Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Joaśka 21 gru 2009, 10:18
Mieszanka, nerwica to podstępna choroba, lubi się ukrywać pod różnymi dolegliwościami :/

Zawsze byłaś nerwuskiem? Bo ja tak, zawsze wszystkim się przejmowałam, a to bardzo osłabia organizm (nie tylko psychicznie, ale też fizycznie, stres nas niszczy, osłabia naszą odporność!), teraz dzięki psychoterapii uczę się wyrażać swoje emocje, bo przez całe życie byłam bardzo skryta, tłumiłam wszystko w sobie udając dzielną i niezniszczalną. Chodzę na psychoterapię indywidualną raz w tygodniu, na grupową nie mogłabym, gdyż na skutek urazów doznanych w przeszłości związanych z ludźmi mam problemy z kontaktami z nimi. Za nic w świecie nie mogłabym się otworzyć przed grupą :? Uczę się przełamywać nadmierną nieufność w stosunku do ludzi. W ogóle jestem bardzo zadowolona z terapii, chociaż czasem wychodzę z niej wkur****a, ale to znaczy, że chyba działa :lol:
Joaśka
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez mieszanka 21 gru 2009, 14:20
Joaśka, tak dolegliwościami, które można wyjaśnić też w inny sposób.

tak, zawsze byłam nerwuskiem. i miałam tak samo jak Ty. wszystko brałam do siebie, wszystkim się przejmowałam, byłam za bardzo ambitna. oo... osłabia odporność? tego nie wiedziałam.
skoro jesteś dość skrytą osobą, tzn.byłaś to faktycznie terapia indywidualna to najlepsze rozmwiązanie. ja mogłabym nawet pomyśleć o grupowej, gdyż nie mam problemu z kontaktami z ludźmi. i raczej nie ukrywałam tych złych emocji. i nadal nie ukrywam. jak jestem zła to od razu po mnie widać i ludzie z najbliższego otoczenia wiedzą, że bez kija to lepiej nie podchodzić :P ;) szkoda tylko, że tych pozytywnych emocji, nie potrafię z siebie wydusić. potrafię komuś powiedzieć, że go nienawidzę, ale nie przejdzie mi przez gardło słowo "kocham".
ja własnie dzisiaj byłam u lekarza i po nowym roku zdecydowałam się na terapię, ale z braku możliwości na pewno bedzie to terapia indywidualna (terapie grupowe często są rano a przecież wiadomo, że teraz najważniejsze jest skończenie szkoły.)
w takim razie nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci sukcesów i tego, żeby terapia poskutkowała! ;)
"z losem wygrać w to w co gram..."
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 gru 2009, 12:58

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Joaśka 21 gru 2009, 16:13
Dzięki Mieszanka! :mrgreen:
Mi jeśli w ogóle przejdzie przez gardło to niestety też prędzej "nienawidzę" niż "kocham"... :oops: Ale pracuję nad tym teraz ostro ;)
A jak Twoja d/d? Jak tam się dzisiaj czujesz?
Zarówno terapia indywidualna jak i grupowa mają swoje plusy, każdy musi znaleźć dla siebie odpowiednią. No i oczywiście bardzo ważny jest sam terapeuta, żebyś mogła się przed nim naprawdę otworzyć, gdyż inaczej terapia nie ma sensu. Pozdrawiam!
Joaśka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez mieszanka 21 gru 2009, 21:31
Pracuj, pracuj ;) ja też niedługo zacznę.
hmm. dzisiaj już nie ma d/d. na szczęście. chociaż momentami wydawało mi się, że jest, ale po chwili zanikało. szkoda tylko, że ostatnio mam takie tępe uczucia. ale przejdzie no. musi cholera!
a Ty jak tam się dzisiaj czujesz? ;)
"z losem wygrać w to w co gram..."
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 gru 2009, 12:58

