Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez oooooooooooo 19 lip 2010, 19:21
nikomu nie powiedzialm co mi dolega,boje sie ze mnie wysmieja albo powiedza ze jestem chora psychicznie,chociaz zyje z ttym juz bardzo dlugo to ludzie nie zauwazyli ze cos ze mna jest nie tak,a u ciebie jak jest??powiedzialas komus o tym oprocz lekarzowi oczywiscie??takie zawroty jak ty piszesz to tez mam bardzo czesto.powiedzialabym ze nawet klika razy dziennie.u mnie to wszytsko trwa juz kilka lat z amymi przerwami,ale ta depersonalizacja pojawila sie dopiero kilka miesiecy temu,i teraz wiem ze to samo nie minie,albo minie znow na jakis czas a potem powroci znow
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
17 lip 2010, 11:06

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez martu 19 lip 2010, 19:26
oooooooooooo, tak ja powiedziałam rodzinie ale tylko najbliższej, mama mi bardzo pomaga , rozumie mnie takze moj chlopak na ktorego moge liczyc, ale to jednak my czujemy to najbardziej i innym nie jest tak od razu latwo zrozumiec ale to napewno pomaga, mysle ze nie powinno sie byc z tym samemu i powiedzieć zaufanej osobie, dlatego jeśli masz taka zaufana osobe powinnas jej o tym powiedziec , przeciez nie wysmieje Ci skoro jej ufasz :) warto dzielic sie z innymi tym co sie czuje, ale musi byc to osoba ktorej ufasz. Lepiej jest wiedziec ze ktos Cie akceptuje

[Dodane po edycji:]

Ja wcale nie żaluje , że powiedzialam najblizszym :) napewno jest łatwiej. To wlasnie mama zaprowadzila mnei do lekarza za co jestem jej bardzo wdzieczna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
16 lip 2010, 19:57

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez oooooooooooo 19 lip 2010, 19:37
Ja jednak nikomu chyba nie powiem(tylko lekarzowi) tzn o DD,powiem tylko ze mam nerwice,jak sie beda dopytywali to powiem tylko o objawach typu zawroty glowy,ucisk w mostku itd.czasem juz nie mam sily...ale wiem (mam nadzieje)ze to sie da wyleczyc bo tak jak teraz juz nie moge wytrzymac, patrze na ludzi i sa tacy szczesliwi a ja nie umiem, a bardzo bym chciala.powiedz co tobie pomaga w zwalcaniu tego stanu oprocz tekow oczywiscie??jak sobie z tym radzisz bo ja nie umiem z tym ic zrobic :why: :why: :why:
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
17 lip 2010, 11:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez martu 19 lip 2010, 19:46
Ja zmagam sie z tym od 3 lat. bylo nawet tak ze rok czulam sie dobrze. ale niestety 5 tygodni temu znow powrocilo. No i teraz obecnie nie jest za fajnie, z domu nie wychodze bo zupelnie nie mam ochoty, poza tym nie czuje sie pewnie sama poza domem. jak ja sobei radze, hmm o ile w ogole sobie radze to staram sie odpychac te zle mysli chociaz to bardzo trudne bo one same pchaja sie do glowy, wystarczy ze spojrzysz na kogos kogo znasz i wydaje Ci sie inny niz wczesniej, mysle ze to uczucie DD jest najgorsze bo juz nie wiadomo co mozna robic. Najlepszym wyjsciem na razie jest odwracanie uwagi, albo ja to zazwyczaj popadam w sen ale skoro Ty nie mozesz to nie jest wyjscie. Jednego dnia chce z tym walczyc i zmuszam sie aby cos robic a drugiego zuoelnie nic, potrafie caly dzien przesiedziec w lozku,
Avatar użytkownika
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
16 lip 2010, 19:57

