Kilka metod na pokonanie lęku

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Kilka metod na pokonanie lęku

Avatar użytkownika
przez asl 26 lut 2014, 01:58
nthg napisał(a):Terapia behawioralno-poznawcza to jedyna metoda pozbycia się lęków. Tylko systematyczna i ciężka praca nad sobą przyniesie upragnione efekty.



masz jakies doswiadczenia z ta terapia?

-- 01 kwi 2014, 11:23 --

a jak pozbyć się lęku wolno płynącego? jak go złagodzić?
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Kilka metod na pokonanie lęku

przez Salivia 19 kwi 2014, 22:52
Może to nie do końca kwestia radzenia sobie z lękiem, ale chodzi o przytłoczenie problemu pozytywnymi aspektami. Psycholog doradziła mi ćwiczenie: na środku kartki wypisać problem, a dookoła kolejno: życzliwych ludzi, coś co umiem, coś co daje mi siłę, ważne wydarzenia, dobre wspomnienia, coś co lubię, problemy z którymi udało mi się poradzić i sfery życia w których udało mi się odnieść sukces. I kiedy nachodzą mnie złe myśl to należy się skupić na tej liście pozytywów, które mają zasłonić problem i z czasem pokazać, że jest więcej tego, co dobre, niż tego co złe i że da się to pokonać. Może komuś się też to przyda :)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
18 kwi 2014, 15:27

Re: Kilka metod na pokonanie lęku

Avatar użytkownika
przez Doctor Bloom 30 kwi 2014, 18:06
xTosia napisał(a):
whiteblackchocolate napisał(a):Ja mam tak, że w miejscach publicznych po prostu wkładam mp3 w uszy i częściowo ten cały lęk jest "zagłuszony" muzyką. Mózg zajmuje się przetwarzaniem dźwięków, nie produkcją myśli lękowych. Jeszcze przed wyjściem zapuszczam sobie jedną z ulubionych piosenek i.... jazda na zewnątrz. Jest łatwiej.


Robię dokładnie tak samo :great: Jakiaś energiczna, ulubiona muzyka i od razu lepiej :)


Muzykoterapia działa ;) Mam tak samo, tylko słucham bardzo spokojnej muzyki, coś podchodzącego pod mantry.
W ogóle muzyka pozwala mi radzić sobie z emocjami, przez muzykę (samo słuchanie) rozładowuję napięcie. Słucham muzyki zależnie od nastroju, więc ten kto mnie dobrze zna, wie kiedy mi smutno, kiedy mam dobry humor czy odczuwam nostalgię ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
29 kwi 2014, 15:01
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Kilka metod na pokonanie lęku

przez Kajmaann 10 maja 2014, 17:04
NaturalWonder napisał(a):Nerwica i ataki paniki towarzyszą mi już od 4 lat, początki były tragiczne...czytam sobie wasze posty i przypomina mi się jak niewiele kiedyś wiedziałam na temat tego co mi jest ,tak samo jak część z was :) od dłuższego czasu umiem zatrzymać nadchodzący atak :)... nie biorę i nigdy nie brałam żadnych leków i innych wspomagaczy, które jeżeli chodzi o nerwice są moim zdaniem totalnie nie potrzebne.
Najważniejsza jest akceptacja tego z czym żyć nam przyszło, nie można ukrywać nerwicy przed rodziną i znajomymi, trzeba mówić otwarcie o tym co nam jest. Trzeba zrozumieć, że nie jest się żadnym psycholem i człowiekiem gorszym od innych! przecież nikt z nas nie prosił o ataki paniki,czy lęk przed wyjściem prawda?. Drugą bardzo ważną rzeczą jest uświadomienie sobie co tak naprawdę nam dolega.Gdy macie ataki paniki i czujecie, że zaraz serce wam wyskoczy z piersi, udusicie się albo stracicie przytomność TO PRZYSIĘGAM WAM,że tak się nie stanie.
NIE MA ŻADNEJ MOŻLIWOŚCI ŻEBY COŚ SIĘ STAŁO! wiem,że te uczucia są tak silne,że jesteśmy pewni że zaraz padniemy trupem na ziemie ale tak się nie stanie!. Ataki to nic innego jak uwalnianie się wielkiej ilości adrenaliny w naszym organizmie, przez którą nasze serce wali jak szalone, pocimy się a oddech przyspiesza.Jest to naturalna reakcja naszego organizmu na sytuacje,które według nas mogą zagrażać naszemu życiu.Dokładnie tak samo czuje się człowiek uciekający przed jakimś dzikim zwierzęciem :) tylko, że wtedy jest to całkowicie zrozumiałe.
Osoby, które mają nerwice są jednak tak wrażliwe jak piórko, wystarczy lekki podmuch wiatru żeby je poruszyć (mam nadzieję, że zrozumieliście tę przenośnię? :D) .GDY CZUJECIE, ŻE NADCHODZI ATAK PANIKI to pomyślcie (i naprawdę w to uwierzcie) "dostanę atak i co z tego?, tak jest to nie przyjemne ale nic mi się nie stanie, tyle razy go miałam i co ? nadal żyję, jestem sprawnym człowiekiem " ja, gdy pierwszy raz tak pomyślałam, czując zbliżający się atak, siedząc w zadymionym pubie ze znajomymi pokonałam go pierwszy raz! zaczęłam dalej rozmawiać z koleżanką i już nie pamiętałam, że przed chwilą czułam jak ręce mi się trzęsły :). Myślę, że zrobiłam duży postęp a to wszystko dzięki terapii... teraz tylko muszę stoczyć bitwę z moim strachem przed podróżami i wyjściem gdzieś dalej na miasto, ale myślę że będzie to już łatwiejsze gdy pokonałam przyczynę tego - lęk przed lękiem :) życzę tego Wam wszystkim!!!



