Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tet 08 lis 2009, 21:39
tynka, pewno staram się jak mogę, ale hipochondryczna natura co jakiś czas upomina się o swoje :mrgreen:

1507 miałeś jakiś uraz poważny ?
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 1507 08 lis 2009, 21:56
tet, nie , więc pozostają dwie możliwości. :shock:
jak często doświadczacie deja vu przy dd, bo jeszcze doczytałem że występuje przy dd.
1507
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tet 08 lis 2009, 22:05
padaczki chyba nie masz? schizo.. też wątpię. trudno zaakceptować tak dziwne doznania za charakterystyczne dla nerwicy :roll:
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 1507 08 lis 2009, 22:16
jak dwa lata temu zaczynałem przygodę z luxetą miałem kilka razy w miesiącu wcześniej nie, były bardzo silne dotyczyły że już coś widziałem, pomyślałem, albo wpdała mi myśl do głowy ale nie wiedziałem jaka, miałem ją na końcu "języka" i juz miałem się dowiedzieć co to za myśl i mijała. Gasła jak żarówka a ja nie wiedziałem o co biega.
PO miesiącu przeszło ale potem za to dostałem niezłe jazdy lękowe na punkcie religii, psychozy czy też schizy, a także że będę psychopatą, brałem 2 lata leki, stan ten trwał około 2 miesięcy normalnie jakąś chyba psychoze miałem polekową albo silne lęki, najfajniejsze jest to że jak odstawiłem luxetę to mi wszystko się wycofało, ale za to miałem dużo zmiennych nastrojów, w zasadzie odczuć
a teraz prawie po 8 m-cach przerwy od leków dopada mnie to pieprzone deja vu, w różńych formach i znów sram w gacie bo na myśł co może mi ono przynieść ogarnia mnie lęk. Najgorsze jest to że poprostu boję się choroby, boję się że to nie jest objaw nerwicy, że to jest jakaś choroba somartyczna, w końcu żaden lekarz nigdy nie potraktował mnie poważnie, nikt nie zrobił mi badań głowy po tym jak w 2005 roku poskręcało mnie na ulicy, i sparaliżówało. Mam czasem odczucie że tam coś się stało. A nerwica przyszła później, znacznie później bo caly czas coś mi dolegało a lekarze to bagatelizowali, w końcu zacząłem się bac o własne życie i zdrowie, i wtedy przyszła nerwica. Od 3 miesięcuy mam bóle głowy, bolą mnie oczy w środku, przeszywają pojedyńcze bóle-szpilki.
Czy deja-vu jest początkiem choroby? Schizy? Czy od tego zaczynają się choroby psychiczne?
Dopiero 16.11 ma badanie CT, chciałbym już wiedzieć. Choć CT nie pokaże że mam zmiany w mózgu wskazujące na schizę czy padaczkę, to jest badanie które ma zdjagnozować gózy i krwiaki. Badanie pobieżne neurologiczne poszło dobrze, pani stwierdziła że może być to objaw nerwicowy lub padaczkowy, a nerwicowy ponieważ podczes wizyty cały dygotałem i strasznie mi łapy się trzęsły. Co nie zmienia faktu że i tak się boję.
1507
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tet 08 lis 2009, 22:26
dopiero? 16 to już niedługo. tyle wytrzymałeś, tydzień Cię nie zbawi, a jak będzie zły wynik to wtedy będziesz się martwił.. albo pogodzisz się z nerwicą
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 1507 08 lis 2009, 22:40
tet napisał(a):dopiero? 16 to już niedługo. tyle wytrzymałeś, tydzień Cię nie zbawi, a jak będzie zły wynik to wtedy będziesz się martwił.. albo pogodzisz się z nerwicą


