Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Ania1976 30 maja 2006, 17:17
Weroniko,

Poki co, moge odpowiedziec w ''telegraficznym skrocie'', bo Nasz Temat, to temat-rzeka i dotyka fundamentalnych pojec takich jak: Czlowieczenstwo, Egzystencja, Smierc, Zycie po Smierci, Wiara, Bog, itd.

Coraz czesciej dochodze do wniosku, ze Depersonalizacje ''leczy sie'' tak ciezko, bo... nie jest to zjawisko chorobowe.
Wedlug mnie to stan duszy, umyslu, specyficzny sposob odbierania Swiata. Dotkliwy, poniewaz jestesmy zranieni i na tworzenie ran podatni przez swa wrazliwosc, inteligencje, intuicje, delikatnosc. To piekne cechy, z tym, ze nieprzydatne tu, ani w obecnych czasach.

Spojrz Weroniko za Siebie. Czy nie tak od zawsze widzisz Siebie i Swiat? Byc moze w mniejszym lub wiekszym stopniu, ale ja zawsze ze zdumieniem i przestrachem, jakby w wiecznym wyczekiwaniu patrzylam na to wszystko, a widzialam rzeczy bardzo trudne, przez dlugi okres czasu. A teraz troche sobie dryfuje i szukam powrotu, co jest bardzo trudne.

Aby zlagodzic skutki tego ''bolu'', wedlug mnie trzeba przyjmowac Effectin i to minium przez pol roku (mi poprawilo sie po 5 tabletkach i to po najmniejszej dawce, choc nie jest jeszcze zupelnie ok). Trzeba regularnie chodzic do dobrego Psychoterapeuty (jutro ide w ramach NFZ po raz pierwszy, to Wam napisze jak bylo), no i... nie dawac sie, choc to szczegolnie trudne. Trzeba lapac wspomnienia, marzenia, sny, szukac czegos interesujacego, co moglo zajac Nasze mysli.

Mi po Effectinie, niestety nie mijaja dolegliwosci nerwicowe, po prostu troche uspokaja sie chaos w myslach. W Szpitalu powiedziano mi, ze u mnie to kwestia psychiki, a przeciez mam to samo, co Wy, czyli Depersonalizacja to zadra na duszy, nie na mozgu, i moze jest to pocieszajace.

Musze konczyc. Syn drze sie.

Pozdro,
Ania
Ania1976
Offline

przez weronika 30 maja 2006, 21:27
popełniłam Aniu w życiu jeden wielki błąd, byłam kimś, kim w rzeczywistości nie czciałam być, udawałam sebie, podczas gdy byłam kimś zupełnie innym, aż w końcu przyszedł atak w nocy, zastanowiłam się kim ja naprawdę jestem, gdzie ja się zaczynam i gdzie kończe, dlaczego postępuję tak jak nie chcę postepować... i tak mi juz zostało... nie wiem kim jestem, jestem obca sama sobie... może to kara za moje postępowanie...zraniłam przy okazji dwie bardzo wyjatkowe osoby...
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

