Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez NutkaKRK 01 lis 2009, 19:25
eisenbein, ja tak mam. Kiedy się czuję normalnie to zastanawiam się czy już się przyzwyczaiłam do dd czy może oszalałam i już tego nie rozpoznaję, czy może jednak zdrowieję...
Bardzo mnie to dobija :(
    Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi bo nie jesteś sam.
    Śpij nocą śnij nocą śnij, niech zły sen niech Cię nigdy wecej nie obudzi!
    Jak na deszczu łza, cały ten Świat nie znaczy nic ... nic.
    Chwila która trwa, może być najlepszą z Twoich chwil.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
08 paź 2009, 21:03
Lokalizacja
Kraków

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez kamm 02 lis 2009, 20:01
Witam Was wszystkich :smile:
z ciekawością czytam Wasze posty i nie chcę przeszkadzać w dyskusji, ale chciałbym zapytać "specjalistów" o coś co mnie dręczy. Moją historię opisałem na ogólnym forum o DD, jednak specyfika tego zaburzenia jakby zmieniła swój biegun. W pierwszej fazie tego ustrojstwa męczyła mnie klasyczna derealizacja, której właściwości tutaj chyba opisaywać nie muszę ;) , by potem wygasnąć całkowicie (tak mi się wtedy zdawało, że byłem "czysty") na kilka dni. Czułem się jak dawniej, nawet chciałem opisać swój powrót do zdrowia w dziale "Wyzdrowiałem", ale dobrze że tego nie zrobiłem. Od kilku dni znowu coś mnie prześladuje, jednak teraz objawy bardzo pasują do depersonalizacji. Zaczęło się od spaceru z kumplem, spaceru który jakoś bardzo mnie zdołował. Zaczęło mi się potem kręcić w głowie, pojawiły się natrętne myśli, w tym i egzystencjalne, niepewność co do własnego "ja" i wielki strach przed chorobą psychiczną, którą już raz dziś sobie wmówiłem, że na 100% mam schizo. Mam też takie odczucie co do dziwności własnego ciała, jakbym nie był do końca kompatybilny ze sobą, tzn. myśli sobie a ciało sobie, mam nadzieję że zrozumiecie o co mi chodzi. Ogólnie mam taki bałagan w głowie, a także zauważyłem że straciłem umiejętność "kreowania rzeczywistości" wokół siebie, tj. życia zwykłym zyciem, tak jak każdy, nie wiem co mam ze sobą zrobić ani jak żyć, wszystko dookoła wydaje mi się takie dziwne i obce, a ja sam na czele. Jak sobię przypomnę że jeszcze jakiś czas temu uwielbiałem długie samotne wypady do lasu na parę godzin, albo to że mogłem zachwycić się światem i napisać o tym jakiś wiersz (chociaż nie jestem żadnym poetą), to robi mi się siebie żal i zaczynam się jeszcze bardziej lękać tego co mnie spotkało. Już postanowiłem że pójdę z tym do lekarza, chociaż bardzo się boję tego co może mi on powiedzieć. Najgorzej martwi mnie to że w "realu" wszyscy są zdrowi, normalni, a ja czuję się jak wyjęty ze zdrowia psychicznego, chociaż ilość wpisów na takich forach świadcy zupełnie co innego ;) . Pozdrwiam wszystkich walczących ze sobą i przepraszam za wtargnięcie w dyskusję. Bardzo potrzebne mi jakieś wsparcie.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
02 lis 2009, 19:08

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tet 02 lis 2009, 20:31
kamm nic się nie przejmuj "wtargnięciem". Jak widzisz trudno powiedzieć, że "wyzdrowiałeś", po prostu DD rozszerza spektrum swoich możliwości. Upierdliwe, co? Nienawidzę tv, ale to dla mnie czasem jedyne lekarstwo. Włączam ustrojstwo i słucham wiadomości, czasem pomaga.. wracam do semi-normalności. Gorzej kiedy właśnie odwiedzając WC nagle spojrzę w lustro i boję się samego spojrzenia. Swojego! Jest tak kur.. dziwne. :-| Dziwne jest generalnie wszystko. K... nie mogę nawet o tym pisać. Dobrze, że jutro idę do psychiatry :roll:
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez bliksa 02 lis 2009, 20:32
nie ma to jak wizyta u psychiatry :mrgreen:
na początku nie mogliby mnie wołem tam zaciągnąć a teraz nie opuszczam zadnej wizyty :mrgreen:
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tet 02 lis 2009, 20:35
generalnie wyglądam i czuję się jak mój avatar :lol: ahaha już widzę siebie tam jutro z taką miną
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez kamm 02 lis 2009, 22:11
Bardzo dziekuję za odpowiedzi :)

