Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez carlos 20 maja 2009, 18:28
Cholera koźlątko masz dd, tylko jak będziesz siedział całymi dniami i myślał o schizofrenii, czy też derealizacji, to gwarantuje Ci jedno - Nigdy Ci to nie przejdzie. Weź naucz się to olewać i z tym żyć, a zniknie nim się obejrzysz, bo póki co to się karmi twoją dezorientacją i strachem, czyli siedzisz w mechaniźmie błędnego koła, które powinieneś już znać na wylot.
To już przechodzi ludzkie pojęcie... Nawet na forum o schizofrenii Cię już widziałem. Takie zachowania to już lekka przesada. Jest to strach ale podchodzi też pod chęć bycia chorym...
Ja od jakiegoś czasu przestałem wchodzić na forum. Przyjechał mój kolega i zacząłem wychodzić z domu i nawet wiary nie dałem w to jaki byłem wyluzowany i trzeźwy umysłowo w towarzystwie. Wątpie abym był w takim stanie chory, a jestem pewien, że ten ciągły strach i dd to w większości moja wina, bo niepotrzebnie się wkręcałem o tym ciągle gadająć, pisząc i czytając. Może też pora w końcu troche się ograniczyć? Poza tym tyle wiesz o tych schizofreniach i derealizacjach. Zdążyłeś już przelecieć masę artykułów. Nie trafiłeś jeszcze na takie stwierdzenie, w którym mówi się, że aby pokonać DD należy zacząć ją olewać/akceptować? Nie chodzi tu o to, że dzień, dwa czy tydzień, ale jakiś dłuższy czas. Od tego nie zwariujesz , bo to reakcja obronna. Jak miałbyś zwariować to już dawno by to się stało, a jesteś przy zdrowych zmysłach tyle czasu. Ile powiedz facet Tobie można to tłumaczyć. Ze wszystkich osób, które boją się schizofrenii, to Ty zachowujesz się najgorzej jak dziecko. Ja sam przyznam, że się boje i nakręcam, ale staram się z tym żyć i jakoś mi się udaje, a komfortu nie dodaje ciągłe nawijanie o tym i rozpłakiwanie się nad sobą.

Już raz to mówiłem i napiszę to jeszcze raz. TROCHĘ SZACUNKU DO SAMEGO SIEBIE!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez szymek30 20 maja 2009, 18:52
Dokładnie tak jak pisze carlos, a na potwierdzenie jego słów powiem ci że dzisiaj w pracy doświadczyłem tej normalności bez d/d. Rozmawiałem z klientem i tak się zagłębiłem w temacie naszej konwersacji że zapomniałem o d/d, poczułem się normalnie. A wracając koźlątko do twojej schizofreni :) muszę cię zmartwić ale jej nie masz :) ja wiem że ty byś chciał wiedzieć, znaleźć przyczynę twojego stanu, być pewnym na 100% :) ale przy twoich zaburzeniach lękowych nigdy nie będziesz pewny, tak to już jest przy nerwicy, a to masz na 100% :) Reasumując, musisz coś dać z siebie, pracować nad sobą i poobserwować swoje myśli i mechanizmy które tobą żądzą, zastanowić się gdzie może leżeć przyczyna. Ja właśnie jestem na takim etapie i wiem że kiedyś mi się uda pokonać tą france :smile:
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
26 mar 2009, 10:01
Lokalizacja
śląskie

