Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez bilonajr18 21 lut 2010, 13:45
nie mam już tych akcji ale np. jak jestem w tłumie to mam takie dziwne uczucia zanikania ,albo czasami jakbym zapadał się we własne ciało ale akcje typu że ktoś chce mi coś zrobić przeszły dosyć szybko(jeżeli można tak nazwać kilka miesięcy:) ) Głosów nie słysze ale jestem oderwana od rzeczywistości i to cholerne uczucie nieswojego ciała jest dla mnie najgorsze.
PS. nie matrw się nigdy w życiu już nie zapalę do tej pory tego żałuje tylko widzisz zostaje takie pytanie- dlaczego akurat ja ale to chyba każdy sobie takie pytanie zadaje. W każdym razie dzisiaj o 15 mam wziąć połowe tabletki dawka 15 licze na to że nie będzie źle.
Pozdrawiam.

mógłbyś mi podać link do tych ofert o lekarzach we wrocławiu bo ja tu jestem nowa na takich forach i nie mam pojęcia gdzie to jest , szukam i szukam i nic:) z góry dzięki
Czy to nie smutne, że większość ludzi musi zachorować, by zdać sobie sprawę z cudowności życia?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
20 lut 2010, 20:50

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 21 lut 2010, 21:34
wroc-aw-t2316-126.html tutaj masz różne oferty, możesz przejrzeć sobie.
Tak takie pytanie z pewnością zadaje sobie każdy :) i jak po leku się czułaś, nie nastawiaj się że będzie źle :) ale już 20;30 to chyb ajuż po łyknięciu :)
To cholerne uczucie nie swojego ciała znam doskonale, jeden z najgorszych objawów, moim zdaniem.
Ale spokojnie, ważne że już się leczysz, szukasz pomocy.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez bilonajr18 21 lut 2010, 22:09
Dzięki bardzo, już przeglądam:)
Szczerze mówiąc po leku czułam się nieźle. czułam lekkie poddenerwowanie bo nie wiedziałam jak mój organizm na to zareaguje wiec myśle ze ten stres był spowodowany tym, że to był pierwszy raz kiedy brałam ten lek, oprócz tego troszke miałam ucisk w głowie oraz co dziwne- nie mogłam zasnąc po południu, co do tej pory przez miniony rok było dla mnie normą ,więc jak zwykle położyłam się spać a tu niespodzianka- nie chcialo mi się. nie wiem czy to przypadek zobaczymy jeszcze przez kolejne dni. A no i jeszcze jedno- nie było uczucia zapadania sie we wlasne cialo ,moze troche odbicie w lustrze mnie 'dekoncentrowało"(nie wiem jak to nazwać) ale uczucie nieswojego ciała było chwilowe i tylko kilka razy(nie jak kiedys non stop z lekkimi przerwami) ale nie ma sie co napalać najgorsze dopiero przedemną bo przez weekend moj 'stan' jest zawsze lepszy. zawsze pogarsza się ok. godz. 9-12 w szkole wiec czekam co będzie. jestem nastawiona jak najbardziej pozytywnie wkońcu tylko to mi pozostało:) Pozdrawiam Serdecznie.
Czy to nie smutne, że większość ludzi musi zachorować, by zdać sobie sprawę z cudowności życia?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
20 lut 2010, 20:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez mateusz2100 22 lut 2010, 14:34
Felicita86 Twoje objawy są naprawdę słabe do tego co mamy/mieliśmy ... wiem ,że na pewno ciężko to znosisz ,ale z tego co piszesz,że pracujesz itd tzn że Twoj stan jest dobry... diagnoze masz w pore także im szybciej sie temu przeciwstawisz tym szybciej z tego wyjdziesz... pozdrawiam
"tez z tym walczyłem" ..... da sie z tym wygrac

Wiem, że czasami bywa źle, ale zapamiętaj jedno – po każdej ciemnej nocy przychodzi jasny dzień. Więc nieważne, jak jest, wypnij klatę, trzymaj głowę w górze i poradź sobie z tym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
11 maja 2007, 15:49
Lokalizacja
Poznan

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez felicita86 23 lut 2010, 17:21
Od wczoraj zaczęłam ostatni semestr studiów, mam zajęcia 3 razy w tygodniu, a raz w tygoniu pracuję. Na studiach nie jest łatwo, najgorzej jest wytrzymać te 45 czy 90 minut na zajęciach. Narazie dałam radę te 2 dni, jutro ostatni, ale jest mi ciężko. Strasznie się denerwuję, podróż autobusem też nie jest fajna. Mam tylko nadzieję, że wreszcie przejdzie mi to uczucie obcości siebie. Ataków paniki takich mocnych nie mam (leki działają), tylko stany lękowe. Ale łatwo nie jest. W każdym razie dzięki za wsparcie i walczę o siebie dalej.

