Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez wiola_jaw 23 mar 2009, 18:27
no ja mam chyba teraz najgorszy okres dd...nigdy wcześniej nie było aż tak źle...a co do szumów w uszach to dołączam się do klubu :smile: ja mam najsilniejsze szumy jak się położę spać, nie dają mi zasnąć czasem. I też byłam u laryngologa i też wszystko jest niby okej, przy okazji zrobili mi jakże przyjemne płukanko uszu 8) a szumi to nam chyba w głowie od tego myślenia i analizowania...pozdrawiam!
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
19 gru 2008, 22:23

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez renegatt 23 mar 2009, 21:56
Dzisiaj byłem pierwszy raz na wizycie u psychoterapeuty ale chyba nie do końca zrozumiał o co mi chodzi :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
27 lut 2009, 11:42
Lokalizacja
Śląsk

Re: depersonalizacja derealizacja a małżeństwo

przez ankaanka775 24 mar 2009, 08:27
w naszym przypadku trudno o przyjaciół ....szczególnie zdrowych,ponieważ oni nas nie rozumieją..ja mam kilku dobrych znajomych ,którzy przeszli tę chorobe i z nimi moge pogadać bo wiedzą o czym mówię .....musimy brać leki bo one pomagają ,może nie od razu ,ale z czasem bedzie coraz lepiej... :smile: mam nadzieję ,że żona cie choć trochę zrozumie ,wiem ,że to trudne......,ale daj jej trocheczasu i pracuj nad sobą...bierzesz jakieś leki? :szukam:
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
26 lut 2009, 16:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: depersonalizacja derealizacja a małżeństwo

przez Radi 25 mar 2009, 14:28
Cześć. To dla Ciebie wielki plus, że masz przyjaciół. Ja niestety ich nie mam. Pewnie i dlatego zdecydowałem się wpisać na forum. Tak biorę leki, zmieniają je, jednak nie czuję by w jakikolwiek sposób mi pomagały. Zespół depersonalizacji i derealizacji mam od 18lat. Ja sam już nie wierzę, że z tego po tak długim czasie można wyjść. Żona powiedziała, że mnie już nie kocha. Poniekąd ją rozumiem. Ma dość kogoś kto tkwi w innym świecie. Jest młoda piękna dobra i świetnie wykształcona. Ja już czuję się jak wrak. Nie potrafię sprostać jej wymaganiom. W domu jest chora sytuacja, razem a osobno... Śpię na podłodze myślę, że dzieci mają mnie za nieudacznika. Szkoda naszego życia. Jest krótkie, a jakże może być piękne!!! Ja dalej walczę i póki mam sił walczyć będę. Pozdrawiam Radek.
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
04 lut 2009, 15:52

Re: depersonalizacja derealizacja a małżeństwo

przez ela.brzeska63 25 mar 2009, 16:14
Ja też przez pewien czas spałam na podłodze, ale na szczęście mąż zanosił mnie do łóżka. U mnie jest podobnie dzieci mnie nie rozumieją myślą, że zwariowałam to poniekąd wina męża no cóż takie życie, najgoersze jest to że on twierdzi że się stara, a ja uważam to za pozory. Ostatnio jak dostałam jak on to mówi ataku to sobie wyszedł czym doprowadził mnie do szału. Nie wiem czy teraz jest lepiej boję się co kolwiek powiedziec duszę to w sobie, dla dzieci i męża jak na razie jest OK, ale we mnie w środku wszystko się gotuje. Wiem że jak znów się nie opanuję to stracę męża, takie życie to koszmar. :(
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
20 mar 2009, 12:49

Re: depersonalizacja derealizacja a małżeństwo

przez Radi 25 mar 2009, 18:03
Tak masz rację takie życie to koszmar i to dla całej rodziny. Musisz mieć wsparcie ze strony męża inaczej sobie nie poradzisz. Wydaje mi się by uświadomić dzieci o twoich problemach zdrowotnych (zależy to od ich wieku). Pisałaś wcześniej: "od dwóch lat cierpię, podejrzewam u siebie depresję" czy byłaś Elu u specjalisty? A Twój mąż jak On to wszystko widzi? Rozmawiacie tak szczerze o Twoich problemach? Co uważasz za pozory w staraniu się męża? Możliwe, że mam podobny problem. Sam wychodzę z przysłowiowej skóry i czuję, że to wszystko na niewiele się zdaje... Jeszcze to co pisałem wcześniej również niełatwa sprawa... mieć pewien skarb niedoceniony w dzisiejszych czasach mieć przyjaciół mieć w nich oparcie. My ludzie musimy żyć w społeczności gdyż inaczej zginiemy. Pozdrawiam.

