Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez martenzyt 08 mar 2010, 01:50
Monika 1974, Diagnoza psychiatry to: zaburzenia lękowo - depresyjne. Choruję już na to od 11 miesięcy ale teraz jest już o wiele, wiele lepiej niż na początku. Na przykład cały ten tydzień było całkowicie normalnie. Najgorzej miałem przez pierwsze 3, 4 miesiące. Było strasznie. Derealizacja i depersonalizacja były bardzo mocne. Nie czułem nic, żadnych uczuć oprócz lęku. Obcość swojego lustrzanego odbicia, budzenie się o 4 nad ranem, Moi bliscy wydawali mi się obcy. Okropne myśli egzystencjalne o pochodzeniu człowieka, wszechświata (teraz to mi się z nich śmiać chce). Na przykład miałem taki okres, że panicznie bałem się tego, że człowiek to zwykłe zwierzę (nie lubiłem oglądać szympansów w TV:D). Gonitwa myśli, taki natłok. Napady lęku. Bicie serca, uderzenia gorąca, uczucie pustki w głowie. Poczucie beznadziejności itd., itp. Na dzień dzisiejszy z tego wszystkiego pozostały chwilowe napady dd, trwające nie dłużej niż pól dnia. Na początku potrafiły trwać na przykład 2 tyg. bez przerwy. Nie brałem żadnych leków oprócz deprimu. Ale nie wiem czy on cokolwiek działa. Przez 3 miesiące chodziłem na psychoterapię, ale nie pomagała i przerwałem. W sumie to jedyna moja rada to cierpliwie czekać. A gdy samopoczucie jest na prawdę złe, to przede wszystkim spotkania z kolegami, spacer z psem, hobby (polecam gitarę). Myślę też, że bardzo pomaga wiara, modlitwa. Bo w tych najcięższych chwilach tylko w niej widziałem nadzieję i myślę, że coś w tym jest. I trzeba wyrobić w sobie taką złość na tą chorobę. Nie uważam się za w 100% wyleczonego ale te objawy które teraz są to nic w porównaniu z tymi, które miałem na początku. Mogło by w sumie zostać tak jak jest i bym był zadowolony. Ostatnio tak sobie myślałem, że jak będę całkowicie zdrowy, to chyba uznam tą chorobę za coś dobrego, co nauczyło mnie wiele rzeczy. W tym cierpieniu jest jakiś sens. Teraz na przykład śmiać mi się chce jak ludzie się kłócą o jakieś błahe sprawy. Nie wiedzą co tak na prawdę jest w życiu ważne. I nie potrafią docenić zdrowia. Ehh, ale się zagalopowałem... Mam nadzieję, że Wam pomagają takie pozytywne posty (bo mnie pomagały). Trzymajcie się, walczcie z tym i starajcie się ograniczyć czytanie o chorobach psychicznych:P!

[Dodane po edycji:]

A z jakich rejonów Polski jesteście? Jest może ktoś z okolic Kielc?
Ostatnio edytowano 08 mar 2010, 10:28 przez Anonymous, łącznie edytowano 1 raz
Powód: w subforum Miasta znajdziesz Kielce:)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
04 lip 2009, 01:53

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 08 mar 2010, 21:03
martenzyt

Czyli mamy tą samą przypadłość.Z tymi myślami egzystencjonalnymi było u mnie podobnie.Miałąm je w październiku, listopadzie.Właściwie wszystko zaczęło się w polowie lipca 2009 r. Czyli to już 8 miesiąc kiedy zaczęła się objawiać pełna gama moich doznań psychicznych i fizycznych. Leki brałam od końca października, do konca lutego. Teraz nic nie biorę. Staram się dawać sobie jakos radę. Zostało mi straszne napięcie.To emocje, głównie złość pomieszana z niecierpliwością. Tak jakbym siedziała na jakiejs bombie. Jestem przez to szybciej zmęczona w ciągu dnia, napięta. Nie potrafięsiętak w pełni zrelaxować. Nawet jak oglądam film, który mnie wciągnął...to mam w sobie napięcie. Zaczęły się pojawiać emocje tj. radość, smutek, wspólczucie, ale nie sąone takie.........dogłębne? Chyba,ze juz zapomnialam jak odczuwałam wcześniej te emocje. Dużo jest też strachu, nie lęku, tylko strachu.
Bardzo szybko denerwuję się, złoszczę.Nie potrafię rozładowac złości. To jest mój problem chyba zasadniczy.Wałkuję to na terapii z kazdej strony jak tylko można, napewno nie jest to jeszcze etap,żeby ją zakonczyć.Nie teraz.Postanowiłam,ze będę chodziła do upadłego, do zwycięstwa. Napewno jest inaczej niż na początku.


