Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez paulinetta 04 lis 2009, 22:21
Victorek napisał(a):Trzeba tylko pamiętać, że nie zawsze dzieciństwo jest pełnym winowajcą nerwicy i jej skutków, często doczesne problemy, stwarzają myśli, objawy, lęk, nie tyle co problemy ale sposób w jaki te kłopoty odbieramy, czasem grzebanie w dzieciństwie nie przyniesie skutków bo tam nie leży problem, może być ono kształtujące podłoże dla lęków ale nie zawsze jest ono głównym zapalnikiem. Jeżeli nie widać długi czas skutków takiej psychoanalizy to możliwe, iż nie warto podążać tym tropem bo to stwarza kolejne napiecia, kolejne przerastające naszą psychikę i tym razem wygrzebane przez nas samych.
Ale oczywiście to wszystko zależy od każdego z nas.


NO nie wiem, mozesz podac przyklad problemu, który nie leży w dziecinstwie? Bo po lekturach ksiazek A. Miller to juz jakos nie widze ze cos moze nie miec swojego poczatku tam.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
03 lis 2009, 20:15

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 04 lis 2009, 22:47
Mnie chodzi o to, że nie zawsze taka terapia jest słuszna dla każdego, jak np w moim przypadku, na pewno dzieciństwo u mnie miało duży wpływ na poczucie mniejszej pewności siebie, bo nie było wesoło, ale mnie taka psychoanaliza nie przyniosła efektu, mnie raczej skupianie się na teraźniejszości pomaga, na budowaniu nowego ja, na wzmacnianiu pewności siebie, niektóre rzeczy w dziecinstwie były mineły i już.
Nie ma życia idealnego, i trzeba nauczyć się zyć w tym świecie w jakim zostaliśmy postawieni już jako w miarę dorośli ludzie. Mnie wracanie do tego co rodzice powiedzieli, nie powiedzieli, powinni powiedzieć, nie powinni powiedzieć, przyprawiało tylko o większy niepokój, bo sam stwarzałem sobie kolejne kłopoty myślowe, i psychiczne się obciążałem.
Z pewnością chore dzieciństwo, nie pozostanie bierne do dorosłego zycia, korozja w psychice postępuje i koniec, końców następuje bum.
Zresztą nie znam twojej historii, piszesz tylko o wyjałowieniu uczuć, lale masz jakieś nerwicowe lęki?
Jeżeli tobie psychoanaliza pomaga to jak najbardziej ją kontynuuj.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez paulinetta 04 lis 2009, 23:24
Moze ja sie zle wyrazam, to NIE psychoanaliza mi pomaga. Ja intelektualnie wiem jak bylo i jak jest ale dopoki nie wstawiam sie w swoje uczucia w tych sytuacjach to do tego czasu mi nie odpuszcza. Ja nie wiem jak to wytłumaczyc, tego trzeba po prostu doswiadczyc i zadne żalenie sie i opowiadanie o swoim dziecinstwie naprawde nie pomoga (mozna sobie mowic rok i nic nie czuc - moj przyklad), jesli czlowiek nie potrafi poczuc smutku, gniewu i zlosci nad swoim dziecinstwem. Tu chodzi tylko i wylacznie o odczucie tłumionych w sobie emocji.
Ja wam polecam te ksiazki Alice Miller - naprawde mozna sobie otworzyc oczy. A z metod na ktore trafilam moge chyba polecic EFT - maja forum na goldenline.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
03 lis 2009, 20:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Victim20 05 lis 2009, 11:09
Witam wszystkich:)
Nie wiem czy umiesciłam mój post we własciwym miejscu, ale kierowałam sie tym co obecne mnie najbardziej przezaza:/

Czytam to forum od dawna, ale dpoiero dzis zdecydowałam sie cos tu napisac, bo juz sobie nie radze;/
Pierwszy atak nerwicy miałam 5 lat temu, przez rok sie meczyłam,zawroty głowy, hipohondria(miałam chyba wszystkie nowotwory:)), zawroty głowy, ataki paniki, ale dałam rade i przeszło na 4 lata i w maju tego roku wróciło:(
I jest coraz gorzej....tydzien temu dostałam 3 w swoim zyciu atak z depersonalizacja i do tej pory nie moge sie po nim otrzasnąc, bo trwał 3 dni a nie jak poprzednie pare minut, myslałam ze juz nigdy nie przejdzie...
Miałam mysli ze moze zycie to sen itd. wiecie jak to jest:)Myslałam, ze zaraz zawioza mnie do czubków

