Nerwico zgin przepadnij szmato!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwico zgin przepadnij szmato!

przez bardziej_plejer 09 sty 2010, 01:49
Hej,

Oto moja historia.
Dorastalem w dysfunkcyjnej rodzinie. Najpierw nie bylo milosci, bo ojciec nie kochal matki.
Mial wladze - pieniadze, wtedy rzadzil, ale jej nie kochal (chyba).
Potem zrobilo sie tak, ze to ojciec lata za matka a ona ma go w dupie (jak dla mnie upokarzajace).
Totalne szalenstwo. Matka cale zycie nadopiekuncza, ojciec wycofany (ja nie wiem co to ojciec).
Matka mi cale zycie wtlaczala do glowy,ze jestem bardzo dobrym czlowiekiem,ze trzeba szanowac ludzi (a nie siebie),
ze jak dorosne to bede jej najlepszym przyjacielem,ze bede jej pomagal i w ogole i wszystkie nadzieje spelnie i uratuje swiat.
Wieczne oczekiwania i wymagania,za ktorymi nie nadazalem.Mimo,ze pierwsze 4 lata szkoly podstawowej bylem podobno
bardzo pilnym uczciem, to pozniej zapomnialem co to systematyczna nauka.Cale zycie na ostatnia chwile:) ale musze
byc zdolny,skoro mi sie to udalo.A moze to urok osobisty albo wypadkowa jednego i drugiego?
Co wiecej jak mialem 2-3 lata matka wyjechala do niemiec do pracy,zostawila z babcia.
Babcia trafila do szpitala,ja trafilem do drugiej babci,gdzie akurat trwaly libacje alkoholowe (siedzialem w ciemnym pokoju,
wszyscy darli morde,duzo dymu papierosowego,do tego jeszcze sie poparzylem zapalniczka - odlot).
Stad chyba od 5 roku zycia sie masturbuje (nie mialem pojecia jak mialem 5 lat co robie),
ale w ten sposob rozladowywalem ladunki,ktore sie zbieraly u mnie (chyba tak to dziala).
I tak nauczylem sie nie okazywac agresji, nie wchodzic w konflikty, wszystko skrzetnie chowac.
Cale zycie obrywam sobie skorki u palcy (ostatnio zaczalem je zalepiac - pomaga :) ).
Pol zycia mialem sraczke w szkole (wybiegalem z klasy, w drodze do szkoly zaczynal mnie
bolec brzuch, miewam skret kiszek w nocy itp. wypas).
Duzo by tu pisac o historii, choc jak na nia patrze dzis, to wszystko jest jakies logiczne w miare.

Dzis mam 27 lat. Pracuje od 2 lat w tej samej firmie. Zarzadzam projektami. Radze sobie na 4+, momentami 5.
Jedna szkole rzucilem na V roku - nie wytrzymalem emocjonalnie (bardzo sie stresowalem).
Zaczalem studiowac drugi kierunek i nawet jestem tu szczesliwy (na pewno bardziej niz tam).
Czesto borykam sie z upadkiem wiary w siebie, we wlasne mozliwosci, czuje sie wybrakowany,
czuje ze cos jest nie tak, stany lekowe, ostatnio bol w klatce piersiowej, brzuch, serce,
napiecie, agresja, beznadzieja.
Aczkolwiek czasem zdarzaja sie zrywy, przyplywy pozytywnej energii, przenoszenie gor,
satysfakcja (choc generalnie to obce slowo... ostatnio tak jakby jest go wiecej).

