Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Tomo 28 maja 2007, 11:55
Rozumiem Weronike. Dokladnie sie z nia zgadzam. U mnie byla taka sytuacja ze nie wiedzialem co mi jest- szukalem raczej przyczyn fizycznych- guza mozgu lub innego cholerstwa. Do psychiatry poszedlem tak na "wszelki wypadek ". Bylem sczzerze zaskoczony ze dokladnie potrafila opisac stan w jakim sie znajduje, :). Ulga jaka wtedy poczulem byla ogromna. Bez namyslu zczalem brac leki. I na pewno nie zaluje. Na psychoterapie dopiero sie wybieram. Tzn zaczalem juz wczesniej ale wszystko odbywalos sie po angielsku wiec efekt byl taki sobie.
Sprobuje jesczze raz. Zwlaszcza ze chyba duzo wczesniej tego potrzebowalem zanim zaczela sie jazda z dd.
Taka Ania- trzymaj sie- bedzie dobrze.
Naprawde. Ja jakos juz funkcjonuje i generalnie mysle ze wszystko pojdzie ku lepszemu.
Pozdrawiam.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 kwi 2007, 15:14

przez space 28 maja 2007, 15:39
Witajcie:)
Czy ktos leczyl nerwice, d/d pernazyna? Jestem ciekaw kiedy powinienem sie spodziewac jakichs konkretnych efektow. Na razie biore przez miesiac i roznie bywa z samopoczuciem. Bede wdzieczny za odpowiedz, pozdrawiam wszystkich:)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 maja 2007, 00:06

przez weronika 29 maja 2007, 21:49
Brałam na samym początku leczenia pernazyne na d/d to mi to za bardzo nie pomogło, bardziej działają na mnie antydepresanty niż neuroleptyki ale to naprawde różnie bywa u różnych ludzi czytałam wypowiedzi osób na forum którym bardzo pomogły leki, ktre np u mnie niespecjalnie , wiec próbuj, mi ten lek pomógł bardzo na objawy somatyczne wszystkie moje mięśnie najbardziej głowa, gardło, szczeki ramiona bardzo mi sie rozlużniły, tak samo brzuch, nie mogłam jeść , przestałam sie denerwować, przestały mnie drażnić różne odgłosy wyciszyłam sie i uspokoiłam, przez dwa pierwsze tygodnie chodziłam strasznie zmęczona , zmulona i śpiąca potem uboczne skutki minęły to ogólnie lek dość starej daty tzw lek pierwszego rzutu w różnych nerwicach na wyciszenie i uspokojenie, nieuzalezniający zdaje się, no ale możesz spróbować a ty jak sie czujesz po nim?
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez space 30 maja 2007, 14:35
Przez pierwsze trzy tygodnie w porzadku, coraz lepiej, ale ostatnio nastapilo gwaltowne pogorszenie i sie paskudnie czuje. Nie wiem czy to wina leku? A moze cos innego na to wplynelo...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 maja 2007, 00:06

Avatar użytkownika
przez jot be 30 maja 2007, 17:31
Nie wiem gdzie powinnam napisać ten post, więc piszę tutaj z nadzieją, że ktokolwiek zrozumie o co mi chodzi. Być może temat mojego postu pasuje do tematu tego topiku.

Otóż od paru dni mam dziwne stany, które mnie nachodza nagle. Coś jakby "odrealnienie", brak poczucia ciała, mięśni. Nie mam pojęcia co to jest i prawde mówiąc czuję się przerażona, że zaczynam na poważnie wariować. Właśnie w tym momencie pisze to w takim stanie, bo nie wiem co mam ze sobą zrobić. Niby siedzę, a nie czuję, że siedzę. Stanę i nie czuje sie bezpiecznie na swoich nogach, bo po prostu nie odczuwam tego faktu, że akurat stoje - to takie przykłady, nie wiem czy trafne..

