Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez carlos 12 mar 2010, 23:29
Ehh ja to już nie wiem jak to pokonać. Za każdym razem jak o tym myślę i o życiu, o myśleniu to mnie przebija uczucie nierealności i fałszu. Przy tym rodzi się lęk i za moment czuje się tak, jakbym nie istniał i miał oszaleć. Nie umiem tego wyrazić słowami... Najgorsze jest to, że po takiej wkręcie nie mogę się na niczym skupić i przestać o tym myśleć. Boje się iść spać, bo rano i wieczorem gdy leżę jest najgorzej... Boje się, że po przebudzeniu będę tak zdziczały, że posotanie mi całe życie w izolatce;/ I tak miałem teraz po drzemce i mimo że wiem, że to wyobraźnia to nie znam na to sposobu bo to się od wkrętek czuje;/ A szukam na to już przeróżnych wytłumaczeń i wiem, że jestem normalny , ale nie umiem tego pokonać. :(( To jest najgorsze. Tak się wkręcić... i dalej to robić i nie umieć zapomnieć, bo jak pomyślę o czymś innym i wrócę do tego to jest gorzej. Jak już dochodzi do mega lęku, to mam wrażenie, że to już koniec, chociaż przez prawie 2 lata się nie podłamałem, to czemu niby teraz?
Nie mam pojecia, porypany ten umysł. Będę w tym trwał. Nie mam wyboru... :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 12 mar 2010, 23:49
carlos, :) wiesz, że mam to samo. Tylko w sumie co to daje :)
Ja tez do końca nie umiem opisać tego odczucia, bo to jest w środku, odczucie nie do opisania, odczucie, że postradałeś zmysły, i tak to widać, tez nagle dopada mnie myśl, ze to wszystko jakaś takie zafałszowane, to całe moje istnienie, nie pojmuję tego istnienia. Przez niedługo 3 latka tez boję sie kłaść do łóżka, bo wtedy czuję się jak uwięziony, z tą swoją depersonalizacją, nie czuciem niczego a świat wokoło jest nieprawdziwy, zawsze jest to jeden z najgorszych momentów, a rano wstaje jak najszybciej, żeby tylko za dużo nie myśleć, bo zacznę wtedy się na tym skupiać i już od rana jazda.
Dziś na przykład, miałem pierwszy dzień odkąd jestem na zwolnieniu, z 6 miechów kiedy do godziny 16 nie miałem dd, kompletnie jakby tego nie było, a wieczorem znów, światło jasne, już derealka a potem myśli, analizowanie, i depersonalizacja jest jaka była, ale cały dzień, byłem na obiedzie u rodziny, bez lęku, bez myśli, rozmawiałem, żartowałem, takie dni dają siłę, i tobie tez jej życzę :)
Zresztą czemu byś miał się podłamać? :), dasz z tym radę, było już u ciebie w którymś momencie nieźle, będzie i teraz.
pozdro
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Gringo 13 mar 2010, 01:24
Ale można zacząć ćwiczyć zapominanie tego stanu, można odwrócić nawykowe myślenie, obudziłaś sie rano i już się źle czułaś ale może dlatego, że kiedy tylko otworzyłąś oczy zaczełaś o tym myśleć?

A powiedz mi, w jaki sposób sprawiasz, że pojawia Ci się w umyśle taka myśl jaką chcesz? Chcę przez to powiedzieć, że nie możesz za bardzo kontrolować swoich myśli, tzn. budzisz się rano i jak przypomnisz sobie, żeby nie myśleć o lęku, to już po tobie. Nie tędy droga. Jak już pomyślałeś o lęku, czy ataku, to nie możesz nic zrobić, bo ta myśl już tam siedzi, jak będziesz prówał odciągnąć swoją uwagę, to się zacznie, jak będziesz próbował zrobić cokolwiek, to będzie źle.

a odczucia te mam 24/7 ale są momenty, ze zagadam się, coś pochłonie mój umysł maksymalnie i jakby to odczucie odchodzi, z tym, ze ja pozwoliłem za bardzo u siebie rozwinąć się lękom, i wystarczy chwila później a mój umysł samoistnie przypomina sobie te odczucia i one wracają.