Zycie osobiste? Kalka mojego dziecinstwa i tego jak dziala mezczyzna u mnie w rodzinie.
Moj ojciec jest przydupasem mojej matki,ja to tak postrzegam.Godzi sie na wszystko,
w zasadzie jedzie na tym wozku,zamiast go prowadzic,nadal jest wycofany,nie liczy sie,
nie zabiera zdania,tak jakby go nie bylo.
Czyli (oprocz kilku krotkich zwiazkow) dwa dluzsze (jeden 7letni, drugi od 1,5roku),
w ktorych po jakims czasie zaczyna sie dziac tak:
1/ rezygnacja z wlasnych potrzeb
2/ biernosc
3/ zgadzanie sie na wszystko (zgoda na ranienie emocjonalne)
4/ probowanie uszczesliwiac na sile (doszukiwanie sie problemow specjalnie po to, by uszczesliwic - przeciez to potrafie najlepiej!)
5/ probowanie unieszczesliwiac sie na sile (rozmowa na tematy bolesne dla mnie pod przykrywka niesienia pomocy...)
6/ brak oczekiwan, ba... brak wyraznych granic
7/ dopuszczanie wejscia na glowe

Ehh.. dlugo by tu pisac.
Wiem,ze obecny zwiazek moge wygrac.Mimo,ze sytuacja jest w zasadzie z pozoru beznadziejna.
Chcialem tak tylko napisac,uzewnetrznic sie troche,oderwac od rozmyslan nad tym wszystkim.
Ostatnio mi to nie daje spokoju,bo pierwsze 8-9 miesiecy bylo super.Wiedzialem czego chce,
szanowalem sie,ona szanowala mnie.Teraz jest inaczej.Szukam wlasnych jaj.

Rozpoczalem psychoterapie z psychoterapeutka,ale na nic sie zdala.
Po trzech spotkaniach zmienilem na psychoTERAPEUTE - jest o wiele lepiej.
Wiem, ze cel jest w zasiegu reki. Pierwszy raz od wielu wielu lat.
Moje zycie to dlugi dlugi maraton,ktory mam wrazenie wlasnie dobiega konca.
Potem byc moze czeka mnie spacerek,truchcik.Nie bedzie trzeba juz biec i biec.

:) jakas tam wiara i nadzieje jest.w to,ze moge sie zmienic i ze bedzie mi lepiej,
ale od tego jest moze i to forum, by wejsc tu powiedziec - ciezko mi, fak.

Pozdrawiam znerwicowanych.

[Dodane po edycji:]

Aha - wazna rzecz.
Uwazam za bardzo niesprawiedliwe fakt,ze to w jakiej rodzinie sie urodzilem,
tak wplynelo na moje dotychczasowe zycie.

Czasem swiadomie chce robic inaczej,ale podswiadomosc podpowiada mi lekiem,niepokojem,wrecz fizycznym
bolem,ze trzeba olac swiadomosc.Wpedzam sie wtedy w klopoty.Kolko sie zapetla.Im bardziej brne w gowno,
tym bardziej nie moge z niego wyjsc.Szczegolnie dotyczy to zwiazku i wlasnych potrzeb.

Dobre natomiast jest,to od teraz moge zyc bardziej swiadomie i starac sie to zmieniac.
Ale to niesprawiedliwe :x :roll: :lol:

[Dodane po edycji:]

czesto jak jest mi ciezko zaczynam lapac paranoje.
podejrzliwosc wtedy bierze gore. zaczynam wierzyc we wszystko co mi glowa na mysl przyniesie.
choc i tak zawsze czekam na spokoj,by to pozniej ocenic z perspektywy. i zwykle sa to tam jakies przemyslenia,
ale nie koniecznie najszczersza i najoczywistsza prawda.
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: Nerwico zgin przepadnij szmato!

