Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 14 mar 2010, 16:06
Victorku

A ile czasu minęło od pierwszych objawów Twoich zaburzeń?
Ile razy w tygodniu chodzisz na terapię?

Domyślam się,ze masz zaburzenia lękowo-depresyjne?

A jakby tak terapia grupowa?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez carlos 14 mar 2010, 17:32
Monika ja byłem na terapii grupowej, ale to nie to samo co indywidualna. Kiedyś pojdę na indywidualną, tylko potrzebuję pracy i kasy, norma.
Dokładnie Victorek dokładnie, a ja jeszcze ciągle na siłępróbuję z tym walczyć, a jak myślę o tym to szukam czego się boję, ale po prostu pada myśl "Jestem i widzę" i już czuję strach. Znam logiczne, teoretyczne znaczenia życia itp ale no kurde to ni pomaga. Takiego to głupawe jenyyyy.
Wiem, wiem, marudzę, ale przyszła moja kolej na kryzys kochani. Wolałbym z tym problemem być sam, ale dobrze jest czuć, że ktoś inny ma tak jak my... :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 14 mar 2010, 18:34
carlos, "jestem i widze i czuję strach" dokładnie, ja już nawet mam nawyk chodzenia ze spuszczoną głową, bo rozglądanie się po okolicy napawa mnie strachem i lękiem.
A może spróbuj z NFZ sobie indywidualną znaleźć, masz ubezpieczenie?

Monika1974, u mnie zaburzenia sie pojawiały tak w wieku 14-15 lat, miałem problemy ze snem, często wybudzałem się z odczuciami bezdechu, strach hipochondryczny przed rakami, guzami, śmiercią.
Wtedy zaczęła mi się fobia społeczna, bardzo nasiloną ją miąłem przez 5-7 lat ale wówczas tego nie leczyłem, czego bardzo teraz żałuję, ale mimo, iż ciężko było z tym żyć, to jednak jakoś było można. Przede wszystkim dobrze się czułem fizycznie, nie miałem jakis ataków, ciągłego lęku, lęki jak to charakterystycznie do tej fobii, pojawiały się wtedy gdy miałem komunikować sie z innym ludźmi, odebrać telefon, iść do urzędu, banku, do szkoły, pogadać ze znajomym, i w wielu innych, ale można było dzięki wiecznym unikom, ograniczyć to.
Co prawda wiązało się to z ograniczeniem życia ale można było funkcjonować.
A 3 lata temu pod wpływem stresu, wyprowadzka z domu, problemy finansowe, ciągła fobia społeczna do tego, doznałem ataku paniki i od tego momentu poczucia ciągłego lęku z ciągłymi atakami z derealizacją a od półtora roku ciągłą i stałą depersonalizacją.
W tamtym roku chodziłem na terapię poznawczo-behawioralną, pomogła mi bardzo zmagac się z atakami panicznymi, w domu już się nie powtarzały, przestałem się ich bać i myśli, które im towarzyszą.
Ale nie skończyłem terapii, wypadłem z NFZ-toskiej kolejki, a teraz od pół roku siedzę na zwolnieniu bo doszła agorafobia i od tego pół roku staram się na terapię dostać ponownie ale nigdzie nie ma miejsc.
Mnie chodzi o ta poznawcza terapię, bo ważna jest w takich zaburzeniach, psychodynamiczna równiez jest dobra ale ja jako takiego urazu nie mam, u mnie jest brak umiejętności radzenia sobie ze stresem i lękiem a w tym bardziej pomocna jest poznawczo-behawioralna.
Leki łykałem różne, efektów brak, asentra, efectin, xetanor, teraz lexapro ale gorsza mam po nim DD ostatnio.
Ogólnie już od miesiąca bym chodził na terapię CBT ale to prywatna przychodznia, i przekładam wizyty bo brak mi na razie kasy.

