Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Nel 28 gru 2011, 02:28
to obserwowanie oddalonego swiata
choc nic nie jest mniejsze
mimo ze odległe
złudzenie bezkarnosci
zludzenie zludzenia
złudzenia ruchu na krawędzi wzroku
oglądanie filmu
pływanie zamiast chodzenia
jestem czy mnie nie ma....
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 28 gru 2011, 02:31
tolken24 napisał(a):od sierpnia 2010 roku po powrocie z tego cholernego rodos od pazdziernika 2010 roku zaczałem chodzic do psychoanalityczki byłem kilka razy powiedziała ze nie da rady poszedłem prywatnie kobieta młoda siksa na wstepie powiedziała" jest Pan w złym kipeskim stanie na terapie" i skierowała na grupową, która zaczałem na poczatku 2011 roku byłem 4 razy zgłosiłem sie do szpitala bo mialem mysli"s", po wysjciu ze szpitala wrocilem do rodznnej miejscowosci gdzie chodziłem na terapie do swojej wieloletniej terapeutki byłem 2 razy bo zachorowała na raka i umarła a ja po próbie "s" trafiłem do szpitala na 2 tygodnie pozniej była klinika nerwic na sobieskiego 2 miesiace i nic, nic, nic czarna rozpacz, cierpienie, cierpienie, poczucie winy lęk i kręcocy sie film z moich oczu co noc jestem na na tym rodos i co noc przezywam to na nowo i znowu i znowu i pisze scenariusze ze zawracam z drogi ze tam nie jade wyobrazam sobie ze udaje ze złamałem kostke przy tankowaniu i zawracam do domu pisze miliony scenariuszy ze tam nie jade ze znów zycie wyglada jak dawniej realnie ale czasu nie cofne moge tylko plakac a zreszta i to nie pomaga

Czyli rozpoczynałeś parę razy, nie kończąc jej.
Terapia ma być czymś stałym, bezpiecznym.
Po po prostu, tak Ci się niefortunnie ułożyło, że za każdym razem źle trafiłeś. Szkoda. Bo pewnie się zraziłeś i ciężko będzie Tobie zdobyć się znów na ten krok by rozpocząć wszystko od początku.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 28 gru 2011, 11:52
Moniko, ok a czym jeszcze może być derealizacja? Efekt zmęczenia, lęku czego jeszcze?
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Snooki 28 gru 2011, 18:46
Czy w leczeniu derealizacji skuteczna jest tylko terapia?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1045
Dołączył(a)
28 gru 2011, 13:11
Lokalizacja
Śląsk

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 30 gru 2011, 20:02
nic nie jest skuteczne ani terapia ani farmokoterapia nic a nic nadaje sie tylko w kaftan zeby sobie zył nie podciąć psychiatrii jeszcze daleko do tego by kazdemu pomóc ale to człowiek jest sam sobie winien i tyle miec wszystko i starcic wszystko w jednej chwili to gorsze niz złamac kregosłup ja /cenzura/ co sie ze mna dzieje? co ja narobiłem? nie wiem co robic czy mam sie zgłosic do szpitala? pomozcie nie chce sie zabijac i nie chce tak zyc
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Tukaszwili 30 gru 2011, 22:36
tolken24 - zgłoś się jak najszybciej do szpitala. Zrób to dla własnego dobra.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 30 gru 2011, 23:30
po co? nie chce witac nowego roku w psychiatryku wole go w ogóle nie witac ja /cenzura/ to juz drugi taki mój sylwester i ostatni nie dam rady tak zyc poprostu nie dam rady mogłem to powstrzymac to było w zasiegu moich mozliwosci ale nie madry grzes zawsze wiedział lepiej co robic zeby wracac do formy ta dysocjacja z 15 sierpnia 2010 roku była do odwrócenia ale kur... nie alkoholem pamietam wszystko z tego wyjazdu i nawet nie było tak zle jak dolecielismy a pozniej sie zachciało pic na takim słońcu durnowaty człowieku grzegorzu spieprzyłes sobie zycie na zawsze po co mam isc do szpitala? zeby w pasach mnie trzymali jak jakiegos swira? po co mi to wszystko? oczy bola mnie od patrzenia w załadku mam jakis olbrzymi kamien chodze jak robot a cierpie jak konający tuz przed smiercia niech to wszystko szlag chce mi sie wyc z bólu i wyję i bede wył za miesiac 2 poł roku rok całe zycie zjebane przez kilka drinków jak mozna było sie tak