Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 19_latek 16 lis 2010, 10:45
Kanashimi,
Najgorzej jak mnie lapie gdzies w centrum handlowym czy cos, czuje sie jakbym spal i moge robic co chce bo przeciez i tak spie. Boje sie ze kiedys zrobie cos glupiego choc tak na prawde to tylko strach.
19_latek
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Polanka 16 lis 2010, 15:58
Ja czuję non stop napięcie, u mnie przerodziło się to tak że nawet jak jestem spokojna i są chwile że czuje sie dobrze to jakiś niepokój i tak zawsze ma miejsce. Cos klebi sie w moim umysle 24 na dobe. Mozna zapomniec juz o stanie jak to jest byc normalnym, az ciezko mi to sobie wyobrazic. Bo nigdy nie bylam w pełni zdrowa. Wmawialam sobie 4 lata ze jestem zdrowa i "żyłam" staralam sie zyc normalnie ale to tylko pogorszylo moj stan bo na siłe chcialam wyzdrowiec zmeczona terapiami..a jednak..trzeba zyc ze swiadomoscia choroby do konca zycia bo to tylko daje szanse ratunku. Nie mozna jej przeczyc, mowic ze jest sie zdrowym i nigdy juz nie wroci bo rozczarowanie moze boleć potrójnie.
mateusz2100 a ty jak wyzdrowiales w takim czasie???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
150
Dołączył(a)
16 cze 2008, 13:03

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez mateusz2100 16 lis 2010, 21:49
Hey Polanka ja sie zmagalem z nerwica od 2001r. teraz po lekach itd jest juz bardzo dobrze ,lecz najgorsze objawy wyleczylem w 6 mies za po9moca rexetinu i lerivonu. Teraz czuje sie b.dobrze,ale jest jeden minus w duzych sytuacjach stresowych i problemach poajawia sie lek normalny czlowiek radzi sobie z tym jakas jedna pozytywna mysla a un a lek nakreca lek i kolo sie zamyka. Po prostu nauczylem sie z tym zyc ,ale nadal uwazam sie za osobe chora ... Dbam o to by sie nie denerwowac , biore duzo magnezu z B6 pamietajcie o tym to tez bardzo wazne. A co Ci teraz najbardziej dolega? Calodniowy niepokoj? Derealizacja? Kal dlugo to masz? Przez co masz te objawy przezylas jakas traume? Czy tez np. bralas narkotyki bo u mnie pierwsze objawy zaczely sie wlasnie po tym drugim. Miedzy rokiem 2001-2004 bylo dobrze pozniej latem 2004 doswiadczylem pierwszy raz napadu leku wazne to zapomniec o tym. I jakos tak od 2005 do 2008 jakos to bylo nadal bez lekow. Pod koniec 2008r. mialem wypadek samochodowy na szczescie nic sie nikomu nie stalo ,ale przezylem traume nekaly mnie wyobrazenia o smierci itd, jak to sie moglo skonczyc no i wtedy zaczela sie taka jazda ze masakra mialem tak silne dd ,ze nie potrafie tego opisac czulem sie jak bym byl z innej planety. Wiem jedno da sie z tym wygrac. Glowa do gory bedzie dobrze. Zycie jest tylko jedno wiec trzeba je godnie przezyc. Wiem,ze slowa ze strony bliskich typu ,,wez sie w garsc, ogranij sie itd nie pomaga" nacisk i presja jeszcze to pogarsza ja tak mialem z moja byla kobieta przytulala mnie plakala i prosila boga ,zeby jej oddal moja osobe bo po prostu bylem cialem a dusza wyparowala. Nadal miewam gorsze dni ,ale naprawde da sie do tego przyzwyczaic i normalnie funkcjonowac. Pozdrawiam
"tez z tym walczyłem" ..... da sie z tym wygrac

Wiem, że czasami bywa źle, ale zapamiętaj jedno – po każdej ciemnej nocy przychodzi jasny dzień. Więc nieważne, jak jest, wypnij klatę, trzymaj głowę w górze i poradź sobie z tym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
11 maja 2007, 15:49
Lokalizacja
Poznan

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Kanashimi 17 lis 2010, 00:31
19_latek napisał(a):Kanashimi,
Najgorzej jak mnie lapie gdzies w centrum handlowym czy cos, czuje sie jakbym spal i moge robic co chce bo przeciez i tak spie. Boje sie ze kiedys zrobie cos glupiego choc tak na prawde to tylko strach.