Od miesiąca towarzyszą mi silne lęki, bezsenność, jakoś próbuje funkcjonować na Neurolu, który własnie pomału mam odstawiać. Odstawiłam też właśnie Sulpiryd, bo wpływa na moją gospodarke hormonalną drastycznie. Poza tym mam od paru lat depresje, przeszłam przez zaburzenia odżywiania, z którym małymi krokami chyba wychodzę. I nie wiem czy mój organizm w ten sposób pokazuje, że sobie już nie radzi.. nie wiem, nie wiem co mam myśleć.

Mam nadzieje, że ktoś coś zwiazku z tym moim postem napisze. Mój psychiatra wraca za miesiąc, u prywatnego byłam wczoraj i dopiero za tydzień mam sie wybrać. Cholera:/ Po prostu jestem kompletnie sparaliżowana tym co sie dzieje i nie wiem co mam myśleć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
30 maja 2007, 17:08

Avatar użytkownika
przez ewa125 30 maja 2007, 21:54
jot be rozumiem cie, bo tez tak mialam. nie czulam wlasnego ciala, a nawet balam sie wlasnego ciala, balam sie wszystkiego, balam sie ze ludzie wydaja mi sie obcy, dziwni, jakby z papieru. znam to. wiedz ze to nie poczatek choroby psychicznej (o ile nerwicy nie zaliczamy do takiej). te wszystkie wrazenia sa powodowane przez lęk. przejdzie lęk tzn poradzisz sobie z nim z pomoca psychologa to przejdzie tez to glupie uczucie. gwarantuje ci to!!! wiem ze teraz trudno w to uwierzyc ale wez sobie mnie za przyklad. mialam to samo dokladnie a jednak teraz juz nie zastanawiam sie czy ja siedze, nie mysle o glupotach bo po prostu nie czuje lęku i czuje sie bezpiecznie wiec nie mam po co sie zastanawiac czy to czy tamto. . trzymaj sie i oprocz lekow i psychiatry poszukaj psychologa od nerwic.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez eisenbein 31 maja 2007, 16:11
a wydawało się wam czasem że może jesteście duchami? mnie czasem tak najdzie , skąd się takie głupoty biorą?
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
07 mar 2007, 13:20

Avatar użytkownika
przez ewa125 31 maja 2007, 20:34
mi sie wydaje ze najpierw pojawia sie lęk a potem my sobie dopasowujemy do tego lęku sytuacje jakiej mozemy sie bac i tutaj nasz cudowny umysl wymysla sobie wszystko co dla danej osoby najstraszniejsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Depersonalizacja.Derealizacja

przez taka_ania 31 maja 2007, 21:22
jot be pocztaj moje posty,zobaczysz jak ja sie czulam,w sumie to jeszcze czuje,minal juz miesiac,a ja czasami nie czuje swojego ciała,a jak juz czułam to zastanawiałam sie czym jest ciało-zbiorem jakis miesni,kosci,ukłądow powiazanych ze soba-myslalam kim my jestesmy,co my tu robimy?swiat wydaje mi sie jakims teatrem,a ludzie marionetkami-moje mysli mnie przerazaly,bo wczseniej takich nie mialam,nie czułam ze zyje,taki jest wlasnie swiat d/d wytworzony przez silny lęk,byłam pewna ze wariuje,ale skoro nie zwarowalam do tej pory to moze juz nie zwariuje;)pomalutko mam jakies przeswity,zwlaszcza jak sie czym zajme,wiec moze to minie kiedys na zawsze...
ewa125 ma racje najpierw jest lęk a pozniej sami sobie wytwarzamy to czego najbardziej sie boimy,mi wszyscy wydaja sie jacys tacy obcy,dziwni,czasmi jak nie zywi...albo jakby swiat stanal w miejscu,a mi sie to wszytsko wydaje..ale nam sie przytrafiło
eisenbein...mi juz wszystko sie wydawalo,głupoty to mało powiedziane,az boje sie ze jak to minie to nie bede odrozniac jak bylo "przed' albo naprzykład to mi zostanie i zdziwacznieje bardzo...ale jestem dobrej mysli:)
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
17 maja 2007, 14:57