Oczywiście,ze takie posty są nadzieją. Oby wszyscy mogli znaleść w tej chorobie coś pozytywnego i szybko wyjść na prostą.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez 2FACE 10 mar 2010, 13:06
Ja DEREALIZACJE mam prawie codziennie jak się obudzę....Mam kłopoty ze snem...znaczy budzę się wcześnie rano...i chcę jeszcze chwilkę pospać...ale zamiast usnąć to mam taki stan...ni to jawa ni to sen....w końcu wstaję ale taki okropnie wystraszony i przez moment nie wiem co było naprawdę a co mi się śniło. A jak niby już dojdę do siebie to pojawia się właśnie to okropne uczucie ODREALNIENIA...patrzę za okno i wszystko mi się wydaje takie obce. Czasami to uczucie trwa dosyć długo. Okropnie się boję.
Chodzę do psychoterapeuty który zdiagnozował u mnie nerwicę lękową. Ale ja bardzo się boję że w końcu dostanę SCHOZOFRENII od tej derealizacji szczególne że znalazłem w necie taką informację z portalu Psychiatria.pl :

"Choremu może się wydawać, iż inni ludzie są nierealni, obcy, mimo że należą do osób najbliższych. Świat zewnętrzny wydaje się choremu martwy, nierealny, bezbarwny tak jakby nie istniał lub jakby był sceną, na której ludzie odgrywają jakieś wymyślone role. Choremu może się wydawać, że używane dotychczas przedmioty straciły swoje dawne przeznaczenie, stały się obce, inne. Jeżeli stan taki występuje u osób z depresją, zaburzeniami nerwicowymi lub u osób w stanach przemęczenia to osoby te są krytyczne do zmiany percepcji. Jeśli jednak brakuje takiego krytycyzmu może to świadczyć o rozwoju procesu schizofrenicznego. W takim wypadku konieczne jest jak najszybsze zgłoszenie się do psychiatry"
CIĘŻKO JEST LEKKO ŻYĆ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
19 sty 2010, 13:32
Lokalizacja
KRAKÓW

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Pain 10 mar 2010, 14:54
Kilka dni temu dostałam skierowanie na EEG z dopiskiem 'MB?', co może oznaczać tylko jedno: podejrzenie schizofrenii. Do psychiatry zgłosiłam się z depresją i na to się teraz głównie leczę. Miewałam też epizody psychotyczne, to znaczy wydawało mi się, że nie jestem sama wieczorem w pokoju. Czułam czyjś dotyk, nie tylko w swoim domu, ale i domu chłopaka. Raz coś mnie drapnęło po plecach, a chłopak przysięgał, że to nie on mnie dotknął. Brałam i nadal biorę na to Ziperid 0,5 mg co wieczór. Myślę, że zupełnie mi to minęło, bo nic już nie widzę i nie czuję żadnego dotyku. Poza tym mnie się wydawało, że coś widzę, nie to, że naprawdę to widziałam. W tym skierowaniu na EEG mam wpisane objawy 'zmienne omamy zewnętrzne, derealizacja, depersonalizacja'. Jak mogę mieć depersonalizację, w ogóle o tym nie wiedząc? Skąd ona to wytrzasnęła? Co do derealizacji to jeszcze się zgodzę, bo czasami czuję obcość świata i bardzo się izoluję od ludzi (z racji fobii społecznej). Poza tym...czuję się normalna i taka chyba jestem. Nie mam żadnych jazd typowych dla schizofreników, więc skąd, u licha, takie podejrzenie?
Offline
Posty
128
Dołączył(a)
13 lis 2009, 18:23
Lokalizacja
Solec Kujawski