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez kozlatko 20 maja 2009, 21:58
Chłopaki wiecie co oczywiście że macie racje u mnie strach przed schizą zaczyna przerastać ludzkie pojęcie i doskonale sobie zdaję sprawe z tego ze przesadzam z tym wszystkim, z tym czytaniem o schizie itd.ale jednak bardzo mnie to męczy i mimo zapewnień lekarzy nie dowierzam w żadną nerwice w moim przypadku, wy wszyscy z d/d każdy jakoś sobie radzi idzie do przodu i stara sie tym nie przejmować i jakoś żyć i cieszyć sie życiem i to właśnie różni moje d/d o innych u mnie od kiedy sie to pojawiło tzn. gdzieś od października jest totalna klapa na każdej lini i do tego lęk jakieś pezprzedmiotowe bo w sumie od tego lęku sie zaczeło i sam sie dziwie że to mam i nie mam zielonego pjęcia co mogło być przyczyną, moim zdaniem nie było żadnej przyczyny a powaliło mnie to na dobre ja dusza towarzysta człowiek, stary rokendrolowiec 4 kapele mase własnych koncertów na zywo imprezy do białego rana bez narkotykow bo jestem przeciwnikiem ale alko nie pogardze;) praca która mi zawsze odpowiadała wieczny optymista dosłownie prawie bezproblemowy człowiek cieszący sie życiem i każda chwilą silny psychicznie bo taki zawsze byłem i połowa moich znajomych łącznie z moja rodzinka oczywiście ci nieliczni któży wiedza co mi jest też sie dziwia ze ja mam nerwice i to jeszcze jaką nerwice bo o takiej silnej to jeszcze nie słyszałem nawet moja psycholka była zaskoczona skad u takiej osoby jak ja sie to wzieło i to w takiej formie, miałem bardzo cieżkie dziecinstwo stary alkocholik i przez wiele lat sie zmagałem ze stresem w domu i nigdy mi nic nie było nigdy nie miałem żadnej nerwicy a teraz kiedy mam od paru lat spokoj który jakieś w miare ułożone życie to takie coś mnie spotyka, nie potrafie tego wszytskiego jakby ogarnć, jakieś d/d lęki itd. jakby nie mogło sie ztrzymac na samych zaburzeniach rónowagi jak to miałem na samym poczatku tylko gna do przodu i jest coraz gożej nie widze żadnej poprawy mimo leczenia coraz bardziej mnie to pogrąża i pogłebia sie to wszystko coraz dziwniej sie czuje na nic nie mam ochoty nic mnie nie cieszy, za nic sie nie umie zabrać, do wszystkiego sie przymuszam , nie czuję sie sobą ma poczucie inności obcości otoczenia itd.przecież to jest popieprzone jak człowieka może cokolwiek cieszyć jak nie czuje i nie jest sie sobą jak może coś robić jak brak mu pewności siebie i ten ciagły lęk niewiadomego pochodzenia i jak to akceptować jak to utrudnia funkcjonoanie na maxa w moim przypadku jak można z radościa do czegoś podchodzić jak nie czuje sie siebie i ma sie lęki i trwa to 24h na dobe człowiek budzi sie i już jak otwiera oczy to az ochoty wstawać nie ma i nawet jak wstaje to nie czuje jakby on wstawał i zastanaia sie jak przeżyje kolejny dzień, wybaczcie ale ja sie z tym nie potrafie pogodzić i za cholere nie potrafie tego akceptować i nie myśleć o tym i żyć z tym może i zachowuje sie jak dziecko wkrecając sobie schizm i czytając ciągle o niej ale naprawde nie wiem czy to sie włąaśnie u mnie nie zaczeło rozwijać choć jak wiadomo wolałbym żeby jednak nie po zatem już nie chodzi o sam lęk przed schiza tylko tzw. Strach przed nieznanym bo jak wiadomo ludzkiego umysłu mnie da się zbadać i nie wiadomo co czeka tam daleko i co będzie tego nie jesteśmy w stanie przewidzić, a ja nie żyje ja wegetuje z tym cholerstwem bo co to za Zycie jak opisałem już wyżej, w każdym bądź razie nie poddam się i będę szukał i walczył do upadłego aż znajde co mnie tak naprawde dopadło i wyjde z tego bagna całkowicie i odzyskam równoage psychiczna i fizyczna i moje dane normalne bezstresowe życie a w nerwice w moim przypadku i tak niestey nie dowierzam choć mam nadzije ze to jedak jest to i że szybko minie.

