym jest już dużo gorzej , na szczęście mam z tym na chwile spokój.
Adam Smith
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tegen 17 maja 2012, 23:18
Też macie coś takiego, że często czujecie się jakby po wypiciu dwóch piw? Ja tak opisałbym swoją derealizację, czuje się po prostu trochę nieobecny, mam jakby opóźniony czas reakcji.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
13 wrz 2011, 15:43

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez MadGregor 17 maja 2012, 23:36
tegen
Często tak właśnie to opisywałem, a naprawdę stronię od alkoholu z wyjątkiem szczególnych sytuacji. Po dwóch piwach to ja wskakuję na blat i tańczę.
"Nie jesteśmy żywi, więc nie możemy umrzeć.Ale nie jesteśmy też martwi.Za długo pożerało mnie pragnienie, którego nie można zaspokoić.Za długo głodowałem, czekając na śmierć i nie umierając.Niczego nie czuję.Wiatru na mej twarzy, ani rozpryskującej się bryzy, ani ciepła kobiecego ciała."
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
22 wrz 2010, 17:49

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Adam Smith 17 maja 2012, 23:40
tegen, też mam coś takiego , a jak się napije to się czuje nie jak po alkoholu a jak po lsd
Adam Smith
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez slow motion 18 maja 2012, 11:51
ja od dwóch dni czuję się jak po środkach odurzających. Wcześniej nie miałam z tym problemu. DOpiero po nagłym odstawieniu leku.
jak po jaraniu m, ale to wcale nie jest przyjmne, dam
___________________

▪█─────█▪
Avatar użytkownika
Offline
Erithacus rubecula
Posty
9658
Dołączył(a)
15 sty 2012, 17:33
Lokalizacja
Czyściec

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Figlid 23 maja 2012, 17:41
Wrażenie, że mnie tu nie ma

Witam, szukałam takiego tematu i nie ma, jak jest, to proszę przenieść.

Od pewnego czasu w szkole, czasem w domu, mam wrażenie, że wcale mnie tu nie ma/nie żyję/nie obserwuję tego naprawdę tylko oglądam film/oglądam to przez szybę. Bolą mnie oczy, ale widzę dobrze, tylko tak jakby przyćmione wszystko. Potrafię z kimś rozmawiać, odpowiadać odruchowo tak/nie/'ehe', bo się zamyśliłam; a potem nie wiem, o czym rozmawiałam, ani o czym myślałam. Nie mogę nic zapamiętać, posypały mi się oceny, potrafię coś przeczytać lub obejrzeć, a potem nie wiedzieć, co. Do tego ogólne nie mam ochoty z nikim rozmawiać, najchętniej bym spała [wczoraj przespałam 4 godziny w dzień, nie wiem czemu]. Czy ktoś z was ma podobny problem?
Ostatnio edytowano 24 maja 2012, 00:55 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z działu Pozostałe zaburzenia z uwagi na treść postu
F84.5
A "wyjdź do ludzi" to strasznie tępa i bezużyteczna rada. Dla kogoś kto nigdy nie był osobą towarzyską jest to stwierdzenie równie jasne i proste co budowa czołgu T-34.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
03 maja 2012, 16:45

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 24 maja 2012, 00:57
Figlid, Witaj!
Doczytałam we wcześniejszych Twoich postach, że borykasz się z nn.
Czy leczysz się pod kątem nn?
Bo objawy, które opisujesz mogą być ściśle związane i wynikać z nn.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Figlid 24 maja 2012, 19:29
Nie. Rodzice nie uważają, żebym miała problem, a inni że sobie wmawiam/nudzę się/'raz tak było a teraz mówię, żeby się popisywać'. I jest zwalanie winy na zmęczenie/komputer.
F84.5
A "wyjdź do ludzi" to strasznie tępa i bezużyteczna rada. Dla kogoś kto nigdy nie był osobą towarzyską jest to stwierdzenie równie jasne i proste co budowa czołgu T-34.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
03 maja 2012, 16:45