Bardzo mądre i jakże prawdziwe stwierdzenie. Wyobrazcie sobie, że byłem w zamkniętym budynku, w areszcie śledczym i ataki ponownie się nawróciły ze względu na ciągłą obecność stresu. W końcu dostałem się do Psychologa, który stwierdził, że to nic takiego i żebym sam próbował wywołać taki atak przez co udowodnie sam sobie, że można je kontrolować. Na początku stwierdziłem, że jest skończonym idiotą i w ogóle się nie przykłada do swojego zawodu ale po głebszym zastanowieniu, uświadomiłem sobie, że coś w tym jednak jest. Najgorzej gdy atak przyjdzie nagle. U mnie potrafi on nastąpić dokładnie w ułamku sekundy i już jestem załatwiony. Mało tego, potrafią one ewoluować i stają się silniejsze. Siadam wtedy spokojnie i staram się sam ogarnąć. Kilkukrotnie udało mi się to rewelacyjnie i czułem się jak prawdziwy zwyciezca. Miałem jednak sporo prawdziwych porażek.

Wiecie czym się pocieszam ? Takich ataków miałem kilkadziesiąt w ciągu roku, może półtorej. Nigdy jednak nie straciłem przytomności, nigdy nic mi się nie stało tak naprawdę. Pomyślcie o tym. Pozdrawiam
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
09 maja 2014, 00:14

Kilka metod na pokonanie lęku

przez Marian_Paździoch 10 maja 2014, 18:19
Ja nerwicą lękową przejmowałem się 1,5 roku. Bałem się duszności i walenia serca. Bałem się, że stracę przytomność. No i co z tego? Doszedłem teraz do wniosku, ch*j, za przeproszeniem - stracę to stracę, tylu ludzi traci przytomność na chwilę i nic im nie jest, ktoś ich ocuci i już, po problemie. Ten problem leży głównie w naszej głowie i w przekonaniach, że zaraz coś się nam wydarzy. Ostatnio dostałem ataku lęku, zatrzymałem się i powiedziałem sobie w myślach "I co? Ni ch*ja nic się nie stanie, niech ten lęk napływa, przeczekam aż odejdzie, bo zawsze odchodzi" i się skończyło.
Świetny post NaturalWonder dobrze tą sytuację oddaje. Lęk nasila się do pewnego poziomu, nasila, aż osiąga apogeum, bardziej się nasilić nie może. I co później? Nic. Poziom lęku spada. Trzeba po prostu sobie to uświadomić. Lęk nigdy nie nasili się do tego stopnia, że wykitujemy, udusimy się, stanie nam serce itp. Może to paradoks, ale lękowi trzeba pozwolić płynąć, a nie uciekać od niego usilnie. Jak się ucieka, to później wraca z nasiloną siłą.
Gdy dawniej słyszałem rady "pomyśl sobie o czymś innym" i próbowałem się jak głupi ciul do nich stosować, to później ten lęk wracał ze zdwojoną siłą.
A niech sobie przyjdzie, przeczekam go, zauważę, że to nic takiego, potem minie i tyle. - takie obecnie mam do tego podejście. Nawet gdybym miał kiedyś stracić przytomność wśród ludzi, to co to takiego? Setki ludzi tracą przytomność, mimo że są zdrowi i nic im nie dolega. I żyje się dalej.