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez polakita 10 mar 2010, 15:35
Pain, myślę że badanie nie szkodzi zrobić, nawet powinnaś się cieszyć że ci takie badanie zrobią, bo to jest fajne badanie fal mózgowych i będziesz sama dla siebie wiedziała czy wszystko jest ok. Ja nie miałam EEG.
polakita
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 10 mar 2010, 20:30
2FACE, witaj powiem ci, że niepotrzebnie się obawiasz, od derealizacji jaką masz nie dostaje się schizofrenii, szczególnie, ze już ktos zdiagnozował ci nerwice lękową, naprawdę jest bardzo dużo osób, z nerwicami i własnie z derealizacją i depersonalizacją, to nic dziwnego chociaż bardzo przerażającego.
Znalazłeś tą informację i w sumie powinna cię bardziej uspokoic niż niepokoić :)
Bowiem, tam jest napisane, że w stanach nerwicy, depresji, istnieje krytycyzm względem tych objawów, czyli ty je zauwazasz, że jest coś nie tak, te objawy ci przeszkadzają, wiesz, że tego być nie powinno i boisz się choroby psychicznej.
Chyba naprawdę każdy z derealką odczuwa strach przed psychozą, schizem.
Derealizacja może pojawiać się również w stanach niedospania, po prostu za mało snu, a jezeli jestesmy lękowi to stan ten nas zaczyna przerazać, przez co trwać może czasem nawet non stop.
A masz jakieś inne objawy nerwicy lękowej?
Pain, nie wiem skąd takie podejrzenie u ciebie, być może jakis lekarz miał powód i w sumie może nawet lepiej zrobić badanie, w końcu piszesz, ze miałaś epizody psychotyczne.
A fobie społeczną jak odczuwasz? boisz się ludzi?
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Pain 10 mar 2010, 20:46
Czy się boję? To mało powiedziane. Ja ich zwyczajnie unikam. Całymi dniami siedzę w domu, a jak już jestem na zajęciach, to jestem sama. Wszyscy wiedzą, że choruję, mają mnie za wariatkę i stronią ode mnie. Ja zresztą od nich też. Boję się, że mnie wyśmieją albo powiedzą coś złego. Całe życie byłam ofiarą i tak już raczej pozostanie..
Offline
Posty
128
Dołączył(a)
13 lis 2009, 18:23
Lokalizacja
Solec Kujawski

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez 2FACE 10 mar 2010, 23:48
Victorek dziękuję za słowa wsparcia....troszkę mi ulżyło.... :) Opisałem swoje objawy w innym temacie a nie chcę bawić się w nabijacza postów więc jak chce ci się poczytać to zapraszam do tego linka ;)

post292235.html#p292235
CIĘŻKO JEST LEKKO ŻYĆ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
19 sty 2010, 13:32
Lokalizacja
KRAKÓW

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 11 mar 2010, 00:54
2FACE, no z reguły na początku przy silnych wątpliwościach posty typu derealizacja to nie schiz uspokajają :) Ale lęki to podstępne skurwysynki :) i jutro czy pojutrze możliwe, że znów będą wątpliwości, i ni eczytaj wtedy o chorobach psychicznych, poczytaj o zaburzeniach lekowych.
Serio nie oszalejesz, ten objaw, strachu przed szaleństwem i poczucie zwariowania mam od poczatku choroby, dosłownie to nie objaw, to pewność...:)
Ale w rzeczywistości nic takiego się nie dzieje, nie wariujemy ani nie tracimy kontroli.
Dobrze, że masz psychoterapię, nie przerywaj jej za szybko, i na pewno nie bierz więcej odlotków :)
Pain, ogólnie wcale ni emusi tak zostać, że całe życie będziesz ofiarą, wiem, że bardzo napiętnują chorych na takie czy inne zaburzenia psychiczne, ale olać ich, szkoda myśli na to, a jacyś inni znajomi, nie ze szkoły, ze środowiska bardziej bliżsi, nie czujesz się przy nich bardziej wyluzowana?
Zawsze warto próbować nie siedzieć w domu.
Chociaż sam kiedyś cąłymi dniami siedziałem z powodu fobii społecznej, ale już nie jestem taką ofiara jak kiedyś pomimo innych zaburzeń :)
Najważniejsze, żeby już epizody psychotyczne ci się nie powtarzały
Pozdrawiam
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez stokrotka 11 mar 2010, 16:29
Kochani! Ja juz nie daje rady :( Probowalam juz z calych sil nie myslec o tych cholernych objawach,tanczylam,spiewalam na sile i nic,znow siedzialabym najchetniej w domu i wyla godzinami. Ten cholerny lek przed sama soba jest nie do zniesienia. Swiat widze normalnie,realnie,ale czasem zwyczajne odkurzanie urasta do rangi wyczynu. Bronilam sie przed braniem lekarstw,ale chyba nie dam sobie rady sama,musze porosic lekarza o jakies prochy.
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
04 lut 2010, 08:34