przez weronika 01 cze 2007, 13:04
Jot be napisz czy długo brałaś leki ?czy czujesz się wyleczona na tyle żeby je odstawić ?czy jesteś zadowolona ze swojego lekarza i czy sądzisz że jego decyzje są właściwe?jeśli cierpisz wciąż na silne lęki i bezsenność to czemu odstawiasz teraz leki? tak mnie to ciekawi ,o depersonalizacji wiem tyle że powstaje często kiedy przeżywamy silny lęk i już dłużej nie możemy go znieść , to taki mechanizm obronny, odrealniamy sie sami od siebie, to po prostu czesto kolejny etap nerwicy często nieleczonej(np u mnie) albo żle leczonej, ale wiesz co, jest jeszcze jedna opcja, mi taki stan nasilił sie bardzo kiedy właśnie zaczełam odstawiać leki, miałam właśnie tak że nie czułam ciała, nięśni, dotykałam się i tak jakby nie czułam swojego dotyku, wydawało mi sie że w świecie realnym jest moje ciało a ja sama fruwam gdzieś w zaświatach, może to być rozwój choroby, powinnaś szukać psychoterapeuty i zmienić może coś w lekach, ale może to być skutek odstawienny, bardzo czesto tak sie dzieje gdy sie odstawia leki, u mnie to trwało do 2 tygodni, pierwszy był najgorszy, potem organizm sie przestawił i zaczoł normalnie żyć bez leków, poczytaj na swoich ulotkach o objawach odstawiennych a jak sulpiryd wpłynął na twoje hormony? coś sie konkretnego działo z tobą nie tak?
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Avatar użytkownika
przez jot be 01 cze 2007, 17:24
Bardzo Wam dziękuje za wszystkie odpowiedzi:) Wreszcie czuje sie wysłuchana i zrozumiana, czego nie moge powiedzieć o licznych "specjalistach" :/

weronika, leki antydepresyjne biore od lat z przerwami. Nigdy nie udało się dobrać odpowiednich. Przez ostatnie pół roku brałam Sulpiryd i nie odczuwałam po nim poprawy. Również Lerivon, po którym lepiej mi się spało, którego jednak odstawiłam miesiąc temu na rzecz Neurolu - nieznacznym stopniu pomógł przetrwać mi ten ostatni miesiąc. Jednak ten mój cholerny publiczny psychiatra chce go odstawić i nie wiem co będzie dalej..
W związku z brakiem poprawy po Sulpirydzie wiele razy prosiłam o zmiane leków, ale psychiatra wolał przy nim zostać. Ponadto cierpiałam na anoreksje i brak mojej miesiaczki powiązywałam właśnie z tą chorobą do momentu aż zrobiłam badania hormonalne i ginekolog zalecił odstawić Sulpiryd, gdyż prawdopodobnie on m.in. wstrzymuje mi miesiaczke i robił burze hormonalną. Więc dlatego też drastycznie postanowiłam przerwać Sulpiryd po konsultacji z prywatnym psychiatrą, gdyż ten do którego chodziłam wcześniej postanowił sobie zrobić urlop.
Co do zadowolenia z lekarza? Nie, nie jestem z niego zadowolona, czuję się lekceważona. Próbuje załatwić mnie obserwacją w szpitalu, gdy ja doskonale wiem co mi jest i wiem, że pobyt w szpitalu tylko pogłębił mój stan. Wielokrotnie psychiatrze i psychoterapeutce próbowałam wyjaśnić, że oprócz depresji i zaburzeń odżywiania mam głównie nieleczoną nigdy nierwice - jednak znów z marnym skutkiem. Więc znów udałam sie do któregoś z kolei prywatnego lekarza, jednak znów czuję, że młoda pani doktor mnie zlewa:/ A ja już po prostu nie mam siły na kolejnych lekarzy, na kolejne obnażanie swoich problemów, po którym nie otrzymuje pomocy:(

Co do Twojego przyczyny depersonalizacji to chyba sie zgadzam - organizm już nie wyrabia. Już sama tak wnioskuje, że od miesiąca przeżywam ciągle bardzo, bardzo silne lęki, do tego odstawienie Sulpirydu pewnie nasilił te dziwaczne objawy.
Więc jestem po prostu przerażona. Czuję jak wołam do wszystkich o pomoc (mam za sobą paru psychiatrów, rozmowe z psycholog, półtoraroczną psychoterapię) i nikt nie potrafi mi pomóc. Właśnie dzisiaj w desperacji poszłam po skierowanie do neurologa, bo już brak mi pomysłów po prostu kim jeszcze moge sie ratować. Uczucie bezradności i osamotnienia w problemie jest czymś potwornym:/ ...a to znów mnie nakręca na jeszcze większą nerwice.

