Znajomi chorzy-dodają wam otuchy?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Znajomi chorzy-dodają wam otuchy?

Avatar użytkownika
przez serek87 18 sty 2010, 22:56
Czy znacie osobiście innych chorych na nerwicę lub depresję?Przyjaznicie się?Jak to na Was wpływa?A może jesteście w związku z taką osobą?
"Wiem,że nigdy nie będę szczesliwa-mogę być jednak wesoła"-Marilyn Monroe przy okazji swoich 35 urodzin...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
28 gru 2009, 01:12
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

Re: Znajomi chorzy-dodają wam otuchy?

przez bożena2 18 sty 2010, 23:53
serek87 napisał(a):Czy znacie osobiście innych chorych na nerwicę lub depresję?Przyjaznicie się?Jak to na Was wpływa?A może jesteście w związku z taką osobą?

Cześć ja jestem osobą depresyjną, taką która powraca co kilka miiesięcy Jestem czasami tak tym zmęczona, żę myśli przychodzą straszne!!!ale żyję, moja rodzina nie rozumie tej choroby do końca...czasami myślą że mam "muchy w nosie" Dobrze gada mi się z dziewczyną poznaną w szpitalu, ale rozmawiamy tylko na skypie Ludzie którzy są lub byli chorzy widzą wiele spraw inaczej, myślę, że powinni się spotykać, rozmawiać, wspierać się
Ostatnio edytowano 19 sty 2010, 00:06 przez bożena2, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:53

Re: Znajomi chorzy-dodają wam otuchy?

przez paradoksy 19 sty 2010, 00:01
ja mieszkam z ojcem, który od wielu lat choruje na nerwice, ale sie nie leczy... i ma to raczej destruktywny wplyw na mnie i mojego brata.
paradoksy
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Znajomi chorzy-dodają wam otuchy?

Avatar użytkownika
przez Victorek 19 sty 2010, 00:52
Nom ja też mam w rodzinie siostrę chorą na lęki i matkę, nie wiem ale jako mały chopak nieraz widziałem ich podczas ataków, nieraz musiałem z nimi sypiać, z siostrą jakiś czas mieszkać bo się bała sama, więc na mnie choćby rozmowa z nimi nie działa za dobrze, ale natomiast znam parę osób osobiście z takimi czy podobnymi problemami i faktycznie odczuwam pozytywy tego.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Znajomi chorzy-dodają wam otuchy?

przez polakita 19 sty 2010, 00:59
Spotykamy się w Warszawie na spotkaniach tu organizowanych przez forum, i jak dla mnie to jest bardzo ciekawe, bo mogę porozmawiać o podobnych objawach, chorobach, a jeśli moi znajomi nie mieli nerwicy, to nawet nie wiedzą o czym do nich mówię.
Więc dla mnie to jest bardzo ciekawe spotkać się z innymi, i też zobaczyć że jest wiele osób które mają podobne problemy! No i fajnie znać się osobiście a nie tylko przez internet :)
PS. raz widziałam post jakiejś dziewczyny która powiedziała że na terapii poznała bardzo fajne i wartościowe osoby, których inaczej nigdy by w życiu nie poznała... więc może coś "w nas" jest?
polakita
Offline

Re: Znajomi chorzy-dodają wam otuchy?

przez Ciśnieniowiec 19 sty 2010, 02:12
Byłem w związku z osobą, tak jak ja chorą na nerwicę. przez pewien czas było ok, wspieraliśmy się, jednak w pewnym momencie powstał między nami mur. Podejrzewam, że byliśmy ze sobą zbyt szczerzy, dzieliliśmy się nawzajem tym czego nie mówi się innym ludziom. Chyba po prostu obydwoje zaczęliśmy się wstydzić tego i zamknęliśmy się na siebie nawzajem.
Od kiedy uświadomiłem sobie co mi jest zacząłem o tym mówić ludziom w moim otoczeniu. Jedni to rozumieją(bądź starają się zrozumieć), inni uważają że przesadzam. Najbardziej bolesne jest to,że wśród tych drugich jest moja rodzina :( .
Mam kilku znajomych z depresją lub nerwicą, kilku z nich poznałem od czasu gdy zachorowałem, ale mam też trójkę znajomych, którzy przyznali mi się do swoich problemów z D lub N( w przeszłości lub obecnych) po tym jak ja otwarcie mówiłem na co zachorowałem.
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sty 2009, 23:34

Re: Znajomi chorzy-dodają wam otuchy?