Proces odwrotny pomaga, czuj lęk, nie uciekaj od niego. Nie kombinuj za dużo, nie uda Ci się wygrać ze swoim umysłem sztuczkami w zapominanie, zapominasz zawsze wtedy, gdy tracisz zainteresowanie lękiem. Jak zaczynasz próbować to ćwiczyć, to to tylko posuje wszystko, bo proces myślenia bawi się ze sobą w kotka i myszkę. Im bardziej się starasz, tym wszystko idzie gorzej.

Myślenie i analizowanie w niczym nie pomaga, spróbujcie: "czuć to co czujecie" W każdej chwili czujemy jakieś uczucia w ciele i emocje, derealizacja to stan spowodowany tym, że próbowaliśmy uciec od siebie, od czucia swoich uczuć, niewygody w ciele, lęku itd. Kiedy ma się silną dd, to człowiek nie czuje swojego ciała, nawet jak próbuje, to jest to bardziej myślenie o ciele, a nie bezpośrednie czucie. Wydaje isę, jakby się było zawieszonym gdzieś u góry i obserwowało się wszystko z daleka. Spróbujcie odczuć to co dzieje się w ciele, nie ważne, czy to jest lęk, czy opór przed czuciem, róbcie to delikatnie, można się położyć i spróbować znaleźć miejsce, w którym jest ten opór przed odczuwaniem, odczuwajcie wszystko to co jest w danej chwili, bez wyobrażania sobie lepszych uczuć niż te, które są. To pomaga, derealizacja się zmniejszy. Trzeba to jednak robić delikatnie, bez żadnego pośpiechu i prób wymuszenia czegokolwiek, po prostu: czuj, to co czujesz i nic więcej.
Gringo
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 13 mar 2010, 01:43
Gringo

Ale to nie są miłe odczucia, więc dlaczego nie należy uciekać od nich? Są przecież przypadki,że człowiek jak się pogrąży w swoich lękach i panice, podda się im.......to może wywolać to u niego jeszcze gorsze następstwa.

Trzeba robic coś ze swoimi emocjami.......to napewno. Lęk nie jest emocją. Jest jej skutkiem. Więc moim zdaniem należałoby chyba popracowac nad emocjami,żeby lęk sie zminimalizował, zniknął.

Ja jak czuje złosć to co? Mam ją codziennie tylko odczuwać? Ja jej nie chcę! Ona mnie doluje, niszczy od wewnątrz!
Tu chyba chodzi,żeby tą zlość w sobie obserwowac, skad się bierze. Znaleśc jakąś aktywność i pozwolić sie jej wyzwolić. Ale gdyby to było takie proste....to nie byloby tego forum, ludzie nie chodziliby na terapię.
Napewno ważne jest odnalezienie źródła lęku i uświadomienie sobie tej przyczyny.......ale to tez nie jest bułka z masłem. To moze byc nawet proces, który trwac moze latami.
Ważne,żeby znaleść złoty środek.....
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 13 mar 2010, 01:43
Gringo, mnie chodzi o to, że skoro można depersonalizację odciągnąć od siebie poprzez skupienie się na czymś innym, pochłonięcie umysłu, to daj emi wiarę i nadzieję, że z tego można wyjść, nawet jeżeli leki nie pomogą, bowiem bardzo duży wpływ na lęki i w tym na dd mają myśli.
Oczywiście, że nie da się walczyć z własnymi myślami, i że bardziej nalezy je akceptować jak i cały lęk, i nie walczyć z tym, to podstawy terapii, nic nowego.
Ale mózg ma genialną funkcje zapominania, bardziej chodziło mi o to, iż jeżeli u kogoś w tym wypadku stokrotka, zaczeły się pojawiać stany dd i ona tak bardzo się wystraszyła tego stanu, że każda myśl o tym sprawia nawrót, a to spowodowane jest właśnie tym, że mózg zapamiętuje nieprzyjemne stany, a tym bardziej strach, należy zrobić wszystko żeby odciągac te myśli od tego stanu, i nie chodzi o to, żeby przerwać myślenie o tym, to jest niemozliwe, ale można zająć czymś umysł, a on w końcu zacznie zapominać strach, nie będzie nawykowego myślenia. Co można zauważyć u stokrotki.
Nie jestem żadnym specjalistą, doktorem, lekarzem, nie mam wyższych studiów i pisze dla ciebie za długimi zdaniami :)
Ale czytam, obserwuję, przeżywam jak wielu z nas tutaj i pisze co można moim zdaniem zaczac robić, żeby sobie ulżyć, żeby zacząć cokolwiek w stronę zdrówka.
Nie wyrywaj moich zdań z kontekstu bo u kazdego DD ma różne przyczyny, i różne nasilenie, nie na każdego działa to czy tamto, ale moim zdaniem stokrotce może pomóc to co napisałem, nie musi ale może.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 13 mar 2010, 01:48
Victorek
:-)