pewnie, ale sam nie wiem co o tym myśleć, boję się tego, nie chce tego deja vu, dziś miałem podczas oglądania filmu, byłem zrelaksowany, i nagle jedna scena z filmu stała mi się bardzo znana że już ją widziałem gdzieś, normalnie czułem to uczucie po raz pierwszy bardzo świadomie że to jest deja vu i nawet podjąłem świadomą próbę wyeliminowania go tłumacząc sobie że może oglądałem kiedyś film i była podobna scena do tej, ale na nic się to zdało bo jak minęło to już wiedziałem że to było deja vu , minęło to przedziwne uczucie i miałem takie odczucie jak bym się włączył, poczułem się tak realnie a serce biło mi jak dzwon i dopiero po kilku chwilach przyszedł lęk z powodu tego zjawiska, że znowu to było, co to było, zacząłem szukać info w necie i z tąd napisałem na forum. :(
Czy może ktoś opisać swoje doświadczenia z deja vu i jak często je ma lub miewał(a)?
Doczytałem jeszcze że jest to też objaw depresji oraz CHAD. Poza tym ludzie zdrowi też doświadczają deja vu.
1507
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Victim20 09 lis 2009, 20:09
Hej
mam takie dziwne uczucie ostatnio, a mianowicie czuje jakbym sie w sobie "zapadała", zamykała w sobie takie dziwne do opisania, nie jest to typowa derealizacja czy depersonalisacja jaka miałam wczesniej...Przez to zaczynam sie bac czy nie złapałam jakiejs choraby psychicznej. Ma ktos podobnie??
Pozdrawiam
Viktorek dzieki za słowa otuchy, uspokoiły mnie. Teraz zostało mi tylko wcielenie Twoich rad w życie (a to nie łatwe):)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
29 sie 2009, 16:32

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 1507 09 lis 2009, 23:44
Victim20, choroba psychiczna to nie katar tego się nie łapie ;) Albo jest albo nie.
1507
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Victim20 09 lis 2009, 23:53
hi tak mi sie jakos napisało z ta choroba psych.... :smile:
Ale juz jestem zmeczona moim samopoczuciem i zaczynam łapac znowu jazdy z chorobami psychicznymi :?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
29 sie 2009, 16:32

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez paulinetta 10 lis 2009, 03:25
Joaśka napisał(a):Pocieszyłeś mnie trochę 1507 pisząc, że D/D może być skutkiem długotrwałego lęku i napięcia. Ja zmagam się z lękiem i napięciem już od około 20 lat, tj. od wczesnego dzieciństwa (dotąd uparcie wmawiałam sobie, że sama sobie z tym poradzę), ale od około roku jest on bardzo nasilony z powodu przebytych chorób, może więc stąd moje wrażenie derealizacji. :-( W końcu poszłam po rozum do głowy, bo wiedziałam, że dłużej nie wytrzymam i od miesiąca jestem na psychoterapii indywidualnej. Przed lekami się wzbraniam..."

Joaska ja tez tylko raz bralam leki i to dawno temu, pozniej juz sie balam. Generalnie jednak jak cos Cie meczy 20 lat to psychoterapia to pewnie nie bedzie szybka pilka. Ja chodze juz ponad 2 lata, i w sumie na co dzien srednio dostrzegam poprawe (czulam sie zle i czuje sie raczej srednio) to jednak jak sobie przypomne jakie dziwne mysli miewalam wtedy to musze przyznac ze teraz mam inne (np. jak widzialam jakiegos faceta, to zaraz wpadalam w panike ze sie w nim zakocham, na koniec doszlo juz do tego ze z prawie kazdym to mialam, i nawet z tymi co ich na ulicy mijalam - teraz juz mnie to bawi a nawet dziwi jak sobie przypominam) - teraz nie mam juz takich jazd, jednak mam wrazenie ze to przypomina troche obieranie cebuli, cos sie wyleczy to wylazi nastepne, no ale chyba kiedys w koncu jest koniec. Jednak co zmienilo sie bardzo, to ze jestem duzo bardziej skoncentrowana na sobie, kiedys ciagle zwracalam uwage na innych. Jak poszlam na terapie to bylam b. napięta i pełna roznych dziwnych lęków (nawet sie nie bede chwalic ale o psychopatycznosc zahaczalo na pewno), ale D/D sobie nie przypominam, to pojawiło mi sie pozniej - a moze wczesniej tego nie zauwazalam od tego napięcia? Zycze CI powodzenia na terapii.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
03 lis 2009, 20:15