przez Dust 30 maja 2006, 21:57
Aniu moim zdaniem Depersonalizacja i Derazlizacja nie jest tylko chorobą duszy.
Podejrzewam,że w moim przypadku całe zycie stresów,niepowodzeń i chęć ucieszki od tego wszystkiego,od siebie i od ludzi,kórzy mnie poniżali to wszystko doprowadziło do tego,że w moim mózgu zaszły po prostu zmiany.Zauważyłem,że moje zmysły i uczucia po prostu zanikają.Czuję sie tylko obserwatorem niewyraźnego snu.Zauważyłem też że dawne wspomnienia przychodzą bez problemu,pamiętam dobrze dzieciństwo i miłe chwile z tego okresu,ale kompletnie nie pamiętam co działo się ze mną przez ostatnie 2 lata.No może z wyjątkiem kilku dni to wszystko.
Podejrzewam że może mój organizm po prostu nie wytrzymał tego i jako sposób obronny mózg w ten sposób zadziałał czyli zniekształcił zupełnie widzianą przeze mnie rzeczywistość.
Dręczą mnie kłębiące się myśli,już nie pamiętam kiedy ostatnio nie czułem sie zmeczony.Nie umiem odczuwać roadości,nie umiem odczuwać bólu.
A jezeli chodzi o leki to dzięki nim żyje,ponieważ byłem już zdecydowany na samobójstwo,ale leki w jakimś stopniu wyciągnęły mnie ze stanu panicznego lęku i stanu kompletnego oszołomienia.
Jednak derealizacja została i na razie pomimo zażywania Efectinu 75 mg dziennie nie zanosi się żeby cos sie zmieniło na lepsze.
Cały czas żyję jednak nadzieją,że kiedyś będe mógł znowu patrzeć na rzeczywistość bez klosza na głowie.
Dust
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez grzesiek 123 31 maja 2006, 16:05
A ja na depersonalizacje polecam regularne uprawianie wyczerpujacego sportu. Kiedy jakis rok temu bylem w takim stanie ze przerazalo mnie wlasne cialo, ze istnieje, balem sie zycia, calkowicie nie czulem jego sensu, jakos resztkami sil zmusilem sie do uprawiania sportu. Wsiadlem na rower i poprostu jechalem przed siebie. To byly jedyne chwile, oprocz snu, kiedy troche mniej myslalem o bezsensie zycia, poprostu doswiadczalem jazdy na rowerze, przez ktora czulem sie w jakims sensie wolny. Dodatkowo meczylem sie, dotlenialem i jakos podswiadomie czulem, ze to mi pomoze. Z dnia na dzien jedynymi w miare milymi momentami stawaly sie te kiedy cwiczylem w domu lub jezdzilem na rowerze. Po meczacej rundzie na rowerze przez jakis czas czulem sie w miare zrelaksowany, mimo, ze dalej zycie wydawalo mi sie snem. Chwile kiedy czulem sie lepiej stopniowo, w czasie kilku miesiecy wydluzaly sie. Teraz moze nie jest idealnie, ale zycie nie jest juz dla mnie tortura i coraz czesciej zaczynam dostrzegac jego jasne strony. Nie mysle juz tak czesto nad jego sensem a jesli juz cos rozminiam, to nie wpadam w panike jesli nie widze sensu. Poprostu przyjmuje zycie jakim jest i doszedlem do wniosku, ze gdyby zycie mialo jasny sens... byloby bez sensu. Pozdrawiam i polecam sport! (wyczerpujacy) :D
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 02:31

przez weronika 31 maja 2006, 16:36
Dust ty masz za małą dawke leku, przy tak trudnych nerwicach bierze się 3 tabletki na dzień, wiem bo też biorę efectin, objawy nie znikają całkiem ale bardzo łagodnieją, zrob cos z tym, mówię serio, poprawa jest na wyciągnięcie ręki
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

przez Ania1976 31 maja 2006, 17:00
Dust, mi sie z kolei wydaje, ze Ty masz niedobrany lek, (skonczylam podyplomowo Studium Psychologii, bywa, ze ucze Psychologii w Szkole. Sobie nie pomoge, ale moze innym). Mysle, ze masz spora depresje, a nerwica lekowa to jej produkt. U Ciebie trzeba wyjsc od depresji i dowartosciowania Cie.
Weronice przydalby sie kontakt ze zwierzakami. Kotek? Piesek? Masz silny instynkt opiekunczy. I przychylny, cieply Psychoanalityk.

Policzylam dokladnie-Effectinu wzielam do tej pory 8 tabletek 37.5mg i jest lepiej. Mam bardzo ciezkie stany od lat. Mysle, ze jak lek ma pomoc, to pomoze i przy malej dawce.

A Ty Weronika bierzesz 3x 75mg ER? To chyba niemozliwe. Moze bierzesz 75mg x 3, ale zwykle?

Zgadzam sie z Grzesiek co, do sportu. Mi pomagaja spacery z Dzieckiem.
Kiedys uprawialam zawodniczo tenis ziemny przez 8lat, teraz czasu i kortow brak w okolicy.
Powinnam ruszyc na basen, ale po cesarce boje sie.

