Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 17 mar 2011, 12:39
u mnie z diagnozą to był zawsze problem dla psychiatrów. Zaczęło się w wieku 13 lat od szumów w uszach i głowie zrobiono mi TK głowy i nic nie wykazało dlatego skierowali mnie do psychiatry, później miałem niby natręctwa myśli, następnie zaburzenia depresyjne, cały czas miałem przekonanie, ze nie mam kolegów, że sie wszyscy ze mnie śmieją, że jestem nieakceptowany i to zakończyło się próbą samobójczą w święta bożego narodzenia w 2002 r i dostałem skierowanie do kliniki do lublina. Tam byłem na obserwacji 12 dni zdiagnozowali zaburzenia zachowania. Jak wróciłem do domu coś się zaczęło ze mną dziać bardzo niedobrego, coś z oczami, nie poznawałem się w lustrze, miałem wrażenie, że obserwuję się z boku, nie czułem własnego ciała. Konsultowała mnie klinika w Krakowie i postawili diagnozę zaburzenia lękowo-depresyjne z cechami obsesyjnymi. Chodziłem na psychoterapię indywidualną i brałem Fevarin pomogło po około 5 miesiącach przeszło. Nikt wtedy nie zdiagnozował d\d ale ja wiem , że to było to samo, przecież znam swój organizm. Teraz to przyszło tak nagle, fakt cały lipiec chodziłem zdenerwowany, ale nie myslałem, że aż tak mi się porobi.
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 17 mar 2011, 17:56
do szpitala to juz nie pójdę na pewno bo dopiero byłem i /cenzura/ mi pomogli. Zacząłem teraz terapię indywidualną, za mną 2 spotkania. Nie wiem jak d\d mozna olać mnie towarzyszy cały czas, niezaleznie od sytuacji i miejsca gdzie jestem, mam wrazenie obserwowania się z boku i uczucia bycia jak w filmie poza tym nie czuję własnego ciała.
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 17 mar 2011, 21:59
staram się jak tylko mogę zająć czymś ale to jest cholernie trudne piotrek_d04 napisz jak u ciebie objawiała się d\d. Wiem, że terapia będzie trudna ale nie mam innego wyjścia przecież nie popełnię samobójstwa a zycie w takim stanie to nie jest zycie tylko mordownia.
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez eisenbein 18 mar 2011, 22:08
czesc dawno nie pisalam, a chcialam sie nawet pochwalic ze przez pol roku mialam spokoj zero derealki i myslalam ze juz wyzdrowialam, az tu przed swietami, znow mnie zaatakowala, znowu wszystko dziwne nierealne, a tu maz i dziecko, ktorzy sa dla mnie njwazniejsi i w sumie to ta derealka dotyvzy zawsze najblizsych, moze z aduzo flimow sie naogladalam, a terz znowu nie potrzebnie poczytalam o schizofrenii i o tym ze czlowiek traci kontakt z rzeczywistoscia i tak mnie to przerazilo ze zaczelam sie nakrecac czy to co widze to juz moj swiat czy rzeczywistosc jest to wykanczajace. znam kilku lekarzy i nigdy nikt nie powiedzial ze zachowuje sie dziwnie, czy ze czegos nie ma a ja to widze wiec gdzies w srodku wiem ze to tylko nerwica. zazywam ziolowe leki czasem relanium czasem hydroksyzyne, ale moge bez nich funkcjonowac. najbardziej sie boje zwariowania, nie wiem czy ktos kiedys pozostal w derealce na zawsze? ale mysle ze jak kiedys minelo tak przejdzie, po prostu probuje na sile zajac sie czyms innym i nie myslec, ale te mysli bombarduja mnie czasem z kazedj strony. sorryy ze tak przynudzam ale tu moge przynajmnie sie wygadac i widze ze nie jestem sama z problemem a wy jak sobie z tym radzicie? pozdrawiam
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
07 mar 2007, 13:20