pozdrawiam
Remember yesterday and thing about tomorrow.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
288
Dołączył(a)
27 paź 2008, 18:51
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez szymek30 20 maja 2009, 22:25
Kozlatko, tak czytam twój post i pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy to brak akceptacji z twojej strony że cie to spotkało, tobie? super gościowi, dusza towarzystwa, zawsze wesoły i w ogóle. Moim zdaniem najpierw musisz zaakceptować ten stan psychiczny, powiedzieć sobie tak zdarzyło się to mnie, wiem że ciężko ale musisz to zrobić żeby móc wyzdrowieć bo jak na razie stoisz w miejscu i się szamoczesz sam ze sobą.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
26 mar 2009, 10:01
Lokalizacja
śląskie

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez kozlatko 20 maja 2009, 22:52
Szymek dokładnie nie akceptoje tego i nie potrafie sie z tym pogodzić ze mnie to spotkało moja laska też tego nie rozumie ze mnie akurat, i nie żebym tu siebie jakoś wywyrzszał tymi tekstami "super gościowi, dusza towarzystwa, zawsze wesoły i w ogóle" bo nie oto mi chodzi każdy tam jest w pewnym sensie wesoły super, optymista itd.;)nie zrozum tego źle, staram sie zaakceptować ale niestety bezskutecznie do lutego gdzieś żyłem jeszcze nadzieja ale tej nadzieji ze to minie coraz mniej bo to sie jeszcze pogłebia moim zdaniam bo to czuje, i tu masz racje stoje w miejscu szamocze sie z soba i nie widze wyjścia jak narazie z tego bagna choć robie co moge lecze sie tabletami chodziłem na terapie teraz mam zamiar znowu zacząc u innego psychologa choć nie widze w zadnego efektu i sensu ale zaczne co tam,dzieki za zainteresowanie wogule;) nie iem co już robić totalna bezradność ale sie nie poddam tak jak napisałem.

[Dodane po edycji:]

I chciałem jeszcze dodać że za cholere nie potrafie tego zrozumiec jak z normalnym człowiekiem normalnie żyjącym i funkcjonującuym mogą sie takie rzczy nagle porobić takie stany jakieś d/d lęki bezprzedmiotowe i inne poraąbane psychiczne objawy nie potrafie tego za cholere ogarnć i zkumac dlaczego to mnie dotkneło i tak sie dzieje.
Remember yesterday and thing about tomorrow.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
288
Dołączył(a)
27 paź 2008, 18:51
Lokalizacja
Śląsk

