Brak przyjemności...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Brak przyjemności...

Avatar użytkownika
przez uspiony 02 sty 2010, 18:43
Jakieś 3 lata temu przez kilka miesięcy miałem atak nerwicy, fobii społecznej jeżeli można to tak nazwać?
Lęki towarzyszyły mi później przez kolejne dwa lata, teraz od mniej więcej roku jest spokój.
Nie boje się wychodzić z domu ale...coś nadal jest nie tak.
Znam powód swoich dolegliwości, chore ambicje i strach przed ośmieszeniem się. Mimo to, nie mogę tego przezwyciężyć, a zrobiłem wydaje mi się dużo.
W czasach gimnazjum wszyscy wysyłali mnie do zawodówki, ale ja jak zawsze miałem ambicje i pokazałem im. Dostałem się do liceum. Teraz prawdopodobnie będę studia techniczne.
Na początku przez rok chodziłem na psychoterapię, ale jakoś ciężko było mi tam siedzieć...bo była to taka psychoterapia dla każdego. Byli tacy co po prostu musieli tam chodzić przez problemy z prawem. Nie miałem zamiaru otwierać się przed osobami, które grały pod dwiema maskami. Ostatecznie po roku zrezygnowałem.
Od początku poprzedniego roku wreszcie przełamałem się poszedłem się bawić z swoimi znajomymi z klasy.
Byłem na kilku imprezach, ale kompletnie nie sprawiło mi to żadnej radości. Przez to, że nie wypiłem tyle co oni często odprowadzałem ich do domu, bo było mi żal, że gdzieś padną w drodze czy coś takiego. Wydaje mi się, że zamiast się bawić to przejmowałem się moimi kumplami i ich dziewczynami.
...
Nawet nie zbliżyłem się do żadnej dziewczyny, na czym ostatnio bardzo mi zależy. Chciałbym mieć kogoś z kim mogę szczerze porozmawiać o tym co mnie dręczy. Znałem raz taką osobę kilka lat temu, ale jakoś wszystko się posypało....chyba przez moją lekliwość, nieśmiałość. Teraz sobie często wypominam, że może byłoby inaczej gdybym wtedy skończył wszystko tak jak należy, a nie mazgaił się. Kontakt się urwał.
Postanowiłem włączyć wyższy bieg i zacząłem uprawiać sport. Po kilku miesiącach skończyłem z tym bo tak naprawdę nikogo to nie obchodziło...że miałem pasję. Nikt się o to nawet nie pytał, a miałem dużą chęć rozmowy.
Wracając do dziewczyn, ja chciałbym po prostu mieć jakąś dobrą znajomą, nie mówię od razu o dziewczynie.
Ostatnio byłem z kumplem na imprezie, spotkaliśmy się wcześniej z jego znajomą. Z mojej oceny sytuacji wyszło, że jakby ona w ogóle nie była zainteresowana moją osobą, kompletnie jakby mnie tam nie było. Dopiero mój kumpel nas przedstawił, ale i tak tylko na tym się skończyło.
Czy ja robię jakieś błędy, czy to zawszę chłopak powinien pierwszy o coś spytać?
Nie wiem czy to widać u mnie na twarzy, że nie jestem do kontaktów z dziewczynami?
Źle mi się robi jak widzę innych, którzy są obklejani przez dziewczyny.
Ja naprawdę się staram. Zawsze schludnie ubrany, czysty, obcięte paznokcie, umyte włosy, uszy itp. itd. ale to kompletnie chyba nic nie daje.
Przyszedł mi już nawet teraz taki pomysł, że będę zagadywał do dziewczyn na potęgę. Jak mnie wyśmieją czy coś to to oleje.
Tyle mi już tylko pozostało. Tylko czy dam radę to zrobić?
Czuje się jakbym żył pośród gwiazd, z którymi nie mogę zamienić nawet słowa, gdyż nie zasługuje na to.
Czy ja jestem normalny?