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Hooligan123 19 mar 2011, 17:52
Witam
Pisze znowu o swoim problemie , bo juz sam nierozumiem tego , otoz : Mialem stwierdzona nerwice z derealizacja , zaczolem brac leki juz zaczyna sie 4 tydzien brania i dalej jest zle. Na poczatku brania lekow wogule myslalem ze ten swiat to jakis sen , koszmar , ze jest nierealny. Na szczescie po tygodniu odczulem zdecydowaną poprawe i czulem sie normalnie przez ok. 5 dni. Pozniej znowu popadlem w depresje , brak poczucia rzeczywistosci , takie jakby zaburzenia swiadomosci , ale znowu po tygodniu tych odczuc odczulem poprawe az do wczoraj. Od wczoraj znowu to samo uczucie , nie potrafie nawet wyjsc z domu bo rzeczywistosc mnie przeraza , wydaje mi sie jakbym byl w snie , ze to jest nierealne , jakies zmienione. ZAstanawiam sie wogule czy ja zyje. Tylko teraz nie odczuwam lęków i ataków paniki , ale dalej to uczucie z ktorym sobie nieradze , a do tego straszna depresja , nic mnie nie cieszy , niechce mi sie zyc , leze caly dzien bezczynnie i mam wszystko gdzes.Czy to moze byc wywolane braniem leków ? Bo kiedy niebralem ich to nie czulem ten brak poczucia rzeczywistosci tylko podczas lęku. ;( Czy to wogule mi przejdzie ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
19 lut 2011, 23:32
Lokalizacja
...

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez qqqwwweee123 20 mar 2011, 23:03
To może być efekt uboczny brania leków, ale minie, zawsze mija. I pamiętaj że nie ma jednego cudownego leku:).
Największym wrogiem jest mój strach...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
30 sty 2011, 02:20

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Guzik 20 mar 2011, 23:49
Mam takie pytanie... czy w czasie derealizacji mieliście wrażenie takiego mydłowego widzenia? Nie wiem jak to określić ale poza tą obcością, tą jakąś płycizną i dalą i nie czuciem to widzenie jakieś niby ostre ale takie że w sumie nie wiadomo czy to oko się jakoś rozkleja czy jak? Przypominając sobie moje ostatnie stany derealizacji nie wiem czy ta mglistość to taka mgła wspomnienia czy wtedy też mogłam mydłowo widzieć? Naprawdę nie wiem jak to opisać ale jeśli ktoś to przeżył to pewnie wie o czym mówię.
Bo ostatnio miałam takie mydło, cały dzień, przy tych czuciach wszystkich, i to było takie nieprzyjemne, myślałam że mam może stare soczewki więc wyrzuciłam ale to nic nie dało, i zaczęłam się bać że zepsuły się mi oczy ale jak się obudziłam następnego dnia to już było ok.... to też może być w pakiecie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 19_latek 21 mar 2011, 13:40
Guzik,

Tak, mam wtedy zaburzenia widzenia.
19_latek
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Madzialenka 21 mar 2011, 15:22
Witam! Czy poza tym okropnym uczuciem mieliscie jeszcze bóle i zawroty głowy?
Offline
Posty
422
Dołączył(a)
07 kwi 2009, 14:00

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez frytka 21 mar 2011, 20:06
Zamglone widzenie jak najbardziej, chociaż ja bym to nazwała złudnym widzeniem bo nigdy nie jestem pewna czy na pewno coś widzę czy się mi tylko wydaje... bóle głowy i zawroty - od dłuższego czasu owszem towarzysza nie proszone... zawroty to raczej jakby mój duch upadał, ale ciało stoi - choć czasem i kolana nie wytrzymują tego kulululu i żołądek też.... a z nowości - czuję się wielka, ogromna w małych pomieszczeniach, jakbym ledwo się tam mieściła... ale to może mieć powiązanie z innym zaburzeniem :?
Anioły są wśród Nas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
936
Dołączył(a)
24 cze 2010, 14:53