Avatar użytkownika
przez Victorek 09 sty 2010, 03:47
bardziej_plejer, witaj :)
"Dobre natomiast jest,to od teraz moge zyc bardziej swiadomie i starac sie to zmieniac."
I to najważniejsze czego się trzymaj :)
"Nerwico zgiń przepadnij szmato"
Prawdziwe wku.rwienie na chorobę często daje bardzo dużo siły do walki i zmian :)
Co do historii którą opisałeś to w sumie i ja miałem różne syfy, niestety spora część osób tutaj na forum takowe miała...
Ważne jest aby potrafić zadbać również w którymś momencie życia o własne potrzeby, nie oglądanie się wkoło na innych, czego pragną, czego potrzebują, jak ich uszcześliwić ? Jak ich zmienić żeby mieli lepiej? itp. A w gruncie rzeczy szkodzimy w końcu sami sobie, bo stajemy sie coraz bardzie podminowani a cały świat staje nam na głowie i robi co chce.
Mały egoizm w naszym znerwicowanym życiu może wyjść na dobre :) Słusznie że masz wiarę, że możesz wiele zmienić, powoli krok po kroku a wszystko się uda, czego ci życzę :) Najważniejsze to pamiętać aby naprawdę zmieniać siebie, a nie innych dookoła, próbując im dogodzić.
Nie musimy dla każdego być idealnym, to ostatnia rzecz jakiej potrzebujemy z naszymi życiowymi doświadczeniami :)
Pozdrawiam Trzymaj się :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwico zgin przepadnij szmato!

Avatar użytkownika
przez Majster 09 sty 2010, 09:13
Victorek napisał(a):Co do historii którą opisałeś to w sumie i ja miałem różne syfy, niestety spora część osób tutaj na forum takowe miała...
Ano prawda, smutna prawda. A to wywiera zdecydowany wplyw na przyszlosc, na to kim sie staniemy.

Victorek napisał(a):Ważne jest aby potrafić zadbać również w którymś momencie życia o własne potrzeby, nie oglądanie się wkoło na innych, czego pragną, czego potrzebują, jak ich uszcześliwić ? Jak ich zmienić żeby mieli lepiej? itp. A w gruncie rzeczy szkodzimy w końcu sami sobie, bo stajemy sie coraz bardzie podminowani a cały świat staje nam na głowie i robi co chce.
I to prawda niestety. Potem zrodlo takich oczekiwan przenosi sie z rodzicow na kolegow z pracy, zone, tesciow itd. Cholernie smutna sprawa :(
Niestety najgorzej jest z partnerka - moja teoria jest taka, ze podswiadomie szukamy wzorcow zachowan jakie wynieslismy z wlasnej rodziny, innych nie znamy i mamy przed inmi jakies obawy. Tak wiec staje sie jasne, dlaczego skarzysz sie w swoich zwiazkach na to co sam widziales we wlasnym domu rodzinnym. bardziej_plejer, musisz przelamac ten impas i albo szukac partnerki o cechach zupelnie innych niz Twoja matka (lub poprzednie kobiety, o ktorych pisales) albo zmienic swoje podejscie do budowania zwiazku, czyli tak jak pisze Viktorek - stac sie bardziej asertywnym. To nie musi od razu oznaczac skrajnego egoizmu - wystarczy "taki malutki" ;)
Kobiety maja na to nazwe: "lęk przed silnymi kobietami". Nic bardziej durnego. Przeciez ktos, kto stara sie dominowac nad partnerem/partnerka (bo o płeć przeciez nam nie chodzi) realizuje z kolei swoje wlasne wzorce zachowania, ktore sam wyniosl z rodziny (byc moze rowniez DDD) a to wcale nie jest oznaka sily tylko przeciwnie - wlasnie znajduje oparcie w obawach o wlasna pozycje i jako takie jest symptomem slabosci. Ale innych przeciez nie mozemy zmienic (ani nawet nie chcemy), a tylko siebie, wiec szukamy partnerki nieobarczonej przypadloscią "samicy alfa". Drogie panie, jesli to czytacie to wiedzcie, ze mam taka sama opinie o facetach, w ogole o wszelkich typach dominujących. Bywaja zalosne i smieszne, zwlaszcza jak toczą pianę z ust.. :D

Victorek napisał(a):Nie musimy dla każdego być idealnym, to ostatnia rzecz jakiej potrzebujemy z naszymi życiowymi doświadczeniami :)
Pozdrawiam Trzymaj się :)