Przepraszam, za głupi post, ale czasami muszę się komuś "wypłakać", a nie mam nawet komu ;(.
Coś straciłem. Nie jestem do końca pewien co... ale wiem, że nie zawsze czułem się taki... uśpiony. Ale wiecie co? Nigdy nie jest za późno, żeby to odzyskać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
02 sty 2010, 18:16

Re: Brak przyjemności...

Avatar użytkownika
przez iryss 02 sty 2010, 22:26
Myśle że to wcale nie jest głupi post. Jesteś bardzo wrażliwi wiele przeszłeś.
Ktoś mi kiedyś powiedział żebym nie łapała motyla na siłę bo gdy tylko bede stała spokojnie i cierpliwie czekała ten motyl sam usiądzie mi na ramieniu...Wiem że to niełatwe i że czasem trudno o cierpliwość w ciężkich chwilach ale ona sie opłaca. Czasem miłość mamy pod nosem tylko jesteśmy tak zaabsorbowani szukaniem że nie zwracamy uwagi na tych któży nas otaczają...Może jest ktoś w twoim otoczeniu. Pomyśl o tym jeśli jednak nie ma to szukaj ale nie na siłę bo nic nie zdziałasz zagadując każdą dziewczynę która ci się napatoczy, przyjazń jest podobno pierwszym i ostatnim etapem związku więc szukja wśrud przyjaciół.
Powodzenia!
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Brak przyjemności...

Avatar użytkownika
przez uspiony 02 sty 2010, 22:50
Od czasu liceum, czyli momentu kiedy trafiły mnie lęki w ogóle coraz trudniej mi zawierać znajomości. Mówi się, że im głębiej w las, tym więcej drzew i to chyba prawda.
Im stajemy się starsi, to musimy więcej dać aby coś zdobyć. Ja w ogóle nic w tym kierunku nie robię. Czekam, aż ktoś sam do mnie zagada.
Zatraciłem chyba umiejętność prowadzenia i nawiązywania relacji. Dosłownie nie wiem jak to chwycić, nie wiem jak to się robi.
Obecnie jakiś bliższy kontakt utrzymuje już tylko z dwoma przyjaciółmi i jednym dobrym kumplem.
Najgorsze jest to, że kontakt się już "uszczupla". Oni szukają dziewczyn, chodzą na imprezy i jakoś im idzie, a ja muszę chyba mieć jakąś instrukcję jak żyć.
Jeśli chodzi o dziewczyny to one mnie chyba nie akceptują tylko nie wiem dlaczego :(. Ostatnią dłużą rozmowę z dziewczyną prowadziłem jakieś 6 lat temu ;(.
Wydaje mi się, że psuje sobie życie.
Brak doświadczenia życiowego - katastrofa jednym słowem.
Coś straciłem. Nie jestem do końca pewien co... ale wiem, że nie zawsze czułem się taki... uśpiony. Ale wiecie co? Nigdy nie jest za późno, żeby to odzyskać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
02 sty 2010, 18:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Brak przyjemności...

przez Feith 02 sty 2010, 22:56
Nie radzę na silę zagadywać do każdej napotkanej dziewczyny, bo to zmniejszy prawdopodobieństwo napotkania tej właściwej. A jak sam mówisz, chodzi Ci o osobę godną zaufania. To całkiem naturalna potrzeba i zgodzę się z iryss, że może warto zacząć taką znajomość od przyjaźni. Rozejrzyj się uważnie dookoła, być może tuż obok Ciebie znajduje się wartościowa osoba, na którą wcześniej nie patrzyłeś pod tym kątem.

To, że imprezy nie sprawiają Ci takiej przyjemności jak Twoim znajomym jest pewnie wynikiem tego, co przeszedłeś. Pamiętaj jednak, że nie każdy musi być duszą towarzystwa i nie każdy dobrze bawi się na imprezach. Może postaraj się po prostu wyluzować i cieszyć się chwilą. A że troszczysz się o znajomych - mają szczęście, że trafili na takiego towarzysza.