Słowo czasami potrafi ogrzać jak dłoń :D

[Dodane po edycji:]

@tet
Napisz jak tam dzisiejsza wizyta i co powiedział lekarz.

Pozdrawiam.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
02 lis 2009, 19:08

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez waleczna 03 lis 2009, 11:30
Witajcie ponownie. Mam pytane dotyczące "przeżyć" towarzyszących derealizacji. Czy obserwujecie u siebie zaburzenia koncentracji objawiające się denerwującą demencją dot. najbardziej podstawowych faktów np. rozpoznawanie twarzy, zapominanie słów, nie kojarzenie nazw ulic? Ja zauważam u siebie momenty w których kompletne głupieje i działam jak w amoku:( Nie wspomnę już jak bardzo mi wstyd i jak straszne muszę ważać na to co robie. Jeśli stres jest dostatecznie duży mój mózg całkowiecie odlatuje w kosmos i odłącza mnie od zasilania. Jestem wtedy chaotyczna i pewnie dziwnie się zachowuje, cos jak Ally MCBill, tyle, że w rzeczywistości nic w tym śmiesznego:(

Czy doświadczacie podobnego stepienia? Zapominace rzeczy, o których wiecie i przypominacie je obie kiedy stres mija?

Pozdrawiam:)

[Dodane po edycji:]

Jeśli chodzi o derealzację i depersonalzację - pozwolę sobie dopisać jeszcze jeden wątek. Ostatno ćwiczę techniki medytacyjne mające przybliżyć mnie do siebie:) Nie wiem czy są wam znane. Po skończeniu ćwiczeń czuję się o wiele lepiej niestety trwa to tylko godzinkę. Najsmutniejsze jest jednak to, że wzmożona świadomość własnego życia, własnego ciała powoduje ogromny strach (przynajmniej u mnie). Czy ktoś z was wspomaga się medytacją?
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
22 paź 2009, 22:39