A co do tego "odrealnienia", braku poczucia siebie - to dodałabym do tego jeszcze określenie "braku poczucia odległości" - np. miedzy mną a jakimś przedmiotem. Wiem, że coś mijam, ale nie czuje tej przestrzeni między nami. Wiem, że na coś siadam, ale nie czuję tego pod sobą.
Ostatnio edytowano 01 cze 2007, 19:46 przez jot be, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
30 maja 2007, 17:08

przez wkrokufeler 01 cze 2007, 19:32
A ja się dzisiaj kłóciłem z moim psychiatrą o tą moją derealizację że coś jest ze mną nie halo i powiedziałem mu że chyba się myli uważając ten objaw za "normalny" przy moich przeżyciach a on na to że jak mu nie wierzę to niech jadę do krakowa do prof. Aleksandrowicza (specjalista od nerwic najlepszy w Polsce)i go zapytam bo on jak u niego pracował to poznał te stany dokładnie. I mnie zatkało. Chyba zacznę mu wierzyć poważnie.
wkrokufeler
Offline

Avatar użytkownika
przez ewa125 01 cze 2007, 21:26
no wlasnie mi to przeszlo ale nadal mnie ciekawi samo to zjawisko d/d. piszcie jak wiecie cos wiecej na ten temat np od swoich psychiatrow.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Depersonalizacja.Derealizacja

przez taka_ania 01 cze 2007, 22:08
wlasnie dobry pomysł-co mowili wasi lekarze na temat d/d?mi wczoraj moja psychoterapeutka powiedziala ze to zjawisko wystepuje w silnym lęku,w nieleczonych zaburzeniach lękowych,ze to napewno nie objaw choroby psychicznej-ale zaburzen psychicznych,bo zaburzenia lękowe,czyli dawniej nerwica tak sa nazywane.ze mam prawo odbierac swiat i siebie inaczej,rozni sie to od innych zaburzen "powazniejszych"tym ze mamy tego swiadomosc,dla mnie to bardzo dziwne zjawisko,zauwazylam ze przechodze przez jakies rozne etapy,teraz juz po częsci zaakceptowałam ten stan,co nie oznacza,ze cały czas chciałabym w nim byc,ale juz da sie z tym życ,nie tak jak na poczatku(gdzie bylo bardzo ciezko)!!!-mam przeswity,czasami juz w ogole wydaje mi sie ze jest normalnie,po czym az sie tego boje-bo nie wiem czy jest tak jak bylo"przed"czy jestem w tym cały czas-boje sie ze nie bede mogla tego odroznic i bedzie mi sie wydawalo,ze jest tak cały czas.teraz jestem na etapie-mysli egzystencjonalnych-po co ,na co,dlaczego,czasami to czuje sie jakbym obudzila sie z jakiejs spiaczki,albo z jakbym przespala sporo czasu-bo wszsytko takie dziwne,nijakie,obce-tak jakbym na nowo sie uczyła wszsytkiego.Pracuje solidnie nad tym zeby to zwalczyc z moja psychoterapeutka,robimy rozne eksperymenty,pomagaja,od nastepnej wizyty-zaczynamy trening schulza-ma mnie wyciszyc.
odnosnie braku"poczucia odleglosci"to mi sie wydaje,zwlaszcza wieczorami silniej,jakby wszsytko bylo na wyciagniecie reki-chociaz jest np kilka kilometrow stad,tak jakby to na co patrze to obraz,sciana przed ktora stoje...wazne ze sie uspokoiłam,ze juz nie panikuje,te lęki bardzo meczą,mam lęk przed lękiem-czyli błedne koło...
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
17 maja 2007, 14:57

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do