[Dodane po edycji:]

No to dzisiaj 3:1 dla dd :( Byłam tylko na jednych ćwiczeniach, naprawdę trudno wysiedzieć 1,5 godziny, stwierdziałam, że nie chcę z następnych wychodzić z płaczem, więc poszłam do domu... Może w przyszłym tygodniu będzie lepiej.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
14 lut 2010, 18:29

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez renegatt 25 lut 2010, 20:23
bilonajr18 napisał(a):no więc było tak...paliłam przez okres ok.roku średnio pół grama tygodniowo co nie jest w porównaniu z moimi znajomymi jakąś oszałamiającą ilością.no ale nic to. w pewien piękny wieczór wraz ze znajomymi wybrałam się w miejsce gdzie mieliśmy mówiąc wprost 'zjarać się' wszystko było ok śmiechy chichy do momętu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczęłam bać się swoich znajomych myślałąm że chcą mi coś zrobić a do tego ze umieram ze ktoś chce mi coś zrobić...krzyczałam płakałam itd itp poszłam do domu położyłam się spać rano wstałam i (jakby to streścić) przez tydzien czułam pewien niepokój i dałam sobie na jakieś pół roku spokój z trawą. Ale że człowiek nie jest zbyt mądry zaczęłam palić znowu. i tak paliłam paiłam przez pare miesięcy aż pewnego pięknego dnia podczas palenia właczyła mi się to samo(to co opisałąm wyżej) ale po tym drugim razie nic już po tygodniu nie wróciło do normy. nie poznawałam własnych rodziców, bałam sie ich, bałam sie ludzi, przez tydzień nie chodziłam do szkoły leżałam tylko w łóżku nic nie robiąć cały czas myśląc(juz nie wiem co robilam dokladnie bo moj mozg chyba nie chce tego pamiętać). Zaczeły sie objawy dd wpadłam jeszcze na dodatek w depresje trafilam do szpitala psychiatrycznego(ale to juz jest opowieść na inna rozmowe) z depresji mysle ze sie wyleczylam oczywiscie mam czasem 'spadek formy' ale nie zeby lezec w lozku tydzien i schudnąć 20 kg w 2 tygodnie. Najbardziej wkurza mnie teraz to, że jak chodze do mojej pani 'psychiatry' to ona się mnie co chwile pyta czy aby na pewno nic nie biorę, nic nie pale. Tłumacze tej kobiecie po raz setny ze wątpie żebym kiedykolwiek w życiu zrobiła sobie jeszcze raz coś takiego, no ale cóż wydaje mi sie ze oni tego nie rozumieją. Chyba juz wszystko powiedziałam jak masz jeszcze jakies pytania pisz śmiało bo zauważyłam że odkąd zaczęłam czytać fora i zobaczyłam że nie tylko ja mam takie problemy to jakoś mi łatwiej sobie z tym wszystkim dać radę. Pozdrawiam

[Dodane po edycji:]

magdalenabmw napisał(a):Anno- naprawdę ten lek pomaga bardzo wyjść z DD z tego co czytam. A o skutkach ubocznych nie czytaj bo jak nazwa wskazuje są uboczne :smile: Bierz i sie nie zastanawiaj!



dziękuję bardzo za zainteresowanie :)


Cześć, widzę, że u Ciebie zaczęło się od zioła. U mnie dokładnie tak samo, pierwszy atak lękowy miałem w wieku 18-19 lat nie pamiętam dokładnie. Jarałem oczywiście później cały czas i podobne akcje zdarzały się od czasu do czasu, zawsze po zbyt mocnym sprzęcie albo po "przedawkowaniu". Najgorszą akcję miałem na zejściu po fecie (jak to na studiach) kumpel zaproponował, żeby zapalić to mi się poprawi, dostałem ataku lękowego jak diabli. W końcu przestałem jarać na dobre ale pojawiły się objawy jak podczas palenia, lęki napadowe, DD, nie leczyłem się bo nie było to aż tak uciążliwe i następowało rzutami tzn. 3 miesiące mnie męczyło później spokój jakiś czas i tak wkółko. W zeszłym roku na początku lutego zrobiła się z Tego depresja na którą się leczyłem do Lipca. Wszystko było git do teraz, od prawie 2 tyg czuję się jakoś gorzej, nie jest to co prawda to samo co w zeszłym roku ale boję się, że się znowu rozwinie, musiałem już parę razy wziąć Afobam na spanie.
Po przeanalizowaniu wszystkiego doszedłem do wniosku, że za mój stan w 100% odpowiedzialne jest zioło. Fajnie się jarało ale gdybym wiedział, że mi się z Tego gówna nerwica zrobi nie zajarałbym za żadne pieniądze NIGDY!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
27 lut 2009, 11:42
Lokalizacja
Śląsk