W ogole, zaczynam starac sie olewac glupich ludzi i wszystko dookola, choc to bbb trudne. Przejmuje sie kazdym slowem, a kazdy moj dzien jest taki sam. Praca w Szkole mnie dobija. Stracilam poczucie humoru.
Czuje sie jak w pajeczynie, albo jak dobry samarytanin.

Czasem fajnie byloby byc ''typem blondynki''.

Pozdro,
A.
Ania1976
Offline

przez Dust 31 maja 2006, 17:55
Weronika a jaką dawkę leku zażywasz dziennie?
Ja biorę 2 tabletki 38.5 mg dziennie (rano i wieczorem) Velafaxu (Efectin o innej nazwie).
A jeżeli chodzi o wysiłek fizyczny i sport to próbuję się zmuszać do tego.
Ćwiczę siłowo troche,trenuje boks w domowych warunkach i sparuje z kolegami (dostawanie po pysku też nie robi na mnie wrażenia w stanie w którym jestem).Kiedyś jeździłem na motocyklach crossowych i to było moją największą pasją,lecz teraz ze względów finansowych nie mam możliwości zakupienia sprzętu.Z resztą kiedyś ostra jazda wywoływała u mnie maksymalną koncentrację i max przyjemności,teraz jest niestety inaczej,nie potrafię odczuwać tego co kiedyś.
W przyszłym tyg planuje zapisać się do psychologa,porozmawiam też z moim psychiatrą odnośnie zwiększenia dawki leku,może to coś da.
Dust
Offline

przez weronika 31 maja 2006, 18:44
dust, bierzesz strasznie mało tego leku, ja po jednej 75 mg nie czułm żadnej poprawy, teraz biore rano 75 mg, w południe 150 mg, czyli na dzień 3 tabletki, jestem pewna, że jeśli zwiększysz dawke leku, to ci pomoże, deperspnalizacja i darealizacja to bardzo szczególny i trudny do leczenia typ nerwicyt, dlatego dawki muszą być duże, jak nadal będziesz się czuł nie do końca dobrze to spróbuj jeszcze leku ketrel, to jest lek na schizofrenie, więc się nie przestrasz, ale leczy się nim szczególny typ nerwic, właśnie jestem w trakcie brania jest bardzo dobry, nie odczuwa sie żadnych skutków ubocznych, ja juz próbowałam wszystkiego, sportu, psychoterapii grupowej i indywidualnej, akjupunktury, bioenergoterapeuty, picia ziół i ...nic nie przechodzi, moje uczucie zdepersonalizowania mam 24 godziny, niezależnie od tago, co robię, nie wiem kim jestem, moje nazwisko wydaje mi się, że należy do kogoś innego, a moje ciało to dla mnie zupełnie obcy twór a jednak...bez leków było katastrofalnie, przestałam wstawać z łóżka, spałam 2 godziny na dobę, lęki miałam na masakrę, teraz też nie jest najlepiej ale leki bardzo złagodziły ta objawy, tak, że byłam w stanie chodzić do szkoły i zdawać egzaminy i uczucie radości mi wróciło
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

przez Dust 07 cze 2006, 22:11
Dzisiaj byłem u mojego lekarza.Niestety nie podniósł mi dawki leku.Z tego co wywnioskowałem to nie przewiduje że ten lek mogę zażywać w większej dawce niż obecnie (2x38.5 mg dziennie).
Wogóle ta lekarka chyba mi do końca nie wierzy jeżeli chodzi o moje objawy,gdyż twierdzi że w rozmowie ze mną nie zauważa żebym miał jakieś problemy z koncentracją lub był otępiały itp itd.
Przez moje objawy derealizacji paradoksalnie zmieniło sie moje podejście do ludzi,tzn jestem bardziej otwarty i nie boję się praktycznie niczego powiedzieć czy zrobić.Dzieje się to dlatego że nie zależy mi kompletnie na niczym, tym bardziej na tym co inni powiedzą lub jak mnie ocenią.
W dalszym ciągu nie czuję praktycznie nic poza obojętnością i oszołomieniem.
Nie wiem za bardzo co mam robić,na razie sam sobie zwiększyłem dawke do 100 mg dziennie,ale to na dłuższą metę nie jest dobre bo będe musiał kombinować recepty żeby kupić lek.
Aha i dodam że poprzednia moja lekarka też nie brała moich objawów poważnie dlatego się przepisałem.
A co u Was słychać,już chwile nikt nie dopisywał nic do tego tematu.
Pozdrawiam!
Dust
Offline

