Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez weronika 04 mar 2011, 15:51
tolken24 ja miałam identycznie jak ty i to była depersonalizacja, miałam wrażenie, że wiszę nad własną głową i oglądam wszystkie swoje ruchy, słucham słów z boku i wydawało mi się, że oglądam kogoś obcego, sama dla siebie byłam obcą osobą, wymawiałam swoje imię i nie mogłam przekonać swojego mózgu, że to ja, od luster uciekałam, bo nie mogłam znieść patrzenia w nie, oglądałam swoje ręce i nie czułam , żeby były moje, a myśląc wieczorem o swiom dniu, nie mogłam zaskoczyć , że to wszystko mi się wydarzyło, słowo JA doprowadzało mnie do rozstroju tak jakbym przestała po prostu znać znaczenie tego słowa, a to wszystko powodowało we mnie nieustanny lęk w każdej sekundzie mojego dnia.
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez puma25 04 mar 2011, 16:42
Thazek,co się dzieje? jeszcze niedawno mnie pocieszałeś, a teraz masz załamke?
ja już miałam kilka normalnych dni, przestałam zwracać uwagę na objawy i skupiałam sie tylko na tym co mam do zrobienia, próbując ciągle urozmaicać sobie czas i miałam kilka naprawdę normalnych dni.ale oczywiście nigdy nie może być idealnie bo wróciły mi nocne lęki, tak mocne, że śpię najwyżej 2 godz :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
11 lut 2011, 15:56

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Thazek 04 mar 2011, 16:47
puma25, Życie ogólnie jest do dupy... nie chce mi się o tym pisać...
Thazek
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez P10tr3k 05 mar 2011, 00:16
hmm pomyślałem że napisze od tak żeby się wypaplać na forum:

-Szczerze uważam że nerwica z jednej strony mnie "ciekawi" i nie jest to dobre słowo aby to określić ale niech będzie, jest to jakieś wyzwanie, człowiek ma inne spojrzenie na świat i w końcu gdy już wygram będę mógł powiedzieć sobie w życiu JESTEM TWARDY lecz z drugiej strony jest to dla mnie cierpienie. Poprostu mówię tak: w końcu czemuś to ma służyć.
-Trzeba wykształcić w sobie tak zwana rozkmine jak "ułaskawić" lęk nie uciekać i nie walczyć. Nic nie robić, położyć się w łóżku i chilloutowac jak rasta z jamajki :D wziąć coś do np: do szamy żeby się czymś zająć włączyć sobie muzyczkę jakaś wesołą :)
-Nerwica lękowa hmm łatwo jest się zaszufladkować jak to ktoś kiedyś powiedział, to że się boicie a jaki człowiek się nie boi jedni mają tiki nerwowe w oczach, ale trzeba sobie uzmysłowić że "Pan niepokój" nie jest straszny to wasz przyjaciel którego odrzucacie i on daje się zobaczyć "prooosze zajmij mnie czymś" a my uciekamy a na co on wraca i znów. Nie ma co się denerwować wyobraźcie sobie go nadajcie mu kształt i pozytywne cechy (broni was przed zrobieniem głupich rzeczy np: jazdy na nartach bez doświadczenia z mega dużej góry) "powiedzcie mu", "pomóż mi teraz np: mile zasnąć"
-Życie nie jest do dupy tylko nie możemy w danej chwili się odnaleźć. Byłbyś teraz zdrowy i siedział byś na plaży czułbyś się niesamowicie świetnie, robiłbyś coś co naprawdę uwielbiasz z wymarzonymi znajomymi i gdyby ktoś by ci pokazał ciebie w tym stanie poprostu nie uwierzył byś że coś takiego może się z "nim" stać.
-Akcja z lustrem hmm... tez to znam podchodzisz do lustra (niby ci się lekko kreci w głowie a ty myślisz już że to nie wiadomo co, bo wiesz że masz jakieś tam stany i sobie wkręcasz) i dostajesz takiego wyobcowania, raz sobie tak wkręciłem ze po prostu myślałem że "odlecę" ale opanowałem myśli, zaraz zaraz przecież to tylko moja panika.
-Pokładanie nadziei w Bogu dobra rzecz :), nie wierzysz ? to spójrz na świadomość ludzką i teraz myślisz że Boga nie ma?! ;p

Moim zdaniem najlepiej mieć wszystko w dupie i olewać i wyśmiewać każdy strach który stoi przed tobą. :pirate:

wiem pierdziele jak potłuczony :P :lol:

Polecam: http://moja-nerwica.republika.pl/
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
04 mar 2011, 23:23