[Dodane po edycji:]

Uspiony, może zwyczajnie onieśmielasz dziewczyny. Na pewno jednak jesteś dla nich interesujący, choćby ze względu na swoją wrażliwość. Mądra dziewczyna to doceni. I niekoniecznie musisz jej szukać na imprezach!
Feith
Offline

Re: Brak przyjemności...

Avatar użytkownika
przez iryss 02 sty 2010, 23:01
Może jesteś zbyt mało pewny siebie i swoich zalet? Ja np. zwracam uwagę czy chłopak sie akceptuje i czy się lubi, bo jak ma mas ktos poubić jesli sami siebie nie lubimy... Więc pierwsze pytanie czy jesteś świadomy swoich zalet? Piszesz że twoi przyjaciele szukają miłości może pogadaj z nimi może oni powiedzą ci jak i gdzie szukać jesli już koniecznie chcesz szukać. Instrukca obsługi zycia ciekawe...kiedys moja przyjaciółka powiedziała mi "Ada wez ty sobie poczytaj Biblie tam znajdziesz odpowiedz na każde pytanie jakie kiedykolwiek przyjdzie ci do głowy..." Jak narazie rada sie sprawdza. Możesz to uznać za smieszne czy głupie ale ja zawsze wierzyłam że jest w zyciu na wszystko wyznaczona pora...Może ta której oczekujesz jeszcze nie nadeszła? Myślę że kazdy ma w sobie jakiś urok i ty również go posiadasz tylko twoje wądpliwości go zagłuszają. Bardzo czesto nasze wądpliwości i jakieś leki zagłuszają to co mamy w sobie prawdziwego i pieknego. Niezniechęcaj się!
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Brak przyjemności...

Avatar użytkownika
przez never1337 02 sty 2010, 23:03
czym objawiaja sie twoje ataki nerwicy? ja cierpie na nerwice polaczona z fobia od 3 lat... tez wzielo mnie w liceum, teraz jechano mi po ambicji, tez mam problemy z dziewczynami i zawieraniem znajomosci, nie czerpie przyjemnosci z niczego, czytajac twojego posta, mam wrazenie jakbym czytal o sobie :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
19 lut 2009, 13:25
Lokalizacja
Kraków

Re: Brak przyjemności...

Avatar użytkownika
przez uspiony 02 sty 2010, 23:32
Feith napisał(a):Nie radzę na silę zagadywać do każdej napotkanej dziewczyny, bo to zmniejszy prawdopodobieństwo napotkania tej właściwej. A jak sam mówisz, chodzi Ci o osobę godną zaufania. To całkiem naturalna potrzeba i zgodzę się z iryss, że może warto zacząć taką znajomość od przyjaźni. Rozejrzyj się uważnie dookoła, być może tuż obok Ciebie znajduje się wartościowa osoba, na którą wcześniej nie patrzyłeś pod tym kątem.

Mi nie chodzi o szukanie od razu swojej żony. Bez przesady. Wiem, że trzeba robić najpierw małe kroczki, ale ja ich w ogóle nie robię.
Mam się uważnie rozejrzeć...rozglądałem się, analizowałem, w moim życiu jest tak mało dziewczyn, że na pewno bym coś zauważył ;).
Teraz jak już pisałem dziewczyny widuje jak rozmawiają z moimi kumplami. One uważają mnie za nikogo, potrzebny jestem aby kupić im drinka na imprezie, popilnować czegoś, pomóc na sprawdzanie jeśli chodzi o szkołę i to tyle.
Może ja powinienem zagadać to takich dziewczyn z którymi miałem chociaż jakiś mały kontakt? Zdobyć numer tel./gg. i coś tam miłego napisać. Czy o to chodzi?
Wydaje mi się, że uznają mnie wtedy za debila, który się narzuca, a zamienił z nimi tylko słowo (cześć).
Ja już mam 18 lat, to dużo...swoją sytuację analizuje od około 14 roku życia i tylko widzę jak się pogrążam.
Zero postępu jeśli chodzi o tę stronę życia.