okaleczyc? mialem piekne mieszkanie studia które kochałem imprezki znajomi myslałem ze złapałem Pana Boga za nogi ale nie zachciało sie wyjazdów czekałem na te wakacje cały rok rzuciłem fajki odkładałem kazdy grosz wszystko było doskonale rewelacyjnie byłem szczesliwy leciałem z kolezanka mysłaem ze po powrocie moze bedziemy razem i co wyszło? ona podrywała włochów a ja przywiozłem chorobe nieuleczaalna w dodatku bo próbowałem lekami psychoterapia szpitalami, klinikami jeszcze przez pierwsze pół roku miałem nadzieje ze to minie ze wróce do formy jak kiedys ruszyłem z leczeniem z grubej rury leki psychoterapia sport starałem sie zyc jak kiedys i pierwszy raz w zyciu zobaczyłem co moze z człowiekiem wyprawiac jego psychika dosłownie kładła mnie do łóżka albo inaczej nie pozwalała wstac budziłem sie o 4 rano zeby mnie dłuzej jebało ale wstawałem kazdego dnia w samochód bo miejska sie nie dało i do szkoły wymiotowałem po kiblach ledwo chodziłem albo inaczej powłoczyłem nogami kolezanka za mnie robila angielski bo ja nie byłem wstanie 24 stycznia zaczeły sie napady lęku panicznego mysłaem ze serce mi stanie to był tak ogromny ból myslałem ze mnie szlag trafi nie zastyanawialem sie długo wsiadłem w auto i do instytutu na sobieskiego do tego, w którym miałem odbywac staz bo sam jestem na pschylogii klinicznej a zamiast stazu prawie zostałem pacjentem nie przyjeli mnie powiedzieli pan sie nie kwalifikuje na szpital dostałem lorafen i do domu mysłem ze gorzej juz byc nie moze to teraz bedzie tylko lepiej i co /cenzura/ znów sie pomyliłem nie dawałem za wygrana chodziłem na siłownie ale człowiek czasem nie jest w stanie fizycznie wydalać nastepnie konsultacje u swojego profesora swiatowa sława w psychiatrii diagnoza " Nie wiem co Panu jest" do szpitala wypełniłem skale depresyjnosci Becka miałem prawie maksymalnie, Profesor do mnie mówi ze jedziemy do szpitala prostu z gabinetu, ja mowie ze musze jeszcze jeden egzamin napisac, "pAN JEST SIE w stanie uczyć w takim stanie? " odpowiedziałem "Profesorze człowiek duzo moze jesli sie ma nadzieje za powrót do zdrowia" zgłosiłem sie na poczatku lutego Psychiatryk jak to Psychiatryk pełno czubów i ja wsród nich za kratami jak wiezien, odstawili mi leki bo powiedzieli ze nie wymagam farmakoterapii 2 tyg i do domu spokoju był 1 dzien hurrrra na drugi dzien kolejny atak paniki to jest cos czego bym nie zyczył najgorszemu wrogowi serce pęka z bólu olbrzymi sraszny przerazajacy lęk nie mozesz podniesc sie z łóżka i czekasz na sen bo tyle jest twojego odpoczynku i tak czekanie z godziny na godzine moze wylanych łez tarzanie sie po podłodze i znowu otwieram oczy i znów płacz i ryczenie zaczął sie semestr mysłaem jakos to bedzie aha pojechałem na rozmowe w sprawie pracy do arkadii mysłaem ze rzuce sie pod tramwaj jak stamtąd wyszedłem /cenzura/ pomysłelem biore dziekankę i wracam do domu tam jest moja mama i ona czeka na mnie no i terapeutka która mnie kiedys z tego wyciagnęła ale chwila CHOROBA TO JA I WSZEDZIE GDZIE JA JESTEM TO ONA IDZIE ZA MNA WLECZE SIE JAK SMRÓD PO GACIACH TO MOJA CHORA PSYCHIKA " wróciłem do domu oczywiscie chujowo kolejny lek który mi kiedys pomogł bo to cudo juz mnie kiedys nawiedziło 8 lat wczesniej po szpitalu myslałem ten sam lek ta sama terapeutka ten sam lekarz medycy naturalnej zabrałem sie ostro za terapie i leczenie poszedłem na szkolenie cukiernicze chcialem dostac dotacje i załozyc dzialalnosc 2 dnia wrociłem z tak wielkim płaczem a pozniej chcialem sie zabic dosłownie rozpusciłem leki i wypiłem trucizne niestety mnie odratowali na moije nieszczescie
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez alexa78 31 gru 2011, 20:02
Życzę Wam wszystkim dużo zdrowia, spokoju i radosnych chwil w Nowym Roku. Musimy być silni... nie możemy się poddawać. Trzymam za nas wszystkich kciuki i wierzę, że niedługo wyjdziemy z tego dziwnego "snu", w którym tak bardzo cierpimy. Trzymajcie się :).