[*EDIT*]

Tak masz rację takie życie to koszmar i to dla całej rodziny. Musisz mieć wsparcie ze strony męża inaczej sobie nie poradzisz. Wydaje mi się by uświadomić dzieci o twoich problemach zdrowotnych (zależy to od ich wieku). Pisałaś wcześniej: "od dwóch lat cierpię, podejrzewam u siebie depresję" czy byłaś Elu u specjalisty? A Twój mąż jak On to wszystko widzi? Rozmawiacie tak szczerze o Twoich problemach? Co uważasz za pozory w staraniu się męża? Możliwe, że mam podobny problem. Sam wychodzę z przysłowiowej skóry i czuję, że to wszystko na niewiele się zdaje... Jeszcze to co pisałem wcześniej również niełatwa sprawa... mieć pewien skarb niedoceniony w dzisiejszych czasach mieć przyjaciół mieć w nich oparcie. My ludzie musimy żyć w społeczności gdyż inaczej zginiemy. Pozdrawiam.
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
04 lut 2009, 15:52

Re: depersonalizacja derealizacja a małżeństwo

przez ela.brzeska63 25 mar 2009, 21:17
Mąż uważa że mnie wspiera, ja mówię - on krzyczy, dla niego wiele moich problemów to jakieś głupoty, ale nie potrafi zrozumiec, że dla mnie ważne są właśnie te głupoty (nasze codzienne relacje) aktualnie ma dośc rozmów o moich problemach. Dzieci mam dwójkę to nastolatki 14 lat córka i 17 lat syn mają już dośc naszych awantur, mąż kiedyś powiedział do nich, że mi odbiło, a że jest dla nich autorytetem to sam rozumiesz....To fakt, że mam trudny charakter staram się byc poukładana, prowadzę dom, robię wszelkie opłaty, pracuję i się uczę, czasem myślę, że to co robię to taka ucieczka od rzeczywistości byc tak zapracowanym, aby nie miec czasu na myślenie o moim życiu. Poza tym nigdy nie byłam podejrzliwa teraz jestem, nie byłam uszczypliwa teraz jestem, mam jakieś wewnętrzne przeczycie, że mój mąż coś przede mną ukrywa to taka kobieca intuicja. Rozmawiałam o tym z psychologiem, ale on stwierdził że powinnam wyluzowac w tym stanie to nie osiągalne. Jak by tego było mało moi przyjaciele też nie potrafią mnie zrozumiec, moje problemy i stan ducha są dla nich niezrozumiałe więc jestem sama w tym świecie ludzi.... również zagoniona i niby taka sama jak inni, tak to wygląda na zewnątrz. Dobrze że chociaż ty potrafisz mnie zrozumiec. Pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
20 mar 2009, 12:49

Re: depersonalizacja derealizacja a małżeństwo

przez ankaanka775 26 mar 2009, 09:22
mój mąż na szczęście nie uważa mnie za głupią ....,dzieci mnie szanują i kochają....
przyjació jako takich nie mam ,ale mam siostrę z którą jestem zżyta i ona mnie rozumie
mam nadzieję ,że wkońcu przestanę bać się zbliżeń ,że wogóle przestanę sie bać
życie ucieka nam przez palce a my nie potrafimy tego zmienić.........najgorsza jest świadomość tego i pytanie.....dlaczego ja?
inni piją ,bawią sie życiem a ja mam problem z wyjściem z domu
to naprawde dziwne
:shock:
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
26 lut 2009, 16:00

Re: depersonalizacja derealizacja a małżeństwo

przez Radi 26 mar 2009, 09:46
Cześć. To prawda dla was kobiet właśnie ten szczegół wielokrotnie jest istotą sprawy. Widzę to i doświadczam we własnej rodzinie. Dlatego rozumiem Cię doskonale. W Twoim przypadku wszystko komplikuje nerwica, to są stany niepojętne dla statystycznego Kowalskiego. Brak zrozumienia ze strony tej jedynej najbliższej osoby... Życie, które staje się koszmarem. Wielkim błędem jest przedstawianie Ciebie jako wariatkę przed własnymi dziećmi. One też są w tym rozdarte. Ja do psychologów nabrałem wielkiego dystansu. Wyluzować się? Mi też to mówią ciekawe tylko jak... Ciekawi mnie czy Twój mąż byłby w stanie udać się z Tobą na jakąś terapię. Być może dałoby się go uświadomić czym jest nerwica i jak postępować z ludzmi nią dotkniętych. To jest ogromny problem sam pracuję z osobami niepełnosprawnymi i wiesz co? to nie ci bez rąk bez nóg nie robiący pod siebie ale właśnie ci z problemami psychicznymi budzą największy lęk. Wiesz co chcę powiedzieć prawda? Myślę, że te forum jest dobre, widać nie jesteśmy sami z takimi problemami. Dzielmy się uwagami doświadczeniami, a może będzie nam łatwiej żyć.