Dokladnie tak. Dlatego wlasnie potrzebujesz psychoterapii, nie zaniechaj jej.
Pozdrawiam ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwico zgin przepadnij szmato!

przez Gringo 09 sty 2010, 11:12
Interesujący komentarz, ja nie potrafie sie tak uzewnętrzniać jak ty.
Wybieranie partnerek/partnerow odbywa sie podswiadomie, dlatego tak czesto dzieci powtarzaja wzorce rodzicow i nawet jesli ktos sie bardzo stara nie wpasc w te same koleiny, to dziwnym trafem i tak czesto konczy sie w ten sam sposob. Dlatego na przyklad czesto corki alkoholikow "przez przypadek" zostaja zonami pijacego faceta, przypominajacego ojca, choc wcale tego nie chca. Wszystcy wciaz powtarzamy te same stare wzorce zachowan, ktore determinuja nasze zycia, strasznie ciezko to przelamac. To prawie niewykonalne, prawie.
Gringo
Offline

Re: Nerwico zgin przepadnij szmato!

Avatar użytkownika
przez Majster 09 sty 2010, 11:17
Gringo napisał(a):Interesujący komentarz, ja nie potrafie sie tak uzewnętrzniać jak ty.
tzn kto?
Gringo napisał(a):Wybieranie partnerek/partnerow odbywa sie podswiadomie, dlatego tak czesto dzieci powtarzaja wzorce rodzicow i nawet jesli ktos sie bardzo stara nie wpasc w te same koleiny, to dziwnym trafem i tak czesto konczy sie w ten sam sposob. Dlatego na przyklad czesto corki alkoholikow "przez przypadek" zostaja zonami pijacego faceta, przypominajacego ojca, choc wcale tego nie chca. Wszystcy wciaz powtarzamy te same stare wzorce zachowan, ktore determinuja nasze zycia, strasznie ciezko to przelamac. To prawie niewykonalne, prawie.
To jest wykonalne, jesli jestesmy swiadomi cech tego wyboru, znamy jego mechanizmy i jasno sprecyzujemy sobie jakich cech w ludziach nie lubimy a jakie sa dla nas pożądane. Oczywiscie nikt nie mowil ze to latwe ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Nerwico zgin przepadnij szmato!

przez solipsea 09 sty 2010, 11:23
Bardziej_plejer - świetny temat posta... Dla mnie nerwica to też tania dziwka lubiąca masochistyczne gierki... Twoja rodzina - matka próbująca wychować syna na świętego. W końcu - jak ta kukułka - zostawia Cię pod opieką babci. Później przebywasz w środowisku totalnej patologii - siedzisz w ciemnym pokoju w aurze dymu z fajek - nasuwa mi się porównanie do piekielnych czeluści. Ojciec - pantoflarz - wydaje mi się antyautorytet dla ciebie. Co do Twojego stosunku do samego siebie... Najpierw musiałbyś się dowiedzieć, co to są WŁASNE potrzeby (sama mam z tym problem, dlatego o tym piszę). Poza tym nie można być świętym na siłę (kiedyś usłyszałam takie zdanie w kierunku do mojej osoby). Altruizm - to tak na prawdę poważne skrzywienie - do końca niezgodne z ludzką naturą. Poza tym, kiedy sam wyciągasz rękę - masz prawo wymagać, żeby i tobie ktoś ją kiedyś podał. Co do stawiania sobie granic - też mam ten problem - bo w ogóle ich nie postawiłam - a to z kolei odzwierciedla się w różnych dziedzinach życia... Ehhhh :/ Pozdrawiam :)
solipsea
Offline

Re: Nerwico zgin przepadnij szmato!

przez bardziej_plejer 09 sty 2010, 11:23
No to patrzcie na to:
Wszystkie, absolutnie wszystkie partnerki jakie spotkalem pochodzily z domow, gdzie ojciec - nie szanowal matki, byl najwazniejszy, byl przewodnikiem stada, zdradzal matke a ona go potem przyjmowala z otwartymi ramionami, byl mega ksieciem (przynajmniej ja jako ten z odwrotnej rodziny tak to postrzegam, pytanie jak bylo obiektywnie).