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
26 gru 2011, 19:14

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez MadGregor 31 gru 2011, 23:27
Eh już sam nie wiem jak sklasyfikować mój problem ;/ Tak jak na początku przebiegu choroby (kilka lat temu) rzeczywiście zauważałem stany pasujące do dd- nawet je tak nazywałem z dokładnym opisem objawów- tak teraz praktycznie nic nie dostrzegam. Nic nie przeszło oczywiście, zubożał raczej mój krytyk, wiem że jest coś nie tak, nie potrafię dokładnie powiedzieć co. Potrafię wstać o 3 w nocy i włóczyć się po okolicy, bo nie mogę usiedzieć z tym poczuciem totalnej pustki, jednocześnie przytłacza mnie fakt że moje "wędrówki" nie mają najmniejszego sensu i nie potrafię w głowie wyznaczyć jakiegoś celu. Nie potrafię już myśleć, nie kojarzę, nie pamiętam co robiłem przed momentem, gdy jednak się wysilę czuję jedynie ucisk w okolicy płata czołowego.

Na razie tyle... Napiszcie jak Wam mija Sylwester, bo mi całkiem szybko ;)
"Nie jesteśmy żywi, więc nie możemy umrzeć.Ale nie jesteśmy też martwi.Za długo pożerało mnie pragnienie, którego nie można zaspokoić.Za długo głodowałem, czekając na śmierć i nie umierając.Niczego nie czuję.Wiatru na mej twarzy, ani rozpryskującej się bryzy, ani ciepła kobiecego ciała."
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
22 wrz 2010, 17:49

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 01 sty 2012, 03:07
Normalna derealizacja, derealizacja to nie choroba tylko bariera ochronna powodowana lękiem. Resztę sobie dopisz :P
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez MadGregor 01 sty 2012, 03:39
Ja wiem czy taka normalna skoro nie odczuwam ani lęku, ani żadnych innych emocji. Zresztą ten fakt miał swoje odbicie w orzeczeniu psychiatrycznym, na którym znalazły się m. in. cechy osobowości mieszanej. Zupełnie zbagatelizowano fakt że stan ten trwa kilka lat, wcześniej byłem absolutnie zdrowy, a człowiek nie "łapie" f60 z dnia na dzień. Myślę czy zamiast doszukiwać się niewiadomo ilu zaburzeń (zab. somatyzacyjne, dd, depresja etc) pod każdy objaw, nie byłoby właściwiej znaleźć dla nich jeden wspólny mianownik, skoro nawet etiologia nie jest jednoznaczna. Czytałem trochę o tym i w sumie wszystko to co mi dolega i co wcześniej kolidowało z opiniami lekarzy, zawierała schizofrenia prosta, szczególnie objawy negatywne. Być może np. uczucie pustki w głowie właściwe dla neurotyka, oraz te u schizofrenika różnią się między sobą, i barierą w różnicowaniu jest ta leksykalna. Choroba ma stopniowy przebieg, chorujący w tym rodzaju schizofrenicy mają częściowy wgląd w siebie, podobnie jak ja czują tylko że jest coś nie tak. Oczywiście równie dobrze mogłem się czymś zatruć, w każdym bądź razie postępów nie ma...
"Nie jesteśmy żywi, więc nie możemy umrzeć.Ale nie jesteśmy też martwi.Za długo pożerało mnie pragnienie, którego nie można zaspokoić.Za długo głodowałem, czekając na śmierć i nie umierając.Niczego nie czuję.Wiatru na mej twarzy, ani rozpryskującej się bryzy, ani ciepła kobiecego ciała."