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez michail100 24 maja 2012, 22:04
Witam wszystkich.
Chcę się poradzić was co myślicie o tym co mi dolega.
A więc tak.
Rok temu miałem dziwne napady takiego oderwania od rzeczywistości, najczęściej zdarzało się to na lekcjach i musiałem wyjść z sali.
Zrobiłem podstawowe badania krwi i moczu, a także echo serca i wszystko było dobrze.
Jednak nadal miałem takie napady w szkole a w domu jakby lekkie zawroty typu np. jak po biegnięciu ale bez zmęczenia, tylko w głowie.
Poszedłem do neurologa i powiedział ze to może być nerwica i trochę z nim porozmawiałem jak z psychologiem, i zlecił też ćwiczenia na szyję,
bo to też mogło być przez postawę bo mam parę przykurczy m.in. na szyi.
Po tej rozmowie zrobiło mi się jakby lekko porobiłem te ćwiczenia i po niedługim czasie czułem się normalnie aż do niedawna.
Rozbolało mnie mocno na wysokości przepony, ale był to chyba żołądek bo się objadłem rożnych rzeczy, ale też był większy jak to od jedzenia.
Wtedy się wyprostowałem i zaczęło mi ciśnienie uderzać do głowy i lekko się odłączałem od rzeczywistości ale nie mocno.
Parę dni po tym jakby ten stan sprzed roku zaczął powracać zacząłem mieć problemy z oddychaniem, chociaż rzuciłem prawie miesiąc temu palenie i inhalowałem e papierosa.
Co jakiś czas czułem ucisk w klatce jakbym był ściśnięty i jak czułem, że tak się dzieje musiałem oddychać równo przez nos bo gdybym zaczął oddychać przez buzie to skończyłoby się
to lekkim odlotem jak wcześniej.
I teraz ciągle mi się gorzej oddycha i czuje się dziwnie tak nienaturalnie.
Mam rodzinę, kochającą dziewczynę i dobry dom.
Nie wiem już sam ile tego mi się dzieje z głowy a ile ze stanu fizycznego.
Co o tym myślicie?
Jak to pisałem jakby lżej mi się oddychało, ale nadal czuję jakby ściśnięcie w szyi.
I jeszcze mam podwyższone ciśnienie, choć papierosa odstawilem 3dni temu wcześniej po odstawieniu miałem
od 120 do 135 na 70-90 a teraz od 145 do 150 na 90-95
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 maja 2012, 21:43

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez martisza2209 29 maja 2012, 16:11
Jak dla mnie , osoby z nerwica 30-letnia;-0 to sa wszystkie objawy nerwicy lekowej
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 maja 2012, 06:10

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez lampiusz 06 cze 2012, 22:59
ja podejrzewam że derealizacja doprowadzi mnie w końcu do samobójstwa bo już czasem czuję się na granicy wytrzymałości...
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
03 mar 2010, 23:43

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez EugenN 16 cze 2012, 18:43
Nerwica? Chore jazdy.