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 1507 10 lis 2009, 11:48
A MACIe nieraz tak że czytając tekst nie kumacie go? Tzn że zdanie wydaje wam się pozbawione sensu, ale jest jakies dziwne wrażenie że jednak jest się w błędzie i trzeba przeczytac jeszcze raz, i po 3-4 razie zdanie nabiera sensu. To tak jak by uciekało z głowy znaczenie danego słowa. hmmm. Znów mam zmartwienie. Nideoś że jeb...deja vu to jeszcze to, ale zauwazyłem że są to bardzo podobne rzeczy, może to to samo?
1507
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Joaśka 10 lis 2009, 19:04
Dziękuję Paulinetta, zdaję sobie sprawę, że psychoterapia nie działa szybko... Ale zrobiłam już przynajmniej jakiś pierwszy krok decycując się na nią, i trafiłam na świetną psychoterapeutkę, naprawdę. Zaufałam jej jak nikomu innemu, nawet członkom rodziny...
Tak, z nerwicą zmagam się ok. 20 lat, czasem w mniej a czasem w bardziej nasilonym stopniu. Od kilku miesięcy - masakra :( Nie chcę brać leków... W ogóle wzbraniam się przed chemicznymi lekami, bo przy moim towarzyszu grzybku Candida nie są one wskazane, wręcz czuję się wtedy gorzej :/ Moja nerwica nasiliła się, bo ten grzyb postawił całe moje dotychczasowe jeszcze w miarę normalne pomimo wszystko życie na głowie :( Odkąd z moim ciałem zaczęły się dziać dziwne rzeczy z powodu ogromnego przerostu Candida, zaczęłam mieć bardzo silne lęki, napady paniki, depresję, bywam agresywna bądź przeciwnie - bardzo apatyczna, itp.
W ogóle miałam ciężkie przeżycia, w wieku 15 lat - anoreksja, 2 lata z głowy, wycieńczony organizm, leczenie, na studiach nastąpił nawrót... Byłam tak strasznie wychudzona, chyba jeszcze bardziej niż za pierwszym razem :( Teraz, po 3 latach doszłam znowu do siebie przynajmniej jeśli chodzi o wagę, choć nadal jestem szczuplutka, no i walczę ze spustoszeniami organizmu, które wniosła ana. Nie mogę się z nimi pogodzić. W ogóle nie mogę sobie wybaczyć, że doprowadziłam swoje ciało do takiego stanu :( To jednak nie jedyne "rewelacje" w moim życiu... 5-letni szczęśliwy związek zakończony rozstaniem.... Straszna obsesja na punkcie nauki... Depresja... Przez całe życie chory perfekcjonizm, obawa przed utratą kontroli, lęk przed innymi ludźmi, lęk, że coś mi się złego stanie, porażająca nieśmiałość, przeżywanie wszystkiego, obwinianie się za wszystko, problemy ze snem... Lista niestety jest długa, można by pisać i pisać, a więc zapewne i psychoterapia potrwa długo... Właściwie tylko psychoterapeutce mogę powiedzieć, co mnie gnębi, w domu mnie nie rozumieją, uważają, że powinnam brać leki przeciwdepresyjne i sprawa załatwiona. Ja jednak nie będę brać leków. One tylko uśpiłyby moje problemy, lęki, nie mówiąc już o tym, że Candida miałaby super pożywkę. Ja nie chcę uśpić problemów, chcę znaleźć ich przyczynę i je pokonać, choć wiem, że długa droga przede mną.
Echhh, ciężkie to życie...

1507 ja też mam podobne problemy, "wypadają" mi wyrazy, mam kłopoty z pamięcią, luki, itp. Strasznie mnie to męczy :( Lekarz mi powiedział, że to skutek Candida, wypuszczających toksyny do układu nerwowego. I po przeczytaniu kilku lektur na temat tego grzyba przyznałam mu rację. :(
Joaśka
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 1507 10 lis 2009, 21:43
Joaśka, a z kąd wiesz że masz muchomora?
1507
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez paulinetta 11 lis 2009, 05:14
Joaśka, ja tez mam grzyba tyle ze nie sprawdzalam jakiego bo niewiele go mam. Ostatnio bylam na mikroskopowej analizie kropli krwi i wykryto mi tez niestety pasożyty - tydzien nie spałam w nocy z przerażenia. Mam takie ksiązki, które piszą ze pasożyty wywołują depresję, i w sumie na początku niezle sie nakręciłam na tę teorię ale moja terapeutka powiedziała że pierwsza jest jednak energia psychiczna, czyli że niestety przyciągasz pasożyty bo źle się czujesz a nie na odwrót.
Ty chyba powinnas sie mocno zajac tą candidą jak tak Ci nasila lęki!
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
03 lis 2009, 20:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do