No tak. Mnie też czasem derealizacja łapie w najmniej oczekiwanym momencie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
01 sty 2010, 21:13
Lokalizacja
Warszawa

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Guzik 17 lis 2010, 15:35
Jak mnie łapie to coś podczas jazdy samochodem to właśnie to śnienia czucie jest chyba największym zagrożeniem. Ja widzę samochody ale to nic, mnie to nie przeszkadza bo to takie się nie dziejące i pakuję się prosto pod nie, teraz jeżdżę tylko z instruktorem więc on zawsze hamuje i się pyta co się ze mną dzieje a ja nie potrafię wytłumaczyć, nie powiem że mnie wyrzuciło w inną przestrzeń, że nie wiem co się dzieje bo nie czuję nic, nawet siebie o samochodzie nie mówiąc... jutro mam kolejny egzamin i nie chcę tego syfu czuć! :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Kanashimi 17 lis 2010, 18:48
Guzik napisał(a):Jak mnie łapie to coś podczas jazdy samochodem to właśnie to śnienia czucie jest chyba największym zagrożeniem. Ja widzę samochody ale to nic, mnie to nie przeszkadza bo to takie się nie dziejące i pakuję się prosto pod nie, teraz jeżdżę tylko z instruktorem więc on zawsze hamuje i się pyta co się ze mną dzieje a ja nie potrafię wytłumaczyć, nie powiem że mnie wyrzuciło w inną przestrzeń, że nie wiem co się dzieje bo nie czuję nic, nawet siebie o samochodzie nie mówiąc... jutro mam kolejny egzamin i nie chcę tego syfu czuć! :(


Kurczę, to niedobrze. Mam nadzieję, że będzie lepiej :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
01 sty 2010, 21:13
Lokalizacja
Warszawa

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Guzik 17 lis 2010, 20:05
Kanashimi napisał(a):
Guzik napisał(a):Jak mnie łapie to coś podczas jazdy samochodem to właśnie to śnienia czucie jest chyba największym zagrożeniem. Ja widzę samochody ale to nic, mnie to nie przeszkadza bo to takie się nie dziejące i pakuję się prosto pod nie, teraz jeżdżę tylko z instruktorem więc on zawsze hamuje i się pyta co się ze mną dzieje a ja nie potrafię wytłumaczyć, nie powiem że mnie wyrzuciło w inną przestrzeń, że nie wiem co się dzieje bo nie czuję nic, nawet siebie o samochodzie nie mówiąc... jutro mam kolejny egzamin i nie chcę tego syfu czuć! :(


Kurczę, to niedobrze. Mam nadzieję, że będzie lepiej :)


Martwi mnie jeszcze to że po lekach które lekarz mi dodatkowo przypisał nie radzę sobie w samochodzie, i czymkolwiek jest zaburzenie sprawności psychofizycznej to ja to mam! te leki tłumią lęk, i czuje się dobrze i funkcjonuję i nie wiem kiedy ostatnio miałam taką nieznośną derealizację (czy u Was też przychodzi w różnym stopniu? czujecie jakieś poziomy?) ale za kierownicą to tragedia, może te leki działają jakoś na to że ten stan mnie nieogarnia , wtedy było by super gdyby to zlikwidowały bo mogła bym jeździć spokojnie ale właśnie nie idzie to jakoś na tych lekach. Tragiczność.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Derealizacja?

przez kass18 18 lis 2010, 03:05
Witam!

Od ponad roku zmagam sie z nerwica. Z typowymi objawami typu, kolatanie serca, oslabienia, krecenie się w głowie, napady lęku, mrowienie kończyn- dałem sobie rade i mineły.

Ostatnim czasem coraz częsciej zdarzają mi się stany lekkiego otępienia, wyobcowania, jakbym był ospały.

Czy to może byc derealizacja badz depersonalizacja?

Czy użytkownicy forum też miewają takie rzeczy?

Dziekuje z góry za odpowiedzi.
Ostatnio edytowano 18 lis 2010, 11:12 przez Gość, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Połączone z istniejącym tematem.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 lip 2009, 13:07

Re: Derealizacja?

Avatar użytkownika
przez bamvalo 18 lis 2010, 08:45
Derelka przede wszystkim, mniam
Późno w nocy mąż Francuz dobiera się do żony Francuzki: Nie teraz Jean, jestem taka zmęczona. Zostaw w szklance, rano wypije.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
341
Dołączył(a)
16 kwi 2010, 23:14
Lokalizacja
Białystok

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Misiek_NL 20 lis 2010, 22:50
kass18, Ja też mam czasem takie stany... To derealizacja
Misiek_NL
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez monster0 25 lis 2010, 18:46
Hej.
Jestem w najgorszym swoim położeniu. Tzn. leżę większą część dnia w łóżku bo nakręciłem się objawami DD i cały czas się powiększają. Nic mi się nie chce. Zażywam od 4 dni Paxtin. To dobry lek żeby wyciszyć objawy?

W ogóle czy po antydepresantach zacznie mi się chcieć działać czy cały czas będzie od niechcenia? Tak samo z mrowieniem ciała. Leżąc często czują jak całe ciało mi mrowi, czuję się tak jakbym trzymał przy sobie pracującą sprężarkę ;/
monster0
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez flare 25 lis 2010, 23:15
Witam wszystkich
na wstępie powiem, że czytając wszystkie wpisy na tym forum a szczególnie w tym temacie, czuje w sumie jakiś lekki przypływ nadziei.