-- 10 maja 2014, 17:24 --

asl napisał(a):czytam teraz książkę "pokonałem nerwice" G. Szaffera - według autora pierwszą ważną rzeczą jest zaakceptowanie własnej śmierci, pogodzenie się z nią... jest to pierwszy krok do przezwyciężania lęków.. taaa... łatwo powiedzieć, trudniej wykonać...


Porady Szaffera są akurat bardzo trafne. Zanim dostałem się do psychiatry, stosowałem się do nich i pomagały. Potem wierzyłem, że tylko duża dawka SSRI pomoże mi w lękach. No i niby pomagała, ale co z tego, skoro byłem przez te leki całkowicie wyłączony. Dziś jestem wolny od antydepresantów i ataki lęku traktuję tak, jak już powyżej wspomniałem.
Marian_Paździoch
Offline

Kilka metod na pokonanie lęku

Avatar użytkownika
przez jasaw 10 maja 2014, 18:39
Ja od nowa pracuję nad pokonaniem lęków. Jestem na etapie uświadamiania sobie ich oraz sytuacji z nimi związanych. Okazało się, że niby wiem dużo na ten temat, ale jednak za mało, by poradzić sobie z nimi skutecznie. Wczoraj ściągnęłam z chomika jakieś ćwiczenia, mam też Pokonać lęk E Foley i znowu przerabiam...już się nie denerwuję tym, nie zastanawiam-why?

-- 10 maja 2014, 21:49 --

Znalazłam coś ciekawego:

http://www.wiecjestem.us.edu.pl/nie-boj ... zenia-cz-1

-- 10 maja 2014, 21:49 --

Znalazłam coś ciekawego:

http://www.wiecjestem.us.edu.pl/nie-boj ... zenia-cz-1
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Kilka metod na pokonanie lęku

Avatar użytkownika
przez napoleon 11 maja 2014, 11:18
Avatar użytkownika
Offline
Posty
99
Dołączył(a)
27 lis 2007, 12:44
Lokalizacja
Francja

Kilka metod na pokonanie lęku

przez TylkoSteki 11 maja 2014, 21:25
napoleon napisał(a):Polecam wszystkim zalęknionym:
http://www.zaburzeni.pl/artykuly-na-for ... t4108.html



dobra stronka polecam jak najbardziej mozna sie duzo dowiedziec i uspokoic :)
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
18 mar 2014, 13:00

Re: Kilka metod na pokonanie lęku

Avatar użytkownika
przez Raffuss 22 maja 2014, 15:44
Doctor Bloom napisał(a):Muzykoterapia działa ;) Mam tak samo, tylko słucham bardzo spokojnej muzyki, coś podchodzącego pod mantry

Zazdraszczam.. mnie ten rodzaj muzyki w ciągu chwili doprowadza do szewskiej pasji, w której ze spokojnego człowieka zamieniam się w bestię, która najchętniej roztrzaskałaby sprzęt który takie dźwięki wydaje.. ;)
Codzienna walka o lepsze jutro nerwoblog.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
14 lip 2010, 21:04
Lokalizacja
Gdańsk

Znowu ten lęk... Czuję się fatalnie. Ktoś chce popisać?