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez carlos 21 maja 2009, 15:26
Wiesz co kozlatko? Twój poprzedni post w formie "wyznania" jeszcze bardziej Cię nakręcił. Ty uważasz, że każdy z nas z D/D żyje i pcha się do przodu tylko dlatego, ze nam na to pozwala nerwica? Ja cały rok szkolny i maturę przeleciałem na nerwicy. Całymi dniami czuje 24/h derealke i wszystkie te odczucia, które opisałeś w mniejszym lub większym stopniu. Ale dlaczego ja z tym żyję i brnę do przodu? Bo chcę z tego wyjść i wmawiam sobie, że mi to przejdzie. Nie siedze całymi dniami na forum pisząc w kółko te same posty, które opowiadają o moich objawach, bo już z początku nauczyłem się, że mnie to nakręca. Jedynie staram się tu szukać pomocy, gdy sobie nie radzę, ale potem wracam na prostą i brnę dalej. Każdy z nas czuje się tak jak Ty, tylko Ty chyba nie starasz się z tym walczyć tak jak my. Nie wiem czy Ty pracujesz, uczysz się itd. Powinieneś znaleźć jakieś zajęcie a nie w koło o tym pisać i myśleć. Sam się boję , że mi coś jest, że się nie ciesze itd. ale walcze z tym i choćby miało mnie nic nie cieszyć do końca to będę się zmuszał do normalnego życia. Mnie dopadła nerwica jak zaczałem jarać zioło i gdy z buntownika stałem się otwarty na świat. Piszesz, że byłeś duszą towarzystwa itd, ale w domu było ciężko. Mówisz sam, że ojciec był alkoholik i dużo stresu. Masz więc może odpowiedź skąd to się wzięło. Myślisz, że lekarzom zależy na tym by Cię okłamywać i nie mówić Ci prawdy? Myślisz, że oni Cię okłamują z tą nerwicą? Powiedz po co...? Trochę zaufania. Jakbyś miał schizofrenię to mieliby podejrzenia, albo postawiliby Ci taką diagnozę. Póki co to diagnoze sobie sam stawiasz, i sam za nią płacisz cierpieniem. Jeśli jednak naprawdę nie da się Tobie wytłumaczyć w żadnym ludzkim języku, że nie masz schizofrenii, to idź do szpitala i poproś aby Ci podawali neuroleptyki.. Może wtedy się wyleczysz z tego urojenia o tej chorobie... Każdy z nas się boi, ale musisz nauczyć się wmawiać sobie dobro nawet w najtrudniejszych momentach. I nie pisz mi tu kolejnego posta o swoich objawach, bo się znów nakręcisz! No chyba, że właśnie tego chcesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez kozlatko 21 maja 2009, 17:20
Wcale mnie nie nakręcił, napisałem co czuje i co myśle o tym swoim stanie i o tym co sie ze mna stało i wcale nie myśle że każdy z was z D/D żyje i pcha się do przodu tylko dlatego, ze wam na to pozwala nerwica po prostu mam wrażenie że jakoś inanczej to odbierecie choć podobnie ale tak mniej intesnywnie, tak jak ja starasz sie tu na forum szukć pomocy kiedy nie dajesz rady a potem wychodzisz na prosta i brniesz dalej, to tak jak i ja i jak karzdy z tego forum a że zagladam tu tak czesto bo być może cały czas nie daje sobie z tym rady i nie mam tak jak ty kiedy nie daje rady to szukam tu pomocy a kiedy daje to olewam i zyje, ja widocznie rady nie daje cały czas bo nie daje nie stety, byc może nie starm sie walczyć jak wy ale robie co moge i na co mi sił wystarcza żeby tego nie czuć, nie ucze sie pracuje dorywczo i nawet jak pracuje to i tak ten stan nie daje mi spokoju a wrecz ciagle o tym myśle i nie daje mi to spokoju i przyjemnosci z pracy, radości z życia , stałej roboty narazie sie boje chciałbym pojechac za granice znowu ale nie potrafie sie w tym stanie przemoc, być moze traumatyczne zdarzenia z dzieciństwa teraz sie odbiły na mojej psychice tylko dziwi mnie że nie predzej tylko akurat teraz kiedy porzadnie chce sobie życie poukładać i wszystko było na dobrej drodze gdyby nie TO... nie napisałem że nie wierze lekarzom wrecz przeciwnie po co mieli by mnie okłamywać bardziej myśle że nie rozumieja tego co sie ze mna dzieje bo nie sa w mojej skurze moze coś przeoczyli czegoś nie wzieli pod uwage itd. moga tylko domyślać sie z wywiadu ze mna o co chodzi i jak to wszystko wygląda, w poniedziałek byłem u 3 psychiatry bardzo dobry specjalista z wraszawy i bardzo miły gość i bardzo mnie przekonał ze to jednak nerwica ale leki kazał zmienić skoro ssr nie momagaja, o neuroleptyki sam już prosiłem moja psycholke lecz niestey nie chce mi przepisać uwarzajac ze nie sa koniecznie bo to jest nerwica a nie schiza, a to że nie jest to schiza to ja doskonale wiem ale boje sie że moze to być jednak jakiś poczatek ktory jak wiemy może trwac bardzo długo a wczesnie zaczęte leczenie daje dużo lepsze rokowania i szybszy powrot do zdrowia, o szpitalu też już myślałem i jak nie bedzie już naprawde wyjścia to tez tam sie udam , a i nie nakrecam sie piszac posty na forum i wymieniając sie tematami, mnie to akurat momaga i w jakiś sposob pomaga zrozumiec te stany w których tkwie bez końca a zarazem daje poczucie może jakiegoś bezpieczenstawa ze nie jestem z gownem sam.
Remember yesterday and thing about tomorrow.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
288
Dołączył(a)
27 paź 2008, 18:51
Lokalizacja
Śląsk