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Joaśka 22 gru 2009, 08:37
A dzięki Mieszanka, całkiem dobrze :-) Chociaż strasznie kiepsko znoszę te mrozy (no ale akurat to nie ma zupełnie nic wspólnego z nerwicą :P ) Dziś - psychoterapia, więc już się nastawiam na te mieszane uczucia i emocje, które nie wiem jeszcze jak wyrazić ;) To bardzo dziwne wrażenie, rozmawiać o tym co się czuje, gdy... tak naprawdę człowiek tego nie jest pewny, hmm... 8)
No zacznij też pracować :mrgreen: Ja chodzę raz w tygodniu.
A d/d jak już pisałam nie zdarza mi się teraz raczej, czasem może przy intensywnym ostrym świetle (nienawidzę świetlówek!), ale staram się zająć czymś wtedy i zapomnieć, nie bać się, to naprawdę skutkuje.
Dobrego dnia Wszystkim!
Joaśka
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez waleczna 22 gru 2009, 15:57
Cześć, chciałam napisać słówko o Effectinie er 75:( Jakis miesiąc temu pisałam Wam, że zaczynam kurację. Miałam ogromne oczekiwania naczytawszy się wcześniej spostrzeżeń pacjentów leczonych wenaflaksyna. Niestety po miesiący muszę donieść, że poniosłam fiasko. Lek paskudny i nie dla mnie:( Mój stan pogorszył się, mam teraz tzw. "zjazd" i nie chcę juz i nie mam siły dalej próbować. Tyle czasu zmagam się z derealizacją, że straciłam nadzieję. a tu święta idą:( Jedyny efekt tego świństwa to zawroty głowy, nudności (i to jakie), oslabienie. Gdybym nie miała urlopu nie mogłabym pracować. Powiem Wam, że nigdy się tak nie namęczyłam. Dzieliłam kapsułkę na 2 (odsypywałam połowę) żeby zacząć od ostrożnej dawki, niestety włosy zaczęły wyłazić...ehh niech mnie ktos pocieszy przed świętami:(
Aaaa miałam też zacząć psychoterapię, oczywiście mój wstret do samej siebie jest tak przemożny, że nie wiem kiedy się ruszę i zadzwonię, żeby umówić się na wizytę.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
22 paź 2009, 22:39

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez mieszanka 22 gru 2009, 16:21
Joaśka, śnieg, śnieg, snieg! śnieg jest cudowny! *_*
w ogole czasami dziwnie jest rozmawiac o swoich uczuciach.

waleczna, a byłaś u lekarza powiedzieć, że lek Ci nie słuzy?
"z losem wygrać w to w co gram..."
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 gru 2009, 12:58

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Joaśka 22 gru 2009, 18:15
Mieszanka, nienawidzę mrozu, śnieg jeszcze ujdzie (zwłaszcza w okresie świątecznym), ale mróz... Moje stawy dają mi się wtedy strasznie we znaki :evil:
Waleczna - wstręt do samej siebie - ten temat nie jest mi obcy... Ja dwa razy przechodziłam anoreksję... :? I do tej pory nie mogę powiedzieć, że siebie lubię :cry:
Jak najszybciej na psychoterapię, koniecznie!!! Nie zwlekaj z tym, radzę Ci naprawdę serdecznie, zobaczysz, że Ci pomoże jeśli w końcu się zdopingujesz i na nią wybierzesz!!! Gdybaniem nic się nie zdziała, to nic nie pomoże, człowiek tylko jeszcze bardziej się dołuje...
A co do tego leku... Rozmawiałaś o nim ze swoim psychiatrą? Może konieczna zmiana? Żaden lek nie jest uniwersalny - jednym pomaga, innym nawet szkodzi :( Koniecznie skonsultuj się z lekarzem.
Nie jesteś sama, nie wiem czy Cię to pocieszy, ale każdy z nas ma tu podobne problemy, więc wiemy, co przechodzisz... Bądź dzielna. I dobra dla siebie... Jak długo chorujesz na nerwicę?
Joaśka
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez waleczna 22 gru 2009, 23:13
Joaśka... wiesz co jest najbardziej deprymujące? Zmagam się z tym cholerstwem (depresja z derealizacją) już ponad 16 lat i powiem szczerze mam dosyć. W tej chwili mam 28 lat i tylko jedną refleksję, zmarnowałam dzieciństwo i młodość. Nie pamiętam dnia żebym wstała i czuła się dobrze. Odbieram egzystencje jako coś ekstremalnie nieprzyjemnego. Kiedy budzę się rano i wiem, że muszę wstać i udawać przed sobą i światem ze jest ok... domyślasz się że mam raczej ochotę rozpłynąć sie w niebycie:) Co do wstrętu, to ledwo robie makijaż, taka czuję niechęć do zajmowania się własną facjatą. A najsmieszniejsze jest to, że ludzie maja mnie za kobietę sukcesu!!
Anoreksja.. tez cos o tym wiem niestety. Ze mną juz w porządku ale jak sobie przypomne siebie z okresu kilku kilo mniej ogarnia mnie euforia. Było mi lepiej i lżej psychicznie (to ci niespodzianka). Organizm ludzki jest zdolny do niesamowitych rzeczy.