Biore tylko hydroxyzinum, pomagała zawsze na wszystko ale tym razem sie nie sprawdziła, depersonalizacja trwała nadal tylko ja sie troche uspokoiłam;(

Jestem w takim stanie ze chyba pojde w koncu do psychologa albo psychiatry chociaz od samego poczatku mojej nerwicy miałam załozenie ze poradze sobie z tym sama(zawsez byłam taka uparta i zawsze mi to wychodziło;) ale tym razem chyba sie poddam;/
Prowadze firme, jutro musze odbyc 6-cio godzinna podróż i bardzo sie boje, ze znowu mnie złapie tak daleko od domu....nie wiem co mam robic....przełozyc ten wyjazd czy pojechac na złosc tej cholernej nerwicy i depersonalizacji...

Chciałabym od Was pare rad jak sobie z tym poradzic(najlepiej samemu, bez leków psychotropowych) Wiem ze takie tematy juz były ale w moim obecnym stanie nie mam siły aby tego wszystkiego szukac...

Pomózcie....

Pozdrawiam Was Nerwuski :)

Troche sie rozpisałam, ale nie mam sie komu wygadac:( A męża nie chce juz tym zameczac, wystarczająco duzo mi pomógł w tej walce...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
29 sie 2009, 16:32

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez linka 05 lis 2009, 11:18
Victim20 napisał(a):Chciałabym od Was pare rad jak sobie z tym poradzic(najlepiej samemu, bez leków psychotropowych)

Jeśłi chodzi o depresonalizacje to jedynym wyjściem są leki ( o ile mi wiadomo) , jeśłi zaś o nerwicę lękową generalnie chodzi to gdyby był jakiś domowy sposób to by to forum było cieniutkie ;) W takim momencie, w którym Ty jesteś, jedyne co można poradzić to wizytę u psychiatry żeby postawił diagnozę i psychologa - rozpoczęcie terapii.
Z nerwicy jak i z depresji nie da się wyjść samemu.....tzn, wychodzimy z tego sami ale......bez pomocy specjalisty poprostu się nie da.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Victim20 05 lis 2009, 11:49
linka656,
linka656 dzieki za szybką odpowiedz :smile:
Ale nie wierze zeby nie dało sie tego pokonac bez leków, raz mi sie udało pokonac to cholerstwo, coprawda nie na zawsze ale nawet po terapii lekami tez sa nawroty. Czytałam na tym forum i na innych ze ludzie sobie radza sami. :smile:
a moze chce w to wierzyc bo strasznie boje sie zaczac brac psychotropy... :(
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
29 sie 2009, 16:32

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez kamm 05 lis 2009, 17:21
Coś na zmianę klimatu: Znacie film pod tytułem "Otępienie" (angielski tytuł "Numb"), który opowiada o facecie dotkniętym właśnie DD? Podobno bardzo dobry, przymierzam się do obejrzenia.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
02 lis 2009, 19:08