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez wiola_jaw 21 maja 2009, 17:54
ludzie ale jak mamy nie pisać o tym cholernym dd jak się nie da żyć po prostu...ja dzisiaj miałam taki atak derealki, że masakra...cały dzień wydawało mi się, że wszystko wokół mnie jest tylko namalowane, że tego nie ma, że ja nie istnieję, straszny dzień...w dodatku ta depersonka...ehhh...chcę być normalna!!!
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
19 gru 2008, 22:23

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 21 maja 2009, 19:45
Pisanie i mnie przyznam pomaga i tak samo jak i czytanie o objawach ale to działa tak dla tego że jakoś uspokajamy się że nie tylko my tak mamy.
Wiolcia na pocieszenie:) napisze ci ze miałem dzisiaj takie same odczucia jakby wszystko wokoło było namalowane i tak to widziałem a moje ciało obce i ja sam w środku, straszne uczucie
Dorzucając coś do rozmowy wyżej :) powiem tyle że rzeczywiście często wydaje się, iż ten stan trwa i trwa a my nie możemy się za cholerę z tego wykręcić, nie możemy przestać o tym mysleć i faktycznie dopóki pozostajemy w lęku to jest prawie niewykonalne.
Jednak tego lęku można się pozbyć, pozwalając temu trwać....ale tak serio nie zważając na to, sam zauważyłem, że często kontroluje się gdzieś w myślach w ten sposób, ze zastanawiam się czemu skoro akceptuję ten stan on ciągle istnieje, i to nie pomaga, lęk dalej jest.
Powiem wam, że ostatni czas jeżeli chodzi o dd był straszny, non stop ataki do tego, o mało nie zwolniłem się na dobre z pracy bo myślałem że nie wydołam, oszaleję, umrę. I co mi pozostało?
Stan ten trwał a ja robiłem wszystko jak kiedyś, nie rezygnowałem z żadnego wyjścia gdzieś, z kimś choć myślałem że to koniec, że nie rozumiem co do mnie mówią ale to tylko iluzja....i przeszło to całe dd przeszło, mineło do tego stopnia że nie odczuwałem tego już jako lęk, to moje pierwsze poranki o dwóch lat kiedy wstawałem szcześliwy - bo tego nie było :)
Ale trzeba uważać, bo nerwica nie śpi i od kilkunastu dni przeglądam strony nie o schizie ale o chorobach układu krążenia, astmie bo mam nowiusieńkie objawy które meczą :) Wczoraj atak miałem czysto somatyczny i tak się przejąłem że dziś dd jużbyła cały dzień. Ale i tak dzięki tym dnią kiedy się udało wierzę że z tego jest wyjście, że będzie to wracać, i godzę się na to, bo wiem że przyjdą dni wolne od tego.
Zauweażyłem że czas spędzony z dd dużo daje, że już tak na wylot po czasie znamy to uczucie że powoli przestaje ono siać aż takie przerażenie a to daje szanse na pozbycie się lęku.
Tylko najpierw nasze myślenie... dopóki ono będzie tym strachem podszyte to i inne wszysto też...
Koźlątko trochę mają racji, i nie chodzi o to żeby się sprzeczać tylko zaprzestanie szukania info o schizie i koniec przekonywania siebie że to jednak ty ją masz to poczatek do wyjścia, wim że nie da się przestać myśleć o dd, bo to trwa i właśnie niech trwa ale pamiętaj że nic od tego się tobie nie stanie, kompletnie nic.
A co do tego ze psycholka twoja się dziwi, zę nie miałes powodu by w to popaść to powiem ci, że mnie dziwi twoja psycholka :) bo pisaliśmy na priw jak pamiętasz i moim zdaniem masz powody....i przede wszystkim jak otworzysz porządną książke psychologiczną to na pierwszy z planów wysuwa się objaw nerwicy, że chory czuję jeszcze gorsze zagubienie i lęk z tego powodu że wydaję mu się że on nie miał z aczego dostać nerwicy, był zawsze silny itd. Otóż silny był i jest nadal, bo ma dd i z nia żyję to już iwelka siła, tylko że obraca się przeciw niemu.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez kozlatko 21 maja 2009, 20:07
Maja troche racji oczywiście że maja nie pisze przeciez że nie;) i może faktycznie czas zaprzestac wkrecac sobie schize i przesatć o niej czytać i w końcu uwierzyć w ta nerwice i d/d i faktycznie powody były i choć sie tymi powodami jakoś specjalnie nie przejmowałem to gdzieś jednak w podśiadomości ten konflikt zaistniał, musiał zaistniec i wkońcu to wszystko jakoś zaczeło manifestować i porobiło sie to co sie porobiło ale i tak ciężko mi w to uwieżyć jakoś nie wiem dalczego poprostu ciężko, nie potrafie sie z tym pogodzić że to dało takie efekty i tak porobiło z moją psychiką i to też może byc jeden z wielu kluczy do rozwiazania tego też problemu, a i umnie od wczoraj wieczora jakoś dziwnie, pierdzielła mnie wczoraj taka jakby pustka, nie wiedziałem co zrobić gdzie pujść, czym sie zajać, czy przejsć sie gdzieś czy zostać przy kompie nie wiedziałem gdzie sie podziać dziwne takie, potem wieczorem już troche ustapiło dziś też troche trzymało ale już jest lepiej.
Remember yesterday and thing about tomorrow.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
288
Dołączył(a)
27 paź 2008, 18:51
Lokalizacja
Śląsk