Avatar użytkownika
przez Victorek 19 sty 2010, 02:30
Ja swojej połówce mówię o wszystkim, każdym objawie, najgorzej bylo wytłumaczyć jej depersonalizację ale zasiadła do kompa i sama przeczytala, skoro chcemy razem żyć resztę życia to musi wiedzieć co mi jest i jak się czuję i to niestety akceptować. Inaczej nie miałoby to sensu.
Dodam jeszcze, że mam kolegę chorego na schizofrenię, znam go już z 6 lat, ale jemu nie mówiłem o swoich zaburzeniach, odwiedził mnie wczoraj, bo wyszedł ze szpitala po roku leczenia, faktycznie troche go podleczyli, sam rozwija tematy, rozmawia, ale nie o to chodzi.
Opowiadał mi w któryms momencie o tym jak go leczyli, o lekach jakie mu podawano, i ja sie go pytam czy miał też kontakt z ludźmi z zaburzeniami nerwicowymi, lękowymi, itp a on mówi: że tak, ale nie wie jak to możliwe bo jemu lek podali i się uspokajał a tamtym z nerwami, podają leki a oni i tak panikują i latają jak opętani :) na końcu stwierdził: że nie wie co mają z głowami, ale są nieźle porąbani :o :D
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Znajomi chorzy-dodają wam otuchy?

Avatar użytkownika
przez serek87 19 sty 2010, 10:31
ja chyba nie potrafilabym byc w zwiazku z osoba chora z tego wzgledu ze sama jestem chora i potrzebuje silnego wsparcia a sadze ze osoba chora nie potrafila by mi podac tego silnego ramienia ze wzgledu na to ze sama byla by chora-i nie winie tu nikogo jednak bylo by to dla mnie bardzo trudne.natomiast sam fakt poznania innych osob chorych pozwolil mi na czesciowe oswojenie sie z choroba,poniekad na pogodzenie sie z nia,bo inni cierpia na to samo maja takie same problemy...bardzo mi to pomaga
"Wiem,że nigdy nie będę szczesliwa-mogę być jednak wesoła"-Marilyn Monroe przy okazji swoich 35 urodzin...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
28 gru 2009, 01:12
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

Re: Znajomi chorzy-dodają wam otuchy?

przez Gringo 19 sty 2010, 14:39
i ja sie go pytam czy miał też kontakt z ludźmi z zaburzeniami nerwicowymi, lękowymi, itp a on mówi: że tak, ale nie wie jak to możliwe bo jemu lek podali i się uspokajał a tamtym z nerwami, podają leki a oni i tak panikują i latają jak opętani :) na końcu stwierdził: że nie wie co mają z głowami, ale są nieźle porąbani

Czyli wychodzi na to, ze jak na filmie pokazuja "czubkow" biegajacych w przerazeniu po szpitalu, to nie sa to schizofrenicy, tylko nerwicowcy, swieetnie ;)
Gringo
Offline

Re: Znajomi chorzy-dodają wam otuchy?

Avatar użytkownika
przez Paranoja 19 sty 2010, 14:43
mam kolezanke z podobnym problemem co ja, tylko chyba ma amnezje bo co drugi dzien dzwoni pytajac jak wyniki rezonansu i kiedy idziemy do szpitala i czy sie decydujemy na punkcje [leczymy borelioze]

[Dodane po edycji:]

z jednej strony fajnie bo ona czuje sie jak ja wiec rozumiemy sie ale z drugiej to jest meczace co dwa dni sie pytac jak sie dzis czuje.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Znajomi chorzy-dodają wam otuchy?

Avatar użytkownika
przez eligojot 19 sty 2010, 18:35
Przykro mi, że to piszę, ale od ludzi z problemami psychologicznymi w życiu codziennym trzymam się jak najdalej... Dlaczego? Ja potrzebuję stabilizacji, normalności, przewidalności, aby jako tako funcjonować z tym, co mi dolega (borderline, PTSD, depresja, NL) i nie potrzebuję dodatkowych atrakcji. Inaczej sytuacja wyglądałaby gdybym miał znajomych np. z jakąs chorobą fizyczną - przecież oni nie mogliby mi zaszkodzić w sensie pogorszenia mojego stanu zdrowotnego. A znajomi "psychologiczni" niestety raczej tak. Proszę nie linczować.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 34 gości

Przeskocz do