A wiec wszystkie moje partnerki pochodza z rodziny odwrotnej... ale!
Kazdorazowo mialem poczucie, ze moje partnerki sa takie same, ze zawsze mimo ze wygladaly poczatkowo inaczej i zachowywaly sie inaczej.
I co odkrylem? Ze to ja wpedzam sie w taki schemat. Ja zaczynam byc bierny, ja zaczynam oddawac inicjatywe, zgadzac sie na wszystko, nie wchodzic w konflikty. Poczatek obecnego zwiazku byl jak grajaca gitara - wszystko na swoim miejscu. Czulem sie jak ksiazke z bajki, ja decydowalem o wszystkim (no prawie), robilem na co mam ochote, mowilem wprost o wszystkim, poruszalem mega trudne dla mnie tematy (jakos potrafilem sie przemoc), co skutkowalo tym, ze i partnerka byla zadowolona z takiego zwiazku (bo ja bylem zadowolony)... i nagle bum, zaczalem rozgrzebywac jej poprzedni zwiazek, doszukiwac sie u niej dola za wszelka cene, probowac jej pomoc, spelniac jej oczekiwania, zachcianki, godzic sie na wszystko...

Na tym wlasnie polega niesprawiedliwosc. Ja tu sobie zycie ukladam po swojemu, a tu BANG! cos strzela w mozgu i zaczyna dziac sie inaczej. Grzebie w jej przeszlosci i probuje naprawiac, mi rosnie frustracja, nieszczescie, ona widzi, ze ja nieszczesliwy, zaczyna czuc sie winna (a rozmawia ze mna, pyta co sie stalo, czasem mowi, ze nie powinnismy rozmawiac, ze to nie dobrze... a ja swoje - naprawianie), kolo sie zamyka, wszystko zaczyna sie obracac w zla strone. Niezaleznie od tego co ja chce. Moment, w ktorym zdaje sobie sprawe z tego co robie jest zawsze idealnie wypierany albo nawet, jesli nagle zrobie inaczej (wejde w konflikt), to od razu chce go zazegnac...

Wlasnie ostatni zwiazek na poczatku byl dobry - a wiecie czemu? Bo na poczatku bylo tak jakos dziwnie, bylem szczesliwy, ale bylo inaczej niz zwykle i bylo dziwnie, czulem sie nieswojo (no jak to - dziewczyna przy mnie a nie ja przy dziewczynie?)... to jest u mnie oznaka tego, ze tworze normalna relacje. Poczucie tego, ze jest nienormalnie :)

I gdzie tu nogi a gdzie glowa???!!!
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: Nerwico zgin przepadnij szmato!

Avatar użytkownika
przez Majster 09 sty 2010, 11:36
bardziej_plejer, czyli jak widzisz Twoje obserwacje pokrywaja sie mniej wiecej z komentarzami do Twojego pierwszego postu. A swoja droga to szacun czlowieku za tak glebokie wywnetrznienie, ja na 100% bym tak nie umial, a mysle ze 90% ludzi z forum nie potrafiloby sie tak otworzyc, zawsze sa jakies obawy, a nikt nie lubi byc wydrwiony czy odrzucony. Sklaniam czoła ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Nerwico zgin przepadnij szmato!

przez bardziej_plejer 09 sty 2010, 11:46
Majster napisał(a):bardziej_plejer, czyli jak widzisz Twoje obserwacje pokrywaja sie mniej wiecej z komentarzami do Twojego pierwszego postu. A swoja droga to szacun czlowieku za tak glebokie wywnetrznienie, ja na 100% bym tak nie umial, a mysle ze 90% ludzi z forum nie potrafiloby sie tak otworzyc, zawsze sa jakies obawy, a nikt nie lubi byc wydrwiony czy odrzucony. Sklaniam czoła ;)