Avatar użytkownika
przez WinterTea 27 maja 2014, 10:11
Jak w temacie. Cóż tu można więcej dodać? Znowu czuję się fatalnie. Mam jakieś zawroty głowy, a w zasadzie nie... Kurczę, tak trudno opisywać te objawy... Nigdy nie mogę zrobić tego właściwie. Od rana płaczę, mam ciężką głowę... ale też wiele chęci do działania. Niestety przez moje ograniczenia czuję, że nigdy niczego nie osiągnę...
Czuję jakbym odpływała, mam wrażenie, że mdleję, że zniknę za chwilę, wciąż czuję ten paniczny lęk przed życiem, przyszłością. Mam wrażenie, że już nigdy nie będzie dobrze. Nie znam nikogo kto czuje się podobnie. Może Wy coś napiszcie? :)
Wstałam i znowu to samo co zwykle- obsesja na punkcie własnego ciała, doszukiwanie się chorób, zamartwianie objawami, które przekazuje mi ciało. Mam tego serdecznie dość! A tak trudno się od tego uwolnić, bo te myśli przychodzą same. Przez to czuję się chora... Jak nie wmówię sobie pasożytów, to raka albo arytmię, bo czasem serce wali mi nierówno...
Boję się, że już zawsze tak będzie... Nie umiem nawet nad sobą pracować, bo co się poprawi, to zaraz znowu przyjdzie coś takiego, co wszystko mi zniszczy i muszę zaczynać od nowa. Wystarczy tylko, że serce zabije mi mocniej i zrobi się słabo, ja już czytam o chorobach, które są z tym związane, a później płaczę, pojawia się uczucie odpływania i mam wrażenie, że umieram. Tak się nie da żyć! Jak zacząć nad tym panować? Ja wciąż wariuję z tymi chorobami!

Ostatnio edytowano 04 cze 2014, 12:01 przez Śmiercionauta, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Przeniesiono w/w wątek ze względu na tematykę postu
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Znowu ten lęk... Czuję się fatalnie. Ktoś chce popisać?

przez gluchacisza 27 maja 2014, 10:35
mam podobnie, szczególnie z doszukiwaniem się chorób oraz dziwne uczucie, że przegrałam całe swoje życie i nigdy nic nie osiągnę...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 maja 2014, 08:47

Znowu ten lęk... Czuję się fatalnie. Ktoś chce popisać?

przez freda 27 maja 2014, 10:41
WinterTea, to nerwica,też tak miałam,zrobiłam wszystkie badania i wyszły ok,potem psychiatra ,leki i da się żyć :D
A już myślałam,że ją pokonałam...
Offline
Posty
915
Dołączył(a)
27 sty 2013, 17:56

Znowu ten lęk... Czuję się fatalnie. Ktoś chce popisać?

Avatar użytkownika
przez WinterTea 27 maja 2014, 10:50
Ja też porobiłam niektóre badania. Nie wszystkie oczywiście, bo bym zwariowała od nich, ale te co zrobiłam wyszły w porządku i nie dostawałam skierowań na kolejne, bo według lekarzy "nie ma po co", gdzie bym nie poszła, zawsze dostawałam diagnozę, że to siedzi w mojej głowie i nic mi nie jest, ale ja w to nie wierzę, bo czuję się po prostu chora, chociaż lekarze mówią, że skoro mam 19 lat, to nagle nie mogły mnie zaatakować wszystkie grzyby i choroby i że powinnam wyluzować, ale te objawy przychodzą czasem same z siebie... Więc już nie wiem :( U mnie wszystko zaczęło się chyba od tego, że znalazłam u siebie na ciele jakiegoś guzka na kolanie, zaczęłam czytać co to, później się okazało, że nic mi nie jest, ale te obsesje wciąż do mnie wracały i tak mi już zostało... Kurde, nigdy nie miałam problemów ze zdrowiem. Nigdy i nagle takie coś... Miałam co prawda zawsze stresy, w gimnazjum nie chciało mi się uczyć i ze złości rzucałam książkami, później w liceum nie doceniałam siebie, wciąż się krytykowałam, ale się żyło i nigdy nie miało to wpływu na ciało, a teraz czuję się jakbym była jedną nogą w grobie :(
A tak w ogóle to dziękuję za odpowiedzi.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Znowu ten lęk... Czuję się fatalnie. Ktoś chce popisać?

przez freda 27 maja 2014, 10:56
WinterTea, pomyśl o psychiatrze,leki naprawdę potrafią zdziałać cuda.niestety nerwica wraca i w moim przypadku o wyleczeniu mogę raczej zapomnieć.jak wraca biorę leki ,potem jest dobrze i tak sobie żyję.skończyłam studia,mam rodzinę,dwoje dzieci,naprawdę da się żyć :D
A już myślałam,że ją pokonałam...
Offline
Posty
915
Dołączył(a)
27 sty 2013, 17:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do