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
22 wrz 2010, 17:49

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 01 sty 2012, 15:35
Schizofrenia jest problemem biologicznym, masz w rodzinie kogoś ze schizofrenią?? Nie doszukuj się Bóg wie czego bo pustka w głowie, pustka emocjonalna występuje w nerwicy i derealizacji (derealizacja to bariera organizmu przed światem którego się boi - dlatego nie odczuwasz emocji) Szukaj raczej tutaj jakiejś diagnozy i postaraj się znaleźć psychloga bo Ci psychiatrzy... ech :P
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez alexa78 01 sty 2012, 19:35
Cześć, znalazłam dziś w necie pewne wyjaśnienie tego co czujemy w tej naszej główce. Podaję źródło internetowe z uwagi na prawa autorskie: http://www.focus.pl/dodane/publikacje/p ... emie/nc/1/ z dnia
02/08/10

Depersonalizacja materiałem na epidemię?
Świat wydaje się inny, dziwny. Coś zmienia się w twojej percepcji, jednak nie potrafisz okreslić co. Żyjesz w ciagłym efekcie przeciwieństwa déjà vu; wszystko wokół-twoje mieszkanie, ulica na której mieszkasz, ulubiona kawiarnia- są twoimi miejscami, a jednak czujesz się jakbyś każde z nich, za każdym razem widział po raz pierwszy w życiu. Z utęsknieniem czekasz na sen, bo ten jest jedyną okazją w której wreszczcie na moment możesz przestać zadręczać się co robisz na tym świecie i jaki jest w tym cel. Rano, myjąc zeby w łazience, starasz się nie patrzeć w lustro. Wiesz, że jest tam twoje odbicie, jednak nie czujesz, że jest realne. Ciągle się monitorujesz, oglądasz swoje dłonie, sprawdzasz czy na pewno tu jeszcze są, upewniasz się czy to, co widzisz jest prawdziwe, czy słyszysz to, co jest naprawdę, czy wypowiadasz to, co mówisz. Z każdym dniem coraz głębiej utwierdzasz się w przekonaniu, że jesteś na prostej drodze do utraty zmyslów, że w końcu poprostu zwariujesz, jeśli już nie nadajesz się na oddział zamknięty.
Depersonalizacja od końca 1890 roku jest zaburzeniem psychicznym sklasyfikowanym w DSM-IV (kryteriach diagnostycznych) jako problem psychospoleczny i środowiskowy. Do głównych objawów depersonalizacji zalicza się:
§ Pdwyższony stan niepokoju
§ Uczucie nieralności (derealizacja)
§ Uczucie braku emocji
§ Uczucie obserwowania świata poprzez szybę
§ Uczucie automatu
§ Uczucie oddzielenia się od swojego ciała i procesów myślowych
§ Uczucie “pustej głowy”
§ Uczucie ciała nie posiadającego żadnej wagi
§ Uczucie życia jak w filmie
§ Uczucie odległości własnego głosu
§ Prześladujace refleksje ewolucyjne
W przeciwieństwie do innych zaburzeń psychicznych pacjent dotknięty depersonalizacją charakteryzuje się świadomoscią problemu i ciagłym zamartwianiem się czy aby nie stracił zmysłów. Ta cecha również pozwala lekarzom łatwo rozróżnić pomiędzy pacjentem z psychozą a pacjentem z zaburzeniem. Depersonalizacja nie jest i nie powoduje psychozy, ponieważ pacjent doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego stanu i z absurdalności doświadczanych wrażeń. Pacjent na przyklad nie twierdzi, że “jest automatem”, jak sformułowałby to człowiek z psychozą, lecz mowi, że “czuje się jak automat”.
Uczucie depersonalizacji i derealizacji jest całkiem naturalne i jest ono obecne na świecie od dawna, dotykając 70% populacji przynajmniej raz w życiu. Problem pojawia się wtedy, kiedy uczucie to nie jest przelotne i wywołane konkretnym doświadczeniem, lecz jest zjawiskiem stałym bądź cyklicznie powtarzającym się. Wtedy to depersonalizacja staje się zaburzeniem psychicznym.
Depersonalizacja może być zaburzeniem samym w sobie, badź jednym z symptomow innych zaburzeń, takich jak: ataki paniki, depresja,zaburzenia lękowe, zaburzenie obsesyjno-kompulsywne, epilepsja, a takze schizofrenia (jednakże w schizofrenii depersonalizacja przybiera zupełnie inną formę).