Witam. Mam 16 lat, piszę tutaj bo potrzebuję pomocy.
Otóż Lutego 2010 roku, doznałem poraz pierwszy ataku, wyglądał on następująco:
Jadąc autobusem do szkoły, rozmyślałem o życiu, czym jest życie,
co jest po śmierci, czy koniec świata nastąpi w 2012 roku?
I nagle omdliło mnie, wszystko było jak we mgle, koleżanka mówiła coś do mnie, a ja nie reagowałem na to,
serce waliło mi mocno, dopiero po około 30 sekundach przeszło mi.
Od tamtej pory męczę się z myślami, atakami derealizacji aż do dziś.
Na początku było tylko uczucie nierealności, wszystko jak przez mgłe,
panicznie się tego bałem, nie wiedziałem o co chodzi.
Powiedziałem o tym rodzicom, powiedzieli, że nic mi nie jest, że jestem rozpieszczony.
Mimo wszystko dalej ich męczyłem, mama w końcu uwierzyła, jak dostałem ataku, bałem się że to wszystko jest nierealne, że to sen,
że moi rodzice nie istnieją, że moje rodzeństwo też nie istnieje, a przecież tak ich kocham, nie wyobrażam sobie życia bez nich.
Pamiętam to wszystko jak dziś. Później dochodziły różne inne rzeczy, ciągle zadawanie pytań czym jest życie? czemu woda to ciecz?
RÓŻNE bezsensowne pytania pojawiały się w mojej głowie, i mimo że logicznie wiedziałem, że to chore, że poprostu tak to zostało stworzone,
to jednak bałem się tych pytań. Czemu? Sam nie wiem.
Do tego doszło uczucie, że ja to nie ja, a mianowicie było to na treningu boksu(chodziłem żeby wyładowac energie, myslalem ze pomoze),
popatrzalem na sparingu koledze w oczy i przestraszyłem się, w mojej głowie zrodziło się pytanie "dlaczego nie mogę zobaczyc siebie?"
a po chwili lęk że nigdy nie zobacze siebie swoimi oczami, pozniej doszly inne mysli, uczucia jakby nie swoistosci ciała, jak wstawałem nieraz w nocy
do ubikacji, to mialem uczucie jakbym nie mial ciala. Na poczatku przez pierwszy rok było to dla mnie strasznie męczące, niezrozumiałe,
dlaczego ja? dlaczego tylka ja tak mam? Może dlatego że tylko ja jestem prawdziwy? I mimo latania po forach, patrzenia na wypowiedzi innych,
widziałem ze nie tylko ja tak mam, ale moja myśl była nastawiona oczywiscie ku jednemu 'pieprzony teatrzyk', że to fikcja, oni zmyslaja.
Czasami patrząc na kolegów, koleżanki, rodzine, czułem się jakbym patrzał na kogoś obcego..
Często na lekcji fizyki, jak patrzałem na mapke z stopniami celsjusza w róznych miejscach wszechświata to oblatywał mnie strach i myśl, że jesteśmy nic nic nie znaczącym,
małym istnieniem, że nie mamy wpływu na to co sie z nami stanie.
Potem doszedł strach przed kosmosem, strach przed tym ze slonce nas pochlonie, przed wybuchem ziemi, ciągle
wydawało mi się, że za chwile może się coś takiego stać,siedząc w domu, w szkole, w kosciele, idąc do sklepu ciągle się tego bałem, za każdym razem
byłem caly spocony. Wszystkiego sobie tutaj nie przypomne, piszę to na szybko, gdyż własnie dopadła mnie derealizacja, wszystko jak przez mgłę, 2D.
Mimo wszystko jakoś się przyzwyczaiłem do tego, tak jakbym był skazany juz na to. Ten rok jest i tak nadzwyczaj łagodny, może przechodzi?
Znalazłem dziewczyne, i jakoś szło, mogłem spać po nocach, nie myślałem o tych BZDETACH, wiadomo że nie wszystko przeszło, uczucie nierealności, było wciąż
ale w porównaniu do tego co było dawniej, był to dla mnie sukces! Było ok do póki nie wyszło z dziewczyną, po tygodniu, dwóch zaczeło wracać, juz nei tak
jak kiedyś, ale wraca, dzisiejszy atak mówi za siebie. Dobrze, że mamy Czerwiec, bo aż boję się Grudnia, jak mi nie przejdzie to ja chyba na zawał umrę.
Tyle się naczytałem o końcu świata, o jakichś organizacjach NWO, już od paru lat odczuwam strach przedtym a co dopiero za te pare miesięcy...
I nikt nie umie mi przetlumaczyc ze to fikcja. Sam chcialbym w to wierzyc, a mimo to boję się. Byłem też u 2 psychiatrów, i psychologa, jeden mi powiedział po
3 minutach rozmowy, ze mam natretne myśle, dała leki i powiedziała że za pół roku powinno przejść. No nie przeszło. Drugi nie posatwił zadnej diagnozy,
po rozmowie z rodzicami, którzy jak zwykle opowiadają jaki to ja rozpieszczony itd.. uznał że poprostu udaję:) no cóż, świetny psychiatra nie ma co.
Później latałem po psychologach, ale nic to nie dawało, może by dało, ale jak ja byłem na wizycie z 3 razy? Więcej rodzice mi nie pozwalali,
zacytuje "Nie przechodzi Ci to ile masz zamiar tam chodzić?" a jak odpowiadam, że leczenie może trwać nawet 2-3 lata, to odpowiadają "jak zwykle sobie coś wmawiasz".
Dlatego piszę tutaj, bardzo proszę o pomoc, nie daję sobie rady, rodziców męczyć już nie będę, muszę czekać do osiemnastki.
Powiedzcie, co to do cholery jest? Czy to tylko okres dojrzewania? Co mam robić, żeby mi przeszło, żeby chociaż złagodniało ile się da.
Jak dać sobie radę w tym roku? Ja nie wytrzymam chyba tego grudnia. Dziękuję z góry za pomoc, i za to, że chciało się wam czytać mój niezbyt krótki tekst ;)

PS. Często szukałem powodów, ale nie miałem pojęcia co mogłobyć przyczyną, nawet jak coś przychodziło mi na myśl,
to odrzucałem to, bo nie miało to dla mnie znaczenia, ale teraz rozumiem, że może to co mnie nie poruszyło, jednak było powodem tej "nerwicy(nie wiem jak to nazwać)".
Miesiąc przed zmarł mi pies, z którym wychowywałem się od urodzenia, była jak siostra. Pod koniec życia ledwo słaniała się na nogach, a ja okazałem brak szacunku,
dopiero potem dotarło do mnie jak skandalicznie się zachowałe, dostarło że to był pies z którym przeszedłem całe 14 lat, obydwoje od malucha.
W Listopadzie przeprowadzka, z domu w którym się wychowałem, też to przeżyłem ale na początku tylko.
I nowa szkoła bez znajomych, z której chciałem się przepisać, ale wszystkie starania szły na marne. A jak już się przepisałem to i tak nie pomogło..

Pozdrawiam.
Ostatnio edytowano 17 cze 2012, 02:01 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
16 cze 2012, 18:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 27 gości

Przeskocz do