Forum jest anonimowe w zasadzie... wiec nie mam nic do stracenia. Lubie mowic o sobie :)

[Dodane po edycji:]

Jeszcze mala errata:

Na tym wlasnie polega niesprawiedliwosc. Ja tu sobie zycie ukladam po swojemu, a tu BANG! cos strzela w mozgu i zaczyna dziac sie inaczej. Grzebie w jej przeszlosci i probuje naprawiac, mi rosnie frustracja, nieszczescie, ona widzi, ze ja nieszczesliwy, zaczyna czuc sie winna (a rozmawia ze mna, pyta co sie stalo, czasem mowi, ze nie powinnismy rozmawiac, ze to nie dobrze... a ja swoje - naprawianie), kolo sie zamyka, wszystko zaczyna sie obracac w zla strone. Niezaleznie od tego co ja chce. Moment, w ktorym zdaje sobie sprawe z tego co robie jest zawsze idealnie wypierany albo nawet, jesli nagle zrobie inaczej (wejde w konflikt), to od razu chce go zazegnac...

Wlasnie ostatni zwiazek na poczatku byl dobry - a wiecie czemu? Bo na poczatku bylo tak jakos dziwnie, bylem szczesliwy, ale bylo inaczej niz zwykle i bylo dziwnie, czulem sie nieswojo (no jak to - dziewczyna przy mnie a nie ja przy dziewczynie?)... to jest u mnie oznaka tego, ze tworze normalna relacje. Poczucie tego, ze jest nienormalnie :)

I gdzie tu nogi a gdzie glowa???!!!

[Dodane po edycji:]

i te pieprzone paranoje czasami. stany lekowe. oskarzanie innych o wszystko, ze chca dla mnie zle, ze chca mnie wyrolowac.
moze mam je przez nerwice, ale jak mialem 14lat upalalem sie z kolegami i praktycznie zawsze 'lapalem paranoje'... i chyba mi tak
zostalo, ze w momencie ostrych nerwow wpadam w ten sam stan. 13lat temu powod paranoi zawsze byl ten sam - 'matka sie dowie,
ze palilem' albo 'nie zdam do liceum, bo sie nie naucze, matka bedzie zla' albo 'policja wie, ze palilem, zaraz tu wpadnie, matka sie dowie'...

pamietam niesamowite wkretki w pierwszym semestrze liceum jak siedzialem sparalizowany lekiem przed ksiazka i moje myslenie zabrnelo do tego, ze 'zostane bejem' tj. nie moge sie uczyc, nie pamietam co przeczytalem, nie zdam klasowki, nie poprawie klasowki, bo nie moge sie uczyc, nie zdam przedmiotu, nie zdam do nastepnej klasy, wyrzuca mnie ze szkoly, do nastepnej mnie nie przyjma, nie skoncze szkoly, nie bede mial pracy, nie bede mial pieniedzy, umre sam, to juz koniec... i puls 200 uderzen na minute i melisa i tak przez pierwsze dwa lata liceum.

[Dodane po edycji:]