[*EDIT*]

Ankaanka masz to czego nie ma wielu z nas kochającego męża dzieci, które Cię rozumieją... Masz 100% pewności wyjścia ze swego lęku. Masz wsparcie zrozumienie. Powiedz czego boisz się tam na zewnątrz? Pozdrawiam

[*EDIT*]

A dlaczego Ty? każdy o to pyta. Takie jest nasze żtcie nie zmienimy tego co dał nam los. Musimy z tym walczyć to daje nam siłę i wzrost!!!

[*EDIT*]

Uświadom coś sobie i bądź tego pewna kiedy z tego wyjdziesz będziesz silna jak nigdy. Możesz stać się świadectwem i podporą wielu z nas. Myślisz tak czasem?
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
04 lut 2009, 15:52

Re: depersonalizacja derealizacja a małżeństwo

przez ankaanka775 26 mar 2009, 10:23
na zewnątrz boje sie ludzi a raczej upokorzenia
boje sie ,że upadne i bedą sie ze mnie śmiać,ośmiesze sie swoim napadem lęku
boje sie napadu lęku...........jeżeli uda mi sie z tego wyjść to napewno bede was wspierać a narazie potrzebuję wsparcia.......
czasami myślę.........inni chodzą iu sie nie przewracają ja też moge,....-czasami pomaga..
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
26 lut 2009, 16:00

Re: depersonalizacja derealizacja a małżeństwo

przez pysiachna 26 mar 2009, 10:50
Hej wszystkim!Jestem nowa....
19miesięcy temu urodziłam córeczkę w wieku 17 lat,zamieszkałam razem z ojcem dziecka, On zaczoł pić.Zaczoł sie znęcac na demna psychicznie wyzywał mnie od najgorszej...az pewnego dnia udrzył mnie i to było coraz czesciej. Trwało to ok 6 miesiecy.Zargroziłam mu ze odejde,przestał pic i mnie bic ale zaczoł mi robić awantury o byle co... i tak trwało az 13miesiecy...Miałam besseność, wogóle nie spałam,miałam po nocach napady leku,bałam sie czegoś ale sama niewiedziałam czego!Trzęsłam sie jak niewiem rece ,nogi wszystko!? Przeważnie tak miałam gdy ojciec mojego dziecka wracał z pracy a ja słyszałam przez telefon że jest pijany....
Od pewnego czasu zaczełam miec wrazenie ze mam cos w przełyku... To było do niewytrzymania,odczuwałam leki bałam sie czegoś i że zaras sie udusze!?
Teraz biore tabletki ,ale one dopiero zaczną działać za 3 tygodnie!
Pozdrawiam wszystkich!?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
25 mar 2009, 23:46

Re: depersonalizacja derealizacja a małżeństwo

przez Radi 26 mar 2009, 10:54
Rozoumiem, wiesz ja mam inne problemy, lecz pewne sprawy się pokrywają z Twoimi. Ja też się boję... ten mój taki inny świat często sam nie wiem co się wokół mnie dzieje, omijam łumy źle na mnie wpływają wtedy też się boję,że się przewrócę ośmieszę się. To takie dziwne uczucie. Akurat to nie jest tak silne jak twoje lęki lecz mogę Cię w tym zrozumieć.

[*EDIT*]

Cześć Pysiacha. Nie zazdroszczę Ci tej sytuacji! Dopiero zakończyłem roczną terapię grupową, były tam głównie przypadki jak Twoje. Jesteś psychicznie molestowana. Masz jakąś rodzinę?
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
04 lut 2009, 15:52

Re: depersonalizacja derealizacja a małżeństwo

przez ankaanka775 26 mar 2009, 12:02
pysiacha jakie leki bierzesz?ja biore sertagen ponad miesiąc i narazie nic nie działa
:cry:
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
26 lut 2009, 16:00

Re: depersonalizacja derealizacja a małżeństwo

przez Radi 26 mar 2009, 17:46
Leki muszą nasycić organizm to może trwać i trzy miesiące. Taką mam przynajmniej informację.
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
04 lut 2009, 15:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 33 gości

Przeskocz do