Odciągac uwagę....by to wpadło nam w nałóg...wtedy mózg to zapamięta, skojarzy,ze to cos fajnego, pozytywnego....wtedy jest łatwiej.

Z tą uwagą, skupieniem sie na czymś innym.......tez nieraz jest trudno. Ale to moze tez bycprzyczyna tego,że szybko się zniechęcamy.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 13 mar 2010, 01:54
A przede wszystkim, poprzez forum nie da rady nauczyć się oswajać z myślami itp. Do tego potrzebny jest porządny terapeuta :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Gringo 13 mar 2010, 02:16
Nie bierz tego co piszę zbyt personalnie. Ja coś przeczytam, zauważę, że na podstawie mojego doświadczenia jest inaczej i od razu komentuję. Każdy ma prawo do własnego zdania, tu nie chodzi o moją rację, piszę o tym, co pomaga mnie i to tyle, a stokrotka sobie poczyta i sama wyciągnie wnioski.

Nie wyrywaj moich zdań z kontekstu bo u kazdego DD ma różne przyczyny, i różne nasilenie, nie na każdego działa to czy tamto, ale moim zdaniem stokrotce może pomóc to co napisałem, nie musi ale może.
Bo ja jestem narwany :) i dlatego wyrywam zdania z kontekstu.

Ale to nie są miłe odczucia, więc dlaczego nie należy uciekać od nich? Są przecież przypadki,że człowiek jak się pogrąży w swoich lękach i panice, podda się im.......to może wywolać to u niego jeszcze gorsze następstwa.
Owszem nie są i dlatego trzeba tu postępować bardzo delikatnie. Jeśli ktoś zacznie na siłę czuć swoje lęki, to nie będzie dobrze. Chodzi o to, żeby odczuwać lęk, ale nie tylko sam lęk, bo przed lękiem gdzieś w tle znajduje się uczucie oporu przed odczuwaniem lęku, kiedy delikatnie, warstwa po warstwie zaczniesz doświadczać wszystkich swoich oporów, nieprzyjemnych uczuć, to okaże się, że ciało zacznie się relaksować, a myśli pomału się uspokoją. Tu potrzeba trochę czasu, najlepiej kilkadziesiąt minut, albo nawet kilka godzin na raz takiego obserwowania swoich reakcji i odczuwania swojego stanu i jednocześnie oporu wobec niego. Bez pośpiechu, uczucie pośpiechu, to również forma lęku, którą można zaobserwować. Kiedy wczuwasz się w swój obecny stan, po prostu patrzysz bezpośrednio na to co w tobie siedzi, wtedy przychodzi rozluźnienie, ale nic na siłę, nie chodzi o to, żeby zmuszać się do czegoś, naturalnie bez wysiłku zobaczyć swój opór.
Możesz na przykład zaobserwować, że gdy pojawia się lęk, ty automatycznie się przed nim wzbraniasz, normalnie nie zauważasz tego momentu i widzisz, że lęk ma nad tobą kontrolę, a tak naprawdę dzieje się wtedy dużo więcej.