solipsea napisał(a):Bardziej_plejer - świetny temat posta... Dla mnie nerwica to też tania dziwka lubiąca masochistyczne gierki... Twoja rodzina - matka próbująca wychować syna na świętego. W końcu - jak ta kukułka - zostawia Cię pod opieką babci. Później przebywasz w środowisku totalnej patologii - siedzisz w ciemnym pokoju w aurze dymu z fajek - nasuwa mi się porównanie do piekielnych czeluści. Ojciec - pantoflarz - wydaje mi się antyautorytet dla ciebie. Co do Twojego stosunku do samego siebie... Najpierw musiałbyś się dowiedzieć, co to są WŁASNE potrzeby (sama mam z tym problem, dlatego o tym piszę). Poza tym nie można być świętym na siłę (kiedyś usłyszałam takie zdanie w kierunku do mojej osoby). Altruizm - to tak na prawdę poważne skrzywienie - do końca niezgodne z ludzką naturą. Poza tym, kiedy sam wyciągasz rękę - masz prawo wymagać, żeby i tobie ktoś ją kiedyś podał. Co do stawiania sobie granic - też mam ten problem - bo w ogóle ich nie postawiłam - a to z kolei odzwierciedla się w różnych dziedzinach życia... Ehhhh :/ Pozdrawiam :)


To zostawienie z babcia trwalo moze z 3 tygodnie, ale przeszedlem swoje... tak mi sie wydaje.
Wlasne potrzeby posiadam. Ja je nawet egzekwowalem przez pierwsze miesiace zwiazku... zawsze tak sie dzieje, tylko potem ŁUP i cos sie zmienia we mnie. Nie mam na to wplywu. To nie partnerki mnie zmieniaja, nie manipuluja mna, nie chca dla mnie zle, to JA SAM SIE UDUPIAM, DAZE DO TEGO ZA WSZELKA CENE. Kurde, nie chce tak. Czy mozna te dziwke nerwice jakos stepic, wyklac, nasrac jej za kolnierz? :)
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: Nerwico zgin przepadnij szmato!

przez Gringo 09 sty 2010, 12:03
Majster napisał(a):tzn kto?

Tzn. autor, ale ty w sumie tez fajnie piszesz ;)

solipsea napisał(a):Bardziej_plejer - świetny temat posta... Dla mnie nerwica to też tania dziwka lubiąca masochistyczne gierki...

Nic z tego, nerwica to nie wirus, ani bakteria, ktora nas zaatakowala, to my sami sobie robimy (podswiadomie, mechanicznie), jednak my sami.
Ostatnio edytowano 09 sty 2010, 12:05 przez Gringo, łącznie edytowano 2 razy
Gringo
Offline

Re: Nerwico zgin przepadnij szmato!

przez bardziej_plejer 09 sty 2010, 12:04
gierki gierki. ciagle myslenie, kombinowanie, doszukiwanie sie, analiza. jak ja mam tego dosc! :)
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: Nerwico zgin przepadnij szmato!

przez Gringo 09 sty 2010, 12:10
Ja jestem wielkim zwolennikiem medytacji, wiec polecam, sprobuj.
Problemow nie da sie rozwiazac, one sie moga jedynie same z siebie rozplynac kiedy zamiast je analizowac, obserwujemy je z boku, wtedy gdy sie pojawiaja, zaczynaja pochlaniac nasza uwage i w koncu znikaja.
Analizowanie utrzymuje je tylko na miejscu. Mam na mysli oczywiscie problemy emocjonalne.
Gringo
Offline

Re: Nerwico zgin przepadnij szmato!

przez bardziej_plejer 09 sty 2010, 12:11
rzeczywiscie kiedys medytowalem... ale moze jest jakies inne wyjscie. tak, zeby kiedys sie po prostu obudzic i zyc bez problemu.
po prostu sobie zyc.
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: Nerwico zgin przepadnij szmato!

Avatar użytkownika
przez Majster 09 sty 2010, 12:12
Nie łam sie, nie tylko nerwica robi takie "przesluchania" samego siebie. Deprecha tez, i to permanentnie 24/24. Pewnie Cie to nie pocieszy, ale jak sobie o tym wszystkim w necie poczytasz (mysle, ze to forum to juz wiele) bedzie Ci troche latwiej oceniac pewne wlasne objawy jako wkręty zaburzonego afektu lub ojako biektywne obserwacje. Jakies leki bierzesz? Sorki jesli mi to ucieklo.
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 37 gości

Przeskocz do