Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 1507 26 wrz 2009, 20:12
u mnie objawia się poczuciem pustki emocionalnej dop rodziny, czuję się bardzo obco z moją rodziną,a w pracy np jest ok, prawie w ogóle dd, dziwne, to samo mam do zwierząt jakbym nie mógł pojąć czy zrozumieć że coś innego może też życ, czuć, widzieć, jak np widzę psa ogarnia mnie jakby lęk wyobcowanie jakby to był kosmita, wiem że to pies , sam kiedyś miałem psa, uwielbiałem go, ale po 15 latach zachorował i musiałem podjąć trudną decyzję o uśpieniu go. Dziś to moje dd dotyczy niemal wszystkich istot żyjących oprócz ludzi, choć jeli jestem zajęty nie zwracam uwagi na to co się dzieje dookoła to jest ok. Jak z tym sobie poradzić. Macie jakiś pomysł. Chciałbym znów poczuć się ojcem, tęsknić za dziećmi, za żoną, przytulać je rozmawiać z nimi bez żadnego poczucia derealizacji :( Od pół roku nie biorę leków, za wiedzą i zgodą lekarza.
1507
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 26 wrz 2009, 21:23
1507, znam to odczucie ze zwierzętami, na poczatkach odczuwałem włąsnie taki lęk, ale głównie wywoływany przez myśli typu jak to jest że to żyje, jak my, oddycha, co z tym się dzieje jak umiera i takie typu rewelacje, na szczeście to akurat mineło, natomiast obcość do rodziny na szczęście miałem bardzo krótko, tzn jeżeli chodzi o uczucia, bo niestety bardzo często na nich patrzę na np brata to czuje taką obcość, taką alienowatość.
Niestety jedyny środek jaki znam to akceptacja i przeczekanie....
Pozdrawiam
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 1507 26 wrz 2009, 22:37
przezekanie? Nie wiem czy to dobre zbyt długo już czekam i jestem na granicy wytrzymałości, rozpaczy... Poczucie derealizacji dało mi realny lek przed psychozą czy też schiza, dały również lęk przed utratą kontroli nad sobą, poczucie niepamięci, deja vu, deficytu uczuć, wiary... na co mam jeszcze czekać?
1507
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 26 wrz 2009, 23:00
1507 ja tylko mówię jaki jest mój na to środek akceptacja tego dd i przeczekanie w sensie nadziei że to minie. Ja również mam lęki przed psychozą, również realne wobec tego jakie halo mam w głowie, jakie mam halo w tożsamości ciele ale mnie prochy nie odpowiadają, może ich nie toleruje, nie wiem, w każdym bądź razie ja nie chce już czekać na psychozę, na śmierć, utratę kontroli, chcę czekać na koniec tego świństwa, które zabrało mi 2 lata życia.
Nie mówię że ma to być bierne przeczekanie. Z tym że na dd terapia mnie również nie pomogła, może i ataki fakt zelżały odrobinę, ale to najgorsze zostało, jednak zauważyłem że najbardziej mi pomaga czas i znajomość tego wachlarza objawów.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tet 27 wrz 2009, 15:59
Victorek.. bo to chyba tak jest, że generalnie boimy się nieznanego a przy nerwicy to, co się z nami dzieje jest tak cholernie niewiarygodne! Dodatkowo dręczy nas osamotnienie.. "w głowie" przecież jesteśmy sami :-|
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 1507 28 wrz 2009, 11:56
tet napisał(a):Victorek.. bo to chyba tak jest, że generalnie boimy się nieznanego a przy nerwicy to, co się z nami dzieje jest tak cholernie niewiarygodne! Dodatkowo dręczy nas osamotnienie.. "w głowie" przecież jesteśmy sami :-|


dokładnie :!:
1507
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 28 wrz 2009, 12:30
Owszem ja do dziś nie potrafię pojąć w jaki sposób, nerwica daje mi takie objawy w postaci dd, jak to jest możliwe że nie mam tożsamości, że czuje nierealność swojego ciała, ludzi, że jąkam się jak mówię, trace sens słów, też się tego boję jak cholera, bo wprowadza to w lęk jak pisaliście przed schizem, czasem że to już agonia, śmierć, a to właśnie jest to nieznane, to jest to czego możliwe nie moglibyśmy uniknąć, i to daje porządną porcje lęku, to właśnie nakreca spiralę.
Jednak jeżeli to trwa jakiś już czas, znamy te objawy i wiemy już jak to działa naprawdę sami możemy sporo lęku wyrzucić z siebie, dopóki będziemy myśleć o schizie, i szukać czy go nie dostaniemy to lęki same nie ustąpią.
Ja ostatnio głupi obejrzałem film o chorych psychicznie, przez 5 dni miałem tak nasiloną depersonalizacje że nie mogłem ani spać, ani jeść, rozmawiać, myśleć i znowu byłem przekonany że to jednak to, dopiero zaczałem sam sobie to wszystko uświadamiać, nie myśleć tylko o tym i puściło na tyle że moge się chociaż uśmiechać :smile:
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez martenzyt 28 wrz 2009, 18:27
Siema. Ja juz mam to cos od pół roku. Miałem juz wszystkie objawy opisane przez Was. Derealizacja, depersonalizacja, napady leku, mysli egzystencjalne, analizowanie wszystkiego itd. itp. Juz się do nich przyzwyczaiłem. Ale jeden objaw mnie szczególnie niepokoi. A mianowicie czasem mam taką gonitwę myśli w głowie. Najbardziej nasila sie to przed snem albo rankiem. Takie dziwne myśli, jakies skojarzenia, fragmenty dialogów, które usłyszałem jakis czas temu itd. Ma ktoś coś takiego? Bo poczytałem na necie o schizofrenii i tam pisało o takim czymś jak "mantyzm" czyli napór przerażających myśli. Oczywiście objaw przypasowałem od razu i znowu jestem pewien, ze mam schize. Chociaz te moje mysli nie sa wcale przerazajace, raczej neutralne. Sam juz nie wiem co mam robic. Czasem mam juz tego wszystkiego dosc. Najgorsze jest to, ze patrze na moich rodzicow i czuje dokladnie to samo co do na przyklad kamienia lezacego przy drodze albo drzewa. Jezeli kiedykolwiek powroce do zdrowia, to bede chyba najszczesliwszy na swiecie.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
04 lip 2009, 01:53