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 1507 05 lis 2009, 17:25
u mnie zaczęło sie podczas przyjmowania leków, mam wrażenie że poczucie wyobcowania wyodrebniły mi lekarstwa, ale być może to tylko wrażenie, co więcej zawsze to mam wieczorami, i w stosunku do swojej rodziny co jest tym bardziej bolesne. Wracają skoki cisnienia, czasem nawet się zastanawiam czy tak w ogóle to ja od początku nie byłem źle zdjagnozowany, bo byc może miałem problem z cisnieniem zaczynała sie moze choroba nadcisnieniowa, na punkcie której dostawałem lęków jak tylko zobaczyłem wynik pomiaru robiło mi się słabo i dostawałem ataku paniki, po czym miałem poczucie ze za chwile umrę. Jak zacząłem brac antydepresanty to się wszystko co fizyczne unormowało a poszło w dekiel, ciągle myślałem że zwariuje że jestem psychicznie chory. Po odstawieniu leków przeszło, potem pojawiły sie różne natretne myśli z którymi jakoś uczę się zyc . Może to własnie nadciśnienie jest problemem moich problemów, może tyle lat nieleczone miało jakiś wpływ na moje samopoczucie, czy mogło spowodować jakieś fizyczne zmiany w mózgu? Nie wiem bo sie nie znam, ale trzeba będzie chyba w tej sprawie podjąć męską decyzję i pójść po leki ale tym razem na nadcisnienie.
1507
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 05 lis 2009, 20:38
Victim20, witaj.
Przede wszystkim z nerwicy jest wyjście tak jak i z depersonalizacji i warto od tego zacząć myślenie, zresztą już pisałas wczesniej że to miałaś, więc sama wiesz jak to działa. Niekoniecznie leki są jedyny wyjściem i tylko leki, no chyba że jest bardzo źle...
Po prostu możliwe dostałas ostatnio silnego ataku i te dni po tym spowite masz silnym lekiem bo pojawiała się ostra derealizacja i cię przeraziła do tego stopnia, że nie możesz z tego sie otrząsnąć. Pamiętaj, że po za tym tak realnie nic ci nie grozi, bo kiedy będziesz myślała teraz o tym non stop, typu że to nie minie itd to stan ten nie będzie się zmniejszał ale wręcz przeciwnie.
Ale na pewno wizyta u specjalisty by się przydała, a to dd może być przejściowe po ataku. Zobacz jakie będa najbliższe dni i nie nastawiaj się na powrót ataku :)
1507 mnie tez objawy dd bardzo nasilają mi się wieczorami, i mam własnie skoki ciśnienia, tez kupiłem ciśnieniomierz na nieszczęście swoje jakis czas temu, jak zaczałem mierzyć to się zaczeło :) pikawa waliła jak oszalała a tam 160/100, panika, widmo smierci. Sam nakręcałem to bardzo dodatkowo.
Teraz skoki mam wieczorami, palą mnie uszy i jest ono podwyzszone, ale wszystko zgrywa się z dd i lękiem. Tez czasme myślę że mam nadciśnienie ale jak mam prześwity to ciśnienie jest w normie, tzn 140/85 to tak granicznie ale skoków nie ma.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 1507 06 lis 2009, 17:25
Victorek, a miewasz czasem cos takiego że zapominasz słowa które chcesz powiedzieć, tzn chcesz go uzyć ale wylatuje ci z głowy, chesz cos zrobić lub wypoiedzieć się na dany temat a w ułamku sekundy zpomnisz co to miało być, czasem mam wrażenie że moje funkcjonowanie codzienne to zaburzenia wyrażające się emocjami, tzn że wszystkie emocje to sa zaburzenia że przyglądając sie temu z perspektywy czasu dochodzisz do wniosku że radość, lęk, smutek i inne które miały miejsce w ciągu dnia to były zaburzenia. Zdazyło mi się tez podczas rozmowy z zoną tak gdy wypowiadała do mnie zdanie uzyła pewnego słowa które ja potem uzyłem w nawiązaniu do tego co mi powiedziała, spytała mnie dlaczego tak powiedziałem, więc odp jej że ty tak do mnie powiedziałaś, ona w zaparte że nie. I zgłupiłem, wręcz sie wystraszyłem, że to urojenie jakieś, a po kilku chwilach miałem odczucie że jakieś zaburzenia miałem, choć mogło to być odczucie na skutek lęku, zona mogła nie zwrócić uwagi na ciąg wypowiadanych słów itp. Sam nie wiem. Ale byłem święcie przekonany że to powiedziała i byłem gotowy się znią o to posprzeczać, ale już mi to wyleciało z głowy i nie wiem co mi dokładnie powiedziała choć z grubsza pamietam. Tak jak bym był zupełnie rozkojarzony i słuchał ją jednym uchem bez specjalnej uwagi. Koncentracja to też w jakimś stopniu nadal mój problem.
Nie ufam sobie i to mnie spina. Czy tez tak u ciebie bywa że nie ufasz jakby swoim zmysłom, tzn że to co usłuszłaes było naprawde że to co zobaczyłes to takie faktycznie jest?. Dopada mnie czasem taka zmora. Eeeeech.Na szczęście rzadko, jakby wszystkie inne objawy nerwicy już na mnie przestawały działać a pojawiają się nowe lob te których nie pamietam już, jakby mni ta nerwica próbkowała na co nie jestem odpornuy i szuka punku zaczepienia. Nadal mam chyba obawy przed psychozą.
1507
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 06 lis 2009, 18:03
Teraz staram sie na takie coś nie zwracać uwagi, ale niestety znam to o czym piszesz, kiedys powodowało nawet panikę, np. mówiłem coś i nagle jakbym tracił sens słów, zaczynałem się zastanawiać co to a to słowo oznacza, i dochodziłem do genialnych wniosków...
Albo kiedyś miałem, że np czytałem forum i przeczytałem jakąś tam historie, odszedłem od kompa, i zacząłem myśleć czy ja naprawdę to widziałem, czy ja to przeczytałem, i powrót do kompa a tu nagle nie mogę znaleźć tego tematu ! :) Myślę Boże uroiłem sobie....PANIKA
2 godziny szukałem, aż znalazłem bo sporo for akurat wtedy przeglądałem.
Albo powie coś do mnie dziewczyna a ja za chwilę pytam czy ona na pewno tak powiedziała bo jakbym wątpił w to czy w ogóle cos mówiła, i co mówiła.
Zacząłem to zlewać, bo wiem że to wybryki mojej psychiki, po prostu po 2 latach wegetacji wiem, że głowa i koncentracja nie jest sprawna jak kiedyś, lęk pożera naszą energię i siłę, a że my mamy obawy całkiem uzasadnione (z racji dd i tego co czujemy) o psychozę to takie rzeczy nas tym bardziej dobijają i utwierdzają że z nasza psychiką jest bardzo źle.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Joaśka 07 lis 2009, 08:00
Witam serdecznie!
Jestem kolejną osobą, która cierpi na derealizację...
Nie mogę znieść tego uczucia, u mnie pojawia się ono najczęściej przy sztucznym świetle (nie wiem z czym jest to związane), a więc wieczorami, ale też w metrze i w pomieszczeniach zamkniętych, gdzie jest zapalone światło. Nie mogę znieść zwłaszcza świetlówek, natychmiast wszystko staje się nierealne, rozmazane, nie rozumiem, co kto do mnie mówi, nie mogę się skupić, zapominam znaczenie słów, zaczynam mieć kłopoty z oddychaniem, w buzi sucho, język z białym nalotem, a oczy dziwnie szklane, błyszczące, jak nie moje, robi mi się wytrzeszcz oczu.