Feith napisał(a):To, że imprezy nie sprawiają Ci takiej przyjemności jak Twoim znajomym jest pewnie wynikiem tego, co przeszedłeś. Pamiętaj jednak, że nie każdy musi być duszą towarzystwa i nie każdy dobrze bawi się na imprezach

Ja umiem się bawić, tak mi się przynajmniej wydaje, tylko muszę mieć dla kogo. Jak pomyślę sobie o swoim życiu to od razu mina mi blednie.

Feith napisał(a):Może postaraj się po prostu wyluzować i cieszyć się chwilą. A że troszczysz się o znajomych - mają szczęście, że trafili na takiego towarzysza.

Tylko gdzie mam się cieszyć tą chwilą, w szkole? Może mam zacząć mniej przykładać uwagi na szkołę? Ze słabego ucznia w gimnazjum, teraz jestem jednym z najlepszych uczniów w mojej klasie w liceum. Chyba niepotrzebnie.
Mają szczęście...
Ogólnie uważam się, za bardzo bardzo odpowiedzialną osobę (i ja nie mam pewności siebie? :)), to też pewnie jest powodem moich problemów.
Zachowuje się jak w pełni dorosły człowiek....a gdzie młodość?

Feith napisał(a):Uspiony, może zwyczajnie onieśmielasz dziewczyny. Na pewno jednak jesteś dla nich interesujący, choćby ze względu na swoją wrażliwość. Mądra dziewczyna to doceni. I niekoniecznie musisz jej szukać na imprezach!

Wątpię, szczerze wątpię.
Przecież nikt nie pozna mojej wrażliwości, dopóki nie pozna samego mnie.

iryss napisał(a):"Ada wez ty sobie poczytaj Biblie tam znajdziesz odpowiedz na każde pytanie jakie kiedykolwiek przyjdzie ci do głowy..." Jak narazie rada sie sprawdza. Możesz to uznać za smieszne czy głupie ale ja zawsze wierzyłam że jest w zyciu na wszystko wyznaczona pora...

Od religii skutecznie zniechęca mnie moja katechetka.
Na wszystko jest wyznaczona pora...tylko o niektórych chyba zapomniano przy ustalaniu terminarza.

iryss napisał(a):Niezniechęcaj się!

Już tyle razy podchodziłem do tego tematu, że siły już mi powoli opadają.

never1337 napisał(a):czym objawiaja sie twoje ataki nerwicy?

Objawiały.
Miałem nudności, że aż płakać mi się chciało.

never1337 napisał(a):nie czerpie przyjemnosci z niczego

:(. Ja oglądam teraz dramaty i się mazgaje.
Nawet boje się wrzucić jakieś zdjęcie na nk. Boje się, że ktoś mnie będzie obgadywał czy coś takiego. Boże..............

-- edit --
czy chciałby ktoś pogadać od czasu do czasu na gg/pw?
Coś straciłem. Nie jestem do końca pewien co... ale wiem, że nie zawsze czułem się taki... uśpiony. Ale wiecie co? Nigdy nie jest za późno, żeby to odzyskać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
02 sty 2010, 18:16

Re: Brak przyjemności...

Avatar użytkownika
przez never1337 02 sty 2010, 23:43
uspiony napisał(a):
never1337 napisał(a):czym objawiaja sie twoje ataki nerwicy?