Właściwie nie wiem od czego zacząć. Od pewnego czasu (ciężko mi powiedzieć, ale myślę że trwa to z coraz większą intensywnością jakieś pół roku?) czuje się całkowicie nierealnie. I nie jest to w ten sposób, jak piszą niektórzy, że "gdzieś będąc nagle czuje to uczucie". Tak jest cały czas. Bez przerwy. Nawet gdy robię coś, wykonuję jakąś pracę, to trwa. Dopiero od niedawna objawy nasiliły się w ten sposób, że zdecydowałem się na terapię. Czekam do środy, ale zdaję sobie też sprawę, że najwięcej zależy ode mnie. Strasznie chcę z tym wygrać, nawet nie tyle dla siebie, co dla swoich bliskich, którym chce pomóc, a nie mogę bo jestem sam zatrzymywany przez swoje lęki i różne dziwactwa. Co prawda nie wiem jakie schorzenie mam, strasznie bałem się, w sumie nadal się boje, że to być może schizofrenia (moja babcia chorowała, w dodatku paliłem dużo marihuany (myślałem na początku że te objawy to przez to, zreszta na pewno miało swój udział, wiec rzuciłem i nie pale 9 tygodni) i ogółem byłem zawsze raczej wrażliwą i słabą psychicznie osobą), ale staram się to odrzucić od siebie, bo z tego co wyczytałem mając świadomość choroby (bo tak to nazwę) chyba nie jest tak źle i wszystko wskazuje na to, że to raczej nerwica.
Właściwie jest za wiele aspektów i czynników, które mógłbym tu opisywać (pewnie jak każdy z was kto pisze na tym forum z podobnymi problemami), więc zadam konkretne pytanie
Jak z tym walczyć, to jest z derealizacją, próbuje sobie mówić, że przecież to mi "się tylko wydaje", że jest w porządku, właściwie nikt z zewnątrz nie zauważa tego, więc staram się myśleć że jest ok, ale ciągle męczy mnie to że czuje się wyrwany z tego świata. Wiem, że piszę o tym w kółko, ale trochę mnie załamuje to, że niektórzy pisza, że mają tak czasem, a u mnie to trwa permanentnie. Po jakim czasie bede mógł zauważyć poprawę, czy muszę się ciągle starać i przezwyciężać i próbować, czy może walcząc z tym w ten sposób tylko się pograze? I przede wszystkim czy ktoś tak miał w takim stopniu jak ja?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
05 paź 2010, 16:12

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez khaleesi 26 lis 2010, 22:21
Nie wiem czy to akurat to ale odczuwam świat który mnie otacza czasem jakbym odpływała .
Idę przykładowo ulicą ale wszystko jakby w zwolnionym tempie. Bardzo dziwne uczucie.
A czasem też mam tak ,że idąc ulicą patrzę niczym koń w chodnik jakby z obawy ,że ktoś przejrzy moje myśli. Ciekawi mnie czy ktoś jeszcze tak ma . :angel:
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Onel 27 lis 2010, 00:13
flare jesli to Cię pocieszy choć trochę (bo Ty mnie pocieszyłeś) to powiem Ci, że ja też mam derealizację non stop :( Trwa to już 3 miesiące. Na poczatku bylo lajtowo, potem przyszło apogeum, że doslownie myślałam że już po mnie, że umarlam i nawet nie zdaję sobie z tego sprawy (to brzmi głupio ale tak się wlaśnie czułam). Miniony tydzień (calutki tydzień) był miłą odskocznią, bo czułam się prawie normalnie, prawie, bo jadąc autobusem do domu prawie godzinę, zawsze najdzie mnie pytanie "czy ja to jeszcze mam?" i wtedy wszystko zaczyna się nakręcać, najlepiej wtedy nie myśleć o tym za wszelką cenę. Dzisiaj jednak znów się zaczyna :( Poszłam do kina i wystarczyło kilka minut w połmroku i od razu włączyl mi się realistyczny sen, którego nie mogę się pozbyć do tej pory...a było już tak pięknie :( Mimo, że staralam się myśleć o czymś innym...nie wychodzi;/ Wraz z czasem zauważam coraz to inne objawy tego gówna, była już też depersonalizacja, której na początku nie miałam, potem doszły myśli egzystencjalne i uczucie bezsensu wszystkiego (po co człowiek w ogole istnieje, po co żyje?)...obecnie najgorsze jest to, że kiedy pomyślę o tym co robiłam 10 minut temu wydaje mi się to nieprawdziwe. Byłam w kinie 5 godzin temu a wydaje mi się to jakimś pieprzonym snem, albo wspomnieniem, ktore wydarzyło się wieki temu...koszmarne uczucie.
Nie byłam jeszcze u psychiatry, zawsze jak mam apogeum śnienia obiecuję sobie, że pójde, ale...boje się diagnozy...potem się ucisza i znów odwlekam wizytę z nadzieją, że poprawa przyszla na dobre...
Boję się, że zwariuje, a już wolalabym chyba umrzeć niż nie być świadomą własnych myśli, wlaśnego życia...przeraża mnie to...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
06 paź 2010, 14:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do