Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Zmorek 04 mar 2009, 13:12
zaczynam sie dość poważnie zastanawiać nad tą kliniką która mi psycholka poleciła tylko wiadomo szpital to szpital:/wolałbym tego uniknąć ale może to mnie na nogi postawi

Co to za szpital? Państwowy jakiś oddział nerwic? Mój znajomy trafił do takiego ostatnio. Byłem w odwiedzinach. Po godzinie spędzonego tam czasu wyszedłem chory i półprzytomny. Od tygodnia nie mogę się zupełnie otrząsnąć z tego widoku. Horror!
Jeśli masz do wyboru myśli głupie albo mądre, to dlaczego nie wybierasz tych mądrych?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
06 sie 2007, 22:52
Lokalizacja
Z Zagubinowa

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez kozlatko 04 mar 2009, 13:41
Zmorek tak to państwowy szpital i na oddział leczenia nerwic, mówisz tak źle aż to wygląda:/ ja jakiś czas pracowałem w takim szpitalu ale z ludźmi chorymi na schizofrenie i faktycznie nie najlepiej to wyglądało, szpital jest w katowicach na dole dam link do niego moja psycholka mi go poleciła i rodzinny lekarz też powiedział że to nie głupi pomysł i że tam jest podobno ok ale kwestia do przemyślenia bo nie bardzo mi sie to widzi:/

http://www.rynekmedyczny.pl/pl/katowice ... katowicach
Remember yesterday and thing about tomorrow.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
288
Dołączył(a)
27 paź 2008, 18:51
Lokalizacja
Śląsk

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Zmorek 04 mar 2009, 14:32
kozlatko, trudno powiedzieć, w końcu każdy szpital jest inny, różne oddziały i różni lekarze. Osobiście nie uważam, żeby wyjściem było wegetowanie na łóżku, powłóczenie nogami i przyjmowanie leków. Chyba, że tam wygląda to inaczej.
Jeśli masz do wyboru myśli głupie albo mądre, to dlaczego nie wybierasz tych mądrych?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
06 sie 2007, 22:52
Lokalizacja
Z Zagubinowa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez kozlatko 04 mar 2009, 14:38
Zmorek nie no leki jakiekolwiek odpadaja tylko te które mam przyjmować bądz też chce, oni tam podobno głównie na psychoterapie sie nastawiają i jakieś inne metody terapeutyczne, jak już tam jade to z własnej woli i kiedy chce moge zrezygnować, dojerzdzać by mi tam było ciężko bo daleko dlatego na całodobowy bym poszedł jak już no nie wiem troche mnie zniechęciłeś swoim postem wyżej ale faktycznie każdy szpital inaczej wygląda.
Remember yesterday and thing about tomorrow.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
288
Dołączył(a)
27 paź 2008, 18:51
Lokalizacja
Śląsk