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez oooooooooooo 19 lip 2010, 19:57
powiem Ci ciesze sie troszke ze nikt o tym nie wie bo troszke mnie motywuje do tego zeby czyms sie zajac,i nikomu nie pokazywac ze nic mi sie nie chce,i zle sie czuje,ale czasami tez jestem sama w domu i wtedy dol kompletny bywa ze mowie sobie "zajmij sie czyms nie mysl"i na chwile pomaga.ale moim problelem jest glownie to ze doszukuje sie u siebie schizo,szperam w necie i jak przeczytam jak ktos pisze ze to tylko nerwica(chociaz lekarz mi jeszze jej nie stwierdzil bo ide do niego dopiero pod koniec tygodnia)to kamien z serca,ale jak mam jakis nowy objaw nerwicy to znow szukam czy moze schiza i znow MEGA DÓŁ.i tak na okrąglo.boje sie ze ona mnie dopadnie,chociaz zmagam sie nerwica juz 3 lata i jesli by to miala byc schiza to pewnie by sie juz rozwilnela(nie wiem czy dobrze mysle na ten temat)taka mam nadzieje.
podrowienia

[Dodane po edycji:]

skad u ciebie sie wziela nerwica?mialas duzo stresu??bo u mnie to niewiem skad,w zasadzie chyba z monotonii zycia codziennego ale nie wiem czy to moze byc czynnik wywolujacy nerwice
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
17 lip 2010, 11:06

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez martu 19 lip 2010, 20:03
ja też szukałam u siebie schizy i czegos takiego. wiesz mnie blizsi motywuja do dzialania nawet jak wiedza o tym :) no to zalezy od czlowieka. niestety to jest tak ze sami sie nakrecamy :( jedno sie rozwiąże pojawia sie drugie i to takie koło jest. Myśle tez ze same leki nie pomoga trzeba też chodzic na psychoterapie. Leki nie pomoga zupelnie sie tego pozbyc , napewno pomoga w inny sposob ale do konca nie zwalcza tego dlatego potrzebna jest tez psychoterapia. Ja dopiero zaczelam na nia chodzic, mam nadzieje ze bedzie coraz bardziej pozytywnie.

[Dodane po edycji:]

ja to mam takie podloże genetyczne, moja mama to miała i myśle ze w części jest to spowodowane genami jakie dostalam. Mysle ze jest to tez kwestia osobowosci, jestem wrazliwa i zawsze bralam wszystko za bardzo do siebie. bo jakiś wiekszych problemow to nie mialam, lekarz powiedział ze glownie jest to u mnie genetycznie uwarunkowane biorąc pod uwagę moją mama i rodzine, która ma takie sklonnosci
Ostatnio edytowano 19 lip 2010, 20:06 przez martu, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
16 lip 2010, 19:57

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez bilonajr18 19 lip 2010, 20:06
Witam wszystkich po dość długiej przerwie. Sama nie moge w to uwierzyć co Wam zaraz napisze...ale może od początku. Jeśli ktoś nie zna mojego wątku to już go opisuję w wielkim skrócie. 2 lata palenia trawy->zdiagnozowane d.d->szpital psychiatryczny-> półtorej roku leczenia u kompletnie niewiedzącej co to jest d.d pani "psychiatry"(leczenie pernazyną,stimulotonem i abilify=kompletnie nieskuteczne)-> dostanie namiarów na PaniĄ Psychiatre we wrocławiu-> 2 miesiace leczenia nowym lekiem + taka jakby terapia przez rozmowę(nie umiem tego inaczej nazwać) i ... nie moge powiedzieć ze czuję sie zdrowa, ale kiedyś bylo tak, że budziłam sie juz z uczuciem nieswojego ciała, cały dzien mnie to dręczyło, to i inne objawy a teraz? wyobraźcie sobie(sama w to niewierzę) to uczucie przychodzi raz moze dwa razy dziennie na kilka minut, nawet jak wychodzę z domu to całkowicie o tym zapominam i łapię się na tym, że dopiero jak wracam to mi się przypomina że mam d.d... nie chcę zapeszać ale to jest jak dla mnie ogromny sukces i to w tak krótkim czasie...sama jestem zaskoczona...poprostu myślę, że chodzi o dobranie odpowiednich leków, bo poprzednia pani "doktor" dosłwnie powiedziała do mnie-cyt.' nie wiem co Ci jest i nie mam czasu na ten temat pogłębiać swojej wiedzy" koniec cytatu. Pozdrawiam.
Czy to nie smutne, że większość ludzi musi zachorować, by zdać sobie sprawę z cudowności życia?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
20 lut 2010, 20:50