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 12 mar 2010, 01:44
stokrotka, a objawy dd masz cały czas, czy co jakiś czas?
Ale ogólnie dasz radę z tego wyjść, każdy z nas ma poczucie, że już nie wytrzyma ani sekundy dłużej, a jednak jakoś czas leci...a my żyjemy, nie powariowaliśmy.
A domyślasz się czemu u ciebie to dd wystąpiło? Po stresie? Po ataku paniki?
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez stokrotka 12 mar 2010, 02:44
Wczoraj zaczelam sie znow coraz gorzej czuc,bez zadnej szczegolnej przyczyny. Pozniej z godziny na godzine wglebiam sie w to uczucie coraz bardziej i czuje,ze juz nie daje rady. Dzisiaj np kiedy wstalam z lozka,to wiedzialam,ze to bedzie kolejny koszmarny dzien pelen lekow i walki z sama soba i tak tez bylo,ale wieczorem zaprosilam przyjaciolke na plotki i tak rozmawialysmy o wszystkim. Nagle po jakims czasie poczulam ogromna ulge,jakby wszystko minelo,smialam sie,rozmawialam z nia o rzeczacz fajnych,wesolych i bylo naprawde ok. Cholera,o co chodzi?????

Victorek,u mnie mialo to poczatek w dziecinstwie,dwa razy w zyciu jako male dziecko nagle zaczelam strasznie krzyczec,ze cos mi sie dzieje,czulam jak swiat w oczach oddala sie ode mnie,a glosy moich rodzicow slyszalam jakby w oddali. Trwalo to tylko kilka minut,a lekarz na pogotowiu oczywiscie nic nie stwierdzil. Potem moje zycie wygladalo zupelnie normalnie,czulam sie swietnie. Az tu nagle od paru miesiecy czuje sie tak fatalnie.Nie trwa to przez caly czas,ale jak mnie dopada,to juz nie wiem co mam ze soba zrobic. Przez tyle miesiecy czulam obcosc samej siebie,a tu nagle pewnego dnia przeszlo samo i narazie miesiac juz mam spokoj. Ale jak to minelo,to pojawily sie te cholerne leki :( Czym bardziej staram sie o nich zapomniec,tym sie nasilaja i dlatego nie wiem juz jak mam sobie z tym wszystkim radzic. Boje sie,ze to uczucie juz na zawsze pozostanie i zamieni moje zycie w koszmar,co zreszta juz zrobilo.
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
04 lut 2010, 08:34