Czlowiek z depersonalizacją co prawda nie jest chory psychicznie, i czesto przez ludzi go otaczających w ogóle nawet nie jest podejrzewany o jakikolwiek problem ze sobą, jednakże zaburzenie to zmienia sposób postrzegania siebie, i ogromnie zmniejsza mozliwości społeczne. Człowiek cierpiący na zaburzenie depersonalizacji, traci całą pewność siebie, codziennie rano “modli się” by nikt do niego nie przyszedł bądź nie zadzwonił, a najgłówniejszym priorytetem dla pacjenta jest zamknięcie się w sypialni i nie wychodzenie stamtąd pod żadnym pozorem. Zmniejsza się chęć zawierania znajomości, dążenia do swoich niegdyś ustalonych ideałów, zanika sens cieszenia sie chwilą, skoro każda z nich jest nieprzyjemna i męcząca, bo depersonalizacja pożera każdą minutę życia osoby nią dotknietą.
Co wywołuje depersonalizację? Choć trudno w to uwierzyć, depersonalizacja jest tak naprawdę systemem obronnym w organiźmie człowieka. Zaczyna dzialać wtedy, kiedy nasz poziom niepokoju znacznie się podwyża. Wtedy to nasz organizm sprawia, że czujemy się nieralnie, jakby stresująca sytułacja wcale nas nie dotyczyła, co w efekcie zmniejsza poziom stresu, ponieważ czujemy się oderwani od nie komfortowej sytułacji, i poprostu przestajemy sie daną sytułacją tak przejmować. Uczucie depersonalizacji jest może i nieprzyjemne, ale w każdym razie na pewno nie jest niebezpieczne.To tylko nasz organizm stara się poradzić sobie ze stresujacą, trudną do zniesienia sytulacją.
Obecnie szacuje sie, że 3% populacji cierpi na zaburzenie depersonalizacji, a liczba osób przyznających się do zaburzenia bądź zapadajacych na nie stale rośnie. Głównym powodem jest nadmiar niepokoju w organiźmie (niekoniecznie świadomy), jednakże notowana jest coraz większa ilość przypadków cierpienia na depersonalizację po spożyciu marihuany lub innych środków halucynogennych.
Depersonalizacja ma bardzo dobre rokowania na wyleczenie, jednakże nie na każdego pacjenta podziała ta sama forma kuracji. Najczęściej jednak podawane są środki antydepresyjne, połączone z psychoterapią, lub terapią konduktywno-behawioralną i zaleceniami zwiększenia aktywności fizycznej. Wiele pacjentów pokonuje depersonalizację także na własną rękę, poprzez najprostsze w życiu zapomnienie,w pewnym sensie zaakceptowanie i zaprzestanie ciagłego użalania się nad sobą i zamartwiania, co również okazuje się być jednym z najskuteczniejszych “leków” na depersonalizację.
Zainteresowanie wokół depersonalizacji rośnie,gdyż coraz więcej osob zdaje się rozpoznawać u siebie główne objawy. Czy depersonalizacja stanie się zaburzeniem przyszłości społeczeństwa? Czy pojawia się z powodu coraz wygodnieszego, a zarazem coraz bradziej stresującego sposobu życia? Czy z biegiem czasu depersonalizacja “ma szansę” stac się zaburzeniem na miarę depresji czy schizofrenii? Jeśli tak,to czy społeczeństwo depersonalizacji może okazać się fatalne w skutkach?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
26 gru 2011, 19:14

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez intel 01 sty 2012, 20:13
Bardzo silna i lekooporna derealizacja która trwała nieprzerwanie od 4 lat i zbliżyła mnie na wyciągnięcie ręki do granicy samobójstwa znacząco się zmniejszyła wraz z ustąpieniem prawie wszystkich objawów lęku.
Potwierdza to teorię z którą się dotychczas nie zgadzałem , że derealizacja jest produktem objawów lękowych, niejako eskalacją lęku....
Mnie pomaga całkowita rezygnacja z psychotropów ( zażywam tylko lit-ale to nie psychotrop-to minerał właściwie ) oraz profesjonalna i bardzo burzliwa emocjonalnie psychoterapia ( kilka razy wyszedłem trzaskając drzwiami -potem się okazało , ze dokładnie o tak silne reakcje psychoterapeutce chodziło )
Oczywiscie skłamalbym pisząc że jestem zdrowy. Teraz jednak objawy lęku jak i derealizacji sa przejściowe,chwilowe, na zasadzie raczej kilku/kilkunastominutowych ataków. W porownaniu jednak z ponad 4 letnią nieprzerwaną gehenną lęku i derealizacji czuję się bardzo dobrze.
intel
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do