Kłopoty z derealizacją pojawiają się u mnie również w dużych zanieczyszczonych miastach oraz miejscach, gdzie jest duszne i przesuszone powietrze. Teraz, gdy rozpoczął się okres grzewczy, pojechanie gdzieś autobusem, metrem, przebywanie w miejscach, gdzie jest bardzo ciepło to dla mnie nie lada wyzwanie :-( Przez to wszystko moje życie całkiem się zmieniło - musiałam wyprowadzić się z Warszawy z powrotem do domu rodzinnego na wsi, nie jeżdżę na zajęcia na uczelni, siedzę prawie cały czas w swoim pokoju, gdzie bardzo często wietrzę. Nie mogę znieść powietrza ogrzanego kaloryferem lub piecykiem - wtedy odpływam... :-( Jestem załamana, nie wiem jak przetrwam jesień i zimę :-(

Po raz pierwszy przydarzyło mi się to wiosną, 8 miesięcy temu. Wtedy myślałam, że mam silną astmę albo że... zwariowałam. Strasznie się męczyłam. Dolegliwości ustały w końcu w lecie, gdy zrobiło się ciepło i na wakacje przeprowadziłam się na wieś - świeże powietrze, dzień długi, więc sztuczne światło niepotrzebne... A od jesieni znowu wszystko wróciło :-(