Bardzo źle funkcjonuje nasza opieka medyczna, ja bym nie miał takich teraz problemów, gdybym od początku był jakoś leczony, a ja pierwszy rok straciłem na łykaniu lerivonu, który może i jest dobrym lekiem, ale nie pomocnym na takie zaburzenia lekowe, a w pytaniach o terapię słyszałem tylko, że no na razie nie potrzebne bo musze wyciszyć myśli, a gó.wno prawda, od razu mogłem zostac potraktowany SSri z xanaxem SR na przykład PLUS powinna byś dla wszystkich zapewniona terapia chociażby poznawczo - behawioralna.
A tak po roku dopiero, jak już mój stan się pogorszył o depersonalizację zacząłem sie tym interesować, skąd jak i dlaczego, ale to już zaburzenie było w pełni rozwinięte i teraz sram się z tym syfem.
Nie ma po prostu strategii wczesnego zapobiegania rozwojowi zaburzen lękowych w tym i DD, bowiem to ostatnie często jest przejawem wielu schorzeń psychicznych, lęku, stresu przede wszystkim, a w Polsce psychiatrzy robią na ten termin wielkie gały, co najmniej jakbym gadał o kosmitach.
Takie coś jak CBT powinno być publicznie dostępne a nie terminy po pół roku, ewentualnie prywatnie....to jak najbardziej.
Szkoda gadać, ale trzeba wygrać, wyzdrowieć :)
Carlos trzymaj się :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Pain 14 mar 2010, 18:37
Czy depersonalizacja można przeżywać nie na jawie, lecz we śnie, kiedy żyje się, będąc kimś zupełnie innym? Naprawdę nie wiem gdzie lekarka widzi u mnie depersonalizację, więc szukam teraz przyczyn, dla których tak sądzi.
Offline
Posty
128
Dołączył(a)
13 lis 2009, 18:23
Lokalizacja
Solec Kujawski

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez VasqueS 14 mar 2010, 18:56
Ja mam ostatnio wrażenie jakbym był trochę nierealny. :/
A już był spokój... :(
VasqueS
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez carlos 15 mar 2010, 19:34
No mi lekarz na grupową jak się pytał czy chcę chodzić mówił, że nie ma tu jakoś, że musiałbym prywatnie po dużych kosztach chodzić na indywidualną.
I ja mam to samo co Victorek.
Trzymam się, póki co się uspokoiło no ale jakoś od 10 minut się popsuło.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 16 mar 2010, 00:10
U mnie masakra z depersonalizacją, nic już nie pomaga, chyba sie zgłosze do szpitala, może na oddzial dzienny, musze pogadać z psychiatrą. Bo jest autentycznie źle, ja już nawet się nie boję zwariowania itd. tylko tego samego odczucia braku tożsamości i ciała tak non stop.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez polakita 16 mar 2010, 11:31
Victorek napisał(a):Bardzo źle funkcjonuje nasza opieka medyczna, ja bym nie miał takich teraz problemów, gdybym od początku był jakoś leczony, (...) Nie ma po prostu strategii wczesnego zapobiegania rozwojowi zaburzen lękowych

Kur*** mogę się pod tym podpisać, lekarze zaczynają leczyć jak pacjent już pada na pysk, a ile takich zaburzeń jak nasze można było wyprostować w zarodku? Ja uważam to samo o sobie, gdyby ktoś się mną zainteresował dawno temu to może nie doszłoby do tych ataków które miewam obecnie. A nawet mimo tego że obecnie miewam ataki to służba zdrowia NFZ mi zaoferowała terapię grupową na której każdy z nas np. udaje że jest jakimś zwierzęciem (taka zabawa) wszystko fajnie ale się to ma jak ch*j do mojej choroby :(

Victorku zmartwiłeś mnie tym swoim pogorszeniem! Ty i tak znosisz dzielnie wiele różnych dolegliwości jednocześnie (dd, ataki, wszystko na raz) więc aż boję się pomyśleć przez co przechodzisz... myślę że szpital to dobra opcja, na pewno się tobą zajmą kompleksowo!
polakita
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 16 mar 2010, 12:34
Victorku

Ja sobie ta myślę,że wlaśnie za długo czelano z Tobą, moze za bardzo sie to wszystko rozwinęło.
Próbuj w tym szpitalu na oddziale dziennym ,zwykły lekarz rodzinny powinien dać Tobie skierowanie. Moj mi dał, ale to było w październiku......bałam się i nie poszłam.
Gregory 21 z forum jest teraz w Katowicac Szopienicach na takim oddziele i jak wcześniej z Nim rozmawiałam to był zadowolony, ale też tam miał jazdy. Bardzo intensywna codzienna, grupowa terapia robi swoje!
NIe czekaj Victorku, idź, nawet dzisiaj idź do lekarza.