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez secretgirl 28 wrz 2009, 18:46
Najgorsze jest to, ze patrze na moich rodzicow i czuje dokladnie to samo co do na przyklad kamienia lezacego przy drodze albo drzewa.

... ten brak uczuc mnie tez czasami przeraza...najblizsze osoby sa obce, a sytuacje ktore powinny wywolac jakies emocje i uczucia sa obojetne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
16 lut 2009, 19:31

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez mmonikaa 05 paź 2009, 03:16
Martenzyt - myślę, zę gonitwa myśli nie powinna Cię szególnie niepokoić, nigdy nie wydawało mi się to niczym szczególnym, pewnie jak wielu z nas po prostu obawiasz się schizofrenii. Jeśli masz wątpliwości, rozmawiaj z psychiatrą i postaraj się nie przypasowywać swoich objawów do objawów schizofrenii "na zapas", zaufaj lekarzom, oni są obiektywni i się na tym znają :).

Co do tematu: zastanawiam się, czy sama nie miewam chwilowych derealizacji, a jeśli mam, to czy mogą się kiedyś rozwinąć? Zazwyczaj kiedy mam atak paniki czy płaczu często przestaję czuć się sobą, zupełnie jakbym nie odpowiadała za siebie, jakby mój mózg się wyłączył, a o moim zachowaniu decydowało coś innego, świat przy tym przestaje być realny, jest jakby filmem. Czy to derealizacja lub depersonalizacja? Czy takie krótkotrwałe stany są cąłkowicie normalne przy atakach?

Poza tym odkąd pamiętam miewam uczucie odrealnienia w różnych sytuacjach, uczucie filmu bardzo często mam po opuszczeniu ciemnej sali kinowej czy po prostu ciemnego pkoju, w którym oglądałam film. Podobnie miewam po wejściu do przejścia podziemnego. Poza tym po jakimś czasie wykonywania monotonnych czynności mam uczucie przypominające sen, dziwnie się zachowuję i reaguję, pozwalam sobie na mówienie wszystkiego, co przychodzi mi na myśl, czuję się trochę przytępiona... Nie wiem już teraz, czy to wsyztsko jest normalne czy to derealizacja. Dziwne tylko, że ja odbierałam to jako pozytywne odczucie, urozmaicenie, stan nieco innej świadomości...
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 02:11

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez joanna5 05 paź 2009, 06:51
takie stany nie sa mi obce,ide ulica i nagle sobie uswiadamiam,ze to nie ja ide ulica.tylko kto,kto jest w moim ciele,gdzie jest naprawde moje cialo,ale ostatnio.kiedy poczulam wiez ze swoimi uczuciami,mam to rzadziej,nie wiem czy chcialam oddzielic sie od ciala,czy wlasnie od pewnych mysli,

[Dodane po edycji:]

a ja lubie te stany,bo jezeli nie ma na to lekarstwa to trzeba sie przyzwyczaic,oswoic,napisze moze cos drastycznego ale mam przyyjaciela ,bardzo dobrego psychiatre i mowie mu,zze czasami jakbyym byla poza soba,nie czuje ciala a on na to zartobliwie-nie ma to jak dobra sraka,od rzu masz cialo.jezeli kogos obrazilam to przepraszam.
joanna5
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez bliksa 05 paź 2009, 10:46
na początku sie tego bałam, wiadomo, ze cos nowego, nie do konca jasnego dla mnie, wiec bylam przerazona. teraz juz sie przyzwyczailam i zaakceptowalam :D
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez mmonikaa 05 paź 2009, 14:45
A czy mogłabym wiedzieć czy takie chwilowe derealizacje czy depersonalizacje są całkowicie normalne i nie ma zagrożenia, że kiedyś z tej chwili zrobi się kilka miesięcy? Nie wiem zresztą, czy to co mam to faktycznie depersonalizacja/derealizacja...
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 02:11

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez bliksa 05 paź 2009, 17:01
nie chcę Cię straszyć, ale znam osobę, która potrafi przez kilka dni w tym stanie trwać i normalnie funkcjonowac. szczerze to nie wiem czy zdarza sie dłuzej niz pare dni, nie mowiąc juz o miesiącach. najsmiejszniejsze jest to, ze zawsze mi sie wtedy wydaje, ze widac po mnie, ze cos jest nie tak, ale juz sie przekonalam, ze to moja wyobraznia, nikt z rozmówców do tej pory sie nie kapnął kiedy to mam.
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do