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez puma25 05 mar 2011, 14:53
też zauważyłam, że najlepiej te lęki i wszystkie negatywne uczucia po prostu olewać. nie walczyć ale racjonalizować w jakiś sposób i mówić sobie w myślach, że nic mi nie będzie bo to tylko moja wyobraźnia która nie ma pokrycia w rzeczywistości. robię tak od dłuższego czasu poza tym staram się czymś zajmować myśli na siłę:książką, filmem (byle nie jakimś pokręconym, David Lynch odpada :) ), spotkania ze znajomymi.i bywa, że lęki, depersonalizacja itd naprawdę znika!chociaż na krótką chwilę.
ale niestety to i tak nic nie daje, bo przecież ciągle PAMIĘTAM.musiałby mi ktoś wykasować pamięć żebym zaczęła myśleć normalnie, jak ,,dawna Ja". dlatego mam wątpliwości, czy to kiedykolwiek przejdzie, skoro i tak siedzi w naszych głowach.i wystarczy sbie o tym przypomnieć, żeby wszystkie uczucia wróciły...
P10tr3k, dobrą stronkę poleciłeś, też z niej korzystam:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
11 lut 2011, 15:56

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez P10tr3k 05 mar 2011, 15:13
"musiałby mi ktoś wykasować pamięć żebym zaczęła myśleć normalnie". hehe, dokładnie tak samo uważałem :). Pamięć, jeśli ją dobrze wykorzystamy może być jak "szczepionka" jesteśmy już odporni tylko "musimy wytworzyć odpowiednie przeciwciała :D" to tylko wspomnienie nas paraliżuje. ;]
Mieliśmy już jakiś czas tę chorobę więc wystarczy doświadczeń, teraz trzeba wyjść na prosto ze bagażem tego czego się nauczyliśmy i nie zważać co było za nami bo do tego już nigdy nie wrócimy i dobrze!

Powodzenia i uśmiechu na każdym kroku. Trzeba non stop ładować w siebie dawkę dobrego humoru. :)
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
04 mar 2011, 23:23

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez weronika 05 mar 2011, 15:55
Nerwica nie przejdzie na stałe , nie oszukamy jej zajmując się czymś ciekawym, jeśli nie przepracujemy źródeł i przyczyn naszych objawów, z których możemy kompletnie nie zdawać sobie sprawy, jeśłi ich nie odreagujemy(co może zajmować sporo czasu)przy pomocy terapeuty nie uświadomimy sobie pierwszych przyczyn naszej choroby, nasz organizam będzie nam ciągle wysyłał jakieś znaki, czy to w postaci lęku czy depersonalizacji, że gdzieś nasza psychika nazbierała sobie konfliktów, że jest coś nie tak, bo lęk,czy bóle somatyczne to po prostu sygnał ze strony naszej psychiki, że w którymś momencie nawarstwiło się dużo konfliktów w nas, dużo przeżyć z którymi nie poradziliśmy sobie, dużo błednych wyobrażeń na temat życia, siebie i świata, kiedy to wszystko się przepracuje objawy zaczynają powoli ustępować i w końcu zaczyna się żyć zupełnie normalnie.
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez martenzyt 06 mar 2011, 06:35
Nie załamujcie się! Miałem wszystkie możliwe objawy nerwicy. Przechodziłem po kolei przez wszystko. Nic mnie już nie zdziwi. Doświadczałem stanów o jakich mowa w powyższych postach. Teraz jestem już zdrowy. Wszystko jest ok. Uczucia wróciły. Otrząśnijcie się! Wiem, że łatwo powiedzieć, ale chyba rzeczywiście jedyna skuteczna metoda to olewać to. Oczywiście można się wyleczyć psychoterapią, ale trzeba trafić na bardzo dobrego specjalistę. A o to w Polsce raczej nie łatwo. Mam taką teorię na temat tej całej nerwicy. Myślę, że bierze się to wszystko ze strachu przed przyszłością. Zauważcie, że zdecydowana większość chorujących to ludzie młodzi (ok. 23 roku życia). To wiek, w którym determinujemy naszą przyszłość. Wiek kluczowy. Przeanalizujcie wasze życie i dotrzyjcie to tego, co Was niepokoi, co próbujecie ukryć przed samym sobą. I za wszelką cenę spróbujcie to zmienić, a wtedy będzie duża poprawa. Ale żeby znaleźć w sobie siłę do walki, trzeba nauczyć się radzenia sobie z tym gównem. Po pierwsze zdajcie sobie sprawę, że NA PEWNO nie oszalejecie. Po drugie Wyróbcie w sobie nawyk olewania d/d. Na to potrzeba czasu. Nie przejmujcie się! Każdy z Was doczeka kiedyś dnia, w którym będzie się śmiał z tych wszystkich wkrętek. Ja sam miałem nie jeden raz tak chore myśli, że aż się sam sobie dziwiłem. Polecam też Deprim. Mnie pomagał. Trzymajcie się i pamiętajcie: NIE WOLNO WAM SIĘ PODDAĆ!
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
04 lip 2009, 01:53