Czy ktoś może jeszcze cierpi na derealizację i inne dziwne dolegliwości związane z przebywaniem w przegrzanych pomieszczeniach i sztucznym oświetleniem? Czy jestem jakimś wyjątkowym dziwolągiem? :cry: :cry: :cry:
Joaśka
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 07 lis 2009, 15:27
Joaśka, witaj.
Słuchaj na pewno nie jesteś dziwolągiem :) i w żadnym wypadku twoje objawy nie sa dziwne, przynajmniej dla tych którzy cierpią na lęki :)
U mnie światło to przede wszystkim częsty powód do silniejszego dd, najbardziej źle wpływa na mnie fluoresencyjne światło ale w ogóle czesto zwykła żarówka wieczorem się pali a mnie już dd się bardzo nasila, każde rażące światło mnie tłamsi, tak samo w dużych hipermarketach, światło stamtąd wrecz mnie dobija i momentalnie mam atak.
Przede wszysktim czytałem ostatnio książkę i tez gdzies artykuł w necie, że na stany dysoscjacyjne, czyli w tym derealizacje, depersonalizacje, oświetlenie ma duży wpływ, jednym słowem, może takie stany po prostu wywołać i wielu ludziom się to zdarza.
Z tym, że jeżeli mamy tendencję do panikowania, może inaczej - do lękowego odczytywania sygnałów z ciała i bodźców z zewnątrz to u nas takie cos powoduje ostry lęk i też panikę.
A w efekcie do utwierdzania się,iż jest z nami coś bardzo nie tak i wikłamy się w lęk, przez co te stany są coraz częstsze a nawet trwają non stop.
Poczytaj w necie, szczególnie na angielskich stronach jak takie stany się wzbudzają, i że mimo tego, jak się czujemy nie są one groźne, przede wszystkim nie oznaczają popadania w szaleństwo.
trzymaj się
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Joaśka 07 lis 2009, 17:06
Dzięki, Victorek, jakoś tak raźniej mi się zrobiło, gdy przeczytałam Twoją odpowiedź ;)

W ogóle jestem nowa na tym forum, choć na nerwicę cierpię przez całe życie (z mniej oraz bardziej zaostrzonymi epizodami). Jednak prawdziwe piekło zaczęło się wiosną tego roku, od tamtej pory moje życie tak bardzo się zmieniło, strasznie mnie to dołuje :( Nie wiem skąd się wzięła moja derealizacja i depersonalizacja :( Mogę tylko snuć przypuszczenia... W styczniu zemdlałam u dentysty na fotelu po zastrzyku, to był dla mnie straszny szok, cała się potem trzęsłam, jak wyszłam z gabinetu to się rozbeczałam i nijak nie mogłam się uspokoić, wpadłam w histerię. Do dziś to pamiętam - w gabinecie było jasno i bardzo duszno. Poczułam smak znieczulenia, skojarzyło mi się to z krwią (mam fobię na jej punkcie) i chlapnęłam :/ Oczywiście od tamtego zdarzenia panicznie boję się dentysty :( Potem jeszcze miałam w krótkim okresie czasu bardzo niemiłe zdarzenia dotyczące mojego zdrowia (nie związane z nerwicą, czysto fizyczne problemy). I zaczęło się na maksa... :(

Masz rację, u mnie też nasila się to w hipermarketach, centrach handlowych, gdzie światło jest bardzo ostre i jasne. Nie mogę go znieść, mam wrażenie, że oczy wyskoczą mi z orbit! Potem wzrok robi się dziwny, błędny, oczy zamglone, oddech bardzo płytki, silna duszność, i... już nie wiem do końca, gdzie właściwie jestem, co robię, wszystko wydaje się być takie odległe, jak ze snu... Z czasem przyzwyczaiłam się do tych stanów, ale na początku było bardzo ciężko. Niestety, jestem tchórzem i unikam sytuacji, gdzie mi się to zdarza, bo boję się ich jak ognia. Tak - lęk przed lękiem... Jak to przezwyciężyć? Czy to w ogóle możliwe??? Nie chcę się do reszty odizolować od świata :(

Tak w ogóle to od wielu wielu lat cierpię na przerost grzybów Candida w organizmie, o czym dowiedziałam się nie dawno, więc teraz się leczę, one podobno są często przyczyną nerwicy, gdyż wypuszczają dużo toksyn do organizmu, które działają na układ nerwowy. Nie mogę się pozbyć tego świństwa :(

Pozdrawiam serdecznie!
Joaśka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 10 gości

Przeskocz do