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Madzialenka 26 lut 2010, 15:42
Witam wszystkich!Z zaburzeniami lękowymi walcze od 12 lat,kiedyś przybierały one forme właśnie derealizacji rok temu moja nerwica objawiła się lękiem przed chorobami i fizycznymi dolegliwosciami( zawroty głowy,bóle serca itp.) zrobiłam podstawowe badania i wszystkie wyszły dobrze. Po leku na dpresje wszystko ustapiło,aż do teraz.Od paru dni mam uczucie krecenia i ciezkiej głowy,otepienia, czuje sie jakos dziwnie.Nie wiem czy to moze byc znów deealizacja czy coś poważnego?Prosze o odpowiedz!
Offline
Posty
422
Dołączył(a)
07 kwi 2009, 14:00

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez bilonajr18 26 lut 2010, 20:23
Mam takie pytanie. Czy komuś też się wydaje coś w stylu: boli mnie głowa to na pewno zemdleje, boli mnie w klatce piersiowej to na pewno sie udusze i umrę... Jeszcze się nie spotkałam z takim czymś u kogoś nie wiem czy to tylko mnie dotyczy. Pozdrawiam.
Czy to nie smutne, że większość ludzi musi zachorować, by zdać sobie sprawę z cudowności życia?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
20 lut 2010, 20:50

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez bliksa 26 lut 2010, 20:25
bilonajr18, tak, to dotyczy bardzo dużej ilosci nerwicowców.
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 26 lut 2010, 21:33
bilonajr18, ja powiem ci, że w sumie jeszcze nie spotkałem osoby z lękami, która by tak nie myślała :) Ja mam tak bardzo często, w różnych kwestiach, ale to tylko myśli wywołane przez strach, który w tym stanie jest u nas na porządku dziennym. Ale myśli nic nam nie mogą zrobić powodują po prostu jeszcze więcej strachu i objawów...
Madzialenka, no może być to od lęku co opisujesz a leki nadal zazywasz?
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez bilonajr18 26 lut 2010, 21:58
no to tego nie wiedziałam, myslałam że to tylko moje 'jazdy' i jak tak sie teraz nad tym zastanawiam to miałam je od dziecka chociaż dd mam od roku, więc to wszystko lęki...szkoda słów czasami juz nie mam siły tak bardzo chciałabym żyć normalnie. Kiedys usłyszałam takie słowa, że Bóg zsyła nam takie choroby z jakimi będziemy umieli sobie poradzić np. inni na naszym miejscu już dawno by sobie np. cos zrobili , nie wiem tylko w jakim celu została mi 'przydzielona' to chooroba...życie jest strasznie dziwne ale pięknei nigdy nie wyobrażam sobie sytuacji żebym chciała sie zabić(moja pani psychiatra co chwila zadaje mi pytanie czy czasem nie chce sie zabić a ja tłumacze tej kobiecie że KOCHAM ŻYCIE CHCE POPROSTU ŻYĆ NORMALNIE!! wkurza mnie strasznie myślę że czas zmienić lekarza i to szybko. Pozdrawiam.
Czy to nie smutne, że większość ludzi musi zachorować, by zdać sobie sprawę z cudowności życia?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
20 lut 2010, 20:50

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez carlos 26 lut 2010, 22:04
A mnie z reguły teraz znów nękają myśli. Jestem znowu nieźle nakręcony przez własną wyobraźnię. Dziś rano śnił mi się koszmar... jak katowano ludzi i po tym jak wstałem zaczął mi narastać lęk. Musiałem iść położyć się do telewizora oderwać od mysli, ale gdy zamykałem oczy, próbowałem zasnąć to znów myślenie mnie dobijało, a serce biło tak szybko... Aha i w głowie miałem takie uczucie jakby nie z tego świata, taki odlot mocny. Pewnie napad derealki, no nie wiem. Aczkolwiek traumatyczne i teraz podobnie się czuję... Nawet nie chcę mysleć co dalej. Już myślałem, że albo się ubiorę i wyjdę z domu ze strachu, albo wezmę tabletkę, albo zadzwonie na pogotowie, ale jednak wykrzyczałem sobie, że jestem normalny i nie potrzebuje ani tabletek i szpitali i przeszło i zasnąłem... ale niepokój dalej jest i to dziwne uczucie lęku. I jak zaczynam myślec o życiu, o ludziach, świecie... analizować co widzę, to narasta. Czyli generalnie jak się na tym skupiam... Sam się nakręcam, ale nie mogę tego wyrzucić jakoś z podświadomosci kurcze, a tak bym chciał... to klucz do mojego sukcesu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Gringo 26 lut 2010, 22:06
Kiedys usłyszałam takie słowa, że Bóg zsyła nam takie choroby z jakimi będziemy umieli sobie poradzić np. inni na naszym miejscu już dawno by sobie np. cos zrobili , nie wiem tylko w jakim celu została mi 'przydzielona' to chooroba.

No nie wiem, czy chorzy na nieuleczalnego raka mozgu poparliby to stwierdzenie.
Gringo
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez polakita 26 lut 2010, 22:12
Gringo napisał(a):No nie wiem, czy chorzy na nieuleczalnego raka mozgu poparliby to stwierdzenie.

Choroby uczą nas pokory, i pokazują jak wielką wartość ma nasze życie.
polakita
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do