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 04 mar 2009, 15:38
Koźlątko ja z kolei kiedyś odwiedzałem chorego na schizofrenie kolege w szpitalu, byli tam i ludzie z nerwicami, depresjami i różnymi takimi :)
i nie wyglądało jezeli chodzi o atmosfere źle. Oczywiście wtedy nie miałem takich jazd jak teraz i jakoś nie patrzyłem na to tak jakbym teraz patrzył bo w sumie gdzie się nie obejrzałes to chorzy, teraz chyba bym tam nawet nie poszedł :)
Ale odwiedziny to co innego niż pobyt, sam jesteś chory, sam masz lęki, chcesz z tego wyjść? prawda? i jeżeli możesz iść do szpitala, nic ci nie przeszkadza, praca, pieniadzę i takie tam, to ja bym poszedł...oczywiście to twoja decyzja, chodzi mi tylko o to, że warto spróbowac wszystkiego. I raczej nie polega to na lezeniu w łóżku i rozmyślanie, wiem że są tam terapię, ćwiczenia a i leki jeżeli były by potrzebne dobrali bo odpowiednio. Znam parę osób którym to pomogło a zresztą przecież nie bedziesz tam zamkniety, zawsze możesz opuścić szpital. Sam żałuję że jak miałem możliwość to nie poszedłem
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez carlos 04 mar 2009, 16:43
Koźlątko może najpierw zamiast szpitala, o ile masz oczywiście możliwość, spróbuj samej psychoterapii. Nie będę tutaj wystawiał własnej wizualizacji szpitala i jego pojęcia w moim toku rozumowania, bo mogą się nawiązać kłótliwe dyskusje hehe.
Sam jednak nie uważam, że szpital to rzecz zła bo w końcu jest po to aby pomagać.
Jednak po co skoro można również uczęszczać na terapię nie przerywając dotychczasowego stylu życia ( praca itp). Wytrzymujesz jak i my wszyscy z tą nerwicą na wolności bez szpitala tyle czasu, to wytrzymasz aż w końcu zaleczymy tą piekielną przypadłość.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez spinoza1988 04 mar 2009, 21:08
ja tez myslalem o szpitalu wczesniej, ale teraz mi przeszlo. Tobie tez przejdzie, spoko. trzeba tylko wytrzymac to najgorsze pozniej bedzie z gorki.
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
25 gru 2008, 20:22
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Zmorek 04 mar 2009, 21:19
Jeśli nie jest to faszerowanie lekami i sprawdzanie, czy jesteś jeszcze ciepły, to chyba powinieneś pójść, skoro uważasz, że tego potrzebujesz. Psychoterapia na pewno wiele daje, sam się teraz zapisałem, tylko na taką dochodzącą. Pamiętaj tylko, że potem będziesz miał psychiatryka w papierach, a nigdy nie wiadomo, przed kim będziesz musiał się z tego w przyszłości tłumaczyć. Ja już nie raz tłumaczyłem się z samego leczenia psychiatrycznego, bez hospitalizacji. Dla większości zdrowych nie ma znaczenia, na jakim jesteś oddziale, ważne, że "u czubków".
Jeśli masz do wyboru myśli głupie albo mądre, to dlaczego nie wybierasz tych mądrych?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
06 sie 2007, 22:52
Lokalizacja
Z Zagubinowa

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez kozlatko 05 mar 2009, 13:34
Victorek no oczywiście że chcę z tego wyjść i zacząć wreszcie normalne życie tak jak było to przed chorobą, ale niestety są sprawy które trochę mi ten 6 tygodniowy pobyt w tym szpitalu niestety uniemożliwiaja... a terapia tak jak mówisz nie polega na leżeniu w łużku tylko na dość intensywnym przebiegu terapeutycznym i ewentualnie dopasowaniem odpowiednich leków i faktycznie w każdej chwili jak tylko mi coś nie bedzie pasować mogę zrezygnować także kwestia jest u mnie jeszcze do przemyślenia ale myślę że chyba warto by było sprubować.


Carlos ja też podejście co do szpitali mam i miałem raczej negatywne tym bardziej że chodzi tu o szpital psychiatryczy, ogulnie nie przepadam za szpitalami no ale w tym momencie mam taki problem ze zdrowiem ze zaczynam sie już w tym wzystkim gubić:/uczęszczałem na psychoterapie do psychologa parę miesięcy jednak zrezygnowałem bo ne przynosiło to żadnych skutków choć wiem że na nie trzeba czasu, grupowej terapi tu gdzie mieszkam niestety nie ma:/także musiał bym i tak dojeżdzać choćby tam gdzie miałbym iść do tego szpitala a to spory kawałek dlatego zastanawiam sie pujściem tam na całodobowy oddział.


spinoza1988 mam wielką nadzieję że tak bedzie jak piszesz, tylko ile jeszcze mam wytrzymać, mam wrażenie że ten mój stan ciągle sie tylko pogarsza ahh :/


Zmorek oczywiście że nie jest to faszerowanie lekami itp., czy tego potrzebuję, ja po prostu chcę już jak najszybciej wrucić do normalnego trybu życia i zacząć normalnie funkcjonować, na taką dochodzącą psychoterapię niestety nie mam możliwości pujść:/wydaje mi się że są to papiery które zostaja tylko i wyłacznie w szpitalu lub u psychiatry u którego sie leczysz, ale to fakt nigdy nie wiadomo kto może mieć w przyszłosci w to wgląd dlatego też ten szpital, trochę też i z tego powodu mi nie pasuje:/

pozdrawiam
Remember yesterday and thing about tomorrow.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
288
Dołączył(a)
27 paź 2008, 18:51
Lokalizacja
Śląsk