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez nietoperz002 06 mar 2011, 14:34
Ehhh... ja tez mam te stany.Strasznie to meczace.Z tym ze ja mam jeszcze takie dziwne uczucie w głowie jakbym czuł swoj mozg :P Tak jakby jakaś psychoza,jakby mi się w głowie kręciło.Czuję jeszcze takie mrowienie w głowie...Chyba tez tak ktoś miał? Najlepsze jest to ze nie jestesmy sami.Są nas miliony i musimy się nauczyc z tym zyc.Z czasem moze samo przejdzie :)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
27 lut 2011, 23:52

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez P10tr3k 06 mar 2011, 15:26
@martenzyt Dobrze gada, lać mu wódki :D :)
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
04 mar 2011, 23:23

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 06 mar 2011, 15:48
Mam pytanie do Weroniki. Po jakim czasie Tobie przeszło i czy w ogóle to przechodzi bo ja już tak żyje od 7 miesięcy. To najgorszy okres mojego życia, nie umiem z tym żyć. Brałem już mnóstwo leków, byłem w szpitalu i nic tak jak było tak jest nadal.
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez weronika 07 mar 2011, 15:40
Cześć Tolken! Ja osobiście nie wierzę,że prawdziwa, zdiagnozowana, wieloletnia nerwica może przejść sama, a jej przyczyny tkwią często w naszym dziecińswie i są to sprawy, które pozostają poza naszą świadomością, bardzo często są wyparte i nie ma możliwości, żebyśmy zdali sobie z nich sprawę sami. To jest tylko moja opinia, oczywiście nie każdy musi się ze mną zgadzać.Miałam nerwicę około 4 lat, z tego 2 lata nieustannej depersonalizacji w każdej sekundzie dnia i nocy, bo w nocy prawie nie spałam, brałam masę najcięższych leków, leki bardzo pomagały, tłumiły objawy, ale to najgorsze (dla mnie depersonalizacja) ciągle było. Dla mnie moje życie się wtedy skończyło, co dnia zastanawiałam się, czy może chociaż nie będę musiała dożyć późnej starości, że może chociaż umrę wcześniej i wtedy spróbowałam terapii indywidualnej jako ostatniej szansy. Zawzięłam się strasznie, przez półtora roku, co tydzień, jeździłam co sobotę 80 km do Wrocławia, przebijałam się przez całe miasto,płaciłam 80 zł, kompletnie nie wierząc w to, żeby to coś pomogło, terapia wydawała mi się czymś debilnym. Musiałam rozmawiać na teamty, które wydawały mie się kompletnie nieistotne dla mojego stanu i dla mojego życia, terapeutka wydawała mi się szurnięta z tymi swoimi pytaniami i ...po pół roku depersonlizacja zaczęła przechodzić i przeszło wszystko, co najgorsze, lęki, natręcwa, nie mam tego od 3 lat, mało tego, co dnia dziękuję Bogu, że miałam nerwicę i podjęłam terapię, gdyby nie to, nigdy nie dowiedziałabym się kim jestem, nie umiałambym żyć tak jak teraz i być w pełni szczęśliwą, to najlepsza decyzja, jaką w życiu
podjęłam. Jest jeden problem, terapeuta musi być prawdziwym profesjonalnym specjalistą, tę kobietę poleciła mi [url=http://ranking.abczdrowie.pl/c/27,psychiatra]psychiatra[/url], jeden z największych autorytetów we Wrocławiu, zanim ją znalazłam, zwiedziłam kilku lekarzy i psychologów i wiem, że o dobrego fachowca jest ciężko, jednak to jedyna rada, jaką dałabym każdemu , znaleźć specjalistę i podjąć długotrwałą terapię, takie jest moje doświadczenie, pozdrawiam wszystkich mocno, trzymajcie się.
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez LukLuk 07 mar 2011, 23:46
tolken24,
przechodzi ..
jak się z tym oswoisz. jak stanie Ci się to obojętne. jak przestaniesz o tym myslec. u mnie to trwało ok. pół roku, dzień w dzień .. w pracy i w domu.
Do tego biore nadal leki, chodzę do lekarza, czytałem na ten temat w ksiązkach/ na forach, przeżyłem już nawet akupunkturę .. wszystko po troszeczku i udało się z tego wybrnąc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
430
Dołączył(a)
12 lip 2010, 17:42

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez carlos 08 mar 2011, 00:15
Ja mam chyba nawrót DD... Nie czuję się realnym, świat jest dla mnie nierealny. Najgorsze jest kiedy zaczynam o tym myśleć, np teraz. Zastanawiam się kim, po co i dlaczego istnieje. boję się tego, swojej percepcji. Myślę, że to jakaś iluzja, w dodatku czuję się w tym dziwnie. Narasta we mnie lęk i boję się zawsze, że jak dopadnie mnie atak, w którym się poddam i zadzwonię po karetkę albo wezmę leki, to znaczy, że już nie ma dla mnie pomocy i jestem wykręcony z "psychozy życia" na zawsze. Boję się.. Macie podobnie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 39 gości

Przeskocz do