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Margaryna9 19 lip 2010, 20:13
ja boje sie ze nigdy to nie przejdzie...
DziwnySwiat00.blog.interia.pl wejdz i skomentuj :)
Biorę Abilify , Pernazyna , Lenuxin , tegretol i chyba zdrowieje :)
Offline
Posty
259
Dołączył(a)
24 lut 2009, 18:29

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez oooooooooooo 19 lip 2010, 20:14
ja bylam u psychologa 2 razy ale on stwierdzil zebym poszla najpierw do psychiatry zeby mi postawil diagnoze i dal jakies leki,psycholog mnie troszke podbydowal na duchu ze to nie schiza bo jakby to byla ona to pewnie bym tego nie zauwazyla i nie miala tyle krytyki do tego co sie ze mna dzieje..i bylo fajnie na chwile jakis 1 dzien a potem znow to samo..juz nie daje rady.. bardzo bym chciala wyjsc z tego i pozbyc sie tego na zawsze duzo bym oddala,w zasadzie wszystko zeby zyc normalnie. :( teraz nic sie juz dla mnie nie liczy(oprocz jednego mojego malego dziecka ktore kocham ponad moje sily) noje sie ze ten stan juz nigdy nie minie,ze juz nigdy nie bedzie jak dawniej,ze nie powroci radosc zycia codziennego,tylko taka wegetacja.......................
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
17 lip 2010, 11:06

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez martu 19 lip 2010, 20:14
Ja też czesto miewam takie myśli : a jak nigdy już mi to nie przejdzie? itd. Jest to zdecydowanie okropne uczucie i trudno sobie z nim radzić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
16 lip 2010, 19:57

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez bilonajr18 19 lip 2010, 20:16
Każdy się tego boi, ale trzeba być dobrej myśli. Mnie pocieszają posty tych, którzy z tego wyszli... naprawdę. A co do tych leków ktore obecnie biorę to są to leki na 'natręctwa' i to one mi tak pomagają. nazywają sie Anafranil... czy ktoś już to brał i z jakim efektem? bede wdzięczna za odpowiedź.
Czy to nie smutne, że większość ludzi musi zachorować, by zdać sobie sprawę z cudowności życia?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
20 lut 2010, 20:50

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez oooooooooooo 19 lip 2010, 20:17
bilonajr18 jakim lekiem sie leczysz??co Ci pomaga z tego wychodzic??
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
17 lip 2010, 11:06

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez martu 19 lip 2010, 20:17
oooooooooooo, rozumiem Twoje obawy, pewnie ma je każdy z nas ktory to przechodził bądź przechodzi, psycholog ma racje najpierw trzeba sie udac do psychiatry aby postawił konkretna diagnoze co nam jest, dopiero wtedy psycholog moze cokolwiek poradzic, łatwo mowić ale trzeba wierzyć ze bedzie dobrze, wkoncu musi być dobrze :) tylu osobom sie udało to i nam sie uda w koncu z tym wygrac :) !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
16 lip 2010, 19:57

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez bilonajr18 19 lip 2010, 20:19
oooooooooooo napisał(a):bilonajr18 jakim lekiem sie leczysz??co Ci pomaga z tego wychodzic??



A co do tych leków ktore obecnie biorę to są to leki na 'natręctwa' i to one mi tak pomagają. nazywają sie Anafranil
Miałam już doświadczenia z 3 lekami :pernazyną, stimulotonem i "lekiem najnowszej generacji" abilify. Teraz pozostawiła mi Pani Doktor pernazynę bo na nią najlepiej reaguje moj organizm oraz właśnie ten lek na natręctwa anafranil
Czy to nie smutne, że większość ludzi musi zachorować, by zdać sobie sprawę z cudowności życia?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
20 lut 2010, 20:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do