Wczoraj przeczytałam tą opowieść: http://moja-nerwica.republika.pl/

Victorku czytałeś ją?

Mnie podbudowała powiem szczerze.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez martucha_ 16 mar 2010, 13:16
Hej!
Czytam to forum od wczorajszego poranka non stop i w końcu się odważyłam, aby dołączyć też swoje przeżycia. Choć zupełnie nie wiem jak zacząć. Może najlepiej od początku po prostu...?;) Nerwicę lękową mam już kilka dobrych lat, ale te pieprzone derealizacja i depersonalizacja pojawiły się dopiero kilka dni temu. Nawet nie wiem czy to jest to, ale czuje się jak w innym świecie. Niby poznaję otaczających mnie ludzi, rodzinę itp..., ale mam wrażenie jakby byli mi obcy,jakbym stałą obok i tylko się temu przyglądałą. Paskudne uczucie. Czy to już nie zakrawa o jakieś choróbsko?;(
Widzę jednak, że nie jestem sama i chyba tylko ta świadomość jakoś trzyma mnie w kupie.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 mar 2010, 13:07

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez magdalenabmw 16 mar 2010, 13:19
Martucha- Twój opis wygląda na typową derealizację. Żadne inne choróbsko. Bierzesz jakieś leki teraz? Terapia? Wybierz się do psychiatry, jeśli derealizacja trwa dopiero pare dni to pewnie szybko minie ale idz po leki i poradz się psychiatry. Nie martw się, to minie.
Ponoć derealizacja to reakcja organizmu na duży stres, zmiany. Przeżyłaś ostatnio coś ciężkiego?
magdalenabmw
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez martucha_ 16 mar 2010, 13:43
No własnie przeżyłam stres ogromny, miałąm spore problemy rodzinne. W międzyczasie dostałąm silnego ataku-wylądowałam na pogotowiu, bo ciśnienie miałam zabójcze, kołatanie serca itp.Zresztą pewnie wiecie o czym mówię. No i na drugi dzień po ataku pojawiła się ta derealizacja. Najbardziej wkurzające jest to, że nawet nie potrafię wyjasnić słowami jakie to uczucie. Jutro mam wizytę u psychiatry i jestem pełna obaw czy uda mi się przekazać mu to dokłądnie tak, jak powinnam. Choć licze na jego fachowość i znajomość tematu.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 mar 2010, 13:07

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez stokrotka 16 mar 2010, 14:36
Victorek

Zmartwiles mnie swoim postem :( Ale masz racje,idz do szpitala,moze akurat tam Ci pomoga w Twoim cierpieniu!Dlaczego to jest takie trudne,dlaczego tak cierpimy??

martucha_

Nie martw sie,kazdy z nas wie jak sie czujesz,wszyscy przezywamy to samo :( Napisz prosze jutro co poradzil Ci psychiatra?!
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
04 lut 2010, 08:34

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez martucha_ 16 mar 2010, 15:14
Zanim zajrzałam do sieci byłam przekonana, że tylko ja odczuwam coś dziwnego, że moja nerwica doprowadziła mnie już do kompletnego zbzikowania. Jak już wspomniałam, dużo dało mi to, kiedy zobaczyłam, że to się zdarza i to nie rzadko. Martwi mnie jednak wątpliwość, czy z tego aby na pewno da radę wyjść?
Relację z jutrzejszej wizyty u psychiatry zdam szczegółowo;)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 mar 2010, 13:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do