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 03 lis 2009, 12:26
kamm, tak owszem znam bardzo dobrze uczucie nie spójności siebie z ciałem, i totalny chaos w głowie, też mi czasem żal wielu rzeczy które do tej pory robiłem, a niestety wiele z tego poszło już w zapomnienie, chociaż staram się wracać do tego, to i tak nie jest jak kiedyś.
waleczna, tak kompletny brak koncentracji tez często u mnie doprowadzał do nawet głupich sytuacji, bardzo często robię wszystko chaotycznie, szczególnie jeżeli mam lęk w sobie, jakby się coś tam blokowało czasem w pamięci własnie jeżeli chodzi o jakieś słowa, czy ulice, momentami nie wiem jak dojechac tam czy tam musze się głębiej zastanowić nawet jeżeli chodzi o znane mi ulice, kieyds tak nie było, więc na pewno to jest skutek nerwicy.
Co do medytacji to próbowałem parę razy, i zamierzam nawet do tego wrócić, pierwsze próby pamiętam, były fatalne, miewałem nawet ataki paniki, myśli mnie pokonywały.
I w efekcie nie czułem żadnej różnicy, ale po prostu nie umiałem się odprężyć popłynąć, myślę że spowodowane to było chęcią kontroli co się dzieje ze mną, czy mi nic lęk nie zrobi jak będe tak medytował, czy nie oszaleje i dlatego rezultatów nie było.
Masz jakiś poradnik medytacyjny? godny uwagi? :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tet 03 lis 2009, 17:44
kamm powiedział co miał powiedzieć no.. zwiększamy dawki heh. Zawsze czuję się jak debil, gadam jakoś nieskładnie a dziś to mi śliny zabrakło i tak mlasnęłam że.. :lol: zresztą nieważne. NO, w każdym razie wzbogaciła moją chemiczną mieszankę o dwa nowe środki. Już mi zwisa ile chemii wciskam, ważne żeby się poczuć lepiej. Pozdro
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez kamm 03 lis 2009, 18:10
Ja przez ostatnie kilka tygodni, dość wybiórczo jednak, relaksowałem się metodą Jacobsona - polegającą na napinaniu i rozluźnianiu wybranych części ciała. Nie wiem czy ta metoda działa na DD, bo to głównie zaburzenie psychiki i postrzegania, ale myślę że jest bardzo skuteczna dla nerwicowców których męczą nieoczekiwane "ataki serca" lub inne czysto hipochondryczne dolegliwości. Pity przeze mnie magnez pomaga się skupić, poprawia pracę układu nerwowego, jednak też ma raczej znikomy wpływ na dereale i depersonale, czyli na te najbardziej interesujące (i nienawidzone) nas schorzenia.
Dzisiaj miałem dwie nieprzyjemne sytuacje. Razem z dwoma kumplami i bratem oglądaliśmy jakieś śmiechowe filmiki na necie, wszyscy się śmialiśmy (ja się starałem) i miałem dziwne wrażenie jakby to był film że ja ich widzę, każdy z nich wydawał mi się tak określoną osobowością przy mnie, a ja czułem się jak kamera tylko rejestrująca tą scenę.
Drugą była sytyacja gdy pokazałem ojcu zdaną maturę (dopiero dziś odebrałem ze szkoły ;) )a ten widząc naszą chichoczącą grupę nie chciał w to uwierzyć, myślał że wydrukowaliśmy to z netu i nabijamy się z niego, i wtedy naprawdę miałem uczucie pomieszania prawdy i fikcji, nie miałem pewności czy ten świat jest prawdziwy itp...
A czy Wy też macie przy tym taki spadek apetytu? Bo od jakiegoś czasu w ogóle nie mogę jeść, tylko herbata.
Czy to na pewno objawy nerwicy czy może to już....sami wiecie co. ;) Poradzcie coś...

@tet
Twój avatar jak dla mnie świadczy o sporym poczuciu humoru :smile: Pozrawiam Was wszystkich, tj Victorka, tet'a (tet'e?), waleczną i wszystkich innych zaburzonych.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
02 lis 2009, 19:08

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tet 03 lis 2009, 18:21
kamm, schizy z perspektywy czasu i w opisie mogą wydawać się śmieszne, ale kiedy ich doświadczamy to już niekoniecznie. (btw. niezłe jazdy ;) ) Jak dziś przeczytałam jakie są wskazania Perazinu (lek dziś przepisany) to przez moment wrócił strach, a mianowicie: "Psychozy, w których dominuje niepokój i pobudzenie, w tym schizofrenia z objawami niepokoju i urojeniami lub stany pobudzenia i podniecenia ruchowego różnego pochodzenia" Ale to tylko przez moment, chodzi o stłumienie natłoku absurdalnych myśli przed snem, istnej karuzeli która nie daje mi wypocząć..
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez waleczna 03 lis 2009, 19:56
<b>kamm</b> ja zamiast spadku wagi mam na odwrót, mam straszny apetyt, inaczej mówiąc mój umysł stara sę "zagryźć" lęki czymkolwiek. Od kilku miesięcy bardzo kontroluje to co jem, bo gdybym puściła swoje pokarmowe żądze samopas dostałabym pewnie depersonalizaci.

<b>Viktor</b>nie korzystam z żadnych poradników (już), ponieważ znalazłam znacznie łatwiejszy sposób na medytacje. Słucham nagrań osho (są na you tube), niestety nie ma polskiego przekładu. W skrócie, metoda polega na braku wizualizacji relaksacyjnych, a opiera się tylko i wyłącznie o kontrolę nad ciałem i umysłem. Innymi słowy, siadasz na ziemi (koniecznie) i starasz sie wyłączyć wszystkie myśli. Ja kiedy nie mogę wyłączyć myśli zamykam oczy i myślę o czerni przed sobą. Kiedy to się udaje człowiek nie pamięta że się boi, że ma problemy itd. Bardzo skuteczna rzecz o ile udaje się osiągnąć ten rodzaj pustki.
Bardzo fajne są ksążki o rytuałach mnichów buddyjskich. Nie pamiętam już tytułów ale ćwiczenia owszem np.:
- wirowanie (jak derwisz) po pokoju przez 60 sek
-siad z podwiniętymi kolanami i skłon ciała do przodu (60 sek)
-pozycja leżąca na brzuchu, górna połowa ciała uniesona na wyprostowanych rękach( kilka serii po 60 sek)