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez moana 05 mar 2009, 17:16
Ciekawe że ja sama z siebie nazwałam kiedyś ten stan matrixem , cos w tym jest. U mnie objawy te same co u większości ale jajgorzej jest w nocy. Budze się nagle i nie wiem nic , gdzie ,kim,i po co jestem. Narasta we mnie koszmarny lęk serce , trzęsawka, mdłości ,wszyscy wiedzą jak to wygląda. czasem wychodzę z tego sama czasem biorę leki na uspokojenie.W czasie dnia pomaga ruch , rozmowy , tv , książki , trzeba zająć myśli nawet liczyc albo spiewać w myślach.
Podejrzewam , że to sprawka braku serotoniny , bo gdy zaczęłam chorować (ok 22 roku życia), z totalnej masakry wyciągnął mnie bioxetin , a próbowałam większości leków wymienionych na forum.Brałam go 6 lat i było idealnie , ze 2 razy próbowałam odstawic ale nic z tego.2 lata temu strasznie się zakochałam i biox. jakos tak sam zniknął z mojego życia czułam się świetnie przez 2 lata.Teraz od mies. znów zaczynam czuć się niewyraźnie mialam kilka ataków, więc nie czekam na nasilenie tylko zasuwam do mojego kochanego psychiatry. Piszę ku pocieszeniu bo we w miare stabilnym stanie trzyma mnie myśl że za miesiąc znów wszystko wróci do normy. U siebie podejrzewam geny bo zarówno moja mama jak i babcia miały takie problemy wiec pogodziłam się z myślą,że być może już zawsze będę brać pigułkę , już wolę to. Pozdrawiam ale nie napiszę trzymajcie się albo wszystko będzie dobrze bo na mnie takie hasła działają jak płachta na byka w tym uczuciu beznadziei :)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
05 mar 2009, 16:34

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 06 mar 2009, 01:26
moana, wnioskuję z twojego postu, że muszę się znowu zakochać :) żartuję sobie.
Witaj :)
U mnie też to chyba jakieś genetyczne, bo matka, siostra,
ech rodzina...:)
Dobrze, że masz jakiś punkt oparcia, tzn jestes pewno że coś ci pomoże, choćby leki.
No nic to nie pisze trzymaj się :)
Koźlątko a wiesz, że w tym stanie to zawsze się ma wrażenie, ze jest coraz gorzej....przynajmniej u mnie tak jest :)
I tak samo jak przychodza lepsze dni, to mam wrażenie ze teraz to już jest w ogóle bosko :)

[*EDIT*]

Musze to napisać bo coś dziwnego się ze mną dzieje, tzn nie tyle co dziwnego bo może już i to znam tylko w tym momencie o tym nie pamiętam....
Wiem że odrealnienie towarzyszy wam codzień itd ale czy dostajecie co jakiś czas takich maksymalnych ataków?? Ja dzis odczułem nagle całkowita jakby niezdolnosć do myślenia, jakbym miął zawężoną swiadomość, wszystko wokoło już było tak obce że nie bardzo pojmowałem o co w tym chodzi. Zupełnie jakbym miał tylko oczy i widział, ale zero myśli, skojarzeń, pamięci po prostu słup, nazwisko nie moje się wydaje, ciało obce całkowicie. Normalnie straszne uczucie, nie wiem co znowu nie tak
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez WWW 10 mar 2009, 22:55
Witam
WWW
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
17 lut 2009, 19:01

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez kozlatko 10 mar 2009, 23:09
Witaj WWW serdecznie widze że na pierwszy post wybrałeś/aś temat D/D pewnie też cie nęka ten cholery tan:/ także witaj w śród swoich ;)

pozdrawiam
Remember yesterday and thing about tomorrow.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
288
Dołączył(a)
27 paź 2008, 18:51
Lokalizacja
Śląsk

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez sephirothf 11 mar 2009, 13:06
Cześć wszystkim !! Jak tam u Was ostatnio samopoczucie?? Widzę że ostatnio się uspokoiło na naszym forum. U mnie bez zmian ciągle DD czasem słabiej, potem znowu silniej. Ostatnio znowu dotknęły mnie te dziwne myśli, sami wiecie jakiego typu :( Kurcze nie wiem jak wy ale ja mam czasem tak że jak idę na spacer i widzę tych wszystkich uśmiechniętych ludzi, beztrosko rozmawiających itp.to ogarnia mnie smutek i pytanie (*"czemu to mnie musiało spotkać "). Pozdrówki dla was :)
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
17 sie 2008, 01:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 6 gości

Przeskocz do