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez sebek_śląsk 21 maja 2009, 20:40
Moje gg 9125439 pogadam o derealizacji i jak się z nią walczy. Bo ja prawie ją pokonałem.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 maja 2009, 12:15

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez kozlatko 21 maja 2009, 20:50
A i jeszcze chciałem napisać byłem w pon na polecenie mojej psycholki zebym sie upewnił i przekonał że to nerwica u takiego psychiatry który był na zastepstwie jej w tym tyg.,rozmaiałem z gościem chyba z dobra godzine całą moja chistori mu opowiedziałem na słowo derealizacja gości sam zaczoł wymieniac ma pan poczucie obcości, innosci, dziwności, oddalenia, nieralności otoczenia wszystko takie same ale jakby inne,na temat depersonalziacji też pytał sie jak to odczuwam wieć mu mowie tak jak tu opisuje powiedział zę to czysta forma nerwicy niec wiecej powiedział ze nie mam schizy i raczej nie bede miał, że mam mu naprawde zaufać, pytałem o to o co żaden psychiatra nie chciał mi odpowiedzieć pewnie żebym sie nie nakrecał ale ten mi powiedział mianowicie po czym on wie że to nerwica a nie poczatek jakiś schizy powiedział że najbardziej chodzi o to samo odczucie podczas rozmowy z psychiatra oni to od razu widzą po tym tzw. odczuciu czyli mimice, toku i treści rozmowy. gestykulacji, wyrazie twarzy, minie, oczach on ma 20 letnie doświadczenie i powiedział że za przeproszeniem z palcem w d..pie by odrurznił czy pacjent ma poczatek schizofreni czy, czy zaczynana na nia zapadać czy ma nerwice czy depresje czy jeszcze cos innego, ale sie wywyrzszył zero skromności:) ze jako doświadczony psychiatra naprawde by do dostrzeł bez dwuch zdań a u mnie nieczego niepokojacego nie widzi i ze naprawde nie mam sie czym martwić jak tylko nerwica z d/d także to mnie troche też uspokojiło ale jak widać tylko troche ehh... powiedział też ze nie chce podważać decyzji mojej psycholki co do leków, ale by je zmienił skoro nie ma poprawy po tym citabaxie a wrecz d/d sie nasila nie ma sensu go brac przepisał mi MOKLAR powiedział ze jest pewien na 80% ze po tygodniu brania tego leku poczuje sie znacznie lepiej tylko mam 2 tyg przerwy zrobić z citabaxem i potem zaczac go brac także narazie czekam zobaczymy przekonał mnie jakoś nie powiem, pytałem tez o neuroleptyki ze chciał bym może jakiś dobry neuroleptyk sprobować a on powiedział mi tak, a jakby pan poszedł do chirurga bo boli pana reka a chirurg przepisał by panu lek na serce czy był by pan zadowolony:)pytał dalaczego nie potrafie mu zaufać powiedział że po co miał by mnie okłamywać powiedziałem mu to co tu