przez konkonto 07 cze 2006, 22:26
witam...jestem tu nowy,wiec od razu prosto z mostu powiem-potrzebuje waszej opinii/doswiadczenia/wiedzy...
otoz,od pewnego czasu,juz 3-4 msce(nie lecze sie-zazancze na wstepie)jest ze mna coraz gorzej...nie moge juz pisac o poczuciu OBAWY przed schizofrenia,ja juz czuje ze JESTEM jedna wielka OBAWA...od pewnego czasu zaczalem miec cos-co z jednej strony pasuje do depersonalizacji,a z drugiej niezbyt przypomina mi wasze opisy,co martwi mnie nie zmiernie :( mam poczucie jakbym "wyszedl z ciala i stanal obok",tzn nie widze sam siebie(chociaz w mych obawach posuwam sie juz do tego ze kiedys strace kontrole nad rzeczywistoscia i bedzie mi sie zdawalo ze tak jest :( ) albo jakby to cialo-nie nalezalo do mnie..jestem przerazony,zrozpaczony i nie wiem co sie ze mna dzieje...poza tym bez przerwy szukam u siebie objawow zaburzonego myslenia-do tego stopnia ze cos wykrylem..mianowicie,czy kiedykolwiek zdarzylo wam sie ze w pewnym momenci pojawialy wam sie w glowie obrazy,skojarzenia-niekoniecznie negatywne ale nie majace zwiazku z sytuacja?cos w rodzaju "przypominania sobie snow" -wiem ze to dosc kakolomne,ale mysle ze jesli ktos odczuwal cos podobnego to na pewno bedzie wiedzial o co mi chodzi..

dziekuje z gory za wszelka pomoc...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 cze 2006, 00:07

przez Dust 07 cze 2006, 22:58
Moim zdaniem powinieneś jak najszybciej udać się do lekarza.
Wiem ze swojego doświadczenia,że zwlekanie z tym tylko pogarsza sytuacje.
A jeżeli chodzi o Twoje objawy to mogę powiedzieć,że mam coś podbnego (oprócz innych objawów też wydaje mi się że patrze na siebie z boku,do tego dochodzi coś w rodzaju deja-vu czyli mam wrażenie że teraźniejszość/przyszłość to przeszłość itp.)
Jeżeli trafisz z lekiem to te objawy znacznie się zmniejszą lub ustąpią całkiem.Podobno dobra jest też psychoterapia ale ja jeszcze tego nie próbowałem.
Dust
Offline

przez grzesiek 123 08 cze 2006, 00:14
Mialem to samo, mianowicie:

- Cialo bylo mi obce, wydawalo mi sie to straszne, przerazal mnie brak poczucia sensu zycia, ogolnie nie moglem zrozumiec dlaczego jestem, kim jestem itd. Doszedlem do wniosku i czulem to calym soba, ze wszystko co robie jest bez sensu, glupie i dziwne.
- Czasem mialem takie dziwne uczucie, ze nagle powracaly mi w pamieci jakies chaotyczne obrazy i odczucia z przeszlosci ktore nie mialy zwiazku z tym co sie dzialo aktualnie. Poprostu sie pojawialy wprowadzajac chaos w moje poczucie czasu i mialem wrazenie, ze wariuje.
- Mialem obsesje na punkcie schizofrenii, co bylo zwiazane z objawami, ktore mialem, z reszta to sie napedzalo wzajemnie. Bylem pewny, ze juz choruje i non stop obserwowalem swoje zachowanie, analizowalem mysli itd.
- Bylem w takim dziwnym stanie, ze doswiadczalem ciagle dziwnych iluzji, konktetnie takich, ze w otaczajacych mnie ksztaltach widzialem twarze, np. dwie srubki i gwozdz w scianie - oczy i nos...
- Mialem dziwne sny, trudno nazwac je koszmarami, poprostu byly bardzo dlugie, realne, jakby to byla prawda i wspominalem je jeszcze przez caly dzien.
- Czulem sie bardzo chory, ulomny psychicznie i ciagle myslalem, czy inni widza zmiane mojego zachowania (pozniej sie okazalo, ze nie widzieli zbytniej, ewentualnie to, ze mniej sie odzywalem i bylem zamkniety w sobie).
- Wydawalo mi sie, ze swiat wokol mnie sie zmienil, jest jak jakis plan filmu czy cos w tym stylu.
- Ludzie ktorzy mnie otaczali wydawali mi sie jacys tacy dziwni, bezduszni, jakby byli kuklami, rozmawialem z nimi itd, ale nie czulem kompletnie ich emocji.
- Wychodzilem z domu tylko wtedy, kiedy naprawde musialem, przed choroba lubilem imprezy, w trakcie epizodu unikalem towarzystwa i to mnie przerazalo, swiadomosc, jak czlowiek moze sie zmienic pod wplywem zaburzen psychicznych.
- Bylem przerazony tym co sie ze mna dzieje 24h na dobe.
- Bylem przekonany i pewny, ze to nie minie i ze juz po mnie.

Teraz wiem, ze to byly objawy silnej nerwicy/depresji. To byl moj drugi, koszmarny epizod tego typu w zyciu, wzbogacony o kupe nowych objawow. Teraz czuje sie juz lepiej, ale pozostalo zobojetnienie, brak uczuc i mysle, ze zapomnialem co to milosc. Aha, najbardziej pomogl mi sport, wiec wszystkim go polecam !!
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 02:31

przez weronika 12 cze 2006, 14:16
Dust może powinnieneś zmienić lekarza, mnie mój też przez prawie rok czasu nie brał poważnie, ale ostatnio zwiększył mi tą dawke leku i jestem pewna, że przzzy twoich hard-coreowych objawach nerwicy też tego potrzebujesz, ja zażywam obecbnie największą dawkę i nawet ta nie wyleczyła mni bo objawy ciągle są a co dopirero taka mała, ja po dawce 75 w ogóle nie czułam poprawy i co to w ogóle za lekarz, który bagatelizuje objawy i nie chce pomóc, zrób coś z tym koniecznie, bo się męczysz a poprawa być może jest na wyciągnięcie ręki, może idż prywatnie do jakiegoś lekarza
Kononkonto
Nie chcę cię stresować ale masz depersonalizacje a tą leczy się najtrudniej z wszystkich objawów nerwicy, a depersonalizacja bardzo często pojawia się jak się chodzi z nerwicą i się jej nie leczy, u mnie tak było , nie chciałam iść do lekarza i to był mój błąd, depersonalizacja jest wynikiem rozwoju nerwicy i pogorszenia stanu. więc zrób coś z tym koniecznie i nie martw się chorobą psychiczną, jeśli masz nerwice, to pamiętaj, że jedna choroba wyklucza często drugą, i że człlllllowiek chory psychicznie nie zastanawia się czy jesst chory on jest przekonany, że wszystko jest ok, także pamiętaj, to, że to roztrząasasz świadczy o tym, że nie jesteś chory psychicznie
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Avatar użytkownika
przez Konrad! 13 cze 2006, 00:14
Przeglądałem zagraniczne strony w poszukiwaniu informacji na temat derealizacji i wiecie co.. znalazłem bardzo fajne forum. Masa ludzi i super ciekawe wypowiedzi, szkoda tylko że po angielsku - niestety rozumiem tylko co 2 słowo ;)

http://www.dpselfhelp.com/forum/archive

pomyślałem sobie, że dobrze aby było coś takiego również dla nas - polaków. Dlatego utworzyłem podobne forum - zapraszam wszystkich serdecznie, może z czasem będzie tak duże i wartościowe jak to zachodnie:

http://www.derealizacja.fora.pl/
"Co mnie nie zabije, to wzmocni" - Osia (odeszła z forum, bo już wyzdrowiała)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
20 gru 2005, 11:45
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 29 gości

Przeskocz do