Niby nic, a zawsze kiedy daję radę to wykonać D ustępuje przynajmniej na chwlkę. Mam przynajmniej okazję zobaczyć jak wygląda moje biurko "na żywo".:)
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
22 paź 2009, 22:39

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez paulinetta 03 lis 2009, 20:42
WItam,

Jestem tu nowa i postanowilam napisac o moich doswiadczeniach z tym problemem.
Ten problem wyraźnie czuję od jakiegoś roku. I mam to non-stop, cały dzień. Interesuję się naprawdę przeróżnymi sposobami wyzwalania energii, dużo też czytam, od ponad 2 lat jestem na terapii. Ostatnio po raz już chyba 4ty przeczytałam książki Alice Miller - Dramat udanego dziecka, Bunt ciała i Gdy runą mury milczenia. POwiem szczerze że gdyby nie terapia to chyba nie do końca wiedziałabym o co chodzi. W każdym bądź razie książki mówią o "utraconym świecie uczuc" - nie wiem jak wy ale ja razem z matrixem odczuwam tez totalne bezczucie, nic nie czuje jakby mnie nie bylo. Utracony swiat uczuc to wg tych książek wyparta historia naszego dziecinstwa ( i tu znow poklon w strone terapii - troche mnie rozjasnila). I kiedy zaczynam wracac do tych wypartych uczuc (ale nie moze byc czysto intelektualnie, musi to byc powrot uczuciowy), kiedy zaczynam rozumiec jak mnie rodzice traktowali, kiedy zaczynam czuc smutek i zal dla dziecka ktorym kiedys bylam to O DZIWO doznaję powtórnej integracji ze sobą czyli matrix mija. Oczywiscie do momentu kiedy znow "emocjonalnie" mi sie zapomni i zaczne usprawiedliwienia typu : no tak moj tata tez mial ciezkie dziecinstwo, jaki on biedny jak mi go zal, nie bede go dodatkowo dobijac - i wtedy bach znow matrix, znow odcięta od wszystkiego, wszystko sie toczy wokół mnie a ja nic nie czuje, nie wiem nawet czy jestem. Straszne. Mam wrazenie ze działa to troche na zasadzie "znow mnie zostawilas (ja dorosla zostawilam male dziecko ktorym bylam) wiec ja cie tez zostawiam i bede sie objawiac chorobami, natretnymi myslami, depresja, bezczuciem itd.). MOja sytuacja jest dla mnie o tyle ciezka, ze nie mam rodziny alkoholikow itd., ale niby porzadnych ludzi. Niestety kiedy ide w zrozumienie dla nich to ubijam moje wewnetrzne dziecko i matrix z nerwicą wracaja....
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
03 lis 2009, 20:15

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez waleczna 03 lis 2009, 23:18
Paulinetto, ja też czuję się całkowicie wyprana z emocji. Nie wiem już czy kiedy się cieszę to naprawdę się cieszę czy może wypracowałam sobie przez lata zespół min i okrzyków na różne okazje. Co do powracania do dzieciństwa, to bardzo ciekawe...ceszę się ze na ciebie działa taka terapia. Ja jakoś nie mogę tego przełknąć. Myślę, że to kompletne bzdury. Jestem dorosłą kobietą i grzebanie w moich żalach zaczyna mnie samą żenować. Żale są owszem ale opowiadanie o nich wcale mnie nie wyzwala.

Czy możesz napisać w jaki sposób wyzwala Ciebie? Czy robsz na terapii jakieś ćwiczenia, czy tylko opowiadasz...?
Pozdrwiam
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
22 paź 2009, 22:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do