pisze na forum ze ja nie watpie w jego doświadczenie ale on to wnioskuje po przebytym wywiadzie z pacjentem i stawia diagnoze i ze ja ciagle myśle że może jednak coś przegapił o czymś mu nie powiedziałem, czegoś zapomniałem co mogło byc bardzo istotne w postawienu diagnozy a on na to ze nie że on sam by zuważył że coś jest nie tak a jeżeli by miał wątpliwości to ma techniki które by w trakcie rozmowy tak czy siak wyszły, eh po co to napisałem:) ale jak już napisałem to walne tego posta może komuś sie przydadza takie informacje, ale o schizie mojej ulochanej miłości od poł roku jestem z nia zżyty, i nie żle mnie zdradza ale odejść nie chce:/:) i tak jeszcze pewnie nie przestane myśleć ale tak to już jest że mna i ta cholerna nerwica.
Remember yesterday and thing about tomorrow.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
288
Dołączył(a)
27 paź 2008, 18:51
Lokalizacja
Śląsk

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez carlos 21 maja 2009, 23:43
Co z tego, że któryś z kolei lekarz Ci powiedział, że masz nerwicę, skoro i tak niedługo będziesz szukał u siebie objawów schizofrenii... Ty musisz uwierzyć że to nerwica.
Ja napisałem, że pisanie postów na forum itd nakręca, bo wiem ze swojego doświadczenia!
Na początku swojej "nerwicy" całymi dniami gadałem z matką o tym i tak w kółko bez końca. To tak jak pisanie o schizie.. Uspokaja na moment, a później przez tydzień lub miesiąc ciągle myśli o chorobie u szukamy u siebie jej objawów... To nas właśnie wykańcza. W czasie rozmowy byłem spokojny i było wszystko fajnie, super, ale gdy rozmowa się kończyła mnie to kopało coraz mocniej i nie mogłem przestać o tym myśleć...
Nie wiem czy powrót na to forum, czy spotkanie kolegi ze schizką mnie nakręcił...
Właśnie siedziałem z kolegami i było super fajnie, dopóki nie dostałem takiego "uderzenia w jaźn"... Po prostu kolega powiedział coś, ja się nad tym zastanowiłem ( wyobraziłem to sobie ) i uznałem, że to jest dziwne... Obleciał mnie nagły strach. Od tamtej pory się boje i nawet jak chodziłem z psem po podwórku, no i oczywiście o wróciła analiza każdego spojrzenia... Wiem jednak, że to tylko nerwica i wytwór mojej przestraszonej wyobraźni. Było całkiem znośnie ostatnio i nie pozwolę sobie popsuć tego stanu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Estel86 22 maja 2009, 11:33
Carlos, jakbym czytała o sobie...
http://www.gwendolen.blog.onet.pl

Powiadam wam; trzeba mieć chaos w sobie, by narodzić tańczącą gwiazdę.
F. Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 10:00
Lokalizacja
Lublin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do