Co do psychoterapii, masz rację. Albo się "zwlokę" w końcu albo pozostaje skok z okna.
Jak sobie radzisz ze związkami (nie wiem w jakim jestes wieku). Czy potrafisz przełamać niechęć do siebie i nawiązać więź z drugim człowiekiem?

Pozdrawiam
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
22 paź 2009, 22:39

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Joaśka 22 gru 2009, 23:37
Waleczna, rozważając tylko cały czas terapię, a nie podejmując jej marnujesz kolejne tygodnie, miesiące... Nie ma co gdybać, trzeba działać!!! Uwierz mi...
Myślę, że rozumiem Cię bardziej niż Ci się to wydaje i że mamy ze sobą dużo wspólnego. Ze mną też już w porządku jeśli chodzi o anoreksję, ale wiele spraw wciąż pozostawia wiele do życzenia... Mnie również ludzie uważają za ambitną, pewną siebie osobę, dążącą do wyznaczonych celów, wzór do naśladowania, uosobienie spokoju, równowagi... A we mnie w środku wszystko czasem po prostu pęka...
Jeśli chodzi o związki to jestem aktualnie sama, mam 24 lata, związki były, ale za każdym razem nie mogłam już wytrzymać, dusiłam się w nich i zrywałam...

Nie jestem pewna czy w Twoim przypadku same leki to najlepsze rozwiązanie. Myślę, że lepsza byłaby dla Ciebie psychoterapia (albo leki + obowiązkowo psychoterapia), tylko w ten sposób skonfrontujesz się ze swoimi emocjami, niechęcią do samej siebie, obawami... To nie jest przyjemne, wręcz przeciwne :? , ale pomaga...
Idź na terapię, zobaczysz, że poczujesz się lepiej. A do lekarza też się wybierz i zapytaj o leki, może trzeba zmienić, dobrać Ci inne.
Joaśka
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez mieszanka 23 gru 2009, 12:42
cholera! jestem chyba tutaj jedną z najmłodszych i ok. może nie mam jakiegoś za dużego doświadczenia ze związkami czy coś, ale widzę lekkie podobieństwo do Joaśki... przerypane, bo aktualnie to znowu ja rozdaje karty.
"z losem wygrać w to w co gram..."
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 gru 2009, 12:58

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Joaśka 23 gru 2009, 13:51
Echhh, ja i moje pokręcone życie :? Niby chcę być z ludźmi, a jak już jestem to uciekam byle jak najdalej od nich, duszę się wśród nich (nie dosłownie oczywiście :P ) :? A ludzie do mnie jak na ironię lgną! :shock: Dzielna, twarda, rozsądna, mądra - dla innych, a w rzeczywistości... hmmm... :?
Wyjście jest jedno, trzeba nad sobą pracować, bo bez tego nawet jak to się mówi "nawet Święty Boże nie pomoże".
Joaśka
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez mieszanka 23 gru 2009, 15:23
Joaśka napisał(a): Dzielna, twarda, rozsądna, mądra - dla innych, a w rzeczywistości... hmmm... :?.
taak. skąd ja to znam. w dzisiejszych czasach nawet jak się taką nie jest to... trzeba udawać. bo ludzie od razu potrafia wykorzystać dosłownie każdą chwile słabości.
tak czy inaczej, musimy nauczyć się jak być naprawdę dzielne i twarde. i kurde musi nam sie to udać! ;) jak to się mówi" w zyciu trza byc twardym a nie miętkim" ;D
"z losem wygrać w to w co gram..."
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 gru 2009, 12:58

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Joaśka 23 gru 2009, 17:21
mieszanka napisał(a):
Joaśka napisał(a): Dzielna, twarda, rozsądna, mądra - dla innych, a w rzeczywistości... hmmm... :?.
taak. skąd ja to znam. w dzisiejszych czasach nawet jak się taką nie jest to... trzeba udawać. bo ludzie od razu potrafia wykorzystać dosłownie każdą chwile słabości.
tak czy inaczej, musimy nauczyć się jak być naprawdę dzielne i twarde. i kurde musi nam sie to udać! ;) jak to się mówi" w zyciu trza byc twardym a nie miętkim" ;D


To prawda... Ale wiesz, ja to z drugiej strony chcę powoli nauczyć się przyznać czasem przed samą sobą, że mogę być bezradna, smutna, czasem słaba... A nie za wszelką cenę być zawsze dzielną i udawać twardzielkę choćby się waliło i paliło... Ale żeśmy offtop zrobiły :P
Joaśka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 20 gości

Przeskocz do