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Guzik 21 mar 2011, 21:10
jeny co za syf! a jak wszystko dookoła rośnie tak bardzo przerażająco? Tak że boje się że zostanę zgnieciona? że ten ogrom się rozpęcznieje w nieskończoność? co to za dziwne czucia?
Zawrotów nie znoszę, bo takie zawroty zazwyczaj powodują u mnie mdłości, zwyczajnie jest mi niedobrze i mam jakieś problemy z równowagą, albo raczej nie mam bo się nie przewracam ale boje się i chodzenie jest takie dziwne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 21 mar 2011, 22:12
dla mnie wszystko jest dziwne i chodzenie i nie chodzenie, leżenie, pisanie na komputerze, ten pan w lustrze, mama jakaś taka dziwna, ludzie dookoła, świat który skądś znam . I tylko taka jedna myśl po głowie się pląta zażyć wszystkie leki psychotropowe które mam i zasnąć na zawsze. Wczoraj doszedłem do wniosku, że już nie dam rady, że w najbliższym czasie popełnię samobójstwo. Powtarzam sobie, że juz nigdy nie będe cierpiał, ze tyle osób to robi. Moim idolem stał się Heath Ledger, który przedawkował leki ciągle o nim myślę.
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez P10tr3k 22 mar 2011, 00:04
wiesz nie chce tu wejść na tak zwane pole minowe i ci coś źle poradzić więc proszę nic takiego nie rób ;) zastanów się dlaczego takie osoby jak ty i inni tu zgromadzeni miały by się zabijać?! jesteśmy do cholery wyjątkowi i czujemy, widzimy wiele więcej niż taki zwykły kowalski, i inne puste blondynki ze się tak wyrażę, trzeba wiedzieć pozytywne strony takiego stanu rzeczy i trzeba z tym żyć jest wiele na świecie ludzi z problemami też im jest ciężko ale trzymają mam nadzieje że ci przejdzie, bo jak to kiedyś ktoś powiedział za kilka lat gdybyś już ochłonął podziękował byś miliard krotnie osobie która cie od tego ustrzegła... szukaj POZYTYWNYCH inspiracji ;]
Najważniejsze jest to że kiedy was to dopada, zawsze ale to zawsze jest to NL tej lub innej postaci tylko panika wam wciska na siłe że to nie to nie jest to jestem chory co się dzieje itd itp :DDD, a jak wiadomo na panice można polegać jak na...
naprawdę polecam żebyś znalazł sobie osobę do której możesz się twarzą w twarz wygadać bardzo dobra ewentualnością jest psycholog chodź regularnie po kilku-kilkunastu wizytach ciśnienie ujdzie i będzie raz lepiej raz gorzej ale zawsze w górę. :))) gadaj dosłownie o wszystkim i o niczym wypuszczaj z siebie te ciśnienie które rozwala od środka. też tak mam po prostu człowiekowi się przepier*ala we łbie, serio ;p.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
04 mar 2011, 23:23

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez puma25 23 mar 2011, 12:59
tolken24, wydaje mi się, że każdy z nas pomyślał o samobójstwie chociaż raz podczas trwania choroby. ja myślę, o tym chociaż raz dziennie jak mnie nachodzi kryzys. ale później dochodzę do wniosku, że tyle szczęśliwych rzeczy się wydarzyło w moim życiu, że jeszcze milion więcej może się wydarzyć. chociaż trudno w to uwierzyć to trzeba sobie to wmawiać nawet na siłę. poza tym na pewno masz dla kogo żyć. w nerwicy jesteśmy tak egoistyczni, skupieni tylko na swoich objawach, że możemy nie zauważać innych ludzi, którzy cierpią razem z nami.
p.s. mam pytanie do osób mających depersonalizacje. czy macie coś takiego, że dziwicie się z samego faktu swojego istnienia? nie wiem jak to opisać....że boicie sie jakby tego, że istniejecie? a to jak mówicie i funkcjonujecie wydaje sie wam takie sztuczne, wręcz teatralne?
bo mam tak, zwłaszcza rano, i już sama nie wiem czy to depersonalizacja, czy coś innego....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
11 lut 2011, 15:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 27 gości

Przeskocz do