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 12 mar 2010, 11:56
stokrotka, bo jak dopada nas ten stan to nie wiadomo co ze sobą robić, ale przede wszystkim starać się nie bać. Wiem, wiem łatwo powiedziane, ale zobacz sama piszesz, że im bardziej starasz się o tym zapomnieć tym bardziej to jest nasilone, bo bardzo skupiasz sie na tym, ale też piszesz, że nie da rady o tego się uwolnić, ale np, kiedy byłąś maksymalnie pochłonięta rozmowa z przyjaciółką piszesz, że wszystko mineło, poczułaś ulgę, a to właśnie dlatego, że zajełaś swój umysł, odwróciłaś uwagę od tego syfu, czyli to oznacza, że jednak można o tym chociaż na trochę zapomnieć, mnie takie momenty dają nadzieję, że uda mi się wyjść z tego. Ja odczucia te mam 24/7 ale są momenty, ze zagadam się, coś pochłonie mój umysł maksymalnie i jakby to odczucie odchodzi, z tym, ze ja pozwoliłem za bardzo u siebie rozwinąć się lękom, i wystarczy chwila później a mój umysł samoistnie przypomina sobie te odczucia i one wracają.
Mózg ma genialną funkcję pamięci i zapominania, w naszym przypadku został zapamiętany okropny strach, związany z tymi odczuciami z lękiem, i wystarczy sekunda kiedy świadomość o tym sobie przypomni, my nieświadomie zaczynamy o tym myśleć i to potęgować. Ale można zacząć ćwiczyć zapominanie tego stanu, można odwrócić nawykowe myślenie, obudziłaś sie rano i już się źle czułaś ale może dlatego, że kiedy tylko otworzyłąś oczy zaczełaś o tym myśleć?
Oczywiście są różne przyczyny stanu dd, możliwe, że u ciebie odcięcia są przejawem nasilonego ostatnio jakiegoś stresu, a każdy kto ma zdolność do dysocjacji, może poprzez stres wpaść w ten stan, ale ludzie nie lękowi nie będą się tego stanu obawiać, dla nich to objaw zmęczenia, nie raz rozmawiałem z osobami bez lękowego nastawienia i oni tez mówią, że czasem odlatują, odczuwają po części to co my, tylko u nich lęk tego nie potęguję, jak u nas, oni za parę minut mogą sie czuć dobrze, albo jak się wyśpią, u nas tak prosto juz nie jest.
DD może być też skutkiem ciągłego lęku, który trwa już od dłuższego czasu, a został jak to każdy lęk wywołany, stresem, jakimś wydarzeniem życiowym i może rozwinąć się po prostu nerwica, czyli lęk, a jednym z objawów, moze być derealizacja.
W każdym bądź razie, w każdym przypadku myślenie o tym powoduje to, ze to się utrwala, bo czujemy lęk, dostajemy objawów, choćby dd (ale tak samo sprawa wygląda z kołataniem serc i innymi objawami) i zaczynamy sie na tym skupiać, tworzyć dodatkowy lęk, i czasem możliwe, ze czulibyśmy się dobrze, to jednak nasza pamięć przypomina sobie te odczucia, ten zapamiętany strach i znów rodzi się lęk. I tak wkoło.
Moim zdaniem, mogła by pomóc ci w myśleniu, i lękach terapia poznawczo-behawioralna.
Wszystko zależy też od podłoża dd, czy jest samo w sobie objawem stresu, czy jest to rozwinięte zaburzenie lękowe, to też jest ważne, czy jak się to zaczeło miałaś jakieś nasilone stresy, czy wcześniej miałaś inne lęki. Musisz sama to trochę przeanalizować.
Ale myślę, że masz dużą szansę wyjścia z tego, szczególnie, że masz to co jakiś czas, i lepiej, zeby się to nie ytrwalało, ale już teraz starało się o tym zapominać.
Wiem, że łatwo sie radzi, sam w tym gów.nie siedze długo już, ale żałuję, że na początku kiedy się to pojawiało nie zacząłem ćwiczyć myślenia poprzez terapię i ugrzązłem w tym jak krowa w łajni.e :)
Trzymaj się i dasz radę.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez stokrotka 12 mar 2010, 14:08
Victorek

Serdecznie Ci dziekuje za slowa otuchy,jestes naprawde wspanialym czlowiekiem! Nie wiem czy juz wspominalam,ale mieszkam w Niemczech i bedac tutaj u lekarza opowiedzialam mu wszystko,a on powiedzial,ze jestem zdrowa kobieta,a to wszystko przez stres! Znalazlam wiec (podobno bardzo dobra) psychoterapeutke i zaczynam terapie od kwietnia! U mnie jest jedna dziwna sprawa,ze nie mam zadnych fizycznych dolegliwosci,zadnych zawrotow glowy,boli w klatce piersiowej,czy zaburzen akcji serca,fizycznie czuje sie swietnie. Nie wiem,czy mam sie cieszyc czy plakac,bo wiem,ze w/w dolegliwosci sa typowe dla nerwicy,a tak to czasem mysle,ze to poczatek choroby psychicznej. Na co dzien staram sie normalnie zyc,sprzatam,gotuje,chodze do pracy,jezdze na rowerze,czy robie zakupy,chociaz czasem lek mnie przerasta. W krytycznych momentach np.w sklepie ciagle powtarzam sobie "nie wygrasz ze mna,rozumiesz?? Zrobie te zakupy chocby nie wiem co". Ale bywa i tak,ze przychodze do domu i placze jak bobr :(
Kiedy mialam pierwsze objawy zrobilam sobie EEG i tomografie komp.glowy i nic nie wykazalo,choc bylam przekonana,ze to jakis guz. Teraz znow postanowilam zrobic wszystkie badania,zbadam sie od stop do glow (lacznie z badaniem glowy - termin mam na czwartek) ijesli wyjdzie,ze jestem zdrowa,to juz tylko psychoterapia jest moja nadzieja,zeby dowiedziec sie co mi jest! Pozdrawiam serdecznie!!
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
04 lut 2010, 08:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do