Trzeba robic coś ze swoimi emocjami.......to napewno. Lęk nie jest emocją. Jest jej skutkiem.

Ja jestem zdania, że to robienie czegokolwiek jest błędem, czujesz, że musisz coś zrobić, to zainteresuj się tym uczuciem, które Ci to podpowiada, zobacz co to jest.
Więc moim zdaniem należałoby chyba popracowac nad emocjami,żeby lęk sie zminimalizował, zniknął.
Na czym polega praca nad emocjami? Czy to nie aby manipulacja podszyta lękiem? Ktoś kto nie czuje lęku przecież się takimi rzeczami nie interesuje, tylko osoba, która się boi wymyśla metody na radzenie sobie z lękiem.

Ja jak czuje złosć to co? Mam ją codziennie tylko odczuwać? Ja jej nie chcę! Ona mnie doluje, niszczy od wewnątrz!
A gdy jej nie chcesz, to przechodzi? ;)
Tu chyba chodzi,żeby tą zlość w sobie obserwowac, skad się bierze. Znaleśc jakąś aktywność i pozwolić sie jej wyzwolić. Ale gdyby to było takie proste.

Skąd się bierze? Z poświadomości, powody i tłumaczenia, które sobie znajdziesz są nieistotne.To nie jest do końca tak, jak mówisz. Wyzwolenie złości, to po prostu sposób na radzenie sobie z objawem, a nie wyleczenie sytuacji, prawdziwe zdrowie jest wtedy gdy złość już tobą nie rządzi, ale z drugiej strony nie możesz się jej pozbyć siłą. Siłą jeśli chodzi o psychikę nie da się nic osiągnąć.

Napewno ważne jest odnalezienie źródła lęku i uświadomienie sobie tej przyczyny.
Tylko jeśli robisz to analizując swoje zachowanie, wspominając przeszłość, to powodzenia, nigdy Ci się ni uda. (oczywiście moim zdaniem)

Widzę, że mój punkt widzenia jest tu słabo rozumiany, pewnie dlatego, że mocno różni się od standardowego podejścia.

A przede wszystkim, poprzez forum nie da rady nauczyć się oswajać z myślami itp. Do tego potrzebny jest porządny terapeuta :)
Ale samemu można się nauczyć. Tylko trzeba próbować. Terapeuta i tak za Ciebie przecież tego nie zrobi tylko wskaże kierunek.
Gringo
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 13 mar 2010, 02:30
Gringo, wbrew pozorom wcale nie masz odmiennego podejścia, przede wszystkim jeszcze raz powtarzam, każdy może miec różną przyczynę swoich lęków, wiem można napisać, że przyczyna to stres itd. Ale każdemu może pomóc co innego, jednym terapeuta, w nurcie poznawczo-behawioralnym, innym jakieś analizy z dzieciństwa, komuś po prostu leki.
Ale to co ty opisujesz, jak poradzić sobie z lękiem jest jak najbardziej słuszne, to naprawdę jedne z podstawowych zasad radzenia sobie z nim, pozwalanie mu zaistnieć i tak samo trzeba pozwolić zaistnieć myślą katastroficznym inaczej lękowym. To żadna Ameryka.
Ale nowym osobą, które zaczynają się z tym zmagać warto to czy tamto napisać.
Mnie też nie chodzi o rację, tylko ty opisujesz sposób radzenia sobie z lękiem na tej samej zasadzie co ja myśli, a to naprawdę idzie w parze, LĘK I MYŚLI.
Ja nie widze sprzeczności tak naprawdę :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Gringo 13 mar 2010, 12:47
Właściwie, to masz racje, każdy i tak sam musi przez to przejść.
Gringo
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez carlos 14 mar 2010, 01:05
Victorek a w Tobie też wspomnienia ( powiedzmy z przed momentu lub minionego dnia ) wywołują lęk? Bo ja tak czasami mam. Kiedyś z początku to w ogóle nie mogłem sobie ani nic przypominać ani wyobrażać naprzód bo już czułem lęk. MYŚLENIE budzi u mnie lęk, ale nie w sensie myślenie konkretne tylko ogólne jako myślenie. Jak siędzę przy kompie to jest zazwyczaj spokój, dopóki znów na to nie wpadnę. :((
Boże ja orzumiem, że jestem normalny ale tego nie czuję przy tym myśleniu. Mam nadzieję, że nie popadnę w obłęd jakiś.
Najgorzej jak wtedy lęk objawia się fizycznym silnym strachem i aż w brzuchu kręci i za przeproszeniem chce się "srać" z powodu jestestwa no głupota totalna. Robi się jeszcze dodatkowo gorąco, schle czasami w gardle i odrazu nawet głód przechodzi heheh. Ostatnio to miałem jeszcze wrażenie, że zwymiotuje. I fizyka nakręca psychikę a psychika fizykę i tak w kółko. Buuu, jakby to pokonać. No myśle nad tym półtora roku już przeszło i nie mogę na to wpaść. :P Jak przestać myśleć o jestestwie i je zaakceptować?:P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 14 mar 2010, 11:40
carlos'ie

Ja tak sobie myślę,że myślenie o przyszłości napawa Cię lękiem. A to uruchamia inne lęki bo podświadomość to jeszcze pamięta. Bo wiesz...istnieje jeszcze cała podświadomość, niezrozumiała dla nas.Wykształciły się w Tobie mechanizmy wg których cały czas funkcjonujesz i tak naprawdę trudno jest je zmienić na początku. Dodatkowo jeszcze jak chciałbyś zmienić te mechanizmy dołącza się strach przed nowym, nieznanym, niepewność.
Ale małymi kroczkami,a wejdze to w krew. No i oczywiście terapia wskazana.Bo sam nie wpadniesz na to jakie mechanizmy powodują u Ciebie to błędne koło.

Taki maly przykład:

U jednej osoby pojawiły się zaburzenia nerwicowo-depresyjne, które wywołała frustracja, a konkretnie to,że zostawił ją facet. Tak to przeżyla,że się zalamała. Pojawil się u niej lęk o przyszłość, o to,że będzie już sama, opadły ją chęci, motywacja. Osoba ta myślała,że tylko w tej dziedzinie -ma problemy. Terapia uświadomiła jej,że nie tylko. Bo jak się okazało....
Chciała nadal być z tym facetem bo.......tak naprawdę to była od niego uzalezniona, nigdy sama nie decydowała, zawsze liczyla na niego, bylo jej tak z tym dobrze. Na terapii zaczęto grzebać dalej......dom rodzinny......była też całe życie podświadomie uzalezniona od matki. Mało tego...pracę lubiła swoją, wydawało jej się,że nie ma z nią jakiś specjalnych problemów. Okazało się,że ma bo osoby z pracy też nią manipulowały bo ona na to pozwalała.Czyli mechanizm bycia uzależnionym od osób ważnych działa wszędzie-we wszystkich dziedzinach.
Kiedy ta osoba zdała sobie z tego sprawę, to zaczęła badać,że wlaściwie tak jest. Wiadomo,że od razu nie wyzdrowiała...zaczęła to zmieniać. Np. w domu zaczęła stawiać granice,sama zaczęła byc odpowiedzialną za swoje decyzje,w pracy też. Przychodziły chwile kiedy zaczynała byc zadowolona z siebie i to było światelko w tunelu.

carlosie

Nie wiem, ale wydaje mi się,że jeśli coś odkryjemy u siebie i sobie to uświadomimy to dobrze. Ale bywa też tak,ze nie chcemy przyjac do wiadomości,ze tak jest.Gdy sobie to uświadamiamy to jesteśmy źli, wściekli.To kosztuje nas dużo pracy nad sobą, jest to charówka.
Ale opłacalna.....bo tu chodzi o komfort życia naszego.
Dobrze jest, jeśli znajdzemy w życiu jakieś hobby, pasję co jest trudne w okresie choroby. Ale tu tez chyba chodzi o to,żeby choroba nami nie manipulowała....tylko my nią.
To też nie jest latwe.
Dlatego terapia i jeszcze raz terapia.
My mamy ciężej....bo obserwujemy siebie, swoje ciało, swoje myśli, to nam weszło w nawyk.Budzimy się i myślimy o chorobie....a to źle.No, ale jak nie myślec jak mamy jej poczucie?
Powoli odwracac od niej uwagę poprzez różne formy aktywności.
Z czasem powinno byc lepiej.
Na terapię można chodzić latami. MOżna też chodzić krócej. To wszystko zależy jak bardzo tkwimy w mechanizmach, ktore wywolują u nas poczucie choroby.

NIe uważam się za wszechwiedzącą.Chcialam podzielić się swoim spojrzeniem na ten temat.
Co o tym myslisz?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Pstryk 14 mar 2010, 12:13
rzadko sami potrafimy dostrzec sedno sprawy - szczególnie, gdy dotyczy sprawa nas samych. Wydaje Nam się, że znamy przyczynę ale najczęściej okazuje się, że jednak chodziło o coś innego/więcej - to Nas zaskakuje... terapia na pewno pomaga dotrzeć głębiej i przede wszystkim - nabrać dystansu. Gdy się to uda - jeszcze trzeba wyciągnąć wnioski i z nich skorzystać.. a to chyba najtrudniejsze :? takie dziury w pamięci carlos też mi się zdarzają bardzo często aż się czasem nakręcam i zastanawiam, czy nie ma mózgu uszkodzonego... a jak próbuję spojrzeć w przyszłość - widze czarną dziurę, czuję strach...
Pstryk
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 14 mar 2010, 12:45
Tak Carlos, mam takie objawy, ja nie bardzo moge myśleć o przeszłości, bowiem czuję, że to o czym myślę, nie należy do mnie, jakby mnie nie dotyczyło, u mnie to objaw depersonalizacji, nie mam tego zawsze ale często się pojawia, natomiast co do przyszłości to mam jak ty, ilekroć próbuję coś pomyślec o niej,ułozyć jakis plan, albo nawet pomarzyć to odczuwam lęk, nie przed czymś konkretnym tylko po prostu lęk, przed tym, ze istnieję.
Ja myślę, że to sa objawy DD dlatego, ze wiele razy u osób z tym spotyka się takie przypadki i sporo na zagranicznych stronkach o tym pisze.
Nie dostaniesz Carlos obłędu. :)
Co do strachu przed życiem, to w sumie ja się jakoś już od dłuższego czasu nie boję tych problemów przyziemnych, jestem tak tym syfem, lękiem pochłonięty, ze ja boję się żyć, bo nie chcę już tego odczuwać, bo prawda jest taka, ze bardzo trudno przed odrealnieniem się uchronić, szczeólnie jezeli ktoś ma to non stop przed dłuugi czas. to potem się już TYM żyje, tak jest przynajmniej u mnie.
Ale tez np. u mnie lęki nie sa nakręcane przez powód, tylko przez sam lęk, tzn. ja wiem co wywołało u mnie napad paniki, po prostu sytuacja zyciowa przygniotła mnie, przekroczyłem swój próg odporności na stres, doznałem ataku paniki, a potem zacząłem żyć lękiem.
Carlos u ciebie machina ruszyła jak zapaliłeś trawkę, mamy predyspozycję albo przez środowisko z dzieciństwa albo taką osobowość lękliwą, bądź genetyka odegrała tu rolę, u mnie moja mama i siostra to mają.
A potem to zaczyna się rozwijać, boimy się psychozy, śmierci, próbujemy z tym walczyć, żyć normalnie a jest tylko gorzej bo w sumie coraz więcej się na tym skupiamy, i tak po paru miesiącach staje się to nasza codziennością, żyjemy tym i wkoło widzimy i mamy objawy, lęk jest non stop aktywowany. Cholernie się tego boimy i dlatego to nie znika.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do