Objawiały.
Miałem nudności, że aż płakać mi się chciało.

never1337 napisał(a):nie czerpie przyjemnosci z niczego

:(. Ja oglądam teraz dramaty i się mazgaje.
Nawet boje się wrzucić jakieś zdjęcie na nk. Boje się, że ktoś mnie będzie obgadywał czy coś takiego. Boże..............


standard ja nie wrzucam fot na nk od poltorej rok... nienawidze i boje sie jak masa ludzi wchodzi na moj profil i wystawiaja mi gowniane komentarze. standard, to objawy fobii ale nie moge tego przezwyciezyc.
zazdroszcze ci samych nudnosci. ja ciagle mam nudnosci jakbym mial zwymiotowac, jednak nigdy nie zwymiotowalem i do tego dochodza problemu z zoladkiem. biegunka to standrad przed stresujaca sytuacja. ogolne przymulenie. nie potrafie poderwac dziewczyn, bo sie boje. mam leki i niewidze dla siebie przyszlosci w zwiazku, z moja nerwica i objawiami, lekami.
'Nie boje się wychodzić z domu ale...coś nadal jest nie tak.' tez sie nie boje, nie jestem na tyle chory ale ciagle dla mnie jest cos nie tak, tez mam cholerny strach przed osmieszaniem sie, ciagle czuje sie obserwowany i ocenaniany przez ludzi dookola.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
19 lut 2009, 13:25
Lokalizacja
Kraków

Re: Brak przyjemności...

Avatar użytkownika
przez uspiony 02 sty 2010, 23:46
Ja też miałem bóle brzucha, ale nudności to mnie tak męczyły, że czasami na ulicy czułem się jak jakiś żul na delirce :).
Coś straciłem. Nie jestem do końca pewien co... ale wiem, że nie zawsze czułem się taki... uśpiony. Ale wiecie co? Nigdy nie jest za późno, żeby to odzyskać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
02 sty 2010, 18:16

Re: Brak przyjemności...

przez Feith 03 sty 2010, 00:22
Nie chcę nic mówić, ale mój chłopak cierpi na nerwicę lękową, również objawiającą się bólami brzucha (do tego dochodzą rewelacje żołądkowe) i także ma problemy z wychodzeniem z domu, na naszą klasę nie wrzucił zdjęcia (nietrudno zgadnąć, dlaczego), a jednak jesteśmy razem! Nerwica naprawdę nie przekreśla relacji z dziewczynami i w ogóle z ludźmi;)
Feith
Offline

Re: Brak przyjemności...

Avatar użytkownika
przez uspiony 03 sty 2010, 00:30
Ty nie masz nerwicy itp.?
W takim razie musisz być naprawdę wyjątkowa.

W moim przekonaniu życie to biznes, "jak się nie sprzedasz, to cie nikt nie kupi". Dziewczyny wyczuwają, że coś ze mną nie tak i omijają mnie z daleka.
Coś straciłem. Nie jestem do końca pewien co... ale wiem, że nie zawsze czułem się taki... uśpiony. Ale wiecie co? Nigdy nie jest za późno, żeby to odzyskać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
02 sty 2010, 18:16

Re: Brak przyjemności...

Avatar użytkownika
przez iryss 03 sty 2010, 00:35
Wyobraz sobie ze jestem dziewczyną i myślę że w tej kwesti wszystko z toba tak. Jest gdzieś taka która doceni cie i nie bedzie zwracała uwagi na twoje leki a wręcz przeciwnie pomoże ci je zwalczyc.
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Brak przyjemności...

Avatar użytkownika
przez uspiony 03 sty 2010, 00:37
Ten temat nie ma sensu.
Coś straciłem. Nie jestem do końca pewien co... ale wiem, że nie zawsze czułem się taki... uśpiony. Ale wiecie co? Nigdy nie jest za późno, żeby to odzyskać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
02 sty 2010, 18:16

Re: Brak przyjemności...

przez Feith 03 sty 2010, 00:44
Nie, nie mam nerwicy, za to mam swojego kochanego nerwicowca i nie zamieniłabym go na nikogo innego. Uwierz, Uspiony, że nie wszystkie dziewczyny są takie wyrachowane. A nerwica nie oznacza, że "coś z Tobą nie tak", bo prawdę mówiąc, to ja dostrzegam w osobach chorych na nerwicę wiele zalet;)

Ten temat ma sens, bo powinieneś pokładać więcej wiary we własnej osobie. Samoocena do